Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielona soczewica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielona soczewica. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 stycznia 2016

Noworoczne postanowienia w pudełku, czyli 7 sałatek do zabrania do pracy/szkoły/na przyprawę do bieguna

Jak tam postanowienia noworoczne? Już wzięły w łeb czy jeszcze dzielnie się ich trzymacie? Ja jestem z postanowieniami noworocznymi trochę na bakier, bo nigdy nie czuję, że rok się kończy właśnie 31 grudnia. Zawsze mi się wydaje, że rok kończy się w okolicy Bożego Narodzenia, a ten dodatkowy tydzień to tak trochę ni przypiął ni przyłatał.


Doceniam jednak masowo opanowujące populację dążenie do samodoskonalenia. Będę chodzić na fitness 8 razy w tygodniu! Nie będę jeść słodyczy, już nigdy przenigdy! Nie będę już wydawać tyle pieniędzy na kosmetyki! I tak dalej :)

Nie lubię postanowień noworocznych, bo moja skłonność do perfekcjonizmu nie może znieść faktu, że niestety moje postanowienia najprawdopodobniej nie przetrwałyby nawet miesiąca. Więc po co w ogóle próbować? Niezbyt to mądra logika, ale mniej więcej taki ciąg myślowy przebiega w mojej głowie kiedy słyszę hasło "postanowienia noworoczne".

Głęboko wierzę jednak w planowanie. Ale takie krótkoterminowe, nie że w ciągu roku wejdę na Mount Everest (bez specjalnego trenowania wcześniej), pojadę do Japonii zobaczyć makaki, a tak w czasie wolnym nauczę się chińskiego, sama, a co. Moje planowanie nie wybiega zwykle dalej niż tydzień do przodu. I co można tak zaplanować z tygodniowym wyprzedzeniem? Ano na przykład obiady na cały tydzień. Że brzmi przerażająco? Że po co planować obiady, przecież JAKOŚ się to ogarnie w tygodniu, z dnia na dzień, prawda? 

Moje doświadczenie z ogarnianiem obiadów na bieżąco w tygodniu zwykle oznacza, że będę w danym tygodniu jadła kupny hummus ze zdybanymi w osiedlowym mini sklepie warzywami (poniedziałek - wtorek), potem złapię jakąś gotową zupę i zjem ją na kolejne dwa obiady (tu mamy środę i czwartek), po czym w piątek skapituluję i wyciągnę jakiś makaron, który wystąpi w roli pasta all' aglio e olio lub też olio e pepperoncino. Potem w sobotę z radością odkryję na nowo, że domowy obiad to jednak pycha i to mnie zmotywuje do tego, żeby przysiąść, zrobić listę zakupów z konkretnymi daniami na konkretny dzień, obkupić się w te sprawunki, a kawałek niedzieli (większy lub mniejszy) spędzić na gotowaniu. 


A może by tak zrobić sałatki na cały tydzień? Takie sycące sałatki, nie że szpinak, pomidor i już. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz zobaczyłam sałatki w słoikach, pomyślałam, że ładnie toto wygląda, ale że tak przygotowane sałatki nie przetrzymają kilku dni w lodówce. Mocno się zdziwiłam, kiedy się okazało, że 4-5 dni zapakowane sałatki wytrzymują bez problemu. Nie można tylko dodawać żadnych ciężkawych sosów, świeżej cebuli czy czosnku. No i ja jeszcze dodaję listki sałaty/szpinaku/jarmużu już na talerzu, nie pakuję zieleniny na wierzch pudła. Więc na przykład w poniedziałek razem z pudełkiem z sałatką niosę do pracowej lodówki paczkę zieleniny, którą potem sukcesywnie chrupię w kolejne dni tygodnia.

