Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleczko kokosowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleczko kokosowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 lutego 2015

Wegańska indyjska zupa z ciecierzycy z mlekiem kokosowym i zielonym groszkiem

Ta zupa jest cudowna. Cudowna. Kremowa, nieskomplikowana i pięknie pachnąca. Nic tylko namaczać ciecierzycę i obierać ziemniaki. Mniam!


Może ona i nie wygląda zbyt pięknie, może ma kilka dziwnych składników, ale jaka ona jest pyszna! PYSZNA! Rozgrzewająca, sycąca, pachnąca Dalekim Wschodem :)

Bazę zupy stanowią zmiksowane ziemniaki, które sprawiają, że jest ona naprawdę niezwykle kremowa. Z kolei mieszanka przypraw bardzo mi odpowiada, bo zawiera chili, nasiona selera (albo anyżu) i kolendrę, czyli same przepięknie pachnące składniki.

Autorka oryginalnego przepisu pisała, że zupa to jej wersja nadzienia do pierożków samosa, z tym że na takie leniwe dni, kiedy wizja smażenia pierożków jest odstraszająca. W życiu nie robiłam pierożków samosa (to jeszcze przede mną!), ale tę zupę zrobię pewnie jeszcze nie raz. It's definitely a buy :)


Wegańska indyjska zupa z ciecierzycy z mlekiem kokosowym i zielonym groszkiem

moja wersja tego przepisu

Składniki:
  • 1,25 kg ziemniaków
  • 1 łyżka oleju kokosowego (lub innego o neutralnym zapachu)
  • 6 ząbków czosnku, rozdrobnionych

  • 1 łyżeczka kuminu
  • 2 łyżeczki nasion kolendry
  • 1/2 łyżeczki nasion selera (lub anyżu)
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • sól do smaku
  • 1/2 łyżeczki chili
  • 1 łyżeczka suszonej trawy cytrynowej (można pominąć)

  • 6 szkl. wody
  • 2/3 szkl. mleka kokosowego
  • sok z jednej limonki
  • 1 szkl. mrożonego zielonego groszku
  • 1 szkl. suchej ciecierzycy, opłukanej, namoczonej i ugotowanej do miękkości

Przygotowanie:

  1. Ziemniaki obieramy i kroimy w ćwiartki. Gotujemy je do miękkości w gorącej osolonej wodzie i odcedzamy.
  2. W dużym garnku na oleju krótko podsmażamy ząbki czosnku (ok. 2-3 min). 
  3. Przyprawy rozcieramy w moździerzu i dodajemy do podsmażonego czosnku, chwilę trzymamy na małym ogniu (ok. 2 min).
  4. Kiedy przyprawy zaczną już pięknie pachnieć, garnek zdejmujemy z ognia i przy pomocy blendera miksujemy przyprawy na gładką masę, dodając po trochu ugotowane ziemniaki.
  5. Miksujemy przyprawy i ziemniaki, dolewając stopniowo wodę, tak żeby powstała kremowa zupa.
  6. Zupę zagotowujemy i dodajemy do niej ugotowaną ciecierzycę i zielony groszek.
  7. Zupę doprawiamy mlekiem kokosowym i limonką, trzymamy na małym ogniu ok. 15 min, żeby smaki się przegryzły.
  8. Solimy do smaku.

Smacznego!
Anka

sobota, 9 sierpnia 2014

Rumowe lody z rodzynkami

Wpis, który otwierał naszego bloga prawie rok temu, zawierał przepis na kilka różnych rodzajów lodów. Oczywiście, każdy ma swój ulubiony smak lodów (jakie lody Wy lubicie najbardziej?), i bazując na naszym przepisie, można przyrządzić lody z dowolnymi dodatkami. Dziś jednak chciałabym zaproponować lody z cyklu „smaki dziecięctwa”. Z lekka to niepoprawne, bo w przepisie jest alkohol. Powiedzmy, że to lody dla takich trochę większych dzieci ;)


Tak czy inaczej, z dzieciństwa pamiętam pudełko lodów rumowo-rodzynkowych, które kiedyś dostałyśmy, a później już nie można ich było znaleźć. Podejrzewam, że jeśli dziś wejść do super- czy hipermarketu, takie lody – i wiele innych – można znaleźć bez problemu. Tyle że teraz te pudełka są jakby mniej kuszące, bo niewegańskie. W roślinożernej wersji lodów używamy niezrównanego mleka kokosowego, które niedawno zachwalała Anka, a ja się tylko powtórzę :)


Drugie magiczne pudełko, do którego wzdycham już tylko ja, to "pruneaux a l'armagnac", czyli śliwki w armaniaku. Z braku tego ostatniego, użyjemy rumu (nie mamy herbatki... musi nam wystarczyć naleweczka ;)). Uwielbiam śliwki suszone, jako dziecko uwielbiałam śliwki w czekoladzie, tylko czekoladę uważałam za zbędny dodatek (Anka uważa wprost przeciwnie :D). No a śliwki z rumem... mniam!


Sezon lodowy w pełni, a my zwlekałyśmy z publikacją przepisu… Zawsze jakoś tak się działo, że zakupiona w celach kulinarnych butelka rumu tajemniczo się opróżniała. W końcu jednak udało nam się zebrać rum i rodzynki, mleko kokosowe i mąkę owsianą. Wy też przygotowujecie już składniki? To zaczynamy!



Rumowe lody z rodzynkami

Składniki:

  • 1/2 szkl. mąki owsianej
  • 1/2 szkl. zimnej wody
  • 1 szkl. gorącej wody
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego lub śmietankowego
  • puszka mleka kokosowego (400 ml)
  • 1/2 szkl. rodzynek + 1/4 szkl. rumu
  • 1/2 szkl. pokrojonych suszonych śliwek + 1/4 szkl. rumu
  • stewia i/lub cukier do smaku

Przygotowanie:

  1. Rodzynki i śliwki zalewamy rumem (w oddzielnych naczynkach).
  2. Podczas, gdy owoce sobie mokną w rumie, my przygotowujemy masę.
  3. Mąkę owsianą dokładnie mieszamy z zimną wodą, pamiętając, by nie pozostawić żadnych grudek.
  4. W rondelku zagotowujemy szklankę wody. Do gotującej się wody wlewamy mąkę rozmieszaną z zimną wodą, cały czas mieszając łyżką (lub jeszcze lepiej – trzepaczką). Gotujemy chwilę, aż powstanie dość gęsty budyń.
  5. Zdejmujemy rondelek z kuchenki. Do owsianego budyniu dodajemy aromat i mleko kokosowe, dokładnie mieszamy.
  6. Dzielimy masę na pół (wyjdzie po ok. 2,5 - 3 szklanek na każdą porcję).
  7. Do jednej części dodajemy rodzynki z rumem, do drugiej - rumowe śliwki.
  8. Słodzimy do smaku, stewią lub cukrem wg uznania (ja użyłam mieszanki obu).
  9. Wlewamy do dużego pojemnika, albo do mniejszych foremek, jeśli takowe posiadamy – mogą to być silikonowe foremki na muffiny albo brownies, raczej nie malutkie foremki do lodu. 
  10.  Mniejsze pojemniki są wygodne przy rozmrażaniu, bo możemy za każdym razem wyjąć tylko jedną porcję, i krócej czekamy na odmarznięcie lodów. Jeśli użyjemy większego pojemnika, musimy pamiętać o mieszaniu lodów w trakcie zamrażania, co pół godziny – godzinę. Niestety, rozmrażanie wymaga wtedy trochę cierpliwości: trzeba poczekać, aż masa leciutko się nadtopi, a następnie ostrożnie rozkruszyć ją łyżką lub nożem do masła; to przyspieszy proces rozmarzania.


Smacznego!
Magda

czwartek, 26 czerwca 2014

Tajskie curry z orzeszkami ziemnymi i słodkimi ziemniakami

Curry na blogu jeszcze raz, i znowu będę zachwalać, że idealne danie do zabrania ze sobą, a do tego tak łatwe w przygotowaniu, że nietrudno się zmobilizować do jego przyrządzenia nawet późnym wieczorem.


Ten sos curry nie wymaga długiego stania przy kuchni, cierpliwego podduszania cebuli na małym ogniu ani pilnowania, by czosnek się nie przypalił. Właściwie, jeśli zgromadzimy już składniki, całość sprowadza się do wrzucenia ich do garnka i pogotowania przez chwilę.

A co to za składniki? Mleko kokosowe, orzeszki ziemne, słodkie ziemniaki i pasta curry. Zaraz, zaraz, co ja tutaj wymyślam? Że mleko kokosowe, że słodkie ziemniaki, że pasta curry - kto ma takie rzeczy w lodówce? Już śpieszę z wyjaśnieniami :)



Słodkie ziemniaki można kupić w większości supermarketów, i nie są wcale aż takie drogie - a do tego przepisu wystarczą nam 2-3 sztuki średniej wielkości. Z batatami warto się zapoznać, bo są nie tylko pożywne, ale też mają miąższ o pięknym kolorze. Zresztą, nikogo, kto raz spróbuje słodkich ziemniaków, nie trzeba więcej zachęcać do ich jedzenia; każdy powód jest dobry, żeby przyrządzić takie ziemniaki, i na słodko i na słono.



Pastę curry przygotujemy sami, i choć lista przypraw jest długa, jej skompletowanie nie powinno być problemem. Najtrudniejsza do zdobycia może się okazać trawa cytrynowa. Ja używam suszonej i sproszkowanej, ale jeśli w Waszych spiżarkach akurat taka paczuszka nie leży, proponuję dodać więcej skórki limonkowej lub cytrynowej.  W ogóle, limonkę w tym przepisie możecie spokojnie zastąpić cytryną, bo jej zapach nie jest aż tak bardzo wyczuwalny.


W moim przepisie zastąpiłam czarny pieprz ostrą papryką, ale jeśli wolicie nieco mniej ostre potrawy, użyjcie pieprzu.
 
Dodatkowy bonus: możecie przygotować większą ilość pasty i ją zamrozić. A jeśli macie taką pastę w zamrażalniku, przygotowanie naszego sosu curry będzie naprawdę bułką z masłem (a raczej z mlekiem kokosowym :D).
Kiedy robiłam tę potrawę po raz pierwszy, miałam już wcześniej upieczone słodkie ziemniaki. Zmieniłam więc nieco kolejność przyrządzania, w ten sposób upraszczając sobie jeszcze zadanie :) Dlatego w punkcie 3 są dwie wersje do wyboru.

Ostatnia uwaga: używam niesolonych orzeszków ziemnych, ale możecie je zastąpić solonymi - w trakcie namaczania i gotowania oddadzą większość słonego smaku.


Pasta curry
Przepis za tym blogiem
 
  • 1/2 dużej cebuli lub 1 mała cebula, posiekana w kostkę
  • 3 suszone papryczki chili
  • 2,5 cm imbiru (lub 4 łyżeczki startego imbiru)
  • 1 źdźbło trawy cytrynowej lub 1 łyżeczka sproszkowanej suszonej
  • 1 łyżka soku z limonki lub cytryny
  •  skórka otarta z 1 limonki (lub cytryny)
  • 1 łyżka ostrego sosu (np. sos chili, sambal oelek)
  • 1 łyżeczka mielonego kuminu
  • 1 łyżeczka ziaren kolendry
  • 1 łyżeczka sproszkowanego chili (w wersji łagodniejszej - czarnego pieprzu)
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1/8 - 1/4 szkl. oleju o neutralnym zapachu (np. rzepakowego, słonecznikowego)

  1. Wszystkie składniki (oprócz oleju) umieszczamy w blenderze. Dolewamy olej po trochu, tak by dało się bez problemu zmiksować wszystko na jednolitą masę.
  2. Tę część pasty, której nie zużyjemy od razu, przechowujemy w zamrażalniku.


Tajskie curry z orzeszkami ziemnymi
Moja wersja przepisu z tego bloga

  • 3 średnie lub 2 duże słodkie ziemniaki
  • 1 łyżka oleju (można pominąć)
  • puszka mleka kokosowego
  • 1 szkl. niesolonych orzeszków ziemnych
  • 1/4 szkl. pasty curry
  • sól do smaku
  • ew. liście świeżego szpinaku (do podania)

1. Orzeszki zalewamy w rondlu gorącą wodą, odstawiamy na 20-30 min. Po tym czasie odcedzamy, zalewamy ponownie wrzątkiem i gotujemy pod przykryciem, aż zmiękną (ok. 15 min). Odsączamy. Po ugotowaniu orzeszki stracą złocisty kolor.
2. Z ziemniakami są możliwe dwie wersje: albo pieczemy w piekarniku obrane i pokrojone w grubszą kostkę (można to zrobić nawet dzień wcześniej; czas pieczenia: 20 min, ale najlepiej sprawdzić widelcem, czy zmiękły), albo podsmażamy w rondlu na łyżce oleju, a następnie podlewamy 1/2 - 3/4 szkl. wody i dusimy pod przykryciem, aż zmiękną. Nie trzeba czekać, aż woda całkowicie odparuje - w ten sposób trochę rozrzedzimy sos.

wersja z pieczonymi ziemniakami
3. Jeśli mamy ziemniaki wcześniej ugotowane, zaczynamy od podgrzania w rondlu mleka kokosowego, do którego dodajemy ziemniaki, potem orzechy, a na końcu pastę curry. Mieszamy, aż wszystko dobrze się połączy, solimy do smaku. 

wersja z podsmażanymi ziemniakami
3. Jeśli podduszamy ziemniaki, to do nich dodajemy mleko kokosowe, następnie orzeszki i na końcu pastę curry.

4. Można dodać do 1/2 szkl. wody, żeby rozrzedzić sos. Gdyby za to sos był za rzadki, można dodać 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej, rozmieszanej uprzednio z 2-3 łyżeczkami zimnej wody.
5. Po dodaniu pasty curry nie należy sosu gotować zbyt długo.
6. Przed podaniem, wrzucamy liście świeżego szpinaku "baby"; jeśli używamy zwykłego szpinaku, trzeba go porwać na mniejsze kawałki. Szpinaku już nie gotujemy z sosem - dlatego, jeśli będziemy potrawę podgrzewać, najlepiej przygotować szpinak oddzielnie i dodać go na samym końcu.
7. Podajemy z ryżem, np. basmati lub tajskim ryżem jaśminowym.


Smacznego!
Magda

piątek, 22 listopada 2013

Słoik słońca

Czemu słoik słońca? Taki miał być początkowo tytuł naszego bloga, ale po konsultacjach ze znajomymi uznałyśmy, że za bardzo kojarzy się z przepisami na przetwory, a przecież nie o to nam chodziło. Jednak pomysł ze słoikiem, w którym można by zamknąć słońce na jesień i zimę, podobnie jak przechowuje się dżemy, pozostał. A w takie szare listopadowe dni wraca do nas jeszcze częściej.


Kiedy słońca brak, widoków na wakacje w ciepłych krajach też, proponujemy dodać trochę kolorów ze słonecznej gamy do przygotowywanych dań. Piękną żółtą barwę daje kukurydza (w postaci ziarenek albo kaszki), z dyni możemy uzyskać różne odcienie pomarańczu, a papryka, której jesienią jest obfitość, oprócz tych dwu kolorów, występuje też w wersji czerwonej, która skutecznie ożywi każdy zestaw składników.

Propozycja I - zapiekanka z kaszy kukurydzianej z papryką 

przepis z Veganomiconu


Składniki:
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego
  • 4 szkl. kukurydzy (z puszki)
  • 1 czerwona papryka, drobno pokrojona
  • 1 szkl. mleka kokosowego (lub 1/2 szkl. mleka i 1/2 szkl. wody - mleko dodaje kremowości, ale tutaj spokojnie wystarczy pół szklanki, szczególnie, jeśli mleko jest gęste)
  • 1/4 szkl. mąki kukurydzianej
  • 1/2 szkl. kaszy kukurydzianej
  • 1 cebula, drobno pokrojona
  • natka pietruszki - drobno pokrojona
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka sproszkowanego chili

Przygotowanie:
  1. Podsmażamy cebulę i paprykę na oleju, aż cebula będzie miękka. W międzyczasie, mieszamy mleko kokosowe z mąką kukurydzianą, aż się dobrze połączą. Cebulę i paprykę zdejmujemy z patelni, lekko studzimy. Przekładamy do blendera i miksujemy razem z 2 szklankami kukurydzy. Tak powstałe purée przekładamy do większego naczynia, wlewamy wcześniej rozmieszane mleko z mąką, dokładnie mieszamy, a następnie dodajemy resztę składników: pozostałe 2. szkl. kukurydzy, kaszę kukurydzianą i przyprawy. W oryginale były świeże jalapeños, ale zapewniam, że suszone chili też dodaje słusznej mocy.
  2. Piekarnik nagrzewamy do 180 st. Naczynie żaroodporne smarujemy olejem, a następnie wylewamy do niego gotową masę. Wkładamy do piekarnika na  40-50 minut. Zapiekanka ma być zrumieniona z wierzchu, a wewnątrz miękka, ale nie płynna. Po wyjęciu z piekarnika dobrze jest zostawić ją na 10 minut, żeby ostygła, a dopiero potem kroić.
  3. Podajemy z misą zielonej, chrupiącej sałaty.


Propozycja II - placuszki z kaszy jaglanej z zielonym groszkiem i szpinakiem

wariacja na temat tego przepisu


Składniki:
  • 1 szkl. kaszy jaglanej 
  • szczypta szafranu lub kurkumy
  • łyżka oliwy + olej do smażenia placków
  • 1 cebula, drobno pokrojona
  • 3 rozgniecione ząbki czosnku
  • 1 szkl. mrożonego groszku
  • 1/2 szkl. mąki z ciecierzycy(można zamienić na kukurydzianą/ ziemniaczaną)
  • 2 łyżki siemienia lnianego + 4 łyżki wody
  • 1-2 łyżeczki słodkiej papryki 
  • sól i pieprz do smaku

oprócz tego:
  • 100 g szpinaku "baby", umytego i osuszonego
  • łyżka oliwy
  • 1-2 posiekane ząbki czosnku
  • sól i pieprz

Przygotowanie:
  1. Wyjmujemy groszek z zamrażalnika. Zdąży odmarznać, podczas gdy będziemy przygotowywać pozostałe składniki, a nie musi być całkowicie rozmrożony.
  2. Gotujemy kaszę w dwóch szklankach wody lub bulionu warzywnego, który uzyskujemy poprzez zalanie wodą suszonej włoszczyzny. Zostawiamy do wystudzenia.
  3. W tym czasie, mieszamy siemię lniane z 4 łyżkami wody - powstanie galeretowata masa.
  4. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy najpierw cebulę, a gdy ona się zrumieni - czosnek. Można przykryć pokrywką, żeby cebula się poddusiła. Kiedy cebula zmięknie, zdejmujemy patelnię z ognia, cebulę możemy przełożyć na talerz, żeby szybciej wystygła.
  5. Ugotowaną kaszę łączymy z cebulą i groszkiem, dodajemy przyprawy (w tym kurkumę/ szafran), potem mieszaninę z siemieniem lnianym, a na końcu - po trochu - mąkę z ciecierzycy. Być może będzie trzeba jej trochę mniej lub więcej niż pół szklanki. Chodzi o to, żeby masa dała się zagnieść, ale nie była zbyt sucha. Z masy formujemy nieduże kulki, spłaszczamy. Kotleciki układamy np. na dużym talerzu, odstawiamy na chwilkę.
  6. Teraz czas na przygotowanie szpinaku: rozgrzewamy oliwę, wrzucamy pokrojony czosnek, a po chwili liście szpinaku. Smażymy chwilkę, aż listki zmienią kolor. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem.
  7. Zdejmujemy szpinak z patelni i, o ile udała się nam trudna sztuka nie-ubrudzenia patelni, możemy rozgrzać olej do smażenia placuszków. Na początek proponuję 2 łyżki - żeby kotleciki się nie przykleiły, ale też nie opiły zbyt dużo tłuszczu. Na rozgrzany olej kładziemy placuszki, smażymy z obu stron po 5-7 min (aż się zrumienią). Podajemy ze szpinakiem.

