Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 listopada 2016

Sól z papryczkami chili :)

Ostre papryczki chili nie dla wątłych wegan? Co też smarować taką ostrą solą, skoro nie mnięso? 


Ano, każdą pastę do chleba. Albo makaron aglio, olio e peperoncino, jeśli startujemy w konkursie na najszybszą kolację/obiad wszechczasów. Albo na przykład dodajemy trochę takiej mocnej soli do zupy, żeby zupkę wzmocnić i żeby była jeszcze bardziej rozgrzewająca.


Zachwycił mnie pomysł na sól z chili, ale myślałam, że na pewno coś się nie zmiksuje, z moich papryczek nic nie wyjdzie, itp., itd. Nic bardziej mylnego. Taką sól robi się GA-LO-PEM. A potem tyle radości!


Kupiłam swoje papryczki w Zieleniaku i tak pamiętam, że to chyba były czerwone jalapeno. Jeśli ktoś wie jakie papryczki najbardziej lubi, to już sam sobie wybierze taki typ, jaki mu się marzy. Sól miałam akurat różową himalajską, która leżała wciśnięta gdzieś na tyły szafki. Wygrzebałam paczkę soli z szafki, a papryczki chili umyłam i z grubsza oczyściłam,  a potem zmiksowałam i odstawiłam tak przygotowaną sól na kilka dni do lodówki.


Cudowna jest ta sól, ostra i skondensowana, więc trzeba jej ostrożnie używać. Ale jak się ją zrobi teraz, może być nieszablonowym prezentem od Mikołaja, albo i gwiazdkowym dla wszystkich fanów ostrych sosów, i przypraw.

Sól z papryczkami chili
podpatrzone stąd

Składniki:
  • ostre papryczki (ja brałam 1/3 szkl.)
  • sól (ja brałam 1/3 szkl., drobnoziarnistej różowej himalajskiej)

  • wyparzony słoik
  • blender
  • ew. rękawiczki jednorazowe

Przygotowanie:
** MOŻNA DO PRZYGOTOWANIA UŻYĆ RĘKAWICZEK, ŻEBY NIE BYŁO OPCJI PODRAŻNIENIA SKÓRY!**
  1. Papryczki myjemy, osuszamy, rozkrajamy i mniej więcej oczyszczamy z pestek. 
  2. Papryczki miksujemy z solą krótko w blenderze, aż powstanie czerwona sól, a drobinki papryczek będą prawie niewidoczne.
  3. Tak przygotowaną sól przekładamy do uprzednio wyparzonego słoika i odstawiamy na kilka dni (można do lodówki).
  4. Raz lub dwa razy dziennie mieszamy zawartość słoika, żeby powstała sól miała równomierną "moc". Ja odstawiłam tak przygotowaną sól na jakieś 4 dni.
  5. Gotowej soli używamy do ulepszenia past, makaronów tudzież zup. Lub nawet tofurniczka, o ile ktoś tak lubi ;) 

Smacznego!
Anka

sobota, 12 marca 2016

Nibygulasz z papryką, z seitanu (wegański!)

Bardzo długo szukałam wędzonej papryki i jakoś nie mogłam sobie wyobrazić, jak będzie smakowała taka dziwna przyprawa. Kiedy w końcu upolowałam ją w Marks&Spencer, byłam zachwycona (teraz oczywiście wędzona papryka leży już właściwie wszędzie ;) ). Okazało się, że dzięki dodatkowi wędzonej papryki można ugotować pyszne, aromatyczne sosy, takie jak na przykład ten gulasz z seitanem.

 

Nie przygotowuję seitanu zbyt często, więc za każdym razem na nowo się dziwię, że to taka łatwizna. Trzeba tylko wymieszać suchy gluten z bulionem i przyprawami, no i szybko zagnieść. To prawda, że potem trzeba podgotować seitan przez dłuższą chwilę w garze bulionu, ale to się właściwie robi samo ;)


Kiedy miałam już ugotowany seitan, przygotowanie reszty gulaszu poszło ekspresowo. Musiałam tylko posiekać warzywa, pokroić ugotowany seitan, no a potem chwilę potrzymać gulasz na małym ogniu, żeby przyprawy ujawniły swój aromat. Chociaż tak naprawdę, to najlepszy był ten gulasz na drugi dzień, kiedy sos miał już szansę w spokoju "się przegryźć". Pycha!


