Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 października 2016

Batoniki musli z żurawiną i pestkami dyni - bez pieczenia!

Drugie śniadanie, które łatwo można zabrać ze sobą do szkoły albo pracy? Zdrowe? Z porządną dawką błonnika? Batoniki musli to super rozwiązanie :)


Przyznam się, że mam wielką tendencję do chomikowania przepisów. Co to oznacza w praktyce? Na przykład to, że dobre dwa lata temu opublikowałam ten przepis na batoniki musli z suszonymi morelami i orzechami laskowymi. Polecałam go wszystkim znajomym na prawo i na lewo, po czym zupełnie o nim zapomniałam. I zamiast przygotowywać takie batoniki co tydzień, wymieniając tylko składniki zależnie od tego, co akurat leży pod ręką, ja zupełnie zaniedbałam batonikową tradycję.


Druga odsłona mojego zbieractwa to skłonność do gromadzenia nieprawdopodobnej ilości różnych składników na zasadzie, że "kiedyś się przydadzą". I tak ostatnio znalazłam słoik pestek słonecznika, który wcisnęłam na tył szafki.


Nie miałam ochoty na masełko słonecznikowe, a traf chciał, że przy okazji natrafienia na pestki słonecznika wpadłam też na reszteczkę suszonej żurawiny. W tym momencie wpadł mi do głowy pomysł, żeby zrobić z tych pestek jakiegoś łakocia. Żeby zapobiec nadmiernemu zasłonecznikowaniu się batoników, dodałam po połowie pestek słonecznika i migdałów. Bingo!


Na koniec ostatnie wyznanie (jaki rozemocjonowany post! ;) ) -  połączenie żurawiny i pestek dyni lubię, od kiedy trafiłam na te ciastka od Angeli z Oh She Glows. Jeśli ktoś, podobnie jak ja, uważnie śledzi jej wpisy, to zauważy, że ona też niedawno proponowała podobne żurawinowe batoniki. Ha! Chwilę wcześniej zanim ona opublikowała swój przepis, ja zrobiłam wersję testową swoich batoników. Potem, zanim się pozbierałam żeby zrobić drugie podejście, patrzę, a na Oh She Glows batoniki marzeń. Także zgapiłam od Angeli, ale połączenie żurawiny i pestek dyni, a z batonikami to tego... taki batonikowy zbieg okoliczności ;)

Batoniki musli z żurawiną i pestkami dyni

przepis to moja wersja tych batoników

Składniki:
na ok. 4 sztuki średniej wielkości
  • 1/2 szkl. daktyli, namoczonych w gorącej wodzie i odcedzonych
  • 1/2 szkl. płatków owsianych
  • 1/4 szkl. migdałów 
  • 1/4 szkl. pestek słonecznika
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 2 łyżki żurawin
  • 2 łyżki pestek dyni
Przygotowanie:
  1. Blenderem miksujemy płatki owsiane tak długo, aż powstanie mąka.
  2. Oddzielnie miksujemy blenderem migdały i słonecznik, aż będą przypominały mąkę, bez dużych grudek czy kawałków.
  3. Odcedzone daktyle rozdrabniamy blenderem na kleistą masę.
  4. Do daktyli dodajemy zmielone migdały i słonecznik, blendujemy po raz kolejny.
  5. Następnie do masy dodajemy aromat. Wsypujemy zmiksowane płatki.
  6. Na koniec wgniatamy do masy żurawinę i pestki dyni, Krótko blendujemy.
  7. Masa powinna się łatwo zagnieść. Jeśli jest za sucha - dodajemy 1-2 łyżki wody. Jeśli jest za mokra - dodajemy więcej zmiksowanych płatków.
  8. Z masy formujemy prostokąt, który następnie dzielimy na batoniki. Bardzo dobrze przechowują się w lodówce (np. tydzień to zupełnie bez problemu).

czwartek, 21 lipca 2016

Bliny! Z roślinnym kawiorem i migdałową śmietaną (wegańskie!)

Takie bliny chodziły za mną już ze dwa lata. Tak, DWA lata. A to nie miałam akurat w lodówce roślinnego kawioru, a to ogólnie brakowało zapału. Parę razy poległam też na szukaniu przepisu, którym można by się podeprzeć przy smażeniu, aż w końcu wpadłam na ten post.


Chociaż połączenie drożdży i proszku do pieczenia może się wydawać dziwne, to idealnie sprawdza się w tych blinach. Pachną pięknie drożdżami i mąką gryczaną, a dodatek proszku sprawia, że bliny są naprawdę pu-szy-ste i super delikatne.


Podałam je z kleksem śmietany zmiksowanej z migdałów i z roślinnym kawiorem z Ikei. No, właściwie można by takie bliny podać z kieliszkiem czegoś mocniejszego, ale że porcje widoczną na zdjęciach smażyłam w porze pośniadaniowej, nie za bardzo wypadało podawać je z czymś wysokoprocentowym.


Właściwie to te bliny broniły się same, bez żadnego wyskokowego wsparcia :)


Bliny z kawiorem
przepis na bliny podpatrzony stąd


Składniki:

Bliny:
  • 100 g mąki gryczanej
  • 50 g mąki pszennej
  • 200 ml mleka sojowego
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1/8 łyżeczki soli
  • 1/3 łyżeczki drożdży instant
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • kilka łyżek oleju do smażenia

Śmietana:
  • 1 szkl. płatków migdałowych
  • 1/3-1/2 szkl. wody
  • 1 łyżka oliwy
  • 1-2 łyżko soku z cytryny (lub więcej, do smaku)

  • kilka łyżek kawioru roślinnego (nasz jest z Ikei)

Przygotowanie:

Bliny:
  1. W misce łączymy suche składniki i dokładnie mieszamy.
  2. Do suchych składników dodajemy mleko i oliwę, Mieszamy krótko, aż powstanie gładkie ciasto.
  3. Gotowe ciasto przykrywamy i odstawiamy na 30 min we względnie nieprzeciągowym miejscu.
  4. Po 30 min rozgrzewamy olej na patelni (ok. 1 łyżki na jedną turę smażenia). 
  5. Na gorącym oleju smażymy bliny ok 3-5 min z obu stron. Ja brałam ok. 2 łyżek gotowego ciasta na jednego blina, choć pewnie można by je smażyć jeszcze mniejsze. 

Śmietana:
  1. Przy pomocy blendera miksujemy płatki migdałowe, wodę, oliwę i sok z cytryny na gładką masę. Najlepiej robić blenderowi dużo przerw, żeby nie wyzionął ducha.
  2. Kiedy uzyskamy już gładką śmietanową masę, układamy z niej kleksy na usmażonych blinach, a na samym wierzchu dodajemy trochę roślinnego kawioru.