 

Propozycja III - dyniowo-kokosowe kostki

Pomysł pochodzi stąd, ale przepis jest nieco zmieniony.



Składniki:

Spód
  • 1 i 1/2 szkl. płatków owsianych
  • 100 g rodzynek
  • 1/4 szkl. orzechów włoskich
  • 1/4 szkl. wody

Warstwa kokosowa:
  • 1/2 - 3/4 szkl. mleka kokosowego
  • 1/2 szkl. wiórków kokosowych
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • stewia w proszku  - do smaku

Warstwa dyniowa:
  • 2/3 szkl. musu z dyni
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1/4 szkl. syropu klonowego/ syropu z agawy (albo stewia w proszku do smaku)
  • 1/4 szkl. płatków owsianych

Przygotowanie:

  1. Zaczynamy od zmielenia płatków owsianych w blenderze; taka owsiana mąka będzie nam potrzebna i do spodu, i do warstwy dyniowej, więc najlepiej od razu zmiksować 1 i 3/4 szklanki płatków.
  2. Przygotowujemy spód: rodzynki miksujemy z wodą - najlepiej dodawać ją po trochu. Ma powstać klajstrowata masa, którą zagniatamy ze zmiksowanymi płatkami, orzechami i stewią. Gdyby nie chciało się zagnieść, dodajemy jeszcze trochę wody, albo odrobinę tłuszczu kokosowego (nie więcej niż łyżkę). Gotowe ciasto rozwałkowujemy na kwadrat o boku 20 cm.
  3. Układamy na blaszce lub tacy (nie jest potrzebne bardzo wysokie naczynie). Wkładamy do zamrażalnika.
  4. W tym czasie przygotowujemy kremy: dyniowy i kokosowy. Mleko kokosowe (przy otwieraniu puszki trzeba uważać, żeby odlać rzadki płyn, nie przyda się nam) rozcieramy ze stewią i wiórkami kokosowymi. W drugim naczyniu mieszamy 1/4 szkl. wcześniej zmielonych płatków owsianych oraz pozostałe składniki masy dyniowej.
  5. Wyjmujemy ciasto z zamrażalnika. Na spodzie rozsmarowujemy masę kokosową, a na niej - dyniową. Całość wkładamy zamrażalnika na 30-40 min. Ciasto ma być zwarte, ale nie zamrożone.
  6. Wyjmujemy ciasto z zamrażalnika, próbujemy, czy aby dobre, a potem przechowujemy w lodówce (wytrzymuje 3-4 dni - zależy, ile osób podejmie się "ratowania" ciasta :) ).

Smacznego!

Magda

wtorek, 13 sierpnia 2013

LODY dla ochłody, na ostatnie dni lata

Domowe lody z mleczka kokosowego

Nadchodzi, jak co roku niespodziewany, koniec lata. Dlatego trzeba korzystać z ciepłych dni, które jeszcze trwają i szybciutko biec do kuchni zrobić domowe lody.  


Jak to, domowe lody z roślinek? Bez śmietanki, jajek, i jeśli ktoś chce, to nawet bez białego cukru? Tak!

Oto roślinne lody, które smakują wszystkim, nie tylko tym, którzy jedzą jedynie kaszę gryczaną z rzodkiewką (lody zostały gruntownie przetestowane przez fanów kiełbasy podwawelskiej).

tu lody towarzyszą tarcie z musem czekoladowym
Mogą się pojawić pewne wątpliwości, czy takie lody są trudne do zrobienia albo czy lista składników przyprawia o zawrót głowy, bo potrzebne produkty są tak wyszukane i kosztowne. Może lepiej kupić gotowy sorbet zamiast zabierać się za przygotowywanie takich podejrzanych lodów? No bo przecież nie da się zrobić kremowych lodów bez maszyny do lodów, prawda? No i w ogóle, lody bez mleka?

