Pokazywanie postów oznaczonych etykietą basmati. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą basmati. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 grudnia 2013

Curry na dłuuugi tydzień

Bardzo lubię gotować, jak nie muszę, a nie lubię gotować, jak muszę. Są takie dni, jak na przykład niedziela wieczorem, kiedy na myśl o przygotowaniu obiadu na następny dzień, żaden dobry pomysł nie przychodzi do głowy. Chciałoby się, żeby w jakiś tajemniczy sposób obiad zrobił się sam ;-) Takich zaklęć nie znam, ale za to mogę podać sprawdzony patent na obiad: curry!


Piszę „patent”, bo curry to przepis-baza, można je robić chyba ze wszystkiego: brukselki, cieciorki, kalafiora, grochu, gotowej mieszanki warzywnej a nawet i z samych ziemniaków!  Nie ma jednego "właściwego" przepisu na curry, jego wersje różnią się w zależności od kraju, regionu, a pewnie nawet od domu. "Curry" znaczy po prostu sos, a w kuchniach krajów południowej Azji warianty sosów z mieszanką przypraw, którą na Zachodzie bezceremonialnie podpisuje się "curry", są po prostu niezliczone. Więc i my możemy tworzyć własne wersje, bo curry to nie suflet, nie zawiedzie nas i pokazowo nie siądzie po wyjściu z piekarnika :P


Zasada jest zawsze ta sama: na oleju (rzepakowym, ryżowym albo kokosowym – raczej nie na oliwie lub oleju słonecznikowym, bo tłuszcz musi się nadawać do dłuższego smażenia) podsmażamy przyprawy; zestaw może się różnić, podstawa to kumin, kurkuma, gotowa mieszanka curry, imbir (najlepiej świeży), może też być kolendra, gorczyca (najlepiej czarna). Wszystkie te dziwne przyprawy powinny być dostępne w lepiej zaopatrzonych sklepach ekologicznych albo w sklepach typu "kuchnie świata". Do curry świetnie pasują wszystkie ostre papryki, ale je dodajemy na samym końcu, inaczej zgorzknieją.


Następnie wrzucamy warzywa (np. brukselkę, ugotowaną cieciorkę itd.), mieszamy, aż oblepi je tłuszcz z przyprawami, a po chwili dolewamy trochę wody i przykrywamy garnek. Kiedy wszystko już się razem poddusi, dolewamy po trochu wody, w zależności od tego, jak gęsty sos chcemy uzyskać. Trzymamy na małym ogniu, mieszając od czasu, bo curry lubi się przyklejać.
Gotujemy, aż warzywa zmiękną: zależnie od rodzaju warzyw i wielkości kawałków, trwa to od 10 do 20 minut. W wypadku wcześniej ugotowanej ciecierzycy, ten etap odpada – wystarczy pogotować chwilę, aby smaki się przeniknęły.

Jeśli chcemy wzbogacić konsystencję sosu, możemy na koniec dodać ok. 1/2 szklanki czerwonej soczewicy (porcja na curry z 2 szkl. warzyw), i dolać jeszcze wody (1,5 - 2 razy objętość soczewicy).
W wersji luksusowej można dodać jeszcze mleka kokosowego, a powstanie kremowy sos.
Curry podajemy z ryżem basmati albo zwykłym, kaszą jęczmienną lub nawet jaglaną (nieortodoksyjnie :) ). A bardziej klasycznie to z placuszkami pita, ewentualnie z chlebem, a wersji fusion nawet z grillowanymi tortillami.


Curry aż kusi, by poeksperymentować z przeróżnymi warzywami (albo ich kombinacjami), robi się szybko, dobrze się podgrzewa, wspaniale rozgrzewa i dodaje energii, bo ma dużo ostrych przypraw. A do tego, można do niego użyć nawet gotowej mieszanki warzyw i efekt też będzie wcale niezły. Nasz wariant z klasycznym curry ma być może tyle wspólnego co ryba po grecku (o której nikt w Grecji nie słyszał :) ), ale jest naprawdę dobrym pomysłem na szybki i pełnowartościowy posiłek.