Nibygulasz z papryką, z seitanu
Składniki:

Na seitan:
  • 1 szkl. glutenu
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 ząbek czosnku, rozgnieciony 
  • 1/2 szkl. ciepłej wody lub bulionu warzywnego

  • 4 szkl. bulionu warzywnego do gotowania seitanu (np. 4 szkl. wody + 2 łyżki suszonej włoszczyzny z liściem laurowym i 1/2 łyżeczki soli)

Na gulasz:
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 1-2 łyżki oleju do smażenia
  • 1 czerwona papryka, pokrojona w drobną kostkę
  • 1 cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 1 marchewka, pokrojona w cienkie półplasterki
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka wędzonej papryki
  • 1/2 łyżeczki chili
  • 1 szkl. wody/bulionu z gotowania seitanu
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:

Seitan:
  1. W misce mieszamy gluten, przyprawy i 1/2 szkl. bulionu/ciepłej wody. Szybko zagniatamy gładką seitanową kulę.
  2. Kulę dzielimy na 4 i formujemy seitanowe "bochenki".
  3. W garnku zagotowujemy 4 szkl. bulionu. 
  4. Kiedy bulion już się gotuje, wkładamy do niego seitanowe "bochenki". Zagotowujemy.
  5. Trzymamy na małym ogniu przez ok. 30 min. 
  6. Kiedy seitan się już ugotuje, wyłączamy ogień, ale nie wyciągamy "bochenków" z bulionu. Odstawiamy.


Gulasz:
  1. Rozgrzewamy olej. Na gorącym oleju podsmażamy cebulę, paprykę i marchewkę. Trzymamy na średnim ogniu przez ok. 10 min - warzywa powinny się zacząć rumienić.
  2. Seitan kroimy na kawałki (mniej więcej kostki, 4 x 4 cm). Oprószamy 1 łyżką mąki.
  3. Do podsmażonych warzyw dodajemy pokrojony seitan. Podsmażamy ok. 5 min.
  4. Dodajemy 1 szkl. wody/bulionu od gotowania seitanu. Dodajemy wszystkie przyprawy. Zagotowujemy.
  5. Trzymamy na małym ogniu ok. 15 min. 
  6. Dodajemy koncentrat pomidorowy i gotujemy dodatkowe 5 min.
  7. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Smacznego!
Anka

poniedziałek, 10 marca 2014

Soczewicowe pie na PI DAY

Komu się udało i trafił na którymś etapie edukacji na rozgarniętego nauczyciela/nauczycielkę matematyki, który potrafił zainteresować i wytłumaczyć, zamiast skutecznie zniechęcać? Ja miałam farta w podstawówce i gimnazjum, i wtedy zajęcia z matematyki były jednymi z moich ulubionych lekcji (no bo najciekawszy był angielski, to chyba oczywiste ;) ). Teraz moje umiejętności z zakresu algebry i arytmetyki są mniejsze, niż kiedy byłam w gimnazjum, ale jak tylko odkryłam, że istnieje Dzień Liczby Pi, stwierdziłam, że co jak co, ale takie święto to ważne święto i koniecznie trzeba je uczcić!


I łącząc moje dwa ulubione przedmioty, czyli angielski i matematykę, Pi Day postanowiłam uczcić piekąc tradycyjne staropolskie PIE, czyli okrągły placek, na przykładzie którego można zainteresowanym zobrazować jakie zastosowanie ma magiczna liczba 3,14.

I tak, 14 marca (w amerykańskim systemie zapisywania dat 3/14), czyli w PI DAY, pie pokrzepi nas chrupiącym kruchym ciastem i sycącym soczewicowo-warzywnym nadzieniem, a rozważania nad liczbą i dostarczą pożywki naszemu intelektowi! Same plusy!


Soczewicowe pie na Pi Day

Składniki:

Spód:
  • 3 szkl. mąki
  • 1/2 szkl. tłuszczu, np.:
    • 3 łyżki oleju kokosowego
    • 2 łyżki oliwy
    • 3 i 1/3 łyżki oleju rzepakowego
  • 1 łyżeczka soli
  • 4 łyżeczki octu jabłkowego, zmieszane z 1/2 szkl. zimnej wody (+ dodatkowo ok. 4 łyżek zimnej wody, jeśli ciasto nie chce się zagnieść)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
Nadzienie:
  • 1 szkl. suchej zielonej soczewicy, namoczonej i ugotowanej
  • 1 drobno posiekana cebula
  • 1 drobno posiekana marchewka
  • 1 drobno posiekana łodyga selera naciowego
  • 3 rozdrobnione ząbki czosnku
  • 1 upieczona, obrana ze skórki i drobno pokrojona czerwona papryka 
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka kuminu
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1/2 - 1 łyżeczka chilli
  • świeżo zmielony pieprz do smaku
  • 1 łyżka posiekanej świeżej pietruszki
  • 400 g pomidorów puszki
  • ok. 3 łyżek koncentratu pomidorowego (80 g)
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej zmieszane z 4 łyżkami zimnej wody 
 
  • 1 łyżeczka mąki pszennej

Przygotowanie:

Spód:
  1. W misce mieszamy suche składniki.
  2. Do wymieszanych suchych składników dodajemy stopniowo olej, po 2-3 łyżki na jeden raz. Za każdym razem dokładnie mieszamy widelcem, aż powstaną grudki.
  3. Następnie po trochu dolewamy wodę, nadal mieszając ciasto widelcem.  Jeśli ciasto nie chce się zamienić w zwartą kulę, dodajemy dodatkowe 4 łyżki wody. Nie ugniatamy ciasta na siłę, bo będzie bardzo twarde!
  4. Zagniecione ciasto zawijamy w folię lub zamykamy w szczelnym pojemniku i chłodzimy przez min. 30 min w lodówce)
  5. Kiedy ciasto się schłodzi, wyciągamy je i czekamy ok. 15 min aż dojdzie do temperatury pokojowej.
  6. 2/3 porcji ciasta rozwałkowujemy na grubość ok. 0,5 cm i wykładamy do formy na tartę/tortownicy o średnicy ok. 24 cm. Pozostałą 1/3 schłodzonego ciasta odkładamy.
  7. Nagrzewamy piekarnik do 220 st.
  8. Do nagrzanego piekarnika wkładamy formę z wywałkowanym spodem z ciasta i pieczemy 10-15 min. Wyciągamy z piekarnika.

Nadzienie:
  1. Podsmażamy cebulę i marchewkę ok. 10 min, aż zmiękną.
  2. Dodajemy czosnek i krótko podsmażamy (ok. 1 min).
  3. Dodajemy pieczoną paprykę, pokrojoną w drobną kostkę.
  4. Dodajemy ugotowaną soczewicę. Dokładnie mieszamy.
  5. Wsypujemy przyprawy
  6. Do nadzienia dodajemy pomidory w puszce i koncentrat, mieszamy.
  7. W oddzielnym naczyniu (np. filiżanka) bardzo dokładnie mieszamy 2 łyżki mąki ziemniaczanej z 4 łyżkami ZIMNEJ wody. 
  8. Mieszaninę mąki ziemniaczanej i wody wlewamy do nadzienia, mieszamy
PIE:
  1. Upieczony spód prószymy z wierzchu ok. 1 łyżeczką mąki pszennej.
  2. Gotowe nadzienie wykładamy na podpieczony spód.
  3. Odłożoną wcześniej 1/3 spodu wałkujemy, aż powstanie wystarczająco duże koło, żeby przykryć cały placek.
  4. Kiedy mamy już wywałkowaną taką "przykrywkę", wycinamy w niej symbol liczby pi (krok szczególnie ważny dla wszystkich fanów matematyki i PI DAY!) i ew. skrapiamy z wierzchu odrobiną oleju/oliwy.
  5. Przykryty pokrywką z ciasta placek pieczemy 25-35 min w piekarniku nagrzanym wcześniej do ok 220 st. Jeśli placek zrumieni się mocno z wierzchu, można go w trakcie pieczenia owinąć folią aluminiową, żeby nie zaczął się przypalać.

Takie pie wręcz prosi się o towarzystwo czerwonego wina, którym można wznieść toast za Archimedesa, który jako pierwszy oszacował wartość liczby pi jako 3,14 (o Wielka Wikipedio!) ;)


Smacznego!
Anka

piątek, 22 listopada 2013

Słoik słońca

Czemu słoik słońca? Taki miał być początkowo tytuł naszego bloga, ale po konsultacjach ze znajomymi uznałyśmy, że za bardzo kojarzy się z przepisami na przetwory, a przecież nie o to nam chodziło. Jednak pomysł ze słoikiem, w którym można by zamknąć słońce na jesień i zimę, podobnie jak przechowuje się dżemy, pozostał. A w takie szare listopadowe dni wraca do nas jeszcze częściej.


Kiedy słońca brak, widoków na wakacje w ciepłych krajach też, proponujemy dodać trochę kolorów ze słonecznej gamy do przygotowywanych dań. Piękną żółtą barwę daje kukurydza (w postaci ziarenek albo kaszki), z dyni możemy uzyskać różne odcienie pomarańczu, a papryka, której jesienią jest obfitość, oprócz tych dwu kolorów, występuje też w wersji czerwonej, która skutecznie ożywi każdy zestaw składników.

Propozycja I - zapiekanka z kaszy kukurydzianej z papryką 

przepis z Veganomiconu


Składniki:
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego
  • 4 szkl. kukurydzy (z puszki)
  • 1 czerwona papryka, drobno pokrojona
  • 1 szkl. mleka kokosowego (lub 1/2 szkl. mleka i 1/2 szkl. wody - mleko dodaje kremowości, ale tutaj spokojnie wystarczy pół szklanki, szczególnie, jeśli mleko jest gęste)
  • 1/4 szkl. mąki kukurydzianej
  • 1/2 szkl. kaszy kukurydzianej
  • 1 cebula, drobno pokrojona
  • natka pietruszki - drobno pokrojona
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka sproszkowanego chili

Przygotowanie:
  1. Podsmażamy cebulę i paprykę na oleju, aż cebula będzie miękka. W międzyczasie, mieszamy mleko kokosowe z mąką kukurydzianą, aż się dobrze połączą. Cebulę i paprykę zdejmujemy z patelni, lekko studzimy. Przekładamy do blendera i miksujemy razem z 2 szklankami kukurydzy. Tak powstałe purée przekładamy do większego naczynia, wlewamy wcześniej rozmieszane mleko z mąką, dokładnie mieszamy, a następnie dodajemy resztę składników: pozostałe 2. szkl. kukurydzy, kaszę kukurydzianą i przyprawy. W oryginale były świeże jalapeños, ale zapewniam, że suszone chili też dodaje słusznej mocy.
  2. Piekarnik nagrzewamy do 180 st. Naczynie żaroodporne smarujemy olejem, a następnie wylewamy do niego gotową masę. Wkładamy do piekarnika na  40-50 minut. Zapiekanka ma być zrumieniona z wierzchu, a wewnątrz miękka, ale nie płynna. Po wyjęciu z piekarnika dobrze jest zostawić ją na 10 minut, żeby ostygła, a dopiero potem kroić.
  3. Podajemy z misą zielonej, chrupiącej sałaty.


Propozycja II - placuszki z kaszy jaglanej z zielonym groszkiem i szpinakiem

wariacja na temat tego przepisu


Składniki:
  • 1 szkl. kaszy jaglanej 
  • szczypta szafranu lub kurkumy
  • łyżka oliwy + olej do smażenia placków
  • 1 cebula, drobno pokrojona
  • 3 rozgniecione ząbki czosnku
  • 1 szkl. mrożonego groszku
  • 1/2 szkl. mąki z ciecierzycy(można zamienić na kukurydzianą/ ziemniaczaną)
  • 2 łyżki siemienia lnianego + 4 łyżki wody
  • 1-2 łyżeczki słodkiej papryki 
  • sól i pieprz do smaku

oprócz tego:
  • 100 g szpinaku "baby", umytego i osuszonego
  • łyżka oliwy
  • 1-2 posiekane ząbki czosnku
  • sól i pieprz

Przygotowanie:
  1. Wyjmujemy groszek z zamrażalnika. Zdąży odmarznać, podczas gdy będziemy przygotowywać pozostałe składniki, a nie musi być całkowicie rozmrożony.
  2. Gotujemy kaszę w dwóch szklankach wody lub bulionu warzywnego, który uzyskujemy poprzez zalanie wodą suszonej włoszczyzny. Zostawiamy do wystudzenia.
  3. W tym czasie, mieszamy siemię lniane z 4 łyżkami wody - powstanie galeretowata masa.
  4. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy najpierw cebulę, a gdy ona się zrumieni - czosnek. Można przykryć pokrywką, żeby cebula się poddusiła. Kiedy cebula zmięknie, zdejmujemy patelnię z ognia, cebulę możemy przełożyć na talerz, żeby szybciej wystygła.
  5. Ugotowaną kaszę łączymy z cebulą i groszkiem, dodajemy przyprawy (w tym kurkumę/ szafran), potem mieszaninę z siemieniem lnianym, a na końcu - po trochu - mąkę z ciecierzycy. Być może będzie trzeba jej trochę mniej lub więcej niż pół szklanki. Chodzi o to, żeby masa dała się zagnieść, ale nie była zbyt sucha. Z masy formujemy nieduże kulki, spłaszczamy. Kotleciki układamy np. na dużym talerzu, odstawiamy na chwilkę.
  6. Teraz czas na przygotowanie szpinaku: rozgrzewamy oliwę, wrzucamy pokrojony czosnek, a po chwili liście szpinaku. Smażymy chwilkę, aż listki zmienią kolor. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem.
  7. Zdejmujemy szpinak z patelni i, o ile udała się nam trudna sztuka nie-ubrudzenia patelni, możemy rozgrzać olej do smażenia placuszków. Na początek proponuję 2 łyżki - żeby kotleciki się nie przykleiły, ale też nie opiły zbyt dużo tłuszczu. Na rozgrzany olej kładziemy placuszki, smażymy z obu stron po 5-7 min (aż się zrumienią). Podajemy ze szpinakiem.

 

Propozycja III - dyniowo-kokosowe kostki

Pomysł pochodzi stąd, ale przepis jest nieco zmieniony.



Składniki:

Spód
  • 1 i 1/2 szkl. płatków owsianych
  • 100 g rodzynek
  • 1/4 szkl. orzechów włoskich
  • 1/4 szkl. wody

Warstwa kokosowa:
  • 1/2 - 3/4 szkl. mleka kokosowego
  • 1/2 szkl. wiórków kokosowych
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • stewia w proszku  - do smaku

Warstwa dyniowa:
  • 2/3 szkl. musu z dyni
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1/4 szkl. syropu klonowego/ syropu z agawy (albo stewia w proszku do smaku)
  • 1/4 szkl. płatków owsianych

Przygotowanie:

  1. Zaczynamy od zmielenia płatków owsianych w blenderze; taka owsiana mąka będzie nam potrzebna i do spodu, i do warstwy dyniowej, więc najlepiej od razu zmiksować 1 i 3/4 szklanki płatków.
  2. Przygotowujemy spód: rodzynki miksujemy z wodą - najlepiej dodawać ją po trochu. Ma powstać klajstrowata masa, którą zagniatamy ze zmiksowanymi płatkami, orzechami i stewią. Gdyby nie chciało się zagnieść, dodajemy jeszcze trochę wody, albo odrobinę tłuszczu kokosowego (nie więcej niż łyżkę). Gotowe ciasto rozwałkowujemy na kwadrat o boku 20 cm.
  3. Układamy na blaszce lub tacy (nie jest potrzebne bardzo wysokie naczynie). Wkładamy do zamrażalnika.
  4. W tym czasie przygotowujemy kremy: dyniowy i kokosowy. Mleko kokosowe (przy otwieraniu puszki trzeba uważać, żeby odlać rzadki płyn, nie przyda się nam) rozcieramy ze stewią i wiórkami kokosowymi. W drugim naczyniu mieszamy 1/4 szkl. wcześniej zmielonych płatków owsianych oraz pozostałe składniki masy dyniowej.
  5. Wyjmujemy ciasto z zamrażalnika. Na spodzie rozsmarowujemy masę kokosową, a na niej - dyniową. Całość wkładamy zamrażalnika na 30-40 min. Ciasto ma być zwarte, ale nie zamrożone.
  6. Wyjmujemy ciasto z zamrażalnika, próbujemy, czy aby dobre, a potem przechowujemy w lodówce (wytrzymuje 3-4 dni - zależy, ile osób podejmie się "ratowania" ciasta :) ).