Smacznego!
Anka

czwartek, 3 grudnia 2015

Biscotti z kardamonem i migdałami (wegańskie i bez tłuszczu!)

Przygotowanie biscotti wydawało mi się zawsze skomplikowanym przedsięwzięciem. Pieczenie ciasta, potem pokrojonych ciastek... i na co to wszystko? A to już ciasteczka jednomiskowe i wyplaskiwane łapą na blachę niedobre? ;) Tak sama siebie przekonywałam, ale w końcu ciekawość wzięła górę i podjęłam biscottowe wyzwanie. 


Niepotrzebnie obawiałam się, że biscotti wymagają jakoś niesamowicie dużo pracy. Owszem, trzeba je piec dwa razy, ale poza tym przygotowanie biscotti jest naprawdę proste.


Te konkretne biscotti podpatrzyłam od Marthy Stewart, gdzie ostatnio znalazłam całkiem sporo różnych ciast. Łatwo było zweganizować ten przepis i szczęśliwie obyło się nawet bez wypiekania kilku testowych tur ciastek. 


Upieczone biscotti są bardzo twarde - taka już ich natura. Dlatego tradycyjnie podaje się biscotti ze słodkim winem do moczenia. Biscotti chłoną trochę wilgoci z wina, więc zęby jedzących ciasteczka są bezpieczne :) 


Jeśli biscotti nie są deserem po kolacji, kiedy to już wypada skończyć posiłek kieliszeczkiem wina na dobre trawienie, można też podać biscotti z kremem. Ja właśnie tak podałam swoje biscotti, bo nie chciałam profanować włoskiej tradycji i podawać tych ciasteczek z kawą (podobno jest to bardzo w złym stylu, żeby podawać biscotti z dużą kawą z mlekiem). No cóż :)

Te biscotti pachną pięknie kardamonem i mają drobinki migdałów w cieście, dzięki czemu nie są takimi zwykłymi suchymi grzaneczkami. Zobaczymy, być może wpadnę teraz w biscottową manię i zacznę wypiekać takie ciasteczka z każdym możliwym dodatkiem? Biscotti wydają się być bardzo wdzięcznymi ciasteczkami do przeprowadzania eksperymentów z różnymi zestawieniami składników. Tylko trzeba się jeszcze zaopatrzyć w skrzynkę białego wina do moczenia, i już.

A może św. Mikołaj przyniesie chociaż butelkę takiego wina w sam raz do biscotti? W sumie takie biscotti dobrze nadają się na mikołajkowy prezent, bo ładnie wyglądają i się nie kruszą. Zawinięte w kawałek celofanu i przewiązane kolorową wstążeczką będą się prezentować całkiem efektownie.

Adwentową manię pieczenia ciasteczek pachnących przyprawami korzennymi czas zacząć! ;)

Biscotti z kardamonem i migdałami

podpatrzone stąd

Składniki:
  • 1 1/4 szkl. mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szkl. migdałów, namoczonych w gorącej wodzie, obranych ze skórek i zmielonych
  • 1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
  • 1/2 szkl. cukru
  • 1/2 szkl. mleka sojowego zmieszanego z 1/2 łyżki octu jablkowego lub soku z cytryny
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego





Wykonanie:

  1. Migdały namaczamy, odsączamy i obieramy ze skórek. Miksujemy je blenderem.
  2. W misce mieszamy mąkę i proszek. Dodajmy zmiksowane migdały, kardamon, i cukier.
  3. W oddzielnym naczyniu mieszamy mleko z octem jabłkowym lub sokiem z cytryny i odstawiamy na chwilę, żeby się ścięło.
  4. Do mleka z octem dodajemy aromat, a następnie wlewamy do suchych składników.
  5. Szybko zagniatamy zwarte ciasto.
  6. Zagniecione ciasto dzielimy na pół. Z obu części formujemy walce o wymiarach 5 cm na 20 cm. 
  7. Walce z ciasta przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
  8. Blachy z walcami z ciasta wkładamy do piekarnika nagrzanego uprzednio do temperatury 160 st. C. Pieczemy 40 min.
  9. Upieczone "bochenki"odstawiamy na ok. 10 min do ostygnięcia. Po tym czasie kroimy bochenki na plastry o grubości ok. 0,5 cm.
  10. Pokrojone biscotti układamy z powrotem na blasze. Pieczemy ok 15-18 min, aż zaczną się rumienić.
  11. Kiedy biscotti będą już złociste, wyciągamy je z piekarnika i układamy na kratce do ostudzenia.
  12. Gotowe biscotti podajemy ze słodkim winem lub crème pâtissière (z podanych składników wychodzą w sam raz dwie niezbyt ogromne porcje kremu do moczenia biscotti).

Smacznego!
Anka

wtorek, 24 listopada 2015

Ekspresowa tarta z gruszkami i czekoladowym kremem (z wersją bezglutenową)

Gruszki po raz pierwszy, gruszki po raz drugi i... po raz trzeci też :) Gruszki wygrywają tej jesieni :)


Przepis poniżej podpatrzyłam na blogu Oh She Glows, ale zmieniłam w nim tyle rzeczy, że zaczął już żyć własnym życiem ;) Do sklejenia ciasta używam daktyli. W oryginalnym przepisie jest mąka z płatków owsianych - jeśli jej używam, to ciasta już nie podpiekam. Ostatnio jednak, od kiedy się dowiedziałam, że mąka owsiana nie jest całkowicie bezglutenowa, postanowiłam spróbować zamienić ją na jaglaną, tak żeby ciasto mogły zjeść też osoby z celiakią.

Czytałam, że kupna mąka jaglana jest gorzkawa, i że najlepiej samodzielnie wielokrotnie wypłukać kaszę jaglaną, a potem podsuszyć ją i zemleć. Ale jakoś mnie ta wizja nie zachwyciła. Miałam pod ręką płatki jaglane, więc je po prostu wrzuciłam do młynka i drobno zmieliłam. Nie wyczułam w cieście żadnej goryczki, więc chyba się udało :)



Jeśli chodzi o krem, to jest to cudo, a nie krem! Wystarczy rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej, wymieszać ją z mlekiem kokosowym, ewentualnie dosłodzić, i gotowe :) Ja biorę całe mleko, tj. część stałą i płynną, i konsystencja wychodzi super. Używam mleka Kier albo mleka kokosowego z Lidla. Jeśli jednak trafi się Wam mleko bardzo rzadkie, to radzę jednak wstawić je na noc do lodówki (po otwarciu puszki przelewamy do słoika i czekamy, aż mleko zgęstnieje w chłodzie). 

No i jeszcze słowo o gruszkach. Z moim lenistwem, od chwili, kiedy kupię gruszki z myślą o zrobieniu ciasta do momentu, kiedy faktycznie się za to zabiorę, mija zwykle z tydzień. To akurat tyle czasu, ile twarde konferencje potrzebują, żeby dojrzeć :) Jeśli macie inny system robienia zakupów, to możecie - zależnie od potrzeb - kupić gruszki dojrzałe, ale niezbyt miękkie (nie mogą się rozpadać), albo twardsze gruszki, już obrane i przekrojone na pół, podgotować przez moment w syropie.

Połączenie gruszek z czekoladą jest luksusowe (wystarczy pomyśleć o deserze Belle Hélène), dlatego kiedy odkryłam ten przepis, pomyślałam, żeby wymienić oryginalne truskawki na gruszki. Efekt jest pyszny, a krem podbije podniebienia nie-roślinożerców - zapewniam, przetestowałam! ;)


Tarta z gruszkami i czekoladowym kremem


Składniki:

Na spód:
  • 1 szkl. migdałów
  • 1 szkl. płatków owsianych lub jaglanych
  • 1 szkl. daktyli, namoczonych na noc
  • ew. 1-2 łyżki oleju kokosowego

Na krem:
  • 1 puszka mleka kokosowego (płynna i gęsta część)
  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady (200 g)
  • stewia do smaku
  • 1 kg gruszek, obranych i pokrojonych w cząstki
  • ew. sok z cytryny (do skropienia gruszek)


Przygotowanie:

Spód 
  1. Migdały mielimy w młynku. Płatki owsiane mielimy w młynku lub blenderze, pozostawiając część płatków nie do końca zmielonych - tak, żeby w mące owsianej pozostały kawałki płatków. Jeśli używamy płatków jaglanych, mielimy je jak najdrobniej (na mąkę).
  2. Daktyle odsączamy i mielimy w blenderze. Jeśli blender nie chce ruszyć, dolewamy po trochu oleju kokosowego.
  3. W misce zagniatamy razem masę daktylową, zmielone migdały i mąkę z płatków owsianych.
  4. Formę na tartę (lub inną okrągłą) wykładamy papierem do pieczenia. Masę wykładamy do formy i ugniatamy, by uformować spód. 
  5. W wersji z płatkami owsianymi nie musimy już piec ciasta, chociaż można podpiec, jak kto lubi (ja wolę wersję surową). W wersji z płatkami jaglanymi - wstawiamy na 10-15 min do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Odstawiamy.
Gruszki

  1. Jeśli są bardzo twarde, można je (obrane i przekrojone na pół) podgotować 5 minut w osłodzonej wodzie z dodatkiem cynamonu. Jeśli nie - bierzemy po prostu surowe, dojrzałe, ale jeszcze nierozpadające się gruszki. Można je dodatkowo skropić sokiem z cytryny.

Krem
  1. Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej. W misce mieszamy mleko kokosowe i roztopioną czekoladę. Ewentualnie dosładzamy do smaku.

Spód + krem + gruszki
  1. Masę czekoladową wylewamy na spód. Na wierzchu układamy pokrojone, skropione sokiem z cytryny gruszki.
  2. Wstawiamy do lodówki na 1-2 godziny, by krem stężał.
Smacznego!
Magda

 





piątek, 20 listopada 2015

Tarta z gruszkami, kremem migdałowym i konfiturą z moreli (wegańska!)

Znowu gruszki, znowu kruche ciasto, ale do tego wszystkiego nowy, pyszny element - krem migdałowy! Brzmi zachęcająco? ;)


Magda dopiero co pisała o wytrawnej tarcie z gruszkami, a tu znowu na zdjęciach gruszki, i to znowu w jakiejś tarcie. Nie przesada to? Nie, niekoniecznie, bo ta tarta jest tak dobra, że zasługuje na rozpromowanie po całych internetach. Naprawdę!
 

Ten konkretny przepis to wynik mojego kompulsywnego oglądania przepisów na stronie Marthy Stewart. Tak, wiadomo, co chwila wyskakuje tam jakaś pieczeń albo inna leciutka przekąska, w której każdy składnik jest zawinięty w plaster boczku lub zalany śmietaną, ale jak się przeklika do działu z wypiekami, można wyszukiwać też przepisy, które już łatwiej zweganizować. No i ogólnie przepisy na łakocie są automatycznie ciekawsze, więc przyznam, że na oglądaniu różnych tortów, ciastek i innych placków zeszło mi ostatnio całkiem sporo popołudni.


Jak widać, nie był to czas stracony, bo dzięki temu udało mi się wyprodukować tartę, która zawiera: gruszki, lżejszą niż marcepan, acz marcepanem smakującą masę i jeszcze do tego konfiturę morelową. Pyszności!

Jest trochę zamętu z namaczaniem migdałów i obieraniem ich z łupinek, ale warto. Gruszki też trzeba wcześniej przygotować, czyli podgotować chwilę w syropie, żeby zmiękły, ale co tam, czasem można trochę się nastarać i spędzić dłuższą chwilę w kuchni, prawda?


Spód do tego ciasta to aktualnie mój ulubiony przepis na kruchy spód z białej mąki pszennej (zawdzięczam go Isie z the Post Punk Kitchen). Jest genialny, bo żeby go zrobić, nie trzeba mieć margaryny - w roli tłuszczu w tym spodzie występuje oliwa z oliwek. Brzmi dziwnie? Zgodzę się, sama też na początku nie byłam do tego pomysłu przekonana, ale w końcu z ciekawości upiekłam taki spód. A teraz, jak już wspomniałam, to mój ulubiony przepis na kruche ciasto :) Tak to się czasem dziwnie układa, co zrobić. 

Dla osób, które nie przepadają za smakiem oliwy (bo tacy też są), być może nie będzie to najbardziej ukochany przepis na spód do tarty, bo jak się człowiek dobrze skupi, to oliwa jest minimalnie wyczuwalna w gotowym, upieczonym cieście. Z tym, że wg mnie ten zapach nie jest dominujący i nie sprawia wrażenia, że ciasto miało być wytrawne, ale w trakcie przygotowywania się jednak rozmyśliliśmy i zrobiliśmy ciasto na słodko :) 

Zachęcam do wypróbowania przepisu na ten spód, bo częściej się ma pod ręką oliwę z oliwek niż kostkę margaryny bio eco pro elo. Trzeba tylko pamiętać, żeby oliwę włożyć na minimum godzinę do zamrażalnika (tak, zamrażalnika!). Oliwa ma częściowo zamarznąć i dopiero wtedy można jej użyć do przygotowania spodu.

Tarta z gruszkami, kremem migdałowym i konfiturą z moreli

tarta podpatrzona stąd
spód podpatrzony stąd

Składniki:
Spód:
  • 1 i 1/4 szkl. mąki pszennej
  • 1 łyżka cukru
  • 1/3 szkl. zamrożonej oliwy
  • 2 do 4 łyżek lodowatej wody
  • 1/2 łyżki octu jabłkowego
  • 1/2 szkl. dżemu lub konfitury z moreli (do posmarowania spodu przd upieczeniem)


Masa:
  • 1 szkl. migdałów, sparzonych i obranych z łupinek
  • 1/4 szkl. cukru
  • 1/4 szkl. oleju
  • 1/2 szkl. mleka sojowego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 2 łyżki mąki
  • 1/2 łyżeczki aromatu migdałowego

  • 3 średniej wielkości gruszki, obrane ze skórek i pozbawione szypułek
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 2-4 łyżki dżemu lub konfitury z moreli do posmarowania tarty z wierzchu
Przygotowanie:

Spód:
  1. Oliwę wkładamy na minimum godzinę do zamrażarki - ma zgęstnieć.
  2. Kiedy oliwa jest już zmrożona, dodajemy ją do mąki i cukru. 
  3. W oddzielnym naczyniu mieszamy ocet z lodowatą wodą. Wodę z octem wlewamy do reszty składników i szybko zagniatamy zwarte ciasto.
  4. Ciasto rozwałkowujemy i przkładamy do formy (ja wyłożyłam swoją dodatkowo papierem do pieczenia). Odstawiamy.
Gruszki:
  1. Gruszki obieramy i pozbawiamy szypułek. Kroimy na połówki.
  2. W rondelku zagotowujemy ok. 1-1,5 szkl. wody (to zależy jaką średnicę ma rondelek - wody powinno być tyle, żeby przykryła połówki gruszek). Dodajemy do niej 1 łyżkę cukru i 1 łyżkę soku z cytryny.
  3. Gotujemy gruszki, aż zmiękną, czyli ok. 5-10 min. Trzeba sprawdzać co parę minut widelcem, bo czas gotowanaia będzie zależał od tego, jak twarde mamy gruszki.
  4. Kiedy gruszki już zmiękną, wyjmujemy je ostrożnie z rondelka na talerz i odstawiamy.

Masa:
  1. Migdały namaczamy w gorącej wodzie na ok. 30 min. Odsączamy, obieramy ze skórek i miksujemy blenderem, dodając stopniowo mleko i olej.
  2. Kiedy masa jest już gładka, dodajemy cukier, sok z cytryny i aromat. Miksujemy.
  3. Na koniec dodajemy do masy 2 łyżki mąki i dokładnie miksujemy

Jak to wszystko połączyć:
  1. Rozwałkowane ciasto smarujemy szczodrze konfiturą morelową. 
  2. Na posmarowany konfiturą spód wykładamy masę.
  3. Na masie układamy gruszki:  połówki gruszek kroimy na pół i znów na pół, a potem układamy je w rozetę na tarcie.
  4. Ciasto pieczemy ok. 45 min w piekarniku nagrzanym do 190 st. C.
  5. Upieczone ciasto wyjmujemy z piekarnika i smarujemy konfiturą. Odstawiamy do całkowitego wystudzenia.

Smacznego!
Anka

niedziela, 28 czerwca 2015

Wegańska sałatka ze szpinaku z truskawkami, prażonymi migdałami i tofu

Truskawki tu, truskawki tam :)  Nie ma się co dziwić, że w czerwcu wszyscy nagle przygotowują tysiące wariantów dań z truskawkami, bo przecież sezon na te owoce trwa tak krótko. W tym roku truskawkowe szaleństwo ma się już powoli ku końcowi, więc warto uczcić/wykorzystać tę okazję i poza słodkościami zrobić... sałatkę z truskawkami!


Na przepis na sałatkę z truskawkami wpadłam trzy sezony truskawkowe temu. Pomysł wydał mi się tak dziwny, że koniecznie musiałam spróbować. Bardzo mi się takie połączenie spodobało, więc wtedy zrobiłam tę sałatkę kilka razy pod rząd. Potem sobie o tym przepisie zapomniałam, bo go nie zapisałam. Niby coś tam mówiłam Magdzie o tym, jakie to było dobre, ale ona sama nigdy nie zaryzykowała. 


Dopiero teraz niedawno przygotowałam właśnie taką truskawkową sałatkę i Magda też od razu ją polubiła. Ot, takie rzeczy. Nigdy nie wiadomo, jaka też dziwna kombinacja smaków człowiekowi posmakuje :)


Żeby zrobić z takiej sałatki trochę bardziej sycący posiłek, dodałyśmy też trochę rozdrobnionego widelcem BIO tofu z ziołami z Polsoi. Idealnie się tu sprawdziło, bo przyprawy nie są dominujące, ale tofu nie jest takie delikatne w smaku jak tofu naturalne. Przez przypadek okazało się, że ziołowe tofu bardzo dobrze dopasowało się do słodkich, pachnących truskawek i podprażonych migdałów.


Przygotowuje się tę sałatkę galopem, trzeba tylko pozbierać składniki. Choć pewnie można by też eksperymentować z innymi orzechami i typem zieleniny. Pyszności!

Wegańska sałatka ze szpinaku z truskawkami i prażonymi migdałami

Składniki (na jedną porcję!):

  • 1 szkl. liści szpinaku, umytych i osuszonych
  • 1/2 szkl. truskawek, umytych, osuszonych i pokrojonych w ćwiartki
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 2-3 łyżki posiekanych i podprażonych migdałów
  • 1/4 opakowania tofu z ziołami Polsoi (ok. 60 g), rozdrobnionego widelcem
  • ew. sól do smaku (najlepiej gruboziarnista)

Przygotowanie:

  1. Rozgrzewamy patelnię i prażymy na niej posiekane migdały. Kiedy zrobią się już złociste, szybo zdejmujemy z ognia i przekładamy na talerz lub do miseczki.
  2. Na umytych i osuszonych liściach szpinaku układamy przygotowane truskawki, dodajemy też rozdrobnione widelcem tofu. 
  3. Szpinak, truskawki i tofu polewamy z wierzchu sokiem z cytryny i oliwą, posypujemy podprażonymi migdałami i ew. solą do smaku.

Smacznego!
Anka

niedziela, 29 marca 2015

Wegański kajmakowy mazurek - bez pieczenia, bez glutenu, bez rafinowanego cukru!

Już za chwilę Wielkanoc, czyli m. in. okazja do przygotowywania mazurków. Na przykład takich jak ten na zdjęciu poniżej, z rozpływającym się w ustach kajmakowym nadzieniem. Co najlepsze, można takie ciacho wykonać bez włączania piekarnika!



Nie mam nic przeciwko mazurkom z pieczonym spodem, wręcz przeciwnie. Po prostu chciałam się przekonać, czy można zrobić surowy mazurek. Okazuje się, że można, i jest on po prostu PYSZNY!