To jak, sałatki do pudełek? :)

Przepisy na te 7 sałatek  powstały pewnego popołudnia, które spędziłam na oglądaniu przepisów na sałatki na giallozafferano.it i makemoreofsalad.com, ale zweganizowałam je już sama :)

Poniedziałek


Dla fanów awokado i czarnych oliwek

  • kostki tofu (ok. 100 g)
  • ugotowany makaron razowy (ok. 3/4 szkl. suchego makaronu)
  • awokado (1/2 awokado, posiekanego w drobną kosteczkę)
  • pomidor (1/2 dużego, posiekana w kostkę i pozbawiona pesteczek ze środka)
  • czarne oliwki (ok. 2-4 łyżek pokrojonych w ćwiartki oliwek)
  • sok z cytryny (1 łyżka)
  • oliwa z oliwek (1 łyżka)
  • sałata/szpinak/jarmuż do podania

Wtorek


 Z gruszkowym wsparciem

  • soczewica (1/4 szkl. suchej, ok. 1/2-2/3 szkl. ugotowanej soczewicy)
  • kasza jęczmienna/jaglana (1/4 szkl. suchej, ok. 1/2-2/3 szkl. ugotowanej kaszy)
  • gruszka (1/2 gruszki, obranej ze skórki i posiekanej w kostkę)
  • orzechy laskowe/włoskie (ok. 2-4 łyżek posiekanych i podprażonych na patelni orzechów)
  • sok z cytryny (1 łyżka) lub ocet balsamiczny (ok. 1 łyżeczki)
  • oliwa z oliwek (1 łyżka)
  • sałata/szpinak/jarmuż do podania

Środa


Z pomarańczami w nowym wydaniu

  • ciecierzyca  (1/4 szkl. suchej, ok. 1/2-2/3 szkl. ugotowanej ciecierzycy)
  • makaron pełnoziarnisty (ok. 3/4 szkl. suchego makaronu)
  • awokado (1/2 awokado posiekana w drobną kosteczkę)
  • pomarańcza (1/2 wyfiletowanej pomarańczy)
  • sok z cytryny lub pomarańczy (1 łyżka)
  • oliwa z oliwek (1 łyżka)
  • pieprz czarny do smaku
  • sałata/szpinak/jarmuż do podania

Czwartek


Z pachnącymi ziołami

  • ciecierzyca (1/4 szkl. suchej, ok. 1/2-2/3 szkl. ugotowanej ciecierzycy)
  • kasza jaglana/kuskus (1/4 szkl. suchej, ok. 1/2-2/3 szkl. ugotowanej kaszy)
  • pomidor (1/2 dużego, posiekana w kostkę i pozbawiona pesteczek ze środka)
  • podsmażone plasterki cukinii (ok. 1/2 cukinii posiekanej w plasterki i podsmażonej krótko na patelni)
  • pietruszka świeża (1 łyżka posiekanej)
  • opcjonalnie: mięta świeża (1 łyżka posiekanej)
  • sok z cytryny (1 łyżka)
  • oliwa z oliwek (1 łyżka)
  • sałata/szpinak/jarmuż do podania

Piątek


Z czerwonymi diamencikami

  • soczewica (1/4 szkl. suchej, ok. 1/2-2/3 szkl. ugotowanej soczewicy)
  • kasza jęczmienna/jaglana (1/4 szkl. suchej, ok. 1/2-2/3 szkl. ugotowanej kaszy)
  • żurawina suszona (ok. 2 łyżek)
  • nasiona grantu (ok. 4 łyżek)
  • tymianek (1/4 łyżeczki)
  • rozmaryn (1/4 łyżeczki)
  • pestki dyni lub orzechy włoskie (ok. 2-4 łyżek)
  • sok z cytryny (1 łyżka)
  • oliwa z oliwek (1 łyżka)
  • sałata/szpinak/jarmuż do podania


Sobota


Z marchewkowymi wstążeczkami i orzeszkami ziemnymi, żeby jakoś przetrzymać pracującą sobotę