Okazuje się, że nie, nie, nie i nie. Poniższy przepis nie rujnuje kieszeni tak, jak gotowe lody roślinne z delikatesów, a w dodatku można samemu regulować ilość i rodzaj cukru czy dodatków smakowych. Co najlepsze, do wykonania takich lodów wystarczy mały blender!

marchewkowe, chałwowe, z rodzynkami i rumem, z masłem orzechowym i bananami
Przepis sprawdzony już kilkakrotnie w ciągu tego lata, za każdym razem wyszły pyszne, kremowe lody. W podstawowej wersji przypominają trochę lody "Bolero", takie w niebieskim pazłotku, które za dziecięcia obie Roślinożerne jadły w ilościach (prawie) hurtowych.

Podany przepis to baza, którą można wzmocnić przeróżnymi dodatkami: 
  • kilkoma kostkami roztopionej czekolady i kilkoma łyżkami kakao,
  • kilka łyżek tahini i posiekanymi migdałami czy pistacjami (wychodzą przepysznie chałwowe!),
  • rodzynkami i rumem,
  • cynamonem,
  • skórką i sokiem cytrynowym,
  • musem marchewkowym i przyprawą do piernika,
wszystkim, co tylko dusza dyktuje (no może poza musztardą ;) ).

lody chałwowe, czekoladowe, cynamonowe i cytrynowe ze szpinakiem i świeżą miętą

Trzeba pamiętać, że dodanie np. 2 szkl. jagód zmieni proporcje tłuste - chude w ogólnej masie lodów, wiec takie lody będą się dłużej rozmrażać, bo będą twardsze. Analogicznie, dodanie tabliczki czekolady i mnóstwa kakao sprawi, że lody będą miały więcej tłuszczu, więc będą miały inną strukturę i będzie je łatwiej wydobyć z pudełka. Z kolei dodanie rumu sprawi, że lody też będą się szybciej rozmrażać, bo alkohol nie zamarza.

lody z masłem orzechowym i bananem, mniam!

Domowe lody z mleczka kokosowego 

przepis pochodzi z veggiesonmyplate.blogspot.com

Składniki:

  • 1 i 1/2 szkl. wody
  • 1/3 szkl. płatków owsianych (to dzięki nim lody są bardziej kremowe)
  •  1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1-2 łyżeczki aromatu waniliowego (albo innego, np. migdałowego, rumowego itp.)
  • szczypta soli
  • 400 ml mleczka kokosowego
  • 1/3 szkl. cukru (lub stewia do smaku)

Przygotowanie:

  1. Miksujemy płatki owsiane na mąkę, następnie dodajemy wodę, mąkę ziemniaczaną, aromat, sól i cukier (jeśli używamy stewii, dodajemy ją później). Miksujemy jeszcze raz, na SUPER gładką masę. 
  2. Kiedy uznamy, że masa jest już wystarczająco gładka, wlewamy ją do rondelka i podgrzewamy, uważnie mieszając, zwłaszcza po dnie. Po paru minutach masa zacznie gęstnieć i będzie przypominała budyń. Wtedy zdejmujemy rondelek z ognia. 
  3. Dodajemy mleczko kokosowe i znowu miksujemy blenderem, aż masa będzie jednolita.
  4. Teraz dodajemy resztę składników, tzn. stewię (jeśli jej używamy) i wszystkie inne dodatki smakowe (roztopiona czekolada, tahini, cynamon...) . Gotową masę przekładamy do pojemnika (lub pojemników), w których będziemy zamrażać lody.
  5. Masę studzimy, wkładamy do zamrażalnika.
  6. Co mniej więcej godzinę zaglądamy do zamrażalnika, wyciągamy lody, miksujemy blenderem jeszcze raz, dokładnie zbierając łyżką zamarzającą warstwę, która będzie się stopniowo tworzyć przy ściankach pudełka.
Najlepiej zamrażać je w niedużych pudełkach, bo będą się zarówno szybciej zamrażać, jak i potem rozmrażać. Z podanych proporcji wychodzi niepełny litr masy-bazy, który można podzielić np. na 4 części, a do każdej dodać coś innego: czekoladę, tahini, rodzynki i skórkę cytrynową.

z rodzynkami i rumem


Smacznego!

Anka