Pomyślałam o nadzieniu kajmakowym, bo właśnie kajmak to dla mnie najbardziej typowe nadzienie do mazurka (no dobra, jeszcze czekolada!).


Z namoczonych i odsączonych daktyli powstaje cudowny, kremowy karmel, który zamienia się w kajmak dzięki dodatkowi zmiksowanych na gładki krem nerkowców. Bardzo dawno temu jadłam ostatni raz tradycyjny kajmak, ale masa daktylowo-nerkowcowa moim zdaniem idealnie imituje oryginalne nadzienie (naładowane nieprawdopodobną ilością cukru i śmietanki!).


Kiedy szukałam pomysłu, jak zrobić masę kajmakową, trafiłam na kilka amerykańskich blogów, które opisywały jak zrobić pudding lub sos butterscotch. Żeby uzyskać gęstszy krem, pominęłam dodatek mleka migdałowego i zwiększyłam ilość nerkowców w stosunku do daktyli. Przyznam, że myślałam, że trzeba będzie taką masę jeszcze czymś zagęścić, ale wyszła po prostu idealnie kajmakowa :)


Z kolei spód to moja przeróbka tego spodu z Oh She Glows. Jest elastyczny, dobrze się trzyma, a przy tym jest bezglutenowy i nie trzeba go piec. Czy można chcieć czegoś więcej? ;)


Wprawdzie mazurki kojarzą mi się bardzo z precyzyjnymi, kolorowymi dekoracjami, ale nie miałam jakoś nastroju na układnie kwiatków czy innych baranków, więc ostatecznie posypałam swój mazurek z wierzchu płatkami migdałowymi. Zresztą, znikał w takim tempie, że misterne dekoracje można by było podziwiać przez jakieś pół godzinki, kiedy mazurek grzecznie siedział w lodówce. Ha!


Kajmakowy mazurek - bez pieczenia, bez glutenu, bez rafinowanego cukru

Masa:
  • 1 szkl. daktyli, zostawiona przez noc do namoczenia z 1/2 szkl. wody
  • 1 szkl. nerkowców
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • ew. kilka kropli ekstraktu z wanilii (niekoniecznie)
Spód:
  • 1 szkl. migdałów
  • 1 szkl. mąki owsianej lub zmiksowanych na mąkę płatków owsianych (100 g)
  • 1 szkl.daktyli, namoczonych w wodzie i porządnie odsączonych

Do dekoracji:
  • ok. 2 łyżek płatków migdałowych

Wykonanie:

Masa:

  1. Nerkowce miksujemy na gładką masę. Idealnie byłoby, żeby powstało nerkowcowe masło, ale jeśli będzie trochę grudek, też nic się nie stanie.
  2. Oddzielnie miksujemy daktyle z wodą, w której się moczyły przez noc. Powinien powstać gładki karmel. Czasem skórki daktyli są trochę twarde i nie chcą się rozdrobnić, no ale to trudno.
  3. Kiedy mamy już zmiksowane nerkowce i daktyle, łączymy je i dodajemy łyżkę oleju kokosowego. Dokładnie mieszamy.
  4. Można jeszcze dodać kilka kropli aromatu waniliowego, ale nie jest to konieczne.


Spód:

  1. Jeśli używamy płatków owsianych, trzeba je na samym początku zmiksować na mąkę.
  2. Następnie bierzemy daktyle na spód, odsączamy z wody i miksujemy.
  3. Oddzielnie miksujemy migdały, aż będą przypominać mąkę.
  4. Do zmiksowanych migdałów dodajemy mąkę owsianą, miksujemy.
  5. Do migdałów i mąki owsianej dodajemy zmiksowane daktyle. Chwilę miksujemy i zagniatamy ciasto w kulę.
  6. Gotowy spód wykładamy do formy (u nas 21 cm x 26 cm) i wyklejamy spód (można sobie też pomagać jakimś małym wałkiem, podsypując trochę mąki owsianej). 
  7. Kiedy ciasto jest już wyrównane, wykładamy na nie masę i równomiernie rozprowadzamy na spodzie.
  8. Teraz jest moment na dekorowanie, jeśli tak nam dusza dyktuje :) Można też pójść na łatwiznę i tak jak ja po prostu posypać z wierzchu mazurek płatkami migdałowymi.




Smacznego!

Anka

poniedziałek, 16 marca 2015

Wegańskie i bezglutenowe ciasteczka z nadzieniem z suszonych fig

Czy tylko ja tak mam, że zwykle jak jestem w tej czy innej galerii handlowej, to zanim tam cokolwiek znajdę, muszę zahaczyć po drodze o jakąś słodką przegryzkę na poprawę morale? Może to dlatego, że do galerii wszelakich zwykle trochę się jedzie? Albo dlatego, że człowiek niejako podświadomie chce uzupełnić cukier zanim przypuści atak na sklepy w poszukiwaniu wymarzonego artykułu? Nie wiem. Wiem za to, co można wziąć ze sobą wcześniej do torebki i tym samym uchronić się przed wycieczką do działu spożywczego w supermarkecie czy lepiej zaopatrzonej drogerii.


Otóż trzeba ze sobą zabrać ciasteczka z nadzieniem z suszonych fig :) No albo batoniki z musli, albooo ulubioną czekoladę z bakaliami. No, ale co do ciasteczek.


Jakiś czas temu pojawiły się w sklepach ciasteczka figowe super ekstra zdrowe, bez tego, tamtego i innych takich takich. Kilka razy skusiłam się na taki figowy ciastko-baton, i bardzo mi posmakował. Oczywiście zaraz zaczęłam kombinować, jak by tu zrobić coś podobnego we własnej kuchni. I wtedy mnie natchnęło: przypomniało mi się, że miałam kiedyś zapisany taki przepis.


Musiałam go trochę zaadaptować (mąka owsiana zamiast migdałowej, migdały i olej kokosowy zamiast masła z orzechów nerkowca), ale wydaje mi się że ciasteczka nie straciły na urodzie przez te moje zmiany :)


Ciasteczka nie zawierają rafinowanego cukru i glutenu. Wydaje mi się, że relatywnie mało się kruszą jak na ciastka bezglutenowe (bo ważne jest wnętrze, w tym wypadku kleiste nadzienie z fig i daktyli ;) ) Pycha!



Wegańskie i bezglutenowe ciasteczka z nadzieniem z suszonych fig
moja wersja tego przepisu
Składniki:

Na ciasto:
  • 2 i 1/2 szkl. mąki owsianej
  • 1/2 szkl. mąki gryczanej
  • 1/4 szkl. mąki ryżowej

  • 1/2 szkl. migdałów
  • 1 łyżka siemienia lnianego mielonego
  • 1/4 szkl. oleju kokosowego
  • 1 szkl. suszonych daktyli (namoczonych w gorącej wodzie i porządnie odsączonych!)
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 1/4 - 1/2 szkl. wody 


Na nadzienie:

  • 1 szkl. suszonych fig 
  • 1 szkl. suszonych daktyli/rodzynek  (namoczonych w gorącej wodzie i porządnie odsączonych!)
  • 1 wyfiletowana cytryna (tu można zobaczyć, jak wyfiletować cytrynę czy inne cytrusy)


Wykonanie:

  1. W misce mieszamy wszystkie rodzaje mąki, odstawiamy.
  2. Przy pomocy blendera miksujemy migdały i olej na gładką masę. 
  3. Do zmiksowanych orzechów z olejem dodajemy daktyle, miksujemy aż powstanie równa masa.
  4. Do migdałów, oleju i daktyli dodajemy aromat waniliowy i siemię lniane, miksujemy.
  5. Do mieszanki mąk dodajemy mieszaninę mokrych składników i zagniatamy ciasto, dodając po trochu wody.
  6. Gotowe ciasto zawijamy w folię (lub zamykamy w szczelnym pudełku) i wkładamy na ok. 30 min do lodówki.
  7. W tym czasie przygotowujemy nadzienie, czyli miksujemy daktyle, rodzynki i cytrynę przy pomocy blendera. Powinna powstać bardzo kleista i gęsta masa.
  8. Kiedy ciasto już się schłodziło, wyciągamy je z lodówki i dzielimy na 4 równe części.
  9. Następnie kolejno każdą z 4 części wałkujemy na prostokąt o wymiarach ok. 25 cm na 12,5 cm. 
  10. Na rozwałkowany prostokąt z ciasta wykładamy 1/4 nadzienia i składamy. Powstaną walce z ciasta z nadzieniem w  środku.
  11. Walce pieczemy w piekarniku nagrzanym uprzednio do temperatury 180 stopni przez ok. 25-30 min - powinny się leciutko zrumienić.
  12. Upieczone walce wyciągamy z piekarnika i odstawiamy na 10 - 15 min. Po tym czasie kroimy walce na kwadraty/prostokąty (w zależności od tego, jak duże ciastka chcemy uzyskać).

Smacznego!
Anka

piątek, 2 maja 2014

Śródziemnomorska tarta

Tarta to czy quiche (albo bardziej z polska, kisz)? ;) Pytanie okazuje się retoryczne, bo Larousse rozstrzyga jednogłośnie: od tarty quiche różni się tym, że w farszu obowiązkowo musi być masa jajeczna. Czyli raczej na wegańskim blogu quiche się nie pojawi. Tarta za to może być słona lub słodka (quiche może mieć tylko i wyłącznie słone nadzienie), a farsz może zawierać śmietanę, ser lub jajka. Czyli każdy quiche jest tartą, ale tarta kiszem - już niekoniecznie.

 


 Ale zaraz, zaraz, powiecie: co to za językowe dywagacje na kulinarnym blogu? No cóż, przyznajmy się: obie jesteśmy filolożkami, a ja na dokładkę mam śródziemnomorskie zacięcie (bo italianistyka), no i na jakimś etapie edukacji natknęłam się na język francuski (i tak mi już zostało do dziś ;)). Długie godziny zajmują w naszym gospodarstwie poszukiwania etymologii takich fascynujących słów jak "legumina", "szarlotka", czy "rokieta".


No dobrze, ale czemu wyskakujemy z francuską tartą z włosko-greckimi akcentami (suszone pomidory, oliwki) akurat tuż przed świętem narodowym? Czy to aby nasza tarta? Pije mleko, doi krowę, słucha Chopina itd.? Cóż, możemy tylko zaproponować, żeby wyjątkowo jutro zrezygnować z dodatku oliwek, a na wierzchu ułożyć biały serek i czerwone pomidory. Flaga jak malowanie :)
A Wy? Co myślicie o takich potrawach w barwach narodowych? Podobają się Wam, czy raczej uważacie, że to przesada?

 
Tarta ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i czarnymi oliwkami

Ciasto:
  • 1,5 szkl. mąki
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/3 szklanki tłuszczu (w równej ilości: oleju rzepakowego, oliwy z oliwek i oleju kokosowego)
  • 1/4 szkl. zimnej wody (+ ew. 2 łyżki)
  • 2 łyżeczki octu jabłkowego

Nadzienie:
  • 1/2 paczki mrożonego szpinaku (220 g)
  • 1 łyżka oliwy
  • 4-5 ząbków czosnku
  • 1 łyżeczka suszonej cebuli
  • 1 łyżeczka soli
  • świeżo mielony pieprz
  • tymianek, rozmaryn, bazylia

  • 150 g czarnych oliwek (waga po odsączeniu), przekrojonych na połówki

  • 6 suszonych pomidorów, namoczonych w 1 szk. gorącej wody

Serek migdałowy:
  • 1 szklanka migdałów, namoczonych i obranych ze skórki
  • 2/3 szkl. wody ( która zostaje z moczenia suszonych pomidorów)
  • 2-3 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka soli
  • świeżo zmielony pieprz

  • + dodatkowo 1 łyżka oliwy na wierzch

Przygotowanie:

Nadzienie:
Pomidory zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na 15-20 minut, aż zmiękną. Potem odcedzamy, ale nie wylewamy płynu - przyda się do przygotowania "serka" migdałowego. Pomidory kroimy w wąskie paseczki.

Serek:
  1. Do blendera wkładamy migdały, dolewamy tyle płynu, żeby dało się zmiksować (można podzielić na dwie porcje, czyli jednorazowo miksujemy 1/2 szkl. migdałów z 1/3 szkl. wody). 
  2. Dodajemy sok cytrynowy, sól i pieprz (do smaku).

Szpinak:
  1. Ząbki czosnku kroimy na pół. 
  2. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy, wrzucamy czosnek. Smażymy, aż się zazłoci, a potem wyjmujemy i odkładamy na talerzyk. 
  3. Na patelnię wrzucamy mrożony szpinak, smażymy, aż całkowicie się rozmrozi. Wtedy wyciskamy do szpinaku wcześniej usmażony czosnek i dodajemy pozostałe przyprawy. 
  4. Odstawiamy patelnię z ognia.

Ciasto:
  1. W misce mieszamy suche składniki.
  2. Do wymieszanych suchych składników dodajemy stopniowo olej, po 2-3 łyżki na jeden raz. Za każdym razem dokładnie mieszamy widelcem, aż powstaną grudki.
  3. Następnie po trochu dolewamy wodę i ocet, nadal mieszając ciasto widelcem.  Jeśli ciasto nie chce się zamienić w zwartą kulę, dodajemy dodatkowe 2 łyżki wody. Nie ugniatamy ciasta na siłę, bo będzie bardzo twarde!
  4. Zagniecione ciasto zawijamy w folię lub zamykamy w szczelnym pojemniku i chłodzimy przez minimum 30 minut w lodówce.
  5. Po tym czasie wyciągamy ciasto i czekamy ok. 15 minut, aż dojdzie do temperatury pokojowej.
  6. Następnie rozwałkowujemy ciasto na placek o średnicy 26-28 cm. Foremkę do tarty wykładamy ciastem. Z braku specjalnej foremki, możemy wykonać takową z kilkakrotnie złożonej folii aluminiowej. Ciasto przykrywamy arkuszem papieru do pieczenia, który posypujemy fasolą (żeby się nie wybrzuszyło).
  7. Nagrzewamy piekarnik do 220 stopni Celsjusza. Wstawiamy ciasto do nagrzanego piekarnika na 15 minut. Następnie wyjmujemy z pieca, zdejmujemy warstwę papieru z fasolą, i wstawiamy ciasto z powrotem na 5 minut, żeby się zarumieniło.Po tym czasie wyjmujemy foremkę z piekarnika i układamy na cieście farsz: najpierw szpinak, potem część pokrojonych pomidorów, następnie warstwę "serka" i na wierzch oliwki i resztę paseczków pomidora. Całość polewamy po wierzchu łyżką oliwy. Tak przygotowaną tartę pieczemy jeszcze przez 15 minut.
Smacznego!
Magda 



 



czwartek, 17 kwietnia 2014

Wielkanocne jajka marcepanowe

Kto świętuje, ten świętuje, ale szałowi kurczaczków, kolorowych pisanek i czekoladowych jajeczek NIKT nie jest w stanie się oprzeć. No chyba, że w okresie przedświątecznym w ogóle ale to w ogóle nie wchodzi do sklepów. W co ciężko mi uwierzyć :)

 


Jak nie oszaleć? Co wręczyć jako upominek od zajączka ZAMIAST wyrobu czekoladopodobnego, jeśli wybieramy się z wizytą na świąteczne śniadanie lub obiad? Można zabrać migdałowy serniczek, żeby przekonać nieprzekonanych, że wegańskie ciasta mogą być pyszne. Można zrobić zweganizowaną wersję swojego ulubionego mazurka, wykorzystując to kruche ciasto jako spód. Jeśli mamy mniej czasu na świąteczne przygotowania, można też... wykonać marcepanowe jajka w czekoladzie!


Przyznam, że poszłam  na łatwiznę i kupiłam gotowy marcepan (szacun dla wszystkich, którzy będą go robić sami!). Wybierając marcepan w sklepie, trzeba zwrócić uwagę na jego skład. Wprawdzie w teorii powinien on zawierać tylko migdały i cukier, jednak sklepowe marcepany zawierają czasem różne inne dodatki, nie wszystkie roślinne.


Kiedy już zdobędziemy blok marcepanu (a nie jest to wcale takie łatwe!), musimy jeszcze zorganizować kurkumę, no i ulubioną czekoladę jako polewę. Przydadzą się też wykałaczki, może nam być potrzebny pergamin/papier do pieczenia lub folia aluminiowa.


Ja zrobiłam jajeczka w rozmiarze mini i chociaż można by wprawdzie robić większe, kto by wtedy pokonał taką porcję marcepanu na raz? ; ) Za to jedno czy dwa nieduże marcepanowe jajka nie powinny nas zakleić, a dodatkowo takie malutkie wyglądają super elegancko. Zapakowane, z wstążeczką czy też innym bilecikiem-pisanką będą wyglądać jak najbardziej wyszukane czekoladki z czekoladziarni :) A można je zrobić we własnej kuchni, naprawdę niewielkim nakładem pracy.


Nie podaję dokładnych proporcji, bo wszystko zależy od tego, jak duże jajka chcemy zrobić. Na 30 sztuk jajeczek takiej wielkości, jak na zdjęciach zużyłam ok, 30 g gorzkiej czekolady jako polewy i 1/3 250-gramowego bloku białego marcepanu.

Wielkanocne jajka marcepanowe w czekoladzie

Składniki:
  • marcepan
  • kurkuma
  • czekolada

  • wykałaczki
  • kawałek papieru do pieczenia

Wykonanie:
  1. Najpierw robimy żółty marcepan, z którego ukulgamy żółtka: do niewielkiej ilości marcepanu (proponuję zacząć od 1-2 łyżeczek masy) stopniowo dodajemy kurkumę - najpierw dodajemy 1 szczyptę, wgniatamy. Jeśli marcepan jest za jasny, dodajemy jeszcze kurkumy. Kiedy jesteśmy już zadowoleni z koloru, z żółtej masy formujemy kulki, które będą żółtkami w gotowych jajeczkach.
  2. BARDZO DOKŁADNIE myjemy ręce, żeby żółta kurkuma nie zafarbowała nam reszty marcepanu, czyli "białek".
  3. Kulki żółtek owijamy paskami niebarwionego marcepanu. Delikatnie formujemy w kształt jajek. Ukulgane jajka odkładamy na pergamin.
  4. Roztapiamy czekoladę na polewę, np. wkładając miseczkę z czekoladą do większej miski z gorącą wodą (ostrożnie! woda nie może się dostać do czekolady!).
  5. Kiedy czekolada już jest roztopiona, zmieniamy wodę, żeby czekolada nie zaczęła tracić temperatury i zastygać.
  6. Uformowane marcepanowe jajeczka wbijamy na wykałaczki. Ostrożnie zanurzamy w czekoladzie, uważając, żeby jajeczka nie spadły z wykałaczek (bo one bardzo lubią).
  7. Oblane czekoladą jajeczka wbijamy w miseczkę wypełnioną ryżem lub w jakąś inną stabilną podstawkę.
  8. Czekamy aż czekolada całkowicie zastygnie i wkładamy jajeczka do lodówki (układając je na pergaminie lub wciąż wbite na wykałaczkach, jeśli mamy wystarczająco dużo miejsca).
  9. Gotowe jajeczka pakujemy na prezenty lub po przekrojeniu na połówki używamy jako dekoracji np. na mazurkach czy innych świątecznych wypiekach.

Smacznego jajka! ;)
Anka & Magda

środa, 26 marca 2014

Makaron z brokułami i złocistymi migdałami, czyli obiad na leniwca

Z serii szybki obiad, czyli roślinożercy na tropach słońca (w końcu jakoś ten chlorofil trzeba syntetyzować ;). Zdarza się teraz czasem ładna pogoda, a kiedy trafi się słońce w weekend, to zupełnie nie chce nam się długo siedzieć w kuchni... 


I dlatego przypomniałyśmy sobie przepis na makaron, który przygotowałyśmy na jakimś wakacyjnym wyjeździe, gdy sklepy świeciły warzywnymi pustkami. Kiedy wreszcie cudem udało nam się upolować brokuły, wpadłam na pomysł, żeby ugotowane różyczki posypać prażonymi migdałami. Danie jest bardzo proste i superszybkie, bo jego przygotowanie trwa może 15 minut. A połączenie prażonych migdałów i brokułów jest zaskakująco smaczne: prażenie wydobywa z migdałów piękny aromat, który świetnie pasuje do ugotowanych brokułów (których pod żadnym pozorem nie można rozgotować na papkę!).



Makaron z brokułami i migdałami

Składniki (dla 2 osób):

  • 1 brokuł, podzielony na różyczki
  • 30 - 50 g migdałów w płatkach
  • 2 łyżki oliwy
  • sól i pieprz
  • 2 szklanki suchego makaronu (np. kokardki)




Przygotowanie:
  1. Chcemy, żeby brokuły i makaron były gotowe w tym samym momencie, więc makaron trzeba wstawić odpowiednio wcześniej. Brokuły będą potrzebowały 6 minut od momentu wrzucenia do gorącej (osolonej!) wody. 
  2. W czasie, gdy makaron i brokuły się gotują, na suchej patelni prażymy płatki migdałowe, aż się zazłocą.
  3. Ugotowane brokuły odcedzamy i odstawiamy na bok. Ugotowany i odcedzony makaron wkładamy z powrotem do garnka i mieszamy z oliwą. Wykładamy na talerze - najpierw makaron, potem brokuły, a na wierzch uprażone płatki migdałowe. Można doprawić do smaku solą i świeżo zmielonym pieprzem, ale składniki tego prościutkiego dania są tak dobre, że bronią się same.
Smacznego!
Magda



środa, 12 lutego 2014

Migdałowy "sernik"

Chyba każdy słyszał historie o opadających sernikach, mieleniu sera w nieskończoność, po to żeby uzyskać odpowiednią konsystencję czy o dodawaniu tuzina jajek, żeby sernik był puszysty... O fizyce i chemii przy przygotowywaniu i pieczeniu sernika powstało już zapewne co najmniej kilka prac naukowych, ale ja empirycznie sprawdziłam, że aby sernik albo "sernik" był dobry, nie potrzeba ani łapać kury, ani biec po ulepszacze do supermarketu.


Do tego wydania "sernika" potrzebne będą migdały i mleko kokosowe, no i blender. Sparzone i obrane ze skórek migdały będą robić za twarożek, a mleko kokosowe za śmietanę vel masło.


Niektórzy wyznają sernik bez spodu, inni uważają że powinien mieć nie tylko spód, ale i krateczkę z ciasta na wierzchu. Ja sama jestem przyzwyczajona do robienia sernika na kruchym spodzie.
 

Muszę przyznać, że z podanych poniżej proporcji wychodzi zdecydowanie lepszy spód niż ten, którego przez kilka dobrych lat używałam do swojego popisowego tradycyjnego sernika. Ciasto na spód to zmodyfikowane ciasteczka z wspominanego tu już kilkakrotnie Veganomiconu.
 

Ciasta typu sernik lepiej piec w niższych temperaturach, dzięki temu nie popękają. Ja specjalnie trochę zrumieniłam ten "sernik" wstawiając go na kilka minut do piekarnika nastawionego na grzanie tylko z góry, ale jeśli ktoś woli ciasta-bladaczki, spokojnie może sobie ten krok podarować.


Serniczek to propozycja Roślinożerców na Walentynki, wtedy dobrym towarzystwem będzie sos/mus truskawkowy. Ale ciasto można również podać bez dodatków czy z cienką warstwą polewy czekoladowej. Albo i z truskawkami, i z czekoladą... Rozpusta! :)


Migdałowa pianka AKA migdałowy "sernik"

Składniki:

Masa:
  • 1 szklanka migdałów, sparzonych gorącą wodą i obranych
  • puszka mleka kokosowego (400 ml)
  • 1/4 szkl. wody
  • sok wyciśnięty z jednej cytryny (4-5 łyżek)
  • 1/3 szkl. cukru
  • 1 łyżeczka aromatu śmietankowego
  • 1 i 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
Spód:
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 3/4 szkl. + 2 łyżki mąki pszennej
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżka cukru
  • 1/4 szkl. oleju o neutralnym zapachu
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 4-6 łyżek zimnej wody
     
Wykonanie:

Spód:
  1. W misce mieszamy mąkę ziemniaczaną, mąkę pszenną, proszek do pieczenia i cukier. Dokładnie mieszamy.
  2. Do wymieszanych suchych składników dodajemy olej.
  3. Szybko zagniatamy ciasto, dodając tyle wody, żeby powstało równe, nierozsypujące się ciasto.
  4. Gotowe ciasto wkładamy do lodówki w szczelnym pudełku albo woreczku foliowym. Chłodzimy (min. 30 min, ale można zostawić i na noc, pamiętając, że po dłuższym chłodzeniu ciasto będzie bardzo twarde i będzie potrzebowało dużo czasu żeby "odtajać").
  5. Schłodzone ciasto wyciągamy z lodówki, czekamy aż da się je wałkować (czyli aż się trochę ociepli), wałkujemy i wykładamy do formy (okrągła o średnicy 22 cm). Nie trzeba się przejmować, jeśli ciasto będzie się rozsypywać, po prostu wciskamy je palcami do formy.
  6. Wyłożone do formy ciasto dziurkujemy widelcem (żeby się nie porobiły ew. bąble powietrza) i pieczemy przez 13 min w piekarniku nagrzanym wcześniej do 180 st.
Masa:
  1. W blenderze miksujemy migdały na gładką masę, dodając najpierw 1/4 szkl wody, następnie mleko kokosowe. Najlepiej dodawać najpierw tę wodnistą część mleka, dopiero później tę kremową.
  2. Kiedy migdały z mlekiem zamienią się w gładką masę, dodajemy sok z cytryny. Dokładnie mieszamy.
  3. Następnie do masy dodajemy cukier i aromaty.
  4. Na sam koniec dodajemy do masy mąkę ziemniaczaną i BARDZO dokładnie mieszamy.
  5. Pieczemy 45 min w piekarniku nagrzanym do 160 st.
  6. Po upieczeniu dokładnie studzimy ciasto.
  7. Kiedy ciasto jest zupełnie wystudzone, wkładamy je do lodówki. Ciasto jest jeszcze lepsze po kilku godzinach w lodówce (najlepiej wstawić je na całą noc).
  8. Ciasto podajemy udekorowane zmiksowanym dżemem truskawkowym, czekoladą albo po prostu z filiżanką kawy :)

 Smacznego!
Anka