  • ciecierzyca (1/4 szkl. suchej, ok. 1/2-2/3 szkl. ugotowanej ciecierzycy)
  • ryż basmati (1/4 szkl. suchego, ok. 1/2-2/3 szkl. ugotowanego ryżu)
  • świeża marchewka (1/2 marchewki, pokrojona na "wstążeczki" przy pomocy obieraczki do warzyw)
  • pomarańcza (1/2 wyfiletowanej pomarańczy)
  • orzeszki ziemne do posypania  (ok. 2-4 łyżek)
  • sok z cytryny/limonki (1 łyżka)
  • oliwa z oliwek (1 łyżka)
  • sałata/szpinak/jarmuż do podania

Niedziela


 Na wypasie dla tych, którzy w niedzielę zamiast "nie dziełać", muszą iść do pracy

  • kostki tempehu marynowanego/wędzonego lub wędzonego tofu (ok. 100 g)
  • ryż basmati (1/4 szkl. suchego, ok. 1/2-2/3 szkl. ugotowanego ryżu)
  • patyk selera (1 posiekany w plasterki)
  • suszone morele (ok. 2 łyżek posiekanych w kosteczkę moreli - ok. 6 sztuk moreli)
  • pestki dyni lub orzechy włoskie (ok. 2-4 łyżek)
  • sok z cytryny (1 łyżka)
  • oliwa z oliwek (1 łyżka)
  • sałata/szpinak/jarmuż do podania
Wszystkie sałatki układamy w pudełkach od najbardziej "wytrzymałych" składników (kasza, soczewica, ciecierzyca), do najbardziej  delikatnych (awokado, pomarańcza, pomidor). Sałatki ułożone w pudełkach/słoikach warstwami pakujemy do lodówki i cieszymy się cały tydzień, że udało nam się tak sprytnie rozwiązać problem obiadów :)

Smacznego!
Anka

sobota, 10 maja 2014

Pasta z zielonej soczewicy i orzechów włoskich

Miska pysznej pasty do chleba to dobry początek zarówno śniadania, jak i kolacji, a nawet obiadu. Nieważne, czy mamy ochotę pochrupać weekendową niespieszną grzaneczkę w ramach śniadania, czy też marzymy o porządnej kolacji, ale nie mamy zapału, żeby zaczynać wielkie gotowanie. A może chcemy przygotować sycącą kanapkę, którą zabierzemy do pracy, na uczelnię albo do szkoły?


Kremowa pasta z zielonej soczewicy to to, co Roślinożercy lubią najbardziej ;) Jeśli na dodatek zawiera ona orzechy włoskie, rozmaryn i pietruszkę, nie trzeba nas już więcej przekonywać.


Dzięki orzechom włoskim pasta jest kremowa i ma piękny orzechowy zapach (zaskoczenie! ;) ). Bardziej tradycyjne dodatki, czyli cebula, rozmaryn i pietruszka, sprawiają, że pasta kojarzy się z dobrym, zwyczajnym domowym jedzeniem.


Będzie idealna do wszelkich świeżych warzywek (pomidory! czerwona papryka! szczypiorek!), jak i do takich ze słoika (ogórki kiszone! czarne i zielone oliwki!).



Aromatyczna, kremowa, chciałoby się nawet powiedzieć l u k s u s o w a pasta z soczewicy poratuje nas o każdej porze dnia. Dlatego właśnie fajnie mieć ją gotową w lodówce ;)


Pasta z soczewicy
Składniki:
  • 1 szkl. zielonej soczewicy, dokładnie opłukanej i ugotowanej do miękkości z liściem laurowym (lub 1 - 1 1/2 puszki zielonej soczewicy)
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1/2 łyżeczki rozmarynu
  • 1/4 szkl. orzechów włoskich + 1/4 szkl. wody
  • 1 łyżka posiekanej świeżej pietruszki (lub więcej, jeśli ktoś lubi)
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1/2 średniej wielkości cebula, posiekana w drobną kostkę i podsmażona na złoto z 1 łyżką oleju LUB 2 łyżeczki suszonej cebuli
  • sól i pieprz do smaku
  • ew. 1 łyżka sosu sojowego (niekoniecznie)
Przygotowanie:
  1. W blenderze miksujemy orzechy z wodą na gładki krem. Dodajemy cebulę, rozmaryn i tymianek, miksujemy.
  2. Do blendera dodajemy partiami ugotowaną soczewicę.
  3. Kiedy soczewica będzie już zupełnie rozdrobniona, dodajemy sok z cytryny i pietruszkę.
  4. Pastę doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Odstawiamy do schłodzenia - najlepsza jest na drugi dzień, kiedy wszystkie składniki się przegryzą :) 
Smacznego!
Anka

poniedziałek, 10 marca 2014

Soczewicowe pie na PI DAY

Komu się udało i trafił na którymś etapie edukacji na rozgarniętego nauczyciela/nauczycielkę matematyki, który potrafił zainteresować i wytłumaczyć, zamiast skutecznie zniechęcać? Ja miałam farta w podstawówce i gimnazjum, i wtedy zajęcia z matematyki były jednymi z moich ulubionych lekcji (no bo najciekawszy był angielski, to chyba oczywiste ;) ). Teraz moje umiejętności z zakresu algebry i arytmetyki są mniejsze, niż kiedy byłam w gimnazjum, ale jak tylko odkryłam, że istnieje Dzień Liczby Pi, stwierdziłam, że co jak co, ale takie święto to ważne święto i koniecznie trzeba je uczcić!


I łącząc moje dwa ulubione przedmioty, czyli angielski i matematykę, Pi Day postanowiłam uczcić piekąc tradycyjne staropolskie PIE, czyli okrągły placek, na przykładzie którego można zainteresowanym zobrazować jakie zastosowanie ma magiczna liczba 3,14.

I tak, 14 marca (w amerykańskim systemie zapisywania dat 3/14), czyli w PI DAY, pie pokrzepi nas chrupiącym kruchym ciastem i sycącym soczewicowo-warzywnym nadzieniem, a rozważania nad liczbą i dostarczą pożywki naszemu intelektowi! Same plusy!


Soczewicowe pie na Pi Day

Składniki:

Spód:
  • 3 szkl. mąki
  • 1/2 szkl. tłuszczu, np.:
    • 3 łyżki oleju kokosowego
    • 2 łyżki oliwy
    • 3 i 1/3 łyżki oleju rzepakowego
  • 1 łyżeczka soli
  • 4 łyżeczki octu jabłkowego, zmieszane z 1/2 szkl. zimnej wody (+ dodatkowo ok. 4 łyżek zimnej wody, jeśli ciasto nie chce się zagnieść)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
Nadzienie:
  • 1 szkl. suchej zielonej soczewicy, namoczonej i ugotowanej
  • 1 drobno posiekana cebula
  • 1 drobno posiekana marchewka
  • 1 drobno posiekana łodyga selera naciowego
  • 3 rozdrobnione ząbki czosnku
  • 1 upieczona, obrana ze skórki i drobno pokrojona czerwona papryka 
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka kuminu
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1/2 - 1 łyżeczka chilli
  • świeżo zmielony pieprz do smaku
  • 1 łyżka posiekanej świeżej pietruszki
  • 400 g pomidorów puszki
  • ok. 3 łyżek koncentratu pomidorowego (80 g)
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej zmieszane z 4 łyżkami zimnej wody 
 
  • 1 łyżeczka mąki pszennej

Przygotowanie:

Spód:
  1. W misce mieszamy suche składniki.
  2. Do wymieszanych suchych składników dodajemy stopniowo olej, po 2-3 łyżki na jeden raz. Za każdym razem dokładnie mieszamy widelcem, aż powstaną grudki.
  3. Następnie po trochu dolewamy wodę, nadal mieszając ciasto widelcem.  Jeśli ciasto nie chce się zamienić w zwartą kulę, dodajemy dodatkowe 4 łyżki wody. Nie ugniatamy ciasta na siłę, bo będzie bardzo twarde!
  4. Zagniecione ciasto zawijamy w folię lub zamykamy w szczelnym pojemniku i chłodzimy przez min. 30 min w lodówce)
  5. Kiedy ciasto się schłodzi, wyciągamy je i czekamy ok. 15 min aż dojdzie do temperatury pokojowej.
  6. 2/3 porcji ciasta rozwałkowujemy na grubość ok. 0,5 cm i wykładamy do formy na tartę/tortownicy o średnicy ok. 24 cm. Pozostałą 1/3 schłodzonego ciasta odkładamy.
  7. Nagrzewamy piekarnik do 220 st.
  8. Do nagrzanego piekarnika wkładamy formę z wywałkowanym spodem z ciasta i pieczemy 10-15 min. Wyciągamy z piekarnika.

Nadzienie:
  1. Podsmażamy cebulę i marchewkę ok. 10 min, aż zmiękną.
  2. Dodajemy czosnek i krótko podsmażamy (ok. 1 min).
  3. Dodajemy pieczoną paprykę, pokrojoną w drobną kostkę.
  4. Dodajemy ugotowaną soczewicę. Dokładnie mieszamy.
  5. Wsypujemy przyprawy
  6. Do nadzienia dodajemy pomidory w puszce i koncentrat, mieszamy.
  7. W oddzielnym naczyniu (np. filiżanka) bardzo dokładnie mieszamy 2 łyżki mąki ziemniaczanej z 4 łyżkami ZIMNEJ wody. 
  8. Mieszaninę mąki ziemniaczanej i wody wlewamy do nadzienia, mieszamy
PIE:
  1. Upieczony spód prószymy z wierzchu ok. 1 łyżeczką mąki pszennej.
  2. Gotowe nadzienie wykładamy na podpieczony spód.
  3. Odłożoną wcześniej 1/3 spodu wałkujemy, aż powstanie wystarczająco duże koło, żeby przykryć cały placek.
  4. Kiedy mamy już wywałkowaną taką "przykrywkę", wycinamy w niej symbol liczby pi (krok szczególnie ważny dla wszystkich fanów matematyki i PI DAY!) i ew. skrapiamy z wierzchu odrobiną oleju/oliwy.
  5. Przykryty pokrywką z ciasta placek pieczemy 25-35 min w piekarniku nagrzanym wcześniej do ok 220 st. Jeśli placek zrumieni się mocno z wierzchu, można go w trakcie pieczenia owinąć folią aluminiową, żeby nie zaczął się przypalać.

Takie pie wręcz prosi się o towarzystwo czerwonego wina, którym można wznieść toast za Archimedesa, który jako pierwszy oszacował wartość liczby pi jako 3,14 (o Wielka Wikipedio!) ;)


Smacznego!
Anka

sobota, 14 grudnia 2013

Kotlety soczewicowe z pieczarkami

W sklepach szał przedświątecznych zakupów (czy mi się wydaje, czy z roku na rok coraz wcześniej się ten obłęd zaczyna?), w kuchni testowanie świątecznych wypieków, ale przecież i obiad czasem wypada zjeść.

 


A kotleciki to dobry pomysł na obiad w domu, do zabrania do pracy czy nawet na kanapkę na kolację. Te konkretne kotlety to spełnienie marzeń hobbitów-wegan (wegan-hobbitów? :P), czyli pyszne kotlety z pieczarkami, w których bazę stanowi soczewica.


Chociaż nie-hobbici i nie-weganie też się na nie dadzą skusić. Dodatkowo, to dobry obiad dla osób, które nie mogą jeść glutenu, bo kotlety go nie zawierają, a mimo to mają zwartą konsystencję.
 


