Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpinak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpinak. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 czerwca 2015

Wegańska sałatka ze szpinaku z truskawkami, prażonymi migdałami i tofu

Truskawki tu, truskawki tam :)  Nie ma się co dziwić, że w czerwcu wszyscy nagle przygotowują tysiące wariantów dań z truskawkami, bo przecież sezon na te owoce trwa tak krótko. W tym roku truskawkowe szaleństwo ma się już powoli ku końcowi, więc warto uczcić/wykorzystać tę okazję i poza słodkościami zrobić... sałatkę z truskawkami!


Na przepis na sałatkę z truskawkami wpadłam trzy sezony truskawkowe temu. Pomysł wydał mi się tak dziwny, że koniecznie musiałam spróbować. Bardzo mi się takie połączenie spodobało, więc wtedy zrobiłam tę sałatkę kilka razy pod rząd. Potem sobie o tym przepisie zapomniałam, bo go nie zapisałam. Niby coś tam mówiłam Magdzie o tym, jakie to było dobre, ale ona sama nigdy nie zaryzykowała. 


Dopiero teraz niedawno przygotowałam właśnie taką truskawkową sałatkę i Magda też od razu ją polubiła. Ot, takie rzeczy. Nigdy nie wiadomo, jaka też dziwna kombinacja smaków człowiekowi posmakuje :)


Żeby zrobić z takiej sałatki trochę bardziej sycący posiłek, dodałyśmy też trochę rozdrobnionego widelcem BIO tofu z ziołami z Polsoi. Idealnie się tu sprawdziło, bo przyprawy nie są dominujące, ale tofu nie jest takie delikatne w smaku jak tofu naturalne. Przez przypadek okazało się, że ziołowe tofu bardzo dobrze dopasowało się do słodkich, pachnących truskawek i podprażonych migdałów.


Przygotowuje się tę sałatkę galopem, trzeba tylko pozbierać składniki. Choć pewnie można by też eksperymentować z innymi orzechami i typem zieleniny. Pyszności!

Wegańska sałatka ze szpinaku z truskawkami i prażonymi migdałami

Składniki (na jedną porcję!):

  • 1 szkl. liści szpinaku, umytych i osuszonych
  • 1/2 szkl. truskawek, umytych, osuszonych i pokrojonych w ćwiartki
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 2-3 łyżki posiekanych i podprażonych migdałów
  • 1/4 opakowania tofu z ziołami Polsoi (ok. 60 g), rozdrobnionego widelcem
  • ew. sól do smaku (najlepiej gruboziarnista)

Przygotowanie:

  1. Rozgrzewamy patelnię i prażymy na niej posiekane migdały. Kiedy zrobią się już złociste, szybo zdejmujemy z ognia i przekładamy na talerz lub do miseczki.
  2. Na umytych i osuszonych liściach szpinaku układamy przygotowane truskawki, dodajemy też rozdrobnione widelcem tofu. 
  3. Szpinak, truskawki i tofu polewamy z wierzchu sokiem z cytryny i oliwą, posypujemy podprażonymi migdałami i ew. solą do smaku.

Smacznego!
Anka

piątek, 2 maja 2014

Śródziemnomorska tarta

Tarta to czy quiche (albo bardziej z polska, kisz)? ;) Pytanie okazuje się retoryczne, bo Larousse rozstrzyga jednogłośnie: od tarty quiche różni się tym, że w farszu obowiązkowo musi być masa jajeczna. Czyli raczej na wegańskim blogu quiche się nie pojawi. Tarta za to może być słona lub słodka (quiche może mieć tylko i wyłącznie słone nadzienie), a farsz może zawierać śmietanę, ser lub jajka. Czyli każdy quiche jest tartą, ale tarta kiszem - już niekoniecznie.

 


 Ale zaraz, zaraz, powiecie: co to za językowe dywagacje na kulinarnym blogu? No cóż, przyznajmy się: obie jesteśmy filolożkami, a ja na dokładkę mam śródziemnomorskie zacięcie (bo italianistyka), no i na jakimś etapie edukacji natknęłam się na język francuski (i tak mi już zostało do dziś ;)). Długie godziny zajmują w naszym gospodarstwie poszukiwania etymologii takich fascynujących słów jak "legumina", "szarlotka", czy "rokieta".


No dobrze, ale czemu wyskakujemy z francuską tartą z włosko-greckimi akcentami (suszone pomidory, oliwki) akurat tuż przed świętem narodowym? Czy to aby nasza tarta? Pije mleko, doi krowę, słucha Chopina itd.? Cóż, możemy tylko zaproponować, żeby wyjątkowo jutro zrezygnować z dodatku oliwek, a na wierzchu ułożyć biały serek i czerwone pomidory. Flaga jak malowanie :)
A Wy? Co myślicie o takich potrawach w barwach narodowych? Podobają się Wam, czy raczej uważacie, że to przesada?

 
Tarta ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i czarnymi oliwkami

Ciasto:
  • 1,5 szkl. mąki
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/3 szklanki tłuszczu (w równej ilości: oleju rzepakowego, oliwy z oliwek i oleju kokosowego)
  • 1/4 szkl. zimnej wody (+ ew. 2 łyżki)
  • 2 łyżeczki octu jabłkowego

Nadzienie:
  • 1/2 paczki mrożonego szpinaku (220 g)
  • 1 łyżka oliwy
  • 4-5 ząbków czosnku
  • 1 łyżeczka suszonej cebuli
  • 1 łyżeczka soli
  • świeżo mielony pieprz
  • tymianek, rozmaryn, bazylia

  • 150 g czarnych oliwek (waga po odsączeniu), przekrojonych na połówki

  • 6 suszonych pomidorów, namoczonych w 1 szk. gorącej wody

Serek migdałowy:
  • 1 szklanka migdałów, namoczonych i obranych ze skórki
  • 2/3 szkl. wody ( która zostaje z moczenia suszonych pomidorów)
  • 2-3 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka soli
  • świeżo zmielony pieprz

  • + dodatkowo 1 łyżka oliwy na wierzch

Przygotowanie:

Nadzienie:
Pomidory zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na 15-20 minut, aż zmiękną. Potem odcedzamy, ale nie wylewamy płynu - przyda się do przygotowania "serka" migdałowego. Pomidory kroimy w wąskie paseczki.

Serek:
  1. Do blendera wkładamy migdały, dolewamy tyle płynu, żeby dało się zmiksować (można podzielić na dwie porcje, czyli jednorazowo miksujemy 1/2 szkl. migdałów z 1/3 szkl. wody). 
  2. Dodajemy sok cytrynowy, sól i pieprz (do smaku).

Szpinak:
  1. Ząbki czosnku kroimy na pół. 
  2. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy, wrzucamy czosnek. Smażymy, aż się zazłoci, a potem wyjmujemy i odkładamy na talerzyk. 
  3. Na patelnię wrzucamy mrożony szpinak, smażymy, aż całkowicie się rozmrozi. Wtedy wyciskamy do szpinaku wcześniej usmażony czosnek i dodajemy pozostałe przyprawy. 
  4. Odstawiamy patelnię z ognia.

Ciasto:
  1. W misce mieszamy suche składniki.
  2. Do wymieszanych suchych składników dodajemy stopniowo olej, po 2-3 łyżki na jeden raz. Za każdym razem dokładnie mieszamy widelcem, aż powstaną grudki.
  3. Następnie po trochu dolewamy wodę i ocet, nadal mieszając ciasto widelcem.  Jeśli ciasto nie chce się zamienić w zwartą kulę, dodajemy dodatkowe 2 łyżki wody. Nie ugniatamy ciasta na siłę, bo będzie bardzo twarde!
  4. Zagniecione ciasto zawijamy w folię lub zamykamy w szczelnym pojemniku i chłodzimy przez minimum 30 minut w lodówce.
  5. Po tym czasie wyciągamy ciasto i czekamy ok. 15 minut, aż dojdzie do temperatury pokojowej.
  6. Następnie rozwałkowujemy ciasto na placek o średnicy 26-28 cm. Foremkę do tarty wykładamy ciastem. Z braku specjalnej foremki, możemy wykonać takową z kilkakrotnie złożonej folii aluminiowej. Ciasto przykrywamy arkuszem papieru do pieczenia, który posypujemy fasolą (żeby się nie wybrzuszyło).
  7. Nagrzewamy piekarnik do 220 stopni Celsjusza. Wstawiamy ciasto do nagrzanego piekarnika na 15 minut. Następnie wyjmujemy z pieca, zdejmujemy warstwę papieru z fasolą, i wstawiamy ciasto z powrotem na 5 minut, żeby się zarumieniło.Po tym czasie wyjmujemy foremkę z piekarnika i układamy na cieście farsz: najpierw szpinak, potem część pokrojonych pomidorów, następnie warstwę "serka" i na wierzch oliwki i resztę paseczków pomidora. Całość polewamy po wierzchu łyżką oliwy. Tak przygotowaną tartę pieczemy jeszcze przez 15 minut.
Smacznego!
Magda 



 



poniedziałek, 17 marca 2014

Pseudonim operacyjny "Szmaragd"

Szczęśliwie mogliśmy się ostatnio cieszyć słonecznymi, ciepłymi dniami, które podszywały się pod prawdziwą wiosnę. Chociaż atak wiosny już właściwie przeszedł i można spokojnie odetchnąć, bo chwilowo znowu mamy zimę w natarciu, na talerzach gości zieleń z okazji Dnia Św. Patryka.


Może to trochę wygląda tak, że Miejscy nic tylko chodzą i świętują (jakieś Dni Liczby Pi, najkrótsze dni w roku i inne rocznice przyznania praw wyborczych kobietom), ale to nie do końca prawda. Tylko, że kiedy na wszystkich znajomych blogach publikowane są kolejne szmaragdowe propozycje, aż chce się dorzucić swoje trzy grosze i wymyślić jakąś zieloną potrawę. Zwłaszcza, że to w końcu miejsce dla roślinożerców, czyli że raczej lubimy chlorofil :)


Dlatego z okazji Dnia Św. Patryka postawiłyśmy przygotować coś zielonego i ekspresowego, dla tych, którzy chcieliby, żeby zielonej tradycji stało się zadość, ale nie mają czasu na pieczenie/duszenie/cudowanie. Wraca człowiek pod wieczór do domu i nie ma nic przeciwko Dniu Św. Patryka, ale niespecjalnie może się wybrać na irlandzkie piwo (lub raczej kilka :) ), no bo przecież jutro do szkoły, pracy i innych obowiązków. Kiedy pierwszy raz znalazłam ten przepis na tę pastę, przez pewien czas robiłam ją prawie bez przerwy (czosnek! szpinak! cytryna!).


Nasza pasta do kanapek dobrze sprawdzi się jako szybka kolacja, a  jeśli trochę jej zostanie, może posłużyć za "coś" do kanapek na śniadanie. Jej przygotowanie zajmie z 15 min (zakładając, że mamy wszystkie składniki na stanie i nie musimy robić wycieczki do sklepu).

Szmaragdowa pasta do kanapek

Składniki:
  • 1 lub 1 i 1/2 puszki białej fasoli (lub namoczona i ugotowana 1 szkl. białej fasoli)
  • 50 g szpinaku, umytego i osuszonego oraz pozbawionego grubszych łodyżek
  • 1/2 cytryny (sok i starta skórka)
  • 2 ząbki czosnku, rozdrobnione
  • 2 łyżki oliwy
  • ew. kilka łyżek wody, żeby fasola się lepiej zmiksowała (4-6 łyżek)
  • sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
  1. Wszystkie składniki oprócz szpinaku włożyć do blendera i zmiksować. Fasola z puszki łatwo da się rozdrobnić, za to jeśli używamy fasoli gotowanej w domu, trzeba będzie dodać parę łyżek wody, żeby nie była za sucha.
  2. Na koniec dodajemy listki szpinaku i miksujemy jeszcze raz, ale krótko, tak żeby nie powstała szpinakowa papka.



Smacznego!
Anka



piątek, 22 listopada 2013

Słoik słońca

Czemu słoik słońca? Taki miał być początkowo tytuł naszego bloga, ale po konsultacjach ze znajomymi uznałyśmy, że za bardzo kojarzy się z przepisami na przetwory, a przecież nie o to nam chodziło. Jednak pomysł ze słoikiem, w którym można by zamknąć słońce na jesień i zimę, podobnie jak przechowuje się dżemy, pozostał. A w takie szare listopadowe dni wraca do nas jeszcze częściej.


Kiedy słońca brak, widoków na wakacje w ciepłych krajach też, proponujemy dodać trochę kolorów ze słonecznej gamy do przygotowywanych dań. Piękną żółtą barwę daje kukurydza (w postaci ziarenek albo kaszki), z dyni możemy uzyskać różne odcienie pomarańczu, a papryka, której jesienią jest obfitość, oprócz tych dwu kolorów, występuje też w wersji czerwonej, która skutecznie ożywi każdy zestaw składników.

Propozycja I - zapiekanka z kaszy kukurydzianej z papryką 

przepis z Veganomiconu


Składniki:
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego
  • 4 szkl. kukurydzy (z puszki)
  • 1 czerwona papryka, drobno pokrojona
  • 1 szkl. mleka kokosowego (lub 1/2 szkl. mleka i 1/2 szkl. wody - mleko dodaje kremowości, ale tutaj spokojnie wystarczy pół szklanki, szczególnie, jeśli mleko jest gęste)
  • 1/4 szkl. mąki kukurydzianej
  • 1/2 szkl. kaszy kukurydzianej
  • 1 cebula, drobno pokrojona
  • natka pietruszki - drobno pokrojona
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka sproszkowanego chili

Przygotowanie:
  1. Podsmażamy cebulę i paprykę na oleju, aż cebula będzie miękka. W międzyczasie, mieszamy mleko kokosowe z mąką kukurydzianą, aż się dobrze połączą. Cebulę i paprykę zdejmujemy z patelni, lekko studzimy. Przekładamy do blendera i miksujemy razem z 2 szklankami kukurydzy. Tak powstałe purée przekładamy do większego naczynia, wlewamy wcześniej rozmieszane mleko z mąką, dokładnie mieszamy, a następnie dodajemy resztę składników: pozostałe 2. szkl. kukurydzy, kaszę kukurydzianą i przyprawy. W oryginale były świeże jalapeños, ale zapewniam, że suszone chili też dodaje słusznej mocy.
  2. Piekarnik nagrzewamy do 180 st. Naczynie żaroodporne smarujemy olejem, a następnie wylewamy do niego gotową masę. Wkładamy do piekarnika na  40-50 minut. Zapiekanka ma być zrumieniona z wierzchu, a wewnątrz miękka, ale nie płynna. Po wyjęciu z piekarnika dobrze jest zostawić ją na 10 minut, żeby ostygła, a dopiero potem kroić.
  3. Podajemy z misą zielonej, chrupiącej sałaty.


Propozycja II - placuszki z kaszy jaglanej z zielonym groszkiem i szpinakiem

wariacja na temat tego przepisu


Składniki:
  • 1 szkl. kaszy jaglanej 
  • szczypta szafranu lub kurkumy
  • łyżka oliwy + olej do smażenia placków
  • 1 cebula, drobno pokrojona
  • 3 rozgniecione ząbki czosnku
  • 1 szkl. mrożonego groszku
  • 1/2 szkl. mąki z ciecierzycy(można zamienić na kukurydzianą/ ziemniaczaną)
  • 2 łyżki siemienia lnianego + 4 łyżki wody
  • 1-2 łyżeczki słodkiej papryki 
  • sól i pieprz do smaku

oprócz tego:
  • 100 g szpinaku "baby", umytego i osuszonego
  • łyżka oliwy
  • 1-2 posiekane ząbki czosnku
  • sól i pieprz

Przygotowanie:
  1. Wyjmujemy groszek z zamrażalnika. Zdąży odmarznać, podczas gdy będziemy przygotowywać pozostałe składniki, a nie musi być całkowicie rozmrożony.
  2. Gotujemy kaszę w dwóch szklankach wody lub bulionu warzywnego, który uzyskujemy poprzez zalanie wodą suszonej włoszczyzny. Zostawiamy do wystudzenia.
  3. W tym czasie, mieszamy siemię lniane z 4 łyżkami wody - powstanie galeretowata masa.
  4. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy najpierw cebulę, a gdy ona się zrumieni - czosnek. Można przykryć pokrywką, żeby cebula się poddusiła. Kiedy cebula zmięknie, zdejmujemy patelnię z ognia, cebulę możemy przełożyć na talerz, żeby szybciej wystygła.
  5. Ugotowaną kaszę łączymy z cebulą i groszkiem, dodajemy przyprawy (w tym kurkumę/ szafran), potem mieszaninę z siemieniem lnianym, a na końcu - po trochu - mąkę z ciecierzycy. Być może będzie trzeba jej trochę mniej lub więcej niż pół szklanki. Chodzi o to, żeby masa dała się zagnieść, ale nie była zbyt sucha. Z masy formujemy nieduże kulki, spłaszczamy. Kotleciki układamy np. na dużym talerzu, odstawiamy na chwilkę.
  6. Teraz czas na przygotowanie szpinaku: rozgrzewamy oliwę, wrzucamy pokrojony czosnek, a po chwili liście szpinaku. Smażymy chwilkę, aż listki zmienią kolor. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem.
  7. Zdejmujemy szpinak z patelni i, o ile udała się nam trudna sztuka nie-ubrudzenia patelni, możemy rozgrzać olej do smażenia placuszków. Na początek proponuję 2 łyżki - żeby kotleciki się nie przykleiły, ale też nie opiły zbyt dużo tłuszczu. Na rozgrzany olej kładziemy placuszki, smażymy z obu stron po 5-7 min (aż się zrumienią). Podajemy ze szpinakiem.

 

Propozycja III - dyniowo-kokosowe kostki

Pomysł pochodzi stąd, ale przepis jest nieco zmieniony.



Składniki:

Spód
  • 1 i 1/2 szkl. płatków owsianych
  • 100 g rodzynek
  • 1/4 szkl. orzechów włoskich
  • 1/4 szkl. wody

Warstwa kokosowa:
  • 1/2 - 3/4 szkl. mleka kokosowego
  • 1/2 szkl. wiórków kokosowych
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • stewia w proszku  - do smaku

Warstwa dyniowa:
  • 2/3 szkl. musu z dyni
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1/4 szkl. syropu klonowego/ syropu z agawy (albo stewia w proszku do smaku)
  • 1/4 szkl. płatków owsianych

Przygotowanie:

  1. Zaczynamy od zmielenia płatków owsianych w blenderze; taka owsiana mąka będzie nam potrzebna i do spodu, i do warstwy dyniowej, więc najlepiej od razu zmiksować 1 i 3/4 szklanki płatków.
  2. Przygotowujemy spód: rodzynki miksujemy z wodą - najlepiej dodawać ją po trochu. Ma powstać klajstrowata masa, którą zagniatamy ze zmiksowanymi płatkami, orzechami i stewią. Gdyby nie chciało się zagnieść, dodajemy jeszcze trochę wody, albo odrobinę tłuszczu kokosowego (nie więcej niż łyżkę). Gotowe ciasto rozwałkowujemy na kwadrat o boku 20 cm.
  3. Układamy na blaszce lub tacy (nie jest potrzebne bardzo wysokie naczynie). Wkładamy do zamrażalnika.
  4. W tym czasie przygotowujemy kremy: dyniowy i kokosowy. Mleko kokosowe (przy otwieraniu puszki trzeba uważać, żeby odlać rzadki płyn, nie przyda się nam) rozcieramy ze stewią i wiórkami kokosowymi. W drugim naczyniu mieszamy 1/4 szkl. wcześniej zmielonych płatków owsianych oraz pozostałe składniki masy dyniowej.
  5. Wyjmujemy ciasto z zamrażalnika. Na spodzie rozsmarowujemy masę kokosową, a na niej - dyniową. Całość wkładamy zamrażalnika na 30-40 min. Ciasto ma być zwarte, ale nie zamrożone.
  6. Wyjmujemy ciasto z zamrażalnika, próbujemy, czy aby dobre, a potem przechowujemy w lodówce (wytrzymuje 3-4 dni - zależy, ile osób podejmie się "ratowania" ciasta :) ).

Smacznego!

Magda

niedziela, 17 listopada 2013

Pachnący ryż basmati z soczewicą i skarmelizowaną cebulą

Ekspresowe danie na obiad, które świetnie się przechowuje i odgrzewa, nawet w mikrofali. Brzmi interesująco? ;)


Mogłabym jeść taką mamałygę właściwie codziennie. Dlaczego mamałygę? Otóż potrawa niestety do najbardziej fotogenicznych nie należy, ale jak się jej spróbuje... Kiedy robiłam ją pierwszy raz, pod koniec przygotowywania zajrzałam do garnka i zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy wszystko zrobiłam poprawnie, bo danie wyglądało dość dziwnie. Bura breja. Kto by to by chciał coś takiego jeść?

Okazuje się jednak, że w przypadku tej konkretnej potrawy pozory naprawdę mylą, bo mieszanka przypraw, soczewica i pieczone krążki cebuli tworzą cudowne, pachnące i sycące danie. Kombinacja smaków przywodzi na myśl Indie, więc można sobie wyobrażać, że za oknem wcale nie szary polski listopad, tylko 30 stopni i ostre słońce.

Przeważnie serwuję to danie na świeżych liściach szpinaku, czasem z pomidorami. W miejsce czerwonej soczewicy, którą podaję w przepisie, można też użyć soczewicy zielonej, a zamiast białego ryżu basmati, wziąć tyle samo brązowego (pamiętając przy tym, że ryż brązowy będzie się gotował znacznie dłużej, więc pewnie trzeba będzie w trakcie gotowania dodać trochę wody).

Przepis pochodzi z mojej ukochanej książki kucharskiej, w której przemyślnie nie zamieszczono zdjęcia tego dania. No cóż, ja zaryzykuję :P


Pachnący ryż basmati z soczewicą i skarmelizowaną cebulą

około 6-8 porcji obiadowych

Składniki:

  • 1 kg cebuli (ok. 3 duże cebule)
  • 4 łyżki oliwy
  • 1 szklanka ryżu basmati, dokładnie przepłukanego wodą i odcedzonego
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy, dokładnie przepłukanej wodą i odcedzonej
  • 1 laska cynamonu lub ok. 2 łyżeczek mielonego cynamonu
  • ½ łyżeczki roztłuczonego w moździerzu ziela angielskiego
  • 1½ łyżeczki mielonego kuminu
  • sól do smaku

Przygotowanie:

  1. Nagrzewamy piekarnik do 220 st. Cebulę kroimy w cienkie krążki. Blaszkę do pieczenia wykładamy folią aluminiową, układamy na niej krążki cebuli, które polewamy oliwą (można też cebulę wcześniej "wytaplać" w oliwie w oddzielnym naczyniu). Pieczemy cebulę, aż zrobi się złoto-brązowa, a w niektórych miejscach nawet przypalona. Kiedy uznamy, że jest gotowa, wyciągamy z piekarnika i odstawiamy.
  2. W garnku zagotowujemy 4 szklanki wody. Dodajemy przyprawy (poza solą), a potem ryż i soczewicę.
  3. Gotujemy aż soczewica i ryż zmiękną (ok. 15 min), mieszając ostrożnie od czasu do czasu.
  4. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy. Wyciągamy laskę cynamonu. 
  5. Podajemy ze szpinakiem, układając na nim najpierw ryż z soczewicą, a na wierzchu skarmelizowaną cebulę.

Smacznego!
Anka

piątek, 18 października 2013

Zapiekanka pasterska z soczewicą

Super krzepiąca zapiekanka z kremową warstwą purée z ziemniaków na wierzchu, czyli idealny posiłek na bure jesienne popołudnia i wieczory. 

 



Kombinacja soczewicy, ziemniaków, pieczarek i szpinaku sprawia, że zapiekanka jest bardzo sycąca. Poza tym, takie zestawienie składników aż krzyczy "jesień", więc nadszedł idealny czas na to, żeby tę zapiekankę robić jak najczęściej. Wprawdzie żeby ją przygotować, trzeba nagromadzić trochę składników, ale naprawdę warto, bo efekt jest przepyszny!

Przepis pochodzi z tego bloga i zarówno ja, jak i Magda, robiłyśmy tę zapiekankę już wielokrotnie, za każdym kombinując a to z proporcjami, a to ze składnikami. Zapiekanka jest wegańską wersją Shepherd's Pie, czyli zapiekanki pasterskiej, oryginalnie bynajmniej nie wegańskiej, ale dzięki kombinacji ziemniaczków, soczewicy i grzybów, nawet mięsożercy nie będą płakać za wkładką mięsną. No chyba że ma się do czynienia z wyjątkowo kapryśnymi współbiesiadnikami, ale na kręcących nosem nie ma rady, zawsze coś im nie będzie pasowało, takżeeee...




Wersję, która jest na zdjęciach zrobiłam z  połowy porcji, no i dodałam trochę brokuła (ok. 1 szkl. pokrojonych drobno różyczek), który pałętał się bez celu po lodówce :) Brokuł znalazł swoje przeznaczenie i zdecydowanie nie pogorszył smaku powstałej zapiekanki, więc pewnie następnym razem pokombinuję jeszcze z jakimiś innymi dodatkami.




Jeśli chodzi o przygotowanie zapiekanki, to znacznie usprawni je blender, ale pewnie uda się ją też zrobić przy pomocy li i jedynie tłuczka do ziemniaków, albo nawet i zwykłego widelca, chociaż pewnie trzeba wtedy trochę dłużej rozdrabniać ziemniaczki.





Zapiekanka pasterska

 

Składniki:


  • 1 kg ziemniaków
  • 1/2 szkl. wody
  • 2 łyżki oleju
  • sól do smaku
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 duża cebula, drobno posiekana
  • 2 ząbki czosnku, rozgniecione
  • 150-200 g pieczarek, pokrojonych w plastry
  • 2 puszki soczewicy (ok. 850 g, lub ok. 1,5 szkl. suchej soczewicy, którą sami ugotowaliśmy)
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1/2 łyżeczki tymianku
  • 1/2 łyżeczki oregano
  • 1/2 łyżeczki rozmarynu
  • pieprz do smaku
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 250-300 g szpinaku, umytego i dokładnie osuszonego
  • 1 szkl. bułki tartej (lub mniej, a można nawet pominąć, chociaż nie powstanie wtedy w zapiekance jedna warstwa)

Wykonanie:

  1. Obieramy ziemniaki, kroimy je w kostkę i gotujemy do miękkości. Kiedy ziemniaki są już ugotowane, odcedzamy je i odstawiamy.
  2. Odcedzone ziemniaki miksujemy z olejem i wodą, aż powstanie gładka masa.
  3. W czasie kiedy ziemniaki się gotują, podsmażamy na oliwie cebulę, aż zrobi się szklista. Wtedy dodajemy czosnek i pieczarki, podsmażamy, aż cebula zrobi się złota.
  4. Kiedy cebula zrobi się złota, dodajemy soczewicę, sos sojowy, przyprawy. Krótko podsmażamy.
  5. Oddzielnie, w małej miseczce mieszamy mąkę ziemniaczaną z minimalną ilością wody, tak, żeby mąka się rozmieszała i nie powstały grudki. Wtedy dodajemy rozrobioną mieszaninę do soczewicy, cebuli, przypraw itp.
  6. Do mieszaniny soczewicy, cebuli, pieczarek itp. dodajemy partiami szpinak i krótko przesmażamy.
  7. Naczynie do zapiekania wysmarowujemy olejem i wysypujemy bułką tartą. Jeśli weźmiemy szklankę bułki tartej, zrobi się z niej wyraźna warstwa, więc jeśli ktoś za nią nie przepada, może dodać jej mniej lub całkiem pominąć.
  8.  Do wysypanego bułką tratą naczynia wykładamy masę soczewicową, wyrównujemy. Następnie na wierzch soczewicy wykładamy masę ziemniaczaną, wyrównujemy (ja wyrównywałam widelcem, stąd te linie). 
  9. Pieczemy przez 30-35 min w piekarniku nagrzanym do 200 st.
Z talerzem pełnym zapiekanki siadamy do ulubionej książki czy serialu i już żaden jesienny deszcz nas nie przygnębi!

Smacznego!

Anka