Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło orzechowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło orzechowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 marca 2015

Kolorowe wegańskie rolki, czyli gołąbki z papieru ryżowego!

Ostatnio były u nas różne przeprowadzki, podróże ulubionym PKP, no i mało czasu na gotowanie. Dlatego pomyślałam, że napiszę o daniu, które dobrze się sprawdza, gdy mamy mało czasu, a jednak nie chcemy zapychać się byle czym. Prawie miałam napisać „fast food”, ale to jednak trochę nie pasuje do przepisu, który chciałam Wam dziś zaproponować, bo chociaż przygotowuje się go szybko, to zawiera same zdrowe (i pyszne!) składniki.


Taki szybki obiad to gołąbki z papieru ryżowego, czyli spring rolls bez smażenia (Wikipedia podpowiada, że takie robią w Wietnamie). Idealnie nadają się do zapakowania resztek obiadu z poprzedniego dnia, albo innych "niezaopiekowanych" produktów, które czekają w lodowce. Papier ryżowy ma tę przewagę nad np. gotową tortillą, że jest lekki, niskokaloryczny i nie zawiera konserwantów (nie żebym nie wierzyła w przygotowanie tortilli w domu, tylko że wtedy to się już raczej nie zalicza się do najszybszych dań). Co więcej, zawinięte w cieniutkie, przezroczyste arkusze warzywa pięknie wyglądają.
Przygotowując za pierwszym razem takie gołąbki, użyłam składników, które bardzo lubię, ale które - choć nie są już trudno dostępnymi rarytasami - nie zawsze są pod ręką w standardowo zaopatrzonej kuchni: awokado i słodkich ziemniaków. Na drugi dzień zostało jeszcze trochę nadzienia, więc awokado zastąpiłam zielonym groszkiem. A gdy kolejnego dnia nadal nie chciało mi się gotować, do groszku dodałam gotowaną marchewkę i brokuła. I tak powstały polskie zimowe (spring) rolls.


Żeby taki gołąbek był bardziej sycący, dodajemy kawałeczki tofu albo orzeszki ziemne. Gołąbki z tofu podajemy z sosem z masła orzechowego, który możemy wymienić po prostu na sos sojowy, jeśli zdecydujemy się na nadzienie z orzechami. Chociaż, właściwie, ja uważam, że orzeszków nigdy nie za wiele :D Dobrze robi rolkom dodatek szczypiorku, pod warunkiem, że nie będziemy ich później podgrzewać (np. w mikrofali w pracy).

Przepis poniżej można potraktować jako punkt wyjścia i zmieniać zestaw składników według własnego uznania. Jak widzicie, ja ostatecznie pominęłam brokuła. Ale ta potrawa aż się prosi, żeby z nią eksperymentować i układać jak puzzle (albo klocki lego). I chociaż w naszej kuchni co prawda nie grasują żadne dzieci, jakoś tak mi się wydaje, że to danie świetnie nadaje się do zabawy w gotowanie - nie trzeba stać przy garach z wrząca wodą albo tłuszczem, wystarczy namoczyć ryżowe arkusiki w letniej wodzie i układać na nich kolorowe kostki.

Nakład pracy jest naprawdę nieduży, a efekt bardzo ładny - równie dobrze można podać takie gołąbki na odświętną kolację.


Gołąbki z papieru ryżowego
Porcja dla 2 osób

Składniki:

Gołąbki:
  • 8 arkuszy papieru ryżowego (po 4 na osobę)
  • 1-2 słodkie ziemniaki (albo 3 marchewki), pokrojone w kostkę i ugotowane
  • 1 szklanka mrożonego groszku, przelanego wrzątkiem i odcedzonego
  • 1/2 szkl. niesolonych orzeszków ziemnych lub 1 kostka tofu (170g), lekko odciśnięta
  • pęczek szczypiorku, posiekany
  1. Jeśli używamy tofu, możemy je tylko odcisnąć (ściereczka + obciążnik) i pokroić w kostkę, albo dodatkowo zgrillować w piekarniku lub krótko podsmażyć na patelni.
  2. Przygotowujemy głęboki talerz albo np. naczynie żaroodporne i napełniamy je letnią wodą.
  3. Każdy arkusz papieru zanurzamy na moment w wodzie, a następnie wyciągamy. Na płaskim talerzu lub desce formujemy gołąbki: mniej więcej na środku arkusza układamy niewielką ilość nadzienia (łącznie nie więcej niż 2 łyżki), zawijamy na zakładkę z lewej i prawej, a tak powstały prostokąt zwijamy od krótszego boku. Dociskamy na końcach, żeby papier się dobrze skleił (można dodatkowo zmoczyć palce wodą).
  4. Podajemy z sosem do moczenia.