Smacznego!

Magda

środa, 6 listopada 2013

Kremowa zupa z pieczonej papryki

Papryka to niekoniecznie dodatek do sałatki albo czerwony pasek na kanapce, która inaczej wyglądałaby smętnie. Papryka doskonale nadaje się też na jesienną zupkę.


Pachnące, ciepłe zupy to konieczność jesienną porą. Inaczej ciężko byłoby przetrwać te bure miesiące, kiedy słońce zachodzi zanim się na dobre rozkręciło (tak tak, jestem fanką zmiany czasu ;) ). Jeszcze na szczęście nie nadszedł ten czas, kiedy wstaje się po ciemku i po ciemku wraca, chociaż wcale nie z imprezy... ale, o zgrozo, idziemy w tym kierunku. Niestety nie ma na to skutecznej rady.

Istnieje za to środek zaradczy w postaci miski kolorowej, aromatycznej zupy, w tym przypadku z papryki. Żeby papryka ujawniła swoje ukryte zalety i zaczęła pachnieć w całym mieszkaniu, trzeba ją upiec w piekarniku.

Pieczenie papryki w piekarniku jest bardzo łatwe, ale trzeba pamiętać o kilku ważnych sprawach:
  • piekarnik musi być nagrzany do bardzo wysokiej temperatury (można ustawić grzanie tylko od góry, postawić papryki na maksymalnie najwyższym poziomie w piekarniku i kontrolować sytuację)
  • skórka papryki musi się spalić (nie zawsze uda się to zrobić równomiernie, czasem zostaną wąskie paski niespalonej skórki, to żaden dramat, po prostu trudniej będzie skórkę w tych miejscach zeskrobać)
  • surowa papryka czy nawet taka dobrze uduszona papryka nigdy nie da tak aromatycznej potrawy jak pieczona papryka
  • żeby piekarnik nie chodził na marne, można upiec od razu więcej papryki i zachomikować w lodówce.
Chociaż z pieczeniem papryki w piekarniku jest trochę zamętu,  naprawdę warto się zaprzyjaźnić z tą metodą przygotowania.



Kremowa zupa z pieczonej papryki

przepis pochodzi z tej strony
  

Składniki (na 2 porcje):

  • 2 łyżki oliwy
  • 1 por, umyty i pokrojony (bez tych włóknistych zielonych części)
  • 1 mała cebula lub 1/2 średniej, posiekana w kostkę
  • 1 ząbek czosnku, rozdrobniony
  • 1 mały ziemniak, obrany i pokrojony
  • 1 liść laurowy
  • 1 czerwona papryka
  • 1 i 1/2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
  • 2 szkl. wody
  • 1 łyżka suszonej włoszczyzny
  • sól i pieprz

Przygotowanie:


  1. Nagrzewamy piekarnik do 240 stopni. Paprykę myjemy, wycinamy środek z pestkami, kroimy na pół. Kładziemy na formie wyłożonej folią aluminiową (przykleja się!). Pieczemy ok. 15 min, aż skórki zrobią się czarne. Wyjmujemy z piekarnika, i albo od razu obieramy (uwaga, gorące!), albo wkładamy do plastikowej torebki i zostawiamy, aż ostygnie, a dopiero wtedy zdejmujemy skórki. Obraną paprykę kroimy w grubą kostkę.
  2. W garnku podgrzewamy oliwę, dodajemy pora, cebulę, czosnek. Smażymy na średnim ogniu aż zmiękną. Mieszamy od czasu do czasu, żeby nie przyklejały się do dna.
  3. Dodajemy pokrojonego ziemniaka, upieczoną paprykę i słodką paprykę. Mieszamy i smażymy jeszcze ok. 2 min. 
  4. Dodajemy wodę, włoszczyznę, liść laurowy. Zagotowujemy, zmniejszamy gaz i gotujemy, aż ziemniaki zmiękną, ok. 15 min.
  5. Kiedy ziemniaki zmiękną, zupę zdejmujemy z gazu i wyjmujemy liść laurowy. Miksujemy zupę aż zrobi się gładka. Doprawiamy solą i pieprzem.
  6. Podajemy posypaną chili lub słodką papryką, ewentualnie z dodatkową łyżką oliwy.

Smacznego!

Anka