 

Curry warzywne

4 duże porcje

Składniki:

  • 1-2 łyżki oleju
  • 2 łyżeczki czarnej gorczycy
  • 4 ząbki czosnku, rozgniecione
  • 3 łyżeczki curry
  • 1 łyżeczka kuminu
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka rozgniecionych nasionek kolendry
  • 1 szkl. czerwonej soczewicy (przepłukanej wodą i odcedzonej)
  • 2 szkl. gorącej wody
  • 5 szkl. mieszanki warzywnej
  • sól
  • +/- 1/2 szkl. wody

Wykonanie:

  1. Rozgrzewamy olej i prażymy na nim gorczycę.
  2. Do uprażonej gorczycy dodajemy czosnek, curry, kumin, kurkumę i kolendrę. Krótko podsmażamy.
  3. Dodajemy warzywa i podsmażamy, aż będą miękkie.
  4. Dodajemy czerwoną soczewicę i wodę. Mieszamy
  5. Podgrzewamy na niedużym ogniu ok. 15 min, mieszając od czasu do czasu. 
  6. Jeśli soczewica nie zmiękła, a curry zaczyna mocno przywierać do dna, dodajemy po trochu wody.
  7. Podajemy z ryżem basmati, ryżem brązowym albo białym.
Można spakować do pudełek i zabierać do pracy. Curry dobrze się podgrzewa, rozgrzewa i dodaje energii, bo ma dużo ostrych przypraw.

Smacznego!
Magda

niedziela, 17 listopada 2013

Pachnący ryż basmati z soczewicą i skarmelizowaną cebulą

Ekspresowe danie na obiad, które świetnie się przechowuje i odgrzewa, nawet w mikrofali. Brzmi interesująco? ;)


Mogłabym jeść taką mamałygę właściwie codziennie. Dlaczego mamałygę? Otóż potrawa niestety do najbardziej fotogenicznych nie należy, ale jak się jej spróbuje... Kiedy robiłam ją pierwszy raz, pod koniec przygotowywania zajrzałam do garnka i zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy wszystko zrobiłam poprawnie, bo danie wyglądało dość dziwnie. Bura breja. Kto by to by chciał coś takiego jeść?

Okazuje się jednak, że w przypadku tej konkretnej potrawy pozory naprawdę mylą, bo mieszanka przypraw, soczewica i pieczone krążki cebuli tworzą cudowne, pachnące i sycące danie. Kombinacja smaków przywodzi na myśl Indie, więc można sobie wyobrażać, że za oknem wcale nie szary polski listopad, tylko 30 stopni i ostre słońce.

Przeważnie serwuję to danie na świeżych liściach szpinaku, czasem z pomidorami. W miejsce czerwonej soczewicy, którą podaję w przepisie, można też użyć soczewicy zielonej, a zamiast białego ryżu basmati, wziąć tyle samo brązowego (pamiętając przy tym, że ryż brązowy będzie się gotował znacznie dłużej, więc pewnie trzeba będzie w trakcie gotowania dodać trochę wody).

Przepis pochodzi z mojej ukochanej książki kucharskiej, w której przemyślnie nie zamieszczono zdjęcia tego dania. No cóż, ja zaryzykuję :P


Pachnący ryż basmati z soczewicą i skarmelizowaną cebulą

około 6-8 porcji obiadowych

Składniki:

  • 1 kg cebuli (ok. 3 duże cebule)
  • 4 łyżki oliwy
  • 1 szklanka ryżu basmati, dokładnie przepłukanego wodą i odcedzonego
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy, dokładnie przepłukanej wodą i odcedzonej
  • 1 laska cynamonu lub ok. 2 łyżeczek mielonego cynamonu
  • ½ łyżeczki roztłuczonego w moździerzu ziela angielskiego
  • 1½ łyżeczki mielonego kuminu
  • sól do smaku

Przygotowanie:

  1. Nagrzewamy piekarnik do 220 st. Cebulę kroimy w cienkie krążki. Blaszkę do pieczenia wykładamy folią aluminiową, układamy na niej krążki cebuli, które polewamy oliwą (można też cebulę wcześniej "wytaplać" w oliwie w oddzielnym naczyniu). Pieczemy cebulę, aż zrobi się złoto-brązowa, a w niektórych miejscach nawet przypalona. Kiedy uznamy, że jest gotowa, wyciągamy z piekarnika i odstawiamy.
  2. W garnku zagotowujemy 4 szklanki wody. Dodajemy przyprawy (poza solą), a potem ryż i soczewicę.
  3. Gotujemy aż soczewica i ryż zmiękną (ok. 15 min), mieszając ostrożnie od czasu do czasu.
  4. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy. Wyciągamy laskę cynamonu. 
  5. Podajemy ze szpinakiem, układając na nim najpierw ryż z soczewicą, a na wierzchu skarmelizowaną cebulę.

Smacznego!
Anka