Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 listopada 2015

Ekspresowa tarta z gruszkami i czekoladowym kremem (z wersją bezglutenową)

Gruszki po raz pierwszy, gruszki po raz drugi i... po raz trzeci też :) Gruszki wygrywają tej jesieni :)


Przepis poniżej podpatrzyłam na blogu Oh She Glows, ale zmieniłam w nim tyle rzeczy, że zaczął już żyć własnym życiem ;) Do sklejenia ciasta używam daktyli. W oryginalnym przepisie jest mąka z płatków owsianych - jeśli jej używam, to ciasta już nie podpiekam. Ostatnio jednak, od kiedy się dowiedziałam, że mąka owsiana nie jest całkowicie bezglutenowa, postanowiłam spróbować zamienić ją na jaglaną, tak żeby ciasto mogły zjeść też osoby z celiakią.

Czytałam, że kupna mąka jaglana jest gorzkawa, i że najlepiej samodzielnie wielokrotnie wypłukać kaszę jaglaną, a potem podsuszyć ją i zemleć. Ale jakoś mnie ta wizja nie zachwyciła. Miałam pod ręką płatki jaglane, więc je po prostu wrzuciłam do młynka i drobno zmieliłam. Nie wyczułam w cieście żadnej goryczki, więc chyba się udało :)



Jeśli chodzi o krem, to jest to cudo, a nie krem! Wystarczy rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej, wymieszać ją z mlekiem kokosowym, ewentualnie dosłodzić, i gotowe :) Ja biorę całe mleko, tj. część stałą i płynną, i konsystencja wychodzi super. Używam mleka Kier albo mleka kokosowego z Lidla. Jeśli jednak trafi się Wam mleko bardzo rzadkie, to radzę jednak wstawić je na noc do lodówki (po otwarciu puszki przelewamy do słoika i czekamy, aż mleko zgęstnieje w chłodzie). 

No i jeszcze słowo o gruszkach. Z moim lenistwem, od chwili, kiedy kupię gruszki z myślą o zrobieniu ciasta do momentu, kiedy faktycznie się za to zabiorę, mija zwykle z tydzień. To akurat tyle czasu, ile twarde konferencje potrzebują, żeby dojrzeć :) Jeśli macie inny system robienia zakupów, to możecie - zależnie od potrzeb - kupić gruszki dojrzałe, ale niezbyt miękkie (nie mogą się rozpadać), albo twardsze gruszki, już obrane i przekrojone na pół, podgotować przez moment w syropie.

Połączenie gruszek z czekoladą jest luksusowe (wystarczy pomyśleć o deserze Belle Hélène), dlatego kiedy odkryłam ten przepis, pomyślałam, żeby wymienić oryginalne truskawki na gruszki. Efekt jest pyszny, a krem podbije podniebienia nie-roślinożerców - zapewniam, przetestowałam! ;)


Tarta z gruszkami i czekoladowym kremem


Składniki:

Na spód:
  • 1 szkl. migdałów
  • 1 szkl. płatków owsianych lub jaglanych
  • 1 szkl. daktyli, namoczonych na noc
  • ew. 1-2 łyżki oleju kokosowego

Na krem:
  • 1 puszka mleka kokosowego (płynna i gęsta część)
  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady (200 g)
  • stewia do smaku
  • 1 kg gruszek, obranych i pokrojonych w cząstki
  • ew. sok z cytryny (do skropienia gruszek)


Przygotowanie:

Spód 
  1. Migdały mielimy w młynku. Płatki owsiane mielimy w młynku lub blenderze, pozostawiając część płatków nie do końca zmielonych - tak, żeby w mące owsianej pozostały kawałki płatków. Jeśli używamy płatków jaglanych, mielimy je jak najdrobniej (na mąkę).
  2. Daktyle odsączamy i mielimy w blenderze. Jeśli blender nie chce ruszyć, dolewamy po trochu oleju kokosowego.
  3. W misce zagniatamy razem masę daktylową, zmielone migdały i mąkę z płatków owsianych.
  4. Formę na tartę (lub inną okrągłą) wykładamy papierem do pieczenia. Masę wykładamy do formy i ugniatamy, by uformować spód. 
  5. W wersji z płatkami owsianymi nie musimy już piec ciasta, chociaż można podpiec, jak kto lubi (ja wolę wersję surową). W wersji z płatkami jaglanymi - wstawiamy na 10-15 min do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Odstawiamy.
Gruszki

  1. Jeśli są bardzo twarde, można je (obrane i przekrojone na pół) podgotować 5 minut w osłodzonej wodzie z dodatkiem cynamonu. Jeśli nie - bierzemy po prostu surowe, dojrzałe, ale jeszcze nierozpadające się gruszki. Można je dodatkowo skropić sokiem z cytryny.

Krem
  1. Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej. W misce mieszamy mleko kokosowe i roztopioną czekoladę. Ewentualnie dosładzamy do smaku.

Spód + krem + gruszki
  1. Masę czekoladową wylewamy na spód. Na wierzchu układamy pokrojone, skropione sokiem z cytryny gruszki.
  2. Wstawiamy do lodówki na 1-2 godziny, by krem stężał.
Smacznego!
Magda

 





piątek, 20 listopada 2015

Tarta z gruszkami, kremem migdałowym i konfiturą z moreli (wegańska!)