Sos:
  • 2 łyżki masła orzechowego
  • 1 łyżeczka startego imbiru
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 1/4 szkl. wody
1. Wszystkie składniki dobrze wymieszać w kubeczku lub słoiku.

Smacznego!
Magda





piątek, 11 lipca 2014

Mocno orzechowe, czekoladowe i posypane orzeszkami ziemnymi. Kapkejki!

Mocno orzechowe, czekoladowe i posypane orzeszkami ziemnymi. Batoniki? Cukierki? Nie! Babeczki z furą kremu, czyli kapkejki!


Od Wielkanocy mam do dyspozycji super szprycę do dekorowania kremem (dzięki, Zajączku!). Tylko że jakoś nie miałam pomysłu, co by też dekorować. Aż w końcu pomyślałam o łakociu, który opiera się głównie na tym, że ma mnóstwo dekoracyjnego kremu - kapkejk! Jest środek lata, więc wypadałoby zrobić jakieś babeczki z owocami, ale z drugiej strony... na czekoladę jest przecież zawsze dobra pora, prawda?


Połączenie orzechów ziemnych i czekolady jest genialne: uwielbiam kostki czekolady posmarowane hojnie masłem orzechowym z wierzchu i zdarza mi się pochłonąć całkiem dużo takich "michałków naprędce" (no copyright infringement intended ;) ). A taka babeczka-michałek? Pomyślałam, że muszę coś takiego opracować.


Po przejrzeniu kilku przepisów na ciasto z dodatkiem masła orzechowego/zmielonych prażonych niesolonych orzeszków i wykonaniu jednej partii niezbyt orzechowych babeczek, muszę powiedzieć z przekonaniem, że trzeba dodać DUŻO orzeszków ziemnych do ciasta. Jeśli doda się ich mało, ciasto nie będzie miało charakterystycznego orzechowego smaku (sprawdziłam empirycznie :D).


Jeśli chodzi o krem, to sama wpadłam na to, żeby użyć mąki ryżowej. Kupiona w przypływie ciekawości paczka mąki ryżowej stała na półce i patrzyła z wyrzutem, że nikt jej nie używa. Ugotowałam więc z niej "budyń" (który się idealnie rozmieszał, zero grudek!). Do takiej zupełnie bezsmakowej ryżowej bazy dodałam roztopioną czekoladę. Dużo. Nie dodawałam już kakao, bo gwoździem programu miały być orzeszki. Powstał dosyć lekki krem, który dobrze się trzyma, nie rozpływa się ani nie traci kształtu (nawet zostawione na blacie na noc dwa zapomniane kapkejki nie straciły formy!).

Kapkejki są, jak większość amerykańskich osiągnięć kulinarnych, nieskomplikowane w przygotowaniu. Nie będę jednak naginać rzeczywistości i przyznam, że bez szprycy babeczki nie będą się prezentować tak samo. Kapkejki to ciacha, które mają nie tylko dobrze smakować, ale też i ładnie wyglądać. Dlatego ja posypałam je jeszcze z wierzchu brązowym cukrem. Szaleństwo!

Kapkejki z orzeszkami ziemnymi i kremem czekoladowym

Składniki:

Na kapkejki:
  • 3/4 szkl. prażonych i niesolonych orzeszków ziemnych (lub 110 g masła orzechowego)
  • 1 szkl. wody/mleka (ja nie miałam akurat mleka)
  • 1 szkl. mąki pszennej (białej)
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/4 szkl. cukru
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • olej do wysmarowania i mąka do wysypania foremek do muffinów/babeczek

Na krem czekoladowy:
  • 1/2 szkl. mąki ryżowej
  • 1/2 szkl. zimnej wody
  • 1 szkl. gorącej wody (lub mleka)
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • 100 g czekolady, połamanej na kawałki (min 60% kakao - ja brałam taką 70% kakao)
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • cukier puder/stewia do smaku

Do dekoracji:
  • 1/4 szkl. prażonych i niesolonych orzeszków ziemnych
  • cukier brązowy

Przygotowanie:

Kapkejki:
  1. Piekarnik nagrzewamy do 180 st.
  2. W blenderze miksujemy orzechy. Kiedy powstanie "masło", czyli nie będzie już grudek, stopniowo dodajemy wodę. Miksujemy.
  3. Do zmiksowanych orzechów i wody dodajemy cukier i aromat waniliowy. Ponownie miksujemy.
  4. W oddzielnej misce mieszamy mąkę, proszek i sodę.
  5. Do mokrych składników dodajemy suche i SZYBKO mieszamy.
  6. Jeśli mamy metalowe foremki do muffinów/babeczek, smarujemy je olejem i wysypujemy mąką.
  7. Ciasto rozdzielamy na 12 foremek do muffinów/babeczek.
  8. Babeczki pieczemy 20-25 min - patyczek wbity w środek babeczki powinien być suchy.

Krem czekoladowy:
  1. Gorzką czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej.
  2. W rondlu dokładnie mieszamy mąkę ryżową z zimną wodą.
  3. Stopniowo wlewamy gorącą wodę, BARDZO dokładnie mieszając, aby nie powstały grudki.
  4. Trzymamy na średnim ogniu i mieszamy, żeby "budyń" nie zaczął się przyklejać. 
  5. Po ok. 5-7 min budyń powinien zgęstnieć. Zdejmujemy go z ognia i dodajemy łyżkę oleju kokosowego i aromat waniliowy. Mieszamy.
  6. Do budyniu wlewamy roztopioną czekoladę i dokładnie mieszamy.
  7. Do kremu dodajemy cukier puder/stewię wg uznania.

Jak to wszystko połączyć:
  1. Zarówno babeczki, jak i krem muszą być ZUPEŁNIE wystudzone. 
  2. Krem przekładamy do szprycy, dekorujemy babeczki. 
  3. Kapkejki posypujemy z wierzchu orzeszkami ziemnymi i ew. cukrem brązowym.

Smacznego!
Anka

niedziela, 16 lutego 2014

Ekspresowy makaron chiński z sosem z masła orzechowego

Kiedy w weekend trafi się ładna pogoda, aż szkoda siedzieć w domu i gotować... szczególnie, że w sobotę mało kto zrywa się bladym świtem, więc zanim skończy się śniadanie, robi się już południe. Co prawda, dni są coraz dłuższe, ale żeby złapać trochę słońca, z domu trzeba wyjść najpóźniej o trzeciej. Rozwiązaniem jest wtedy szybki obiad. 


Do dzisiejszego przepisu będą potrzebne marchewka, szczypiorek i makaron, a z rzeczy, które może nie zawsze są pod ręką - tofu, masło orzechowe i olej sezamowy.


Makaron chiński z sosem z masła orzechowego
(porcja dla 2 osób)
Moja wersja tego przepisu

Makaron:
dwie paczki makaronu błyskawicznego z zupek chińskich (można też taki makaron kupić oddzielnie)

Dodatki:
  • 180 g tofu (odciśniętego i pokrojonego w kostkę - jak odcisnąć tofu przeczytacie tutaj)
  • 2 marchewki, obrane i pokrojone w wąskie słupki
  • pęczek szczypiorku, posiekanego

Sos orzechowy:
  • 2 łyżki masła orzechowego
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 1 łyżeczka soku z limonki (można zastąpić sokiem z cytryny)
  • 1 łyżeczka startego imbiru
  • 1 ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę
  • 1/4 łyżeczki sproszkowanego chili
  • 2-3 łyżki ciepłej wody


  1. Przygotować sos: rozetrzeć masło orzechowe z olejem sezamowym, następnie dodać sos sojowy, dobrze rozetrzeć. Dodać pozostałe składniki (oprócz wody), wymieszać. Na koniec po trochu dolewać wodę, szybko mieszając, aż powstanie gładki sos. Ilość wody zależy od rodzaju masła, którego użyjemy - masła "crunchy" z kawałkami orzeszków potrzebne były 3 łyżki.
  2. Makaron przygotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu (zazwyczaj zalać wrzątkiem na 3 minuty, a potem odcedzić).
  3. Ułożyć na talerzach kolejno: makaron, marchewkę i tofu, polać sosem i posypać szczypiorkiem.
  4. Pałaszować!

Obiad w piętnaście minut i można biec na słońce :)
Magda

wtorek, 3 grudnia 2013

Mikołajkowe masełko kokosowe

Już w sobotę Mikołajki, czyli okazja, żeby sprezentować komuś własnoręcznie zrobionego łakocia. Masło kokosowe to idealne rozwiązanie, bo potrzebny jest tylko jeden składnik - wiórki kokosowe, a oprócz tego blender, no i trochę cierpliwości.


Nie będę czarować, żeby masło kokosowe wyszło, trzeba mieć dość mocny blender. Stary robot kuchenny dał radę zrobić tylko "mąkę kokosową", więc dałam sobie spokój z masłem kokosowym.


No więc co zrobić, żeby z wiórków, które wyglądają tak


wyszło takie masełko kokosowe

?

Po prostu trzeba się nie wściekać, robić blenderowi przerwy, żeby się nie przegrzał no i przede wszystkim cierpliwie czekać :)


W sumie blender pracował łącznie może 12 min, ale jest trochę za słaby, żeby mógł tego dokonać na raz, więc musiałam mu robić przerwy, kiedy zaczynał się nagrzewać (ze trzy 15-minutowe przerwy, w sam raz na ploteczki, kawałek serwisu informacyjnego czy artykuł z gazety).

Gotowe masełko ma cudowny kokosowy zapach, jest kremowe i półpłynne. Niestety, po jakimś czasie zastyga i dlatego lepiej nie trzymać go w zimnie, bo kompletnie skamienieje i ciężko będzie je wydłubać ze słoiczka. Ja nie dodaję do takiego masełka ani cukru, ani aromatów, ale jeśli komuś dusza dyktuje takie ulepszacze, spokojnie można ich dodać.

Każdy łasuch ucieszy się z takiego podarku, nakład pracy jest minimalny, a takiego masełka w sklepie raczej się nie znajdzie. Trzeba tylko znaleźć jakiś słoik po dżemie i kawałek wstążki, a elegancki i własnoręcznie wykonany prezent gotowy!

Masło kokosowe

Składniki:

  • wiórki kokosowe (ja brałam 200 g na ten nieduży słoik jak widać na zdjęciach)

  • ew. 1 - 2 łyżki oleju o neutralnym zapachu - ja nie dodawałam
  • ew. cukier do smaku (lub stewia czy syrop z agawy) - ja nie dodawałam
  • ew. kilka kropli aromatu (migdałowego/śmietankowego/waniliowego) - ja nie dodawałam

Przygotowanie:

  1. Do blendera wsypujemy wiórki kokosowe i  miksujemy, aż zamienią się w lejące się, tłuste masełko :) Żeby blender nie wyzionął ducha, dobrze jest robić mu przerwy w pracy (np. ok. 15 min przerwy).  Jeśli blender ma duży problem z rozbiciem wiórków, można dodać 1-2 łyżki oleju o neutralnym zapachu.
  2. Gotowe masełko przekładamy do słoika. Tak przygotowane masło ma tendencję do zastygania, jeśli stoi w zimnie, dlatego lepiej nie przechowywać go w lodówce.
Smacznego!
Anka

wtorek, 24 września 2013

Jabłecznikowa owsianka


Na owsiankę pierwszy raz natknęłam się w „Tajemniczym ogrodzie”. Tam była ona synonimem oszczędności, niewyszukanej kuchni i ogólnego smutku. 


W naszym domu owsianka raczej się nie zdarzała, a jedyny produkt owsinankopodobny jaki pamiętam z dzieciństwa to zupy mleczne w przedszkolu. No i tych przedszkolnych zupek raczej nie wspominam jako rarytasu. Dlatego przez długi czas bardzo sceptycznie podchodziłam do owsianek, które masowo przewijają się przez blogi kulinarne, zwłaszcza te zza oceanu.

 
Jednak któregoś dnia zdjęcie jednej z super wypasionych owsianek zrobiło na mnie takie wrażenie, że musiałam ją zrobić. Najlepsze jest to, że nie mam pojęcia, która to mogła być owsianka, bo od tamtego czasu owsianka stała się moim typowym jedzeniem śniadaniowym. Śniadanie = owsianka, no chyba że jest upał albo mam mnóstwo czasu na przygotowanie jakiegoś bardziej skomplikowanego śniadania. Najczęściej przygotowuję owsiankową bazę wieczorem, a resztę dodatków kombinuję rano, w zależności o tego, co mam akurat pod ręką.



Owsianka przygotowana z poniższego przepisu pomogła mi przetrwać wiele zimnych, burