Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieczenie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 marca 2014

Ciastka owsiane z żurawinami i pestkami dyni, idealne do podróży

Wybieramy się na wyprawę do stolicy, więc czeka nas podróż środkami komunikacji zbiorowej. Podróż, która będzie trwać znacznie dłużej niż 15-minutowa jazda tramwajem do pracy. Jak nie oszaleć w autobusie czy pociągu, kiedy np. sąsiad lub sąsiadka akurat postanowi opowiedzieć nam całe swoje życie lub chociaż historie chorób wszystkich swoich krewnych po kolei?


Każdy ma swoją taktykę, jak najlepiej zareagować na taką sytuację: niektórzy włączą się do dyskusji, niektórzy z grzeczności odpowiedzą na jedno - dwa pytania a potem do końca podróży będą się zastanawiać, dlaczego nagle wpadło im do głowy być tak dobrze wychowanym, bo na tych dwóch początkowych pytaniach nigdy się nie kończy, jeszcze inni włożą słuchawki do uszu i będzie ich słychać tylko wtedy, kiedy za głośno włączą swoją ulubioną muzykę.


Co robię w takiej sytuacji ja? Zwykle stosuję metodę dwutorową: słuchawki + książka. A do tego specjalny środek zaradczy: własnoręczna przekąska, czyli np. super pyszne ciasteczka owsiane z żurawiną i pestkami dyni! Wprowadzam w życie podejście "poczytam coś, ponucę, przekąszę co i raz" i, o dziwo, podróż mija zdecydowanie milej. A przy okazji nie opycham się jakimiś śmieciami złapanymi w ostatniej chwili na dworcu.


Te ciastka to moja przeróbka tych ciastek. Przewagą przepisu poniżej jest fakt, że wychodzą z niego bardziej zwarte, mniej łamliwe ciastka, które nie przypominają aż tak bardzo mieszanki muesli, są zdecydowanie bardziej "ciasteczkowe".


Ciastka owsiane z żurawinami i pestkami dyni (bezglutenowe!)

Składniki (na ok 25-30 szt.):

  • 3 szkl. mąki owsianej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 szkl. suszonych żurawin, pokrojonych na pół lub w ćwiartki (jeśli są duże)
  • 1/2 szkl. pestek dyni
  • 1/2 szkl. mleka sojowego + ew. 4-6 łyżek, jeśli ciasto się nie chce zagnieść (lub jakiegoś innego, które mamy pod ręką)
  • 1/3 szkl. cukru
  • 1/4 szkl. oleju 
  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego, zmieszanego z 4 łyżkami wody
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego

Przygotowanie:

  1. W misce mieszamy mąkę, proszek, sodę i cynamon. 
  2. Do mieszanki mąki proszku wsypujemy posiekane żurawiny i pestki dyni.
  3. W oddzielnej misce mieszamy mleko, cukier, olej, rozmieszane z wodą siemię i aromat.
  4. Do suchych składników dodajemy mieszankę mleka, cukru, oleju i aromatu. Szybko zagniatamy. Jeśli ciasto nie chce się zagnieść, dodajemy jeszcze trochę mleka/wody.
  5. Ciasto wałkujemy na grubość ok. 5 min, wycinamy ciastka (ja wycinałam kółka o średnicy ok. 6,5 cm).
  6. W nagrzanym do 20 st. piekarniku pieczemy ciastka ok. 12-15 min. Wyciągamy z piekarnika i pozwalamy ciastkom spokojnie ostygnąć.
  7. Wystudzone ciastka pakujemy w papier śniadaniowy lub do puszki (wytrzymają w niej spokojnie ok. tygodnia).

Smacznego!
Anka

niedziela, 2 marca 2014

Pieczone pączki na Mardi Gras

Może od czwartku zdążyliście już przetrawić wszystkie zjedzone pączki, a może wcale ich nie jedliście? Nic straconego, przez nami jeszcze Ostatki, czyli Mardi Gras albo Pancake Tuesday. Jeśli nie lubicie smażyć, nie szkodzi, możecie wypróbować pączki pieczone.



Pomysł jest zaczerpnięty z bloga "Moje Wypieki", ale w naszej wersji nie ma jajek. Zmniejszyłyśmy też liczbę cukru: zamiast obtaczać w nim pączki, tylko je oprószyłyśmy cienką warstwą pudru. Wybrałyśmy też inny kształt - zwykłe kule zamiast pączków z dziurką.


Pączki robiłyśmy dwa razy: za drugim razem przeprowadziłyśmy eksperyment i upiekłyśmy pączki z nadzieniem - zlepiając po dwa krążki ciasta, z niewielką ilością dżemu w środku. Przepis jest przedni, pączki ślicznie wyrastają i się rumienią. Brak etapu z garnkiem oleju naprawdę w niczym nie przeszkadza, bo upieczone pączki maczamy w niewielkiej ilości rozpuszczonego tłuszczu.
 

Podane poniżej proporcje to połowa porcji z oryginalnego przepisu. Taką ilość ciasta wygodnie się wyrabia i wałkuje. Ciasta wystarczy na 16 pączków bez nadzienia lub 10 pączków "podwójnych" (sklejanych z dwóch części). Nasze pączki nie były ogromne - do wycinania używałyśmy kieliszka o średnicy 6,5 cm.

Pieczone pączki
(nasza wersja tego przepisu)

Ciasto:
  • 1 szkl. mleka
  • 8 g świeżych drożdży (1/12 kostki 100 g)
  • 1/3 szkl. cukru
  • 2,5 szkl. mąki luksusowej
  • 2 łyżki oleju

Polewa
  • 2-3 łyżki tłuszczu (rozpuszczonego oleju kokosowego lub oleju o neutralnym zapachu)
  • ok. 4 łyżek cukru pudru i 1 łyżeczka cynamonu do posypania 

Do nadziewania:
  • dżem, dość gęsty (sklepowy typu "galaretka")
Przygotowanie:
  1. W większej misce mieszamy mąkę i cukier. 
  2. Podgrzewamy w rondelku 1/3 szkl. mleka - uwaga, mleko ma być lekko ciepłe, ale nie gorące! W oddzielnym naczyniu, nieco mniejszym (ale pamiętajcie, że zaczyn urośnie), rozcieramy drożdże z mlekiem i pół szklanki mieszaniny mąki i cukru. Przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce; może być przy kaloryferze, ale nie NA kaloryferze.
  3. Kiedy zaczyn podrośnie, czyli masa w misce wyraźnie się podniesie - potrzeba na to co najmniej pół godziny - przekładamy go do większej miski z przygotowaną wcześniej mieszaniną mąki i cukru. W oddzielnym naczyniu przygotowujemy sobie 2/3 szkl. letniego mleka. W misce mieszamy zaczyn z mąką i cukrem, dolewając po trochu mleko. Ciasto da się zagnieść w zwartą kulę, ale przed dolaniem mleka jest dość suche - nie trzeba się tym przejmować :) Wyrabiamy ciasto przez kilka minut, na koniec dodając olej. 
  4. Kulę w misce przykrywamy ściereczką i ponownie ustawiamy w ciepłym, niezbyt przewiewnym miejscu. Zostawiamy ciasto na 1,5-2 h do wyrośnięcia. Po tym czasie powinno zwiększyć swoją objętość.
  5. Teraz trzeba ciasto rozwałkować. Jeśli chcemy zrobić po prostu kule bez nadzienia, wałkujemy ciasto na grubość 13 mm, a następnie wycinamy kółka. Jeśli przygotowujemy pączki z nadzieniem, grubość musi być mniejsza - 7-8 mm. Teraz wycinamy krążki o średnicy 6,5  cm. Każdy krążek smarujemy po brzegach wodą, następnie na jednym placuszku układamy niewielką ilość dżemu (maks. 1 łyżeczka) i przykrywamy drugim. Krążki delikatnie sklejamy, ale nie przyklepujemy ich na siłę! 
  6. Gotowe pączki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, przykrywamy ściereczką i zostawiamy jeszcze raz do wyrośnięcia w cieple - może być w lekko nagrzanym piekarniku (50 st. Celsjusza). Po 45 min wyjmujemy je z piekarnika (jeśli akurat tam wyrastały), ustawiamy temperaturę na 180 stopni. Kiedy piekarnik już się nagrzeje, wstawiamy do niego blachę z pączkami i pieczemy 8 do 10 minut. Najlepiej sprawdzić już po 8 min, pączki mogą być już gotowe - czyli rumiane i suche w środku.
  7. Zostawiamy na chwilę do przestudzenia, a w tym czasie przygotowujemy tłuszcz (użyłyśmy 2-3 łyżek oleju kokosowego, podgrzanego, aż się rozpuści) i cukier puder z cynamonem (w głębszym talerzu mieszamy parę łyżek cukru i ok. łyżeczki cynamonu). 
  8. Każdy pączek maczamy w tłuszczu, z obu stron, a następnie odkładamy na talerz i  przez sitko posypujemy cynamonowym cukrem pudrem.
Nasze pączki nie wytrwały dłużej niż 3 dni, ale sprawowały się przez ten czas świetnie. Polecamy!


Smacznego :)

Magda

piątek, 27 grudnia 2013

Pieczone warzywa na kolację

Za nami Święta, Święta, więc pierniczki w barszczu, makowiec z uszkami, i tak dalej.... ale już niedługo Sylwester, czyli okazja do przygotowania uroczystej kolacji. Zresztą, dzisiejszy przepis nada się też na mniej formalną domówkę, a przy tym nie wymaga dużego nakładu pracy. Gwoździem programu będą bowiem pieczone warzywa :)



Można je obrać i pokroić wcześniej, a potem tylko ładować partiami do piekarnika, który wykona za nas resztę pracy. Ale zaraz, zaraz: warzywa, same ze sobą? Prawie tak: pieczenie pozwala wydobyć z warzyw najpełniejszy smak, część z nich trzeba tylko skropić olejem, żeby nie wyschły. Dodatek ziół i pachnących przypraw pozwoli na urozmaicenie, ale niektóre jarzyny nie wymagają żadnych dodatków: brukselka czy marchewka są tak delikatne, że można spokojnie piec je "same ze sobą". Wyjątkiem są ziemniaki, przed pieczeniem trzeba je wytaplać w oliwie, obsypać przyprawami i posolić. Krążki cebuli dodadzą całości smaczku.

Wybór warzyw zależy od nas, no i od zasobności pobliskiego warzywniaka. Przez całą zimę dostępne są marchewka, cebula, seler, buraczki, ziemniaki. Bardzo ładnie pieką się kalafior i brukselka (również ta mrożona), za to nie polecamy pieczenia brokułów - w piekarniku więdną i tracą swoje walory. Fajnie wychodzi też pieczona w plastrach dynia, ale ją ciężko będzie teraz dostać, za to warto wypróbować ten pomysł jesienią.

Pieczone warzywa
Składniki:
  • 1 kg ziemniaków
  • 0,5 kg marchewki
  • 0,5 kg selera
  • 0,5 kg buraczków
  • 0,5 kg brukselki, świeżej lub mrożonej
  • 0,5 kg cebuli
  • 1 średni kalafior

Ew. przyprawy:
  • tymianek, rozmaryn, sól
  • kumin, chili, słodka papryka, sól

Kalafiora myjemy, dzielimy na różyczki; większe kroimy na pół, tak żeby wszystkie w miarę równo się piekły. Brukselka nie wymaga większych przygotowań, co najwyżej trzeba usunąć brzydsze zewnętrzne listki, jeśli takie się trafią. Pozostałe warzywa obieramy i kroimy: marchewkę w cienkie paski, selera w niedużą kostkę lub paski wielkości frytek. Z ziemniaków również możemy zrobić frytki, albo pokroić je na nieduże cząstki (średni ziemniak podzielony na 4 części). Buraki trzeba pokroić dość drobno (plasterki lub nieduża kostka), bo są twarde, inaczej będą się długo piekły. Cebulę kroimy w talarki, można dodać trochę oleju, ale i bez niego będzie dobrze.


Przygotowujemy blachy do pieczenia, wykładamy je folią aluminiową lub papierem do pieczenia. Ziemniaki skrapiamy olejem lub oliwą i przyprawami (nie trzeba więcej niż 2 łyżki na kilo ziemniaków), buraczki olejem i tymiankiem, seler olejem, solą i tymiankiem.


Brukselkę można delikatnie skropić olejem (jeśli używamy mrożonej, nie jest to konieczne, bo woda, która wytopi się w piekarniku, nie pozwoli kapustkom wyschnąć), marchewka wymaga co najwyżej skropienia olejem i ewentualnie odrobinką chili, albo i nie. Do kalafiora nie potrzeba żadnych dodatków, nawet tłuszczu: i tak wyjdzie kremowy, absolutny hit tego zestawu.

Warzywa wkładamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni i pieczemy, aż będą miękkie. Czas będzie się różnił, od 15 do 35 minut. Przy pieczeniu warto zwrócić uwagę, że jedne warzywa są twardsze (buraki, seler), inne miękną szybciej (marchew, brukselka). Ważne też, żeby kawałki były podobnej wielkości - dzięki temu, warzywa upieką się w tym samym czasie.


Jeśli chcemy dodatkowo błysnąć kulinarnie, możemy przygotować sosy do maczania warzyw.

Sosy:

Skordalia

  • 1 ziemniak, ugotowany do miękkości
  • 1/4 szkl.mleka (jakie mamy pod ręką), niesłodzonego
  • 3 ząbki czosnku, rozdrobnione
  • 2 kromki białego chleba (namoczone w wodzie i odciśnięte)
  • 3 łyżki cytryny
  • 1/2 szkl. oliwy/oleju, lub pół na pół oleju i wody
  • sól (ok. 3/4 łyżeczki)

Miksujemy blenderem mleko i ziemniaka - najlepiej jeszcze ciepłego, dzięki temu sos będzie bardziej kremowy. Dodajemy pozostałe składniki, miksujemy na gładką masę.

Pomarańczowy

  • 4 łyżki oliwy
  • sok z 1 cytryny
  • sok z 1 pomarańczy
  • 1 i 1/2 łyżki octu jabłkowego
  • 1 łyżeczka syropu z agawy (lub syropu klonowego, lub 1/2 łyżeczki cukru)
  • 1 łyżeczka tymianku
  • sól, pieprz
  • ew. 1 łyżka świeżej mięty, drobno posiekanej

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy.

Imbirowy

  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka świeżego rozdrobnionego imbiru
  • 1/2 łyżeczki musztardy
  • 2 łyżki świeżej posiekanej pietruszki
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/4 łyżeczki chilli
  • 1/4 szkl. oliwy/oleju

 Wszystkie składniki miksujemy blenderem.

Winegret

  • 3 łyżeczki musztardy
  • 4 łyżki oleju lub oliwy
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • sól i pieprz

Musztardę rozcieramy z przyprawami. Dodajemy po trochu olej, dokładnie mieszając. Kiedy masa będzie już gładka, wciskamy sok z cytryny, jeszcze raz uważnie zamieszać - uwaga, na tym etapie sos lubi się rozwarstwić! Sos możemy rozrzedzić wodą (2 łyżki), dodając ostrożnie i cały czas mieszając.


Mieszankę pieczonych warzyw można dodatkowo wzmocnić zieloną soczewicą, ugotowaną w osolonej wodzie z dodatkiem ziela angielskiego i liścia laurowego.

Podając taki półmisek warzyw z piekarnika, zamiast spędzać czas w kuchni, możemy spokojnie usiąść ze znajomymi i powoli sięgać kolejne pyszności. Dodatkowo, nawet jeśli zjemy ich trochę więcej, nie grozi nam uczucie przejedzenia - warzywka są lekkie, ale sycące.

Smacznego!

Magda