Kotlety soczewicowe z pieczarkami (bezglutenowe)

Składniki (na 6 porządnych kotetów):

  • 1 szkl. suchej zielonej soczewicy, przepłukanej wodą i dokładnie odsączonej
  • 1 liść laurowy
  • 1/2 łyżeczki soli

  • 1 łyżka oleju
  • 1 cebula, posiekana w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, rozdrobnione
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka estragonu
  • 150 g pieczarek, obranych, pokrojonych w plastry

  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego, rozmieszana z 3 łyżkami zimnej wody
  • 1/2 -2/3 szkl. mąki owsianej (lub zmiksowanych na mąkę płatków owsianych)
  • 1 łyżka świeżej posiekanej pietruszki
  • sól i pieprz (dużo!) do smaku  

  • ok. 2 łyżek oleju do smażenia

Przygotowanie:

  1. W garnku/rondelku zagotowujemy 2 szkl. wody, dodajemy soczewicę, liść laurowy i sól. Trzymamy pod przykryciem na małym ogniu, aż soczewica się ugotuje (ok. 15-20 min). UWAGA! Czasem podczas gotowania trzeba dodać jeszcze trochę wody, bo soczewica zaczyna przywierać do dna, a jeszcze nie jest miękka.  Kiedy soczewica się już ugotuje i jest miękka, zdejmujemy ją z ognia i studzimy.
  2. W czasie kiedy soczewica się gotuje, na oleju podsmażamy cebulę, aż zrobi się złocista. Dodajemy czosnek i jeszcze chwilę smażymy. Następnie dodajemy przyprawy (tymianek, oregano i estragon). 
  3. Do cebuli, czosnku i przypraw dodajemy pieczarki. Smażymy krótko. Zdejmujemy z ognia.
  4. Z przestudzonej soczewicy wyciągamy liść laurowy. Dodajemy mieszaninę cebuli, czosnku, przypraw i pieczarek, mieszamy.
  5. W oddzielnej miseczce mieszamy siemię z wodą, dokładnie rozbijając wszelkie grudki, które mogą powstać. Dokładnie rozmieszane siemię dodajmy do mieszaniny soczewicy, cebuli, przypraw i pieczarek. BARDZO dokładnie mieszamy. Dodajemy sól, pieprz i pietruszkę.
  6. Teraz po trochu dodajemy mąkę owsianą. Ilość mąki będzie zależała od tego, jaka jest soczewica, czy lekko rozgotowana (wtedy będzie wymagała więcej mąki) czy ugotowana al dente (będzie nam potrzebne mniej mąki). Masa będzie się kleić, ale nie powinna być lejąca.
  7. Z gotowej masy formujemy kotlety (ja ich w niczym nie obtaczałam). Smażymy na rozgrzanym oleju, ok. 5 min z każdej strony.


Smacznego!
Anka

wtorek, 26 listopada 2013

Nibygulasz z suszonymi śliwkami i czerwonym winem

Chodziły za mną suszone śliwki, miałam pod ręką kostkę sojową (zrządzenie losu, bo rzadko kupuję takie wynalazki) i otwartą butelkę czerwonego wina, nie miałam za to konkretnego pomysłu na obiad. Pomyślałam, że można by spróbować zrobić cięższy, aromatyczny sos i utopić w nim kostkę sojową, żeby nabrała smaku, którego inaczej jej brakuje.



Kombinacja wina, octu balsamicznego i śliwek sprawdziła się idealnie. Powstał pyszny, pięknie pachnący nibygulasz, który na drugi dzień smakował jeszcze lepiej, bo wszystkie składniki się przegryzły. Nie wiem, czy smakowałby jeszcze lepiej na trzeci dzień, bo wcześniej zniknął i nie miałam szansy się przekonać, takżeee...


Podejrzewam, że z sosem idealnie zgrałyby się jeszcze jakieś grzybki, nabrałby takiego jesiennego charakteru. Trzeba będzie spróbować następnym razem :)




Nibygulasz z suszonymi śliwkami i czerwonym winem


Składniki:

  • 3 szklanki gorącej wody
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziarnka ziela angielskiego
  • 1 łyżka suszonej włoszczyzny
  • 1/3 szkl. suszonych śliwek  

  • 2 szkl. kostki sojowej
  • gorąca woda (ok. 3 szkl.)
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1/2 łyżeczki rozmarynu

  • 2 łyżki oleju
  • 2 małe cebule (1 duża), posiekane w drobną kostkę
  • 1 łodyga selera, drobno pokrojona
  • 1 średnia marchewka, pokrojona w cienkie krążki
  • 3 ząbki czosnku, rozgniecione

  • 4 łyżki czerwonego wina
  • 1-2 łyżki czerwonego octu balsamicznego
  • 1 łyżka sosu sojowego

  • 1/2 szkl zielonej soczewicy, dokładnie przepłukanej wodą i odsączonej
  • + 1-2 szkl. wody

  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
  1. W misce zalewamy 3 szkl. gorącej wody pozostałe składniki na rosołek (liście laurowe, ziele angielskie, suszoną włoszczyznę i suszone śliwki). Odstawiamy.
  2. W oddzielnej misce zalewamy gorącą wodą 2 szkl. kostki sojowej. Wody powinno być wyraźnie więcej, bo kostka będzie bardzo pęcznieć. Odstawiamy.
  3. Nagrzewamy duży garnek. Na suchej patelni CHWILĘ “prażymy” tymianek, oregano i rozmaryn. Dodajemy olej i nagrzewamy go. Na średnim ogniu i pod przykryciem podsmażamy cebulę, selera i marchewkę, aż będą złociste (ok. 7-10), mieszając od czasu do czasu.
  4. Do podsmażonej cebuli, selera i marchewki dodajemy czosnek, smażymy ok. 2 min.
  5. Do garnka dodajemy czerwone wino i podgrzewamy, aż odparuje (czyli się zredukuje).
  6. Z rosołku wyciągamy liście laurowe, ziele angielskie i suszone śliwki. Płyn wlewamy do garnka i podgrzewamy, aż zacznie się gotować.
  7. W tym czasie kroimy namoczone suszone śliwki w drobną kostkę (jedną śliwkę na ok. 4 części). Odcedzamy też kostkę sojową,
  8. Namoczone i pokrojone śliwki oraz kostkę sojową dodajemy do rosołku.  Dodajemy też pieprz (wg. uznania). Znów podgrzewamy, aż zacznie się gotować.
  9. Do garnka dodajemy przepłukaną i odsączoną soczewicę, zagotowujemy. Zmniejszamy ogień i trzymamy na jak najmniejszym gazie, aż do momentu kiedy soczewica się ugotuje i zmięknie, mieszając od czasu do czasu. Zależnie od tego, jak gęsty gulasz chcemy uzyskać, można dodać trochę wody, wlewając ją po trochu (czyli nie 2 szkl. na raz :) ).
  10. Dodajemy sos sojowy i ocet balsamiczny. Uwaga! Radziłabym zacząć od 1 łyżki octu, spróbować i ewentualnie dopiero wtedy dodać drugą łyżkę, bo ocet ma bardzo specyficzny i wyrazisty smak, który nie wszystkim odpowiada. W tej potrawie ocet nie dominuje, ale znacznie wpływa na ostateczny smak gulaszu. Doprawiamy solą wg uznania.





Smacznego!
Anka

piątek, 18 października 2013

Zapiekanka pasterska z soczewicą

Super krzepiąca zapiekanka z kremową warstwą purée z ziemniaków na wierzchu, czyli idealny posiłek na bure jesienne popołudnia i wieczory. 

 



Kombinacja soczewicy, ziemniaków, pieczarek i szpinaku sprawia, że zapiekanka jest bardzo sycąca. Poza tym, takie zestawienie składników aż krzyczy "jesień", więc nadszedł idealny czas na to, żeby tę zapiekankę robić jak najczęściej. Wprawdzie żeby ją przygotować, trzeba nagromadzić trochę składników, ale naprawdę warto, bo efekt jest przepyszny!

Przepis pochodzi z tego bloga i zarówno ja, jak i Magda, robiłyśmy tę zapiekankę już wielokrotnie, za każdym kombinując a to z proporcjami, a to ze składnikami. Zapiekanka jest wegańską wersją Shepherd's Pie, czyli zapiekanki pasterskiej, oryginalnie bynajmniej nie wegańskiej, ale dzięki kombinacji ziemniaczków, soczewicy i grzybów, nawet mięsożercy nie będą płakać za wkładką mięsną. No chyba że ma się do czynienia z wyjątkowo kapryśnymi współbiesiadnikami, ale na kręcących nosem nie ma rady, zawsze coś im nie będzie pasowało, takżeeee...




Wersję, która jest na zdjęciach zrobiłam z  połowy porcji, no i dodałam trochę brokuła (ok. 1 szkl. pokrojonych drobno różyczek), który pałętał się bez celu po lodówce :) Brokuł znalazł swoje przeznaczenie i zdecydowanie nie pogorszył smaku powstałej zapiekanki, więc pewnie następnym razem pokombinuję jeszcze z jakimiś innymi dodatkami.




Jeśli chodzi o przygotowanie zapiekanki, to znacznie usprawni je blender, ale pewnie uda się ją też zrobić przy pomocy li i jedynie tłuczka do ziemniaków, albo nawet i zwykłego widelca, chociaż pewnie trzeba wtedy trochę dłużej rozdrabniać ziemniaczki.





Zapiekanka pasterska

 

Składniki:


  • 1 kg ziemniaków
  • 1/2 szkl. wody
  • 2 łyżki oleju
  • sól do smaku
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 duża cebula, drobno posiekana
  • 2 ząbki czosnku, rozgniecione
  • 150-200 g pieczarek, pokrojonych w plastry
  • 2 puszki soczewicy (ok. 850 g, lub ok. 1,5 szkl. suchej soczewicy, którą sami ugotowaliśmy)
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1/2 łyżeczki tymianku
  • 1/2 łyżeczki oregano
  • 1/2 łyżeczki rozmarynu
  • pieprz do smaku
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 250-300 g szpinaku, umytego i dokładnie osuszonego
  • 1 szkl. bułki tartej (lub mniej, a można nawet pominąć, chociaż nie powstanie wtedy w zapiekance jedna warstwa)

Wykonanie:

  1. Obieramy ziemniaki, kroimy je w kostkę i gotujemy do miękkości. Kiedy ziemniaki są już ugotowane, odcedzamy je i odstawiamy.
  2. Odcedzone ziemniaki miksujemy z olejem i wodą, aż powstanie gładka masa.
  3. W czasie kiedy ziemniaki się gotują, podsmażamy na oliwie cebulę, aż zrobi się szklista. Wtedy dodajemy czosnek i pieczarki, podsmażamy, aż cebula zrobi się złota.
  4. Kiedy cebula zrobi się złota, dodajemy soczewicę, sos sojowy, przyprawy. Krótko podsmażamy.
  5. Oddzielnie, w małej miseczce mieszamy mąkę ziemniaczaną z minimalną ilością wody, tak, żeby mąka się rozmieszała i nie powstały grudki. Wtedy dodajemy rozrobioną mieszaninę do soczewicy, cebuli, przypraw itp.
  6. Do mieszaniny soczewicy, cebuli, pieczarek itp. dodajemy partiami szpinak i krótko przesmażamy.
  7. Naczynie do zapiekania wysmarowujemy olejem i wysypujemy bułką tartą. Jeśli weźmiemy szklankę bułki tartej, zrobi się z niej wyraźna warstwa, więc jeśli ktoś za nią nie przepada, może dodać jej mniej lub całkiem pominąć.
  8.  Do wysypanego bułką tratą naczynia wykładamy masę soczewicową, wyrównujemy. Następnie na wierzch soczewicy wykładamy masę ziemniaczaną, wyrównujemy (ja wyrównywałam widelcem, stąd te linie). 
  9. Pieczemy przez 30-35 min w piekarniku nagrzanym do 200 st.
Z talerzem pełnym zapiekanki siadamy do ulubionej książki czy serialu i już żaden jesienny deszcz nas nie przygnębi!

Smacznego!

Anka