Znowu gruszki, znowu kruche ciasto, ale do tego wszystkiego nowy, pyszny element - krem migdałowy! Brzmi zachęcająco? ;)


Magda dopiero co pisała o wytrawnej tarcie z gruszkami, a tu znowu na zdjęciach gruszki, i to znowu w jakiejś tarcie. Nie przesada to? Nie, niekoniecznie, bo ta tarta jest tak dobra, że zasługuje na rozpromowanie po całych internetach. Naprawdę!
 

Ten konkretny przepis to wynik mojego kompulsywnego oglądania przepisów na stronie Marthy Stewart. Tak, wiadomo, co chwila wyskakuje tam jakaś pieczeń albo inna leciutka przekąska, w której każdy składnik jest zawinięty w plaster boczku lub zalany śmietaną, ale jak się przeklika do działu z wypiekami, można wyszukiwać też przepisy, które już łatwiej zweganizować. No i ogólnie przepisy na łakocie są automatycznie ciekawsze, więc przyznam, że na oglądaniu różnych tortów, ciastek i innych placków zeszło mi ostatnio całkiem sporo popołudni.


Jak widać, nie był to czas stracony, bo dzięki temu udało mi się wyprodukować tartę, która zawiera: gruszki, lżejszą niż marcepan, acz marcepanem smakującą masę i jeszcze do tego konfiturę morelową. Pyszności!

Jest trochę zamętu z namaczaniem migdałów i obieraniem ich z łupinek, ale warto. Gruszki też trzeba wcześniej przygotować, czyli podgotować chwilę w syropie, żeby zmiękły, ale co tam, czasem można trochę się nastarać i spędzić dłuższą chwilę w kuchni, prawda?


Spód do tego ciasta to aktualnie mój ulubiony przepis na kruchy spód z białej mąki pszennej (zawdzięczam go Isie z the Post Punk Kitchen). Jest genialny, bo żeby go zrobić, nie trzeba mieć margaryny - w roli tłuszczu w tym spodzie występuje oliwa z oliwek. Brzmi dziwnie? Zgodzę się, sama też na początku nie byłam do tego pomysłu przekonana, ale w końcu z ciekawości upiekłam taki spód. A teraz, jak już wspomniałam, to mój ulubiony przepis na kruche ciasto :) Tak to się czasem dziwnie układa, co zrobić. 

Dla osób, które nie przepadają za smakiem oliwy (bo tacy też są), być może nie będzie to najbardziej ukochany przepis na spód do tarty, bo jak się człowiek dobrze skupi, to oliwa jest minimalnie wyczuwalna w gotowym, upieczonym cieście. Z tym, że wg mnie ten zapach nie jest dominujący i nie sprawia wrażenia, że ciasto miało być wytrawne, ale w trakcie przygotowywania się jednak rozmyśliliśmy i zrobiliśmy ciasto na słodko :) 

Zachęcam do wypróbowania przepisu na ten spód, bo częściej się ma pod ręką oliwę z oliwek niż kostkę margaryny bio eco pro elo. Trzeba tylko pamiętać, żeby oliwę włożyć na minimum godzinę do zamrażalnika (tak, zamrażalnika!). Oliwa ma częściowo zamarznąć i dopiero wtedy można jej użyć do przygotowania spodu.

Tarta z gruszkami, kremem migdałowym i konfiturą z moreli

tarta podpatrzona stąd
spód podpatrzony stąd

Składniki:
Spód:
  • 1 i 1/4 szkl. mąki pszennej
  • 1 łyżka cukru
  • 1/3 szkl. zamrożonej oliwy
  • 2 do 4 łyżek lodowatej wody
  • 1/2 łyżki octu jabłkowego
  • 1/2 szkl. dżemu lub konfitury z moreli (do posmarowania spodu przd upieczeniem)


Masa:
  • 1 szkl. migdałów, sparzonych i obranych z łupinek
  • 1/4 szkl. cukru
  • 1/4 szkl. oleju
  • 1/2 szkl. mleka sojowego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 2 łyżki mąki
  • 1/2 łyżeczki aromatu migdałowego

  • 3 średniej wielkości gruszki, obrane ze skórek i pozbawione szypułek
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 2-4 łyżki dżemu lub konfitury z moreli do posmarowania tarty z wierzchu
Przygotowanie:

Spód:
  1. Oliwę wkładamy na minimum godzinę do zamrażarki - ma zgęstnieć.
  2. Kiedy oliwa jest już zmrożona, dodajemy ją do mąki i cukru. 
  3. W oddzielnym naczyniu mieszamy ocet z lodowatą wodą. Wodę z octem wlewamy do reszty składników i szybko zagniatamy zwarte ciasto.
  4. Ciasto rozwałkowujemy i przkładamy do formy (ja wyłożyłam swoją dodatkowo papierem do pieczenia). Odstawiamy.
Gruszki:
  1. Gruszki obieramy i pozbawiamy szypułek. Kroimy na połówki.
  2. W rondelku zagotowujemy ok. 1-1,5 szkl. wody (to zależy jaką średnicę ma rondelek - wody powinno być tyle, żeby przykryła połówki gruszek). Dodajemy do niej 1 łyżkę cukru i 1 łyżkę soku z cytryny.
  3. Gotujemy gruszki, aż zmiękną, czyli ok. 5-10 min. Trzeba sprawdzać co parę minut widelcem, bo czas gotowanaia będzie zależał od tego, jak twarde mamy gruszki.
  4. Kiedy gruszki już zmiękną, wyjmujemy je ostrożnie z rondelka na talerz i odstawiamy.

Masa:
  1. Migdały namaczamy w gorącej wodzie na ok. 30 min. Odsączamy, obieramy ze skórek i miksujemy blenderem, dodając stopniowo mleko i olej.
  2. Kiedy masa jest już gładka, dodajemy cukier, sok z cytryny i aromat. Miksujemy.
  3. Na koniec dodajemy do masy 2 łyżki mąki i dokładnie miksujemy

Jak to wszystko połączyć:
  1. Rozwałkowane ciasto smarujemy szczodrze konfiturą morelową. 
  2. Na posmarowany konfiturą spód wykładamy masę.
  3. Na masie układamy gruszki:  połówki gruszek kroimy na pół i znów na pół, a potem układamy je w rozetę na tarcie.
  4. Ciasto pieczemy ok. 45 min w piekarniku nagrzanym do 190 st. C.
  5. Upieczone ciasto wyjmujemy z piekarnika i smarujemy konfiturą. Odstawiamy do całkowitego wystudzenia.

Smacznego!
Anka

wtorek, 10 listopada 2015

Tarta z gruszkami i "serowym" ciastem (wegańska)

Tak jak w kuchni mamy comfort food, czyli domowe jedzenie, które poprawia nastrój, tak w odniesieniu do filmu można by mówić o comfort movie albo comfort series, których obejrzenie może działać równie zbawiennie :) Macie takie ulubione filmy albo seriale na deszczowe dni?


Dla nas bez wątpienia takim sposobem na jesienne wieczory i walkę z chandrą jest serial "Pushing Daisies" (po polsku "Gdzie pachną stokrotki"). Oprócz wielu innych zalet, ma on i tę, że duża część akcji rozgrywa się w kawiarni o nazwie "Pie Hole", a pieczenie ciast jest całkiem ważnym elementem fabuły.

Pojawia się też wątek jedzenia, które poprawia nastrój. Nie chodzi jednak o zajadanie smuteczków, tylko o homeopatyczne kropelki, które jedna z bohaterek cichcem dodaje do tart wypiekanych z myślą o swoich neurotycznych ciotkach. Ponieważ ciotki ponad wszystko na świecie uwielbiają ser, jednym z wypieków jest tarta gruszkowa z serowym kruchym ciastem.


Bardzo mi się ten pomysł podobał, bo lubię tarty z owocami na wytrawnie. Jednak nie wiedziałam, czym zastąpić ser, szczególnie, że miał być on dodany do ciasta, a nie nadzienia, czyli odpadały wszelkie serki z nerkowców czy migdałów. Przeprowadziłam kilka eksperymentów z dodawaniem płatków drożdżowych, jednak ich zapach ulatniał się przy pieczeniu, i dosypanie nawet pół szklanki do ciasta niewiele zmieniło - poza tym, że ciasto zaczęło się bardzo kruszyć.

Odkąd dostałam wegański "parmezan" Violife, kusiło mnie, żeby jeszcze raz wypróbować przepis na gruszkową tartę. Wiem, że taki ser wegański nie wszędzie jest dostępny, ale chyba coraz częściej można go kupić. A jeśli nie macie takiego sera, zróbcie ciasto bez - i tak jest pyszne, przypomina trochę w smaku ciasto francuskie (tak, to jest przepis z tych tłustszych... ;-)).

Zatem - otwieramy piekarnik i włączamy serial, a wtedy jesień nam niestraszna :)


Tarta z gruszkami i "serowym" ciastem
 pomysł na przepis zaczerpnięty stąd

Składniki:

Ciasto:
  • 2 1/2 szkl. białej mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 80 g startego wegańskiego "parmezanu" = 1 szklanka
  • 250 g wegańskiej margaryny
  • 6-7 łyżek bardzo zimnej wody

Gruszki:
  • 1 kg niezbyt dojrzałych gruszek
  • świeżo starta gałka muszkatołowa 
Przygotowanie:

Ciasto:
  1. Mieszamy mąkę z solą i "parmezanem".
  2. Zimną margarynę siekamy w kostkę. Dodajemy do mieszaniny z mąką i rozcieramy widelcem albo szybko zagniatamy rękami - ważne, żeby margaryna nie zaczęła się nadtapiać.
  3. Na koniec dodajemy po trochu wodę, aż ciasto się zagniecie, ale uwaga, ma być dość luźne, więc naprawdę trzeba dolać sporo wody.
  4. Chłodzimy ciasto przez minimum godzinę, ale można i dłużej, nawet przez noc.
Gruszki:
  1. Obieramy gruszki, wydrążamy gniazdka i kroimy owoce w kostkę.
Ciasto + gruszki:

  1. Ciasto wyjmujemy z lodówki, dajemy mu chwilę, żeby odtajało.
  2. Dzielimy na dwie części, jedną nieco większą od drugiej.
  3. Formę na tartę wykładamy papierem do pieczenia (będzie później łatwiej wyjąć upieczone ciasto).
  4. Większą część ciasta rozwałkowujemy i wykładamy nią spód i boki formy na tartę o średnicy 22 cm.
  5. Gruszki układamy na cieście, ścieramy nad nimi gałkę muszkatołową - będzie to ok. 1-1,5 łyżeczki; chodzi o to, żeby wszystkie gruszki były oprószone i żeby było widać drobinki gałki,
  6. Drugą część ciasta rozwałkowujemy i przykrywamy nią gruszki. Można wyciąć dekoracyjne otworki w cieście.
  7. Jeśli zostanie trochę ciasta, można wyciąć z niego paseczki i upiec pyszne krakersy :)
  8. Rozgrzewamy piekarnik do 180 st.
  9. Wstawiamy ciasto do piekarnika na 40-50 minut, aż się ładnie zrumieni.

Smacznego!
Magda






wtorek, 21 kwietnia 2015

Wegańska zielona tarta z kiwi i crème pâtissière na Dzień Ziemi

Czasem mnie najdzie na takie ciasto, co to by wyglądało jak z cukierni. Lubię muffiny, chlebki i inne ciasta w stylu wsyp, zamieszaj, upiecz, ale czasem mam ochotę na coś, co będzie trochę bardziej wyszukane i ozdobne.



Jak byłam mała, zawsze niesamowite wrażenie robiły na mnie zdjęcia tart: wyglądały tak równiutko, owoce ułożone na wierzchu były zawsze idealnie rozłożone na kremowej masie. Szał! Jeśli owoce były jeszcze z wierzchu posmarowane glazurą, dla mnie było to już gotowe dzieło sztuki.





Zarówno Magda, jak i ja, zaczęłyśmy eksperymentować z wypiekami dość wcześnie (jakoś w podstawówce), i szybko się przekonałyśmy, że nawet nie mając wiele doświadczenia, można wykonać wcale urodziwe tarty. Może nie tak idealne, jak te na zdjęciach w gazetach, ale prezentujące się całkiem całkiem. Spod naszych rąk wyszła dość pokaźna ilość kruchych, słodkich tart, przygotowywanych zwykle z pâte brisée, którego nieodłącznym składnikiem wydawało mi się wtedy masło. Przyznam, że od kiedy przestałam używać masła, idealne ciasto na tartę było moim marzeniem. Ale jak bez masła? Jak żyć? 



Okazuje się, że olej kokosowy sprawdza się bardzo dobrze w roli masła. Pewnie dla wielu osób to żaden szok, ale ja się bardzo pozytywnie zaskoczyłam. Nie trzeba go nawet mieszać z innym rodzajem oleju czy jakimiś innymi magicznymi składnikami. Trzeba tylko zmniejszyć jego ilość (bo w maśle, nawet takim gatunkowo najlepszym, jest ok. 80% tłuszczu - pozostałe 20% to woda i inne resztki, które pozostają po odsączeniu serwatki). I właśnie dlatego zamiast brać dokładnie tyle samo oleju kokosowego co masła, zmniejszam proporcje do 80% oryginalnej wagi masła z pierwotnego przepisu.





Może się jeszcze trochę wytłumaczę z tego pâte brisée i crème pâtissière. Skąd to nagromadzenie francuskich zwrotów? Czyżby Roślinożercy nagle zamienili się we Frankofonów? Niekoniecznie :) No ale nie da się ukryć, że kruche francuskie tarty to jest jednak pewien klasyk. Dodatkowo, tak się akurat składa, że pâte brisée to wdzięczne ciasto do weganizowania, bo klasyczny przepis nie zawiera żółtek/jajek/śmietany, które są częstym składnikiem polskich kruchych ciast. Więc tylko zamieniamy masło na olej kokosowy i gotowe. Od razu jeszcze wyjaśnię ten opcjonalny dodatek proszku do pieczenia: dodałam go, bo chciałam, żeby ciasto było trochę bardziej pulchne i miękkie, ale klasyczne wersje pâte brisée nie zawierają żadnego spulchniacza, więc jeśli chcemy zrobić wszystko przepisowo, można pominąć proszek.



Wegańska przeróbka crème pâtissière wyszła, o dziwo, bardzo smaczna. Krem posłodziłam stewią i dodałam słodzony cukrem dżem, żeby oszukać trochę kubki smakowe, nieprzyzwyczajone do stewiowej słodyczy. Można by też oczywiście dosłodzić krem cukrem do smaku, ale ja chciałam się przekonać, czy można maksymalnie ograniczyć ilość białego cukru i uzyskać smaczny krem. Okazało się, że można, a rodzina nawet się nie zorientowała, że podałam im deser posłodzony w znacznej części stewią. HA!

Gotowa tarta, udekorowana plastrami kiwi, wygląda trochę jak szklana zielona kula, co się nam z kolei skojarzyło z grafikami, plakatami i innymi ulotkami, które pojawiają się zawsze przy okazji Dnia Ziemi. Dlatego stwierdziłyśmy, że kontynuując naszą tradycję świętowania czego popadnie, 
Dzień Ziemi uczcimy właśnie taką zieloną tartą :)

Wegańska zielona tarta z kiwi i crème pâtissière na Dzień Ziemi

podpatrzone stąd


Składniki:

Na spód:
  • 150 g mąki
  • 60 g oleju kokosowego
  • 1/4 - 1/3 szkl. zimnej wody
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia (można pominąć)
  • szczypta soli

Na krem:
  • 2 łyżki mąki z ciecierzycy
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • 3/4 szkl. mleka sojowego (lub migdałowego)
  • stewia do smaku
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1 łyżka dżemu pomarańczowego (lub brzoskwiniowego czy morelowego)


  • 5-6 średniej wielkości kiwi, obranych ze skórki i pokrojonych w cienkie plastry

Przygotowanie:

Spód:
  1. Mąkę mieszamy z solą i proszkiem do pieczenia.
  2. Mieszaninę mąki, soli i proszku rozcieramy z olejem kokosowym, aż powstaną "grudki" ciasta. Stopniowo dodajemy wodę, szybko zagniatamy spód.
  3. Zagnieciony spód zawijamy w folię lub wkładamy do szczelnego pojemnika i chłodzimy przez ok. 30 min - 1 h.
  4. Po tym czasie spód rozwałkowujemy na ok 4 mm grubości i wykładamy do formy o średnicy 22 cm, wyłożonej uprzednio papierem do pieczenia. Rozwałkowany spód nakłuwamy widelcem.
  5. Piekarnik nagrzewamy do 200 st.
  6. Pieczemy spód w nagrzanym piekarniku przez 20 min.  Ma się upiec, ale nie musi się zbytnio zarumieniać.

Krem:
  1. W rondelku podgrzewamy mleko, aż będzie letnie.
  2. W oddzielnym rondelku rozgrzewamy olej kokosowy.
  3. Do rozgrzanego oleju kokosowego dodajemy mąkę z ciecierzycy, dokładnie mieszamy.
  4. Do mieszaniny oleju kokosowego i mąki z ciecierzycy dodajemy mleko. Przy pomocy trzepaczki bardzo dokładnie mieszamy, żeby nie powstały grudki.
  5. Trzymamy krem na małym ogniu, aż zacznie gęstnieć. Dokładnie mieszamy, zdejmujemy z ognia.
  6. Do kremu dodajemy aromat waniliowy i dosładzamy stewią do smaku.
  7. Odstawiamy, żeby krem przestygł.
  8. Do przestygniętego kremu dodajemy dżem, dokładnie mieszamy.
    UWAGA! Jeśli na którymkolwiek etapie przygotowania zrobią nam się w kremie grudki, po prostu rozbijamy je przy pomocy blendera.

Jak to wszystko połączyć:
  1. Na upieczony i zupełnie wystudzony spód wykładamy krem. 
  2. Na kremie układamy pokrojone w plastry kiwi (np. zakładając każdy kolejny plaster za poprzedni).
  3. Tartę przechowujemy w lodówce (u nas wytrzymała 3 dni, kiwi nie zaczęły ani brązowieć ani się rozklejać).

Smacznego!
Anka

wtorek, 16 grudnia 2014

Wytrawna pełnoziarnista tarta Tatin z szalotkami i rozmarynem (wegańska)

Tarty Tatin nikomu przedstawiać nie trzeba :) Z jej prawidłowym wykonaniem bywa jednak różnie. Zdarzyło mi się słyszeć, że komuś podano odgrzewane ciastko francuskie ("żaluzje") z jabłkami, które w karcie widniało jako tarta Tatin... 

Ale i niżej podpisana ma swoje winy względem tej szlachetnej tarty: przyznaję, TAK, wiele razy robiłam ten deser, używając najróżniejszych odmian jabłek, a wcale nie "przepisowej" szarej renety. I co? Po bliższym zapoznaniu się z szarą, muszę przyznać: nie ma sobie równych! Jest naprawdę inna niż wszystkie, bo żadna odmiana nie rozleci się w pieczeniu tak, jak reneta. Jej maślistość i rozpływalność idealne komponuje się z maślanym (czyli w wersji wegańskiej, tłuszczowo-kokosowym) ciastem.


A skąd pomysł, żeby do jabłek dodać szalotkę i rozmaryn? No cóż, jako dziecko i w przedwegańskich czasach, bardzo lubiłam podawaną jako dodatek do mięs, cebulę duszoną z jabłkami. Jak się można domyślić, za pieczeniami nie tęsknię, ale pozostał mi sentyment do skarmelizowanej cebuli w słodkim towarzystwie. Żeby trochę tę słodycz przełamać, wymyśliłam rozmaryn. Dzięki temu tarta pięknie pachnie i zyskuje na wytrawności.

tarta po odwróceniu


Mała porada na zakończenie: układając nadzienie, zacznijcie od warstwy szalotek. W ten sposób, po odwróceniu upieczonego ciasta, dekoracyjne plastry skarmelizowanej cebulki znajdą się na wierzchu.
Spieszcie kupić renetę, póki jeszcze jest! :)

Pełnoziarnista tarta Tatin z szalotkami i rozmarynem

Składniki:

Ciasto:

  • 1 1/2 szkl. mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1/4 szkl. tłuszczu (oleju kokosowego lub rzepakowego, lub pół na pół)
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki octu jabłkowego, zmieszane z 1/4 szkl. zimnej wody (+ dodatkowo ok. 2 łyżek zimnej wody, jeśli ciasto nie chce się zagnieść)
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • świeżo mielony pieprz (opcjonalnie)


Nadzienie:

  • 4-5 średnich jabłek odmiany szara reneta (800 - 900 g)
  • 6 -8  szalotek
  • 1 łyżka oleju
  • łyżeczka suszonego rozmarynu
  • 3/4 - 1 łyżeczka soli
  • gałązki świeżego rozmarynu do dekoracji


Przygotowanie

Ciasto

  1. W misce mieszamy suche składniki. Do wymieszanych suchych składników dodajemy stopniowo olej, po 2-3 łyżki na jeden raz. Za każdym razem dokładnie mieszamy widelcem, aż powstaną grudki.
  2. Następnie po trochu dolewamy wodę, nadal mieszając ciasto widelcem.  Jeśli ciasto nie chce się zamienić w zwartą kulę, dodajemy dodatkowe 4 łyżki wody. Nie ugniatamy ciasta na siłę, bo będzie bardzo twarde!
  3. Zagniecione ciasto zawijamy w folię lub zamykamy w szczelnym pojemniku i chłodzimy przez min. 30 min w lodówce.


Nadzienie

  1. Szalotki obieramy i kroimy w talarki.
  2. Wkładamy szalotki do większej miski, wlewamy łyżkę oleju i dokładnie mieszamy, by olej równo pokrył wszystkie krążki.
  3. Przekładamy szalotki na blaszkę wyłożoną folią aluminiową lub papierem do pieczenia.
  4. Włączamy piekarnik na temperaturę 200 st. Celsjusza.
  5. Wstawiamy szalotki do piekarnika na 10-15 min, aż się skarmelizują (czyli niektóre talarki będą nawet ciemnobrązowe, tylko bez przesady!). Wyjmujemy z piekarnika i zostawiamy do przestygnięcia.
  6. Jabłka obieramy i kroimy na półplasterki (nie muszą być bardzo regularne, jabłka i tak się rozpłyną w trakcie pieczenia).
  7. Formę na tartę wykładamy papierem do pieczenia (chyba że to forma ceramiczna).
  8. Układamy najpierw warstwę cebuli, a na niej plasterki jabłek.
  9. Rozmaryn rozcieramy w dłoniach lub rozkruszamy w moździerzu. Posypujemy nim jabłka.
  10. Oprószamy jabłka solą.
  11. Wyjmujemy ciasto z lodówki (p. przepis powyżej).
  12. Włączamy piekarnik na 220 st. Celsjusza.
  13. Gdy ciasto trochę odtaje (ok. 15 minut), rozwałkowujemy je na placek, który przykryje nadzienie w foremce.
  14. Układamy pokrywę z ciasta na nadzieniu.
  15. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok. 30 minut. Ciasto ma być zrumienione i chrupiące.
  16. Lekko przestudzoną tartę przykrywamy dużym talerzem i odwracamy.
  17. Podajemy z gałązkami świeżego rozmarynu na wierzchu.

i przed odwróceniem :)




Smacznego!
Magda

piątek, 29 sierpnia 2014

Wegański "quiche" z kurkami

Kurki. Nerkowce. Kruchy spód. Czyżby quiche? Niby-quiche, no bo wegański i bez jajek.


Według mnie kurki to nieomylny znak, że (jak zwykle niespodziewany) koniec lata już nastąpił albo się zbliża. Ale mamy kurki, więc są pozytywy.



Kurki zostały w tej potrawie potraktowane iście po królewsku: z pysznych orzechów nerkowca powstała kremowa, delikatna masa, która idealnie pasuje do tych złocistych grzybków, bo nie zagłusza ich wyjątkowego smaku.


Spód to polecany już przez nas kilkakrotnie podstawowy kruchy spód z "Veganomiconu", który trzeba upiec zanim wleje się do niego kremową masę z nerkowców, no i doda się podsmażone kurki.


Do takiego obiadu (lub kolacji) aż prosi się otworzyć czerwone wino. No albo białe, nie będę się upierać, bo do tego niby-quicha pasować będzie i takie, i takie. Byle było dobre, bo kurki to taki rarytas, że szkoda do nich podawać mierne wino ;)

Niby-quiche z kurkami

Składniki:

Spód:
  • 1 i 1/2 szkl. mąki
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/4 szkl. oleju
  • 1/4 szkl. + 2 łyżki wody
  • 2 łyżeczki octu jabłkowego lub soku z cytryny

Masa:
  • 1 szkl. nerkowców
  • 1 szkl. wody
  • sok wyciśnięty z jednej cytryny
  • sól i pieprz do smaku
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej dokładnie wymieszane z 2 łyżkami ZIMNEJ wody

Kurki:
  • 200 - 300 g dokładnie oczyszczonych kurek
  • 1 łyżka oleju
  • 1 cebula
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
Spód:
  1. Mieszamy mąkę z proszkiem i solą.
  2. Dodajemy olej, mieszamy dokładnie, aż powstaną "okruchy ciasta".
  3. Mieszamy wodę z octem jabłkowym i dodajemy do mieszaniny maki, proszku, soli i oleju. Szybko zagniatamy
  4. Gotowe ciasto zawijamy w folię lub chowamy do szczelnego pojemnika i chłodzimy przez min. godzinę w lodówce.
  5. Po godzinie wyciągamy ciasto z lodówki, odkładamy na ok. 15 min (żeby trochę się ociepliło - wtedy łatwiej je będzie wałkować).
  6. Wałkujemy ciasto (najlepiej od razu na papierze do pieczenia) i wykładamy do formy do tarty lub tortownicy o średnicy XXX cm.
  7. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego uprzednio do 220 st i pieczemy ok. 15 - 20 min.


Masa:
  1. Namaczamy orzechy nerkowca: w zimnej wodzie na noc, w gorącej na min. 1 godzinę. Odcedzamy.
  2. Miksujemy nerkowce, dodając po trochu wody, aż powstanie kremowa masa.
  3. Wyciskamy sok z cytryny i dodajemy do zmiksowanych nerkowców. Dodajemy sól i pieprz do smaku.
  4. W oddzielnym naczyniu mieszamy mąkę ziemniaczaną i zimną wodę, aż znikną wszystkie grudki.
  5. Mieszaninę mąki ziemniaczanej i zimnej wody dodajemy do masy z nerkowców i dokładnie mieszamy.


Kurki:
  1. Kurki dokładnie oczyszczamy i odcinamy części z ziemią itp.
  2. Na patelni podgrzewamy olej. Kiedy się nagrzeje, wrzucamy posiekaną cebulę. 
  3. Cebulę podsmażamy, aż zrobi się złocista i zacznie mięknąć (najlepiej pod przykryciem i na niedużym ogniu, mieszając od czasu do czasu).
  4. Kiedy cebula jest już podsmażona i zaczyna mięknąć, dodajemy oczyszczone kurki.
  5. Kurki smażymy BARDZO krótko, żeby nie zaczęły puszczać soku (jeśli zaczną, nie panikujemy tylko odlewamy płyn i już).
  6. Dodajemy posiekaną pietruszkę, sól i pieprz do smaku. Mieszamy.

Jak to wszystko połączyć:
  1. Na upieczonym spodzie układamy kurki, starając się, żeby były rozłożone w miarę równomiernie. 
  2. Na kurki wylewamy masę z nerkowców. 
  3. Wstawiamy quiche do piekarnika, nagrzanego uprzednio do 180 st.* i pieczemy ok 30 min.

* Mój quiche popękał, bo wstawiłam go do za wysokiej temperatury - ponad 200 st. W niższej temperaturze nie powinno się to przydarzyć.



Smacznego!
Anka

piątek, 2 maja 2014

Śródziemnomorska tarta

Tarta to czy quiche (albo bardziej z polska, kisz)? ;) Pytanie okazuje się retoryczne, bo Larousse rozstrzyga jednogłośnie: od tarty quiche różni się tym, że w farszu obowiązkowo musi być masa jajeczna. Czyli raczej na wegańskim blogu quiche się nie pojawi. Tarta za to może być słona lub słodka (quiche może mieć tylko i wyłącznie słone nadzienie), a farsz może zawierać śmietanę, ser lub jajka. Czyli każdy quiche jest tartą, ale tarta kiszem - już niekoniecznie.

 


 Ale zaraz, zaraz, powiecie: co to za językowe dywagacje na kulinarnym blogu? No cóż, przyznajmy się: obie jesteśmy filolożkami, a ja na dokładkę mam śródziemnomorskie zacięcie (bo italianistyka), no i na jakimś etapie edukacji natknęłam się na język francuski (i tak mi już zostało do dziś ;)). Długie godziny zajmują w naszym gospodarstwie poszukiwania etymologii takich fascynujących słów jak "legumina", "szarlotka", czy "rokieta".


No dobrze, ale czemu wyskakujemy z francuską tartą z włosko-greckimi akcentami (suszone pomidory, oliwki) akurat tuż przed świętem narodowym? Czy to aby nasza tarta? Pije mleko, doi krowę, słucha Chopina itd.? Cóż, możemy tylko zaproponować, żeby wyjątkowo jutro zrezygnować z dodatku oliwek, a na wierzchu ułożyć biały serek i czerwone pomidory. Flaga jak malowanie :)
A Wy? Co myślicie o takich potrawach w barwach narodowych? Podobają się Wam, czy raczej uważacie, że to przesada?

 
Tarta ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i czarnymi oliwkami

Ciasto:
  • 1,5 szkl. mąki
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/3 szklanki tłuszczu (w równej ilości: oleju rzepakowego, oliwy z oliwek i oleju kokosowego)
  • 1/4 szkl. zimnej wody (+ ew. 2 łyżki)
  • 2 łyżeczki octu jabłkowego

Nadzienie:
  • 1/2 paczki mrożonego szpinaku (220 g)
  • 1 łyżka oliwy
  • 4-5 ząbków czosnku
  • 1 łyżeczka suszonej cebuli
  • 1 łyżeczka soli
  • świeżo mielony pieprz
  • tymianek, rozmaryn, bazylia

  • 150 g czarnych oliwek (waga po odsączeniu), przekrojonych na połówki

  • 6 suszonych pomidorów, namoczonych w 1 szk. gorącej wody

Serek migdałowy:
  • 1 szklanka migdałów, namoczonych i obranych ze skórki
  • 2/3 szkl. wody ( która zostaje z moczenia suszonych pomidorów)
  • 2-3 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka soli
  • świeżo zmielony pieprz

  • + dodatkowo 1 łyżka oliwy na wierzch

Przygotowanie:

Nadzienie:
Pomidory zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na 15-20 minut, aż zmiękną. Potem odcedzamy, ale nie wylewamy płynu - przyda się do przygotowania "serka" migdałowego. Pomidory kroimy w wąskie paseczki.

Serek:
  1. Do blendera wkładamy migdały, dolewamy tyle płynu, żeby dało się zmiksować (można podzielić na dwie porcje, czyli jednorazowo miksujemy 1/2 szkl. migdałów z 1/3 szkl. wody). 
  2. Dodajemy sok cytrynowy, sól i pieprz (do smaku).

Szpinak:
  1. Ząbki czosnku kroimy na pół. 
  2. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy, wrzucamy czosnek. Smażymy, aż się zazłoci, a potem wyjmujemy i odkładamy na talerzyk. 
  3. Na patelnię wrzucamy mrożony szpinak, smażymy, aż całkowicie się rozmrozi. Wtedy wyciskamy do szpinaku wcześniej usmażony czosnek i dodajemy pozostałe przyprawy. 
  4. Odstawiamy patelnię z ognia.

Ciasto:
  1. W misce mieszamy suche składniki.
  2. Do wymieszanych suchych składników dodajemy stopniowo olej, po 2-3 łyżki na jeden raz. Za każdym razem dokładnie mieszamy widelcem, aż powstaną grudki.
  3. Następnie po trochu dolewamy wodę i ocet, nadal mieszając ciasto widelcem.  Jeśli ciasto nie chce się zamienić w zwartą kulę, dodajemy dodatkowe 2 łyżki wody. Nie ugniatamy ciasta na siłę, bo będzie bardzo twarde!
  4. Zagniecione ciasto zawijamy w folię lub zamykamy w szczelnym pojemniku i chłodzimy przez minimum 30 minut w lodówce.
  5. Po tym czasie wyciągamy ciasto i czekamy ok. 15 minut, aż dojdzie do temperatury pokojowej.
  6. Następnie rozwałkowujemy ciasto na placek o średnicy 26-28 cm. Foremkę do tarty wykładamy ciastem. Z braku specjalnej foremki, możemy wykonać takową z kilkakrotnie złożonej folii aluminiowej. Ciasto przykrywamy arkuszem papieru do pieczenia, który posypujemy fasolą (żeby się nie wybrzuszyło).
  7. Nagrzewamy piekarnik do 220 stopni Celsjusza. Wstawiamy ciasto do nagrzanego piekarnika na 15 minut. Następnie wyjmujemy z pieca, zdejmujemy warstwę papieru z fasolą, i wstawiamy ciasto z powrotem na 5 minut, żeby się zarumieniło.Po tym czasie wyjmujemy foremkę z piekarnika i układamy na cieście farsz: najpierw szpinak, potem część pokrojonych pomidorów, następnie warstwę "serka" i na wierzch oliwki i resztę paseczków pomidora. Całość polewamy po wierzchu łyżką oliwy. Tak przygotowaną tartę pieczemy jeszcze przez 15 minut.
Smacznego!
Magda 



 



czwartek, 10 października 2013

Bajecznie łatwe ciasto z owocami

Jesień w pełni, a na straganach pysznią się owoce: jabłka, gruszki, śliwki... aż się prosi, żeby zrobić placek. Dzisiaj w tej roli tarta, której przygotowanie trwa może 20 minut, i którą może zrobić każdy, nawet osoby, które twierdzą, że żadne ciasto im nie wychodzi.


 

Ciasto-samograj ;-)


Składniki


Spód (proporcję na tortownicę 24 cm, lub prostokątną blaszkę 21x25 cm, wtedy bez rantu)

  • 1,5 szklanki mąki
  • szczypta soli
  • łyżka cukru
  • 0,5 szklanki oleju (np. kokosowego)
  • 2 łyżki wody
  • aromat waniliowy

W misce mieszamy mąkę, cukier, sól. Wlewamy parę kropel aromatu waniliowego, olej i wodę. Mieszamy widelcem, aż powstaną grudki. Szybko zagniatamy ciasto - uwaga, składniki mają się połączyć, ale nie należy ciasta długo ugniatać, bo będzie twarde. Nic nie szkodzi, jeśli nie powstanie z niego gładka kula :-) Ciasto przekładamy od razu na wyłożoną papierem blaszkę (lub formę na tartę wysmarowaną tłuszczem) i wyrównujemy powierzchnię dłońmi. Jeśli starczy ciasta, robimy rant, ale nie jest to konieczne. Można jeszcze podziurkować ciasto widelcem.

Nadzienie

  • 4 duże gruszki albo 3/4 kg śliwek
  • 2-3 łyżki mąki
  • cukier (do smaku) 
  • cynamon, gałka muszkatołowa, goździki

Teraz czas na owoce. Jeśli używamy gruszek, to kroimy je w równe plastry. Bardzo dojrzałych i słodkich gruszek nie trzeba specjalnie dosładzać, wystarczy obsypać je 2-3 łyżkami mąki i posypać z wierzchu cynamonem i cukrem wg uznania. Można też poeksperymentować z gałką muszkatołową albo utłuczonymi goździkami. Z kolei śliwki wygodnie będzie pokroić w drobną kostkę, a potem wymieszać z cukrem (ok. 1/3 szklanki, zależnie od tego, jak bardzo słodkie są owoce), cynamonem i 2-3 łyżkami mąki. Dzięki mące sok z owoców nie rozmoczy ciasta, tylko zamieni się w delikatny sosik.

Jeszcze pytanie - ile tych owoców? Na tartę z gruszkami w tortownicy 24 cm wystarczyły cztery większe gruszki. Z kolei na placek ze śliwkami w prostokątnej blaszce poszło ok. 3/4 kg węgierek.

*spód placka na zdjęciu został zrobiony z mieszanki mąki pszennej białej i pełnoziarnistej, w proporcjach pół na pół (dlatego jest ciemniejszy)

Przygotowane owoce odstawiamy na razie na bok i nagrzewamy piekarnik do 220 st. Celsjusza. Podpiekamy ciasto, aż się lekko zazłoci, czyli około 12-15 minut. Teraz na ciasto wykładamy owoce . Z wierzchu można jeszcze posmarować je niewielką ilością oleju kokosowego. Wkładamy ciasto z powrotem do piekarnika i pieczemy, aż owoce zmiękną i lekko się zrumienią, a ciasto będzie upieczone. Czas pieczenia zależy od piekarnika, warto co jakiś czas sprawdzić, czy już gotowe. Upieczone ciasto można jeszcze posypać cukrem pudrem z dodatkiem cynamonu.

Spód jest bardzo kruchy, a ciasto naprawdę rozpływa się w ustach. W sam raz na sobotnie popołudnie, kiedy czegoś się chce do herbaty, a nie chce nam się długo czekać, aż ciasto będzie gotowe.
W przepisie podaję wersję gruszkową i śliwkową, na pewno dobrze sprawdzą się jabłka, można też spróbować z brzoskwiniami.



Smacznego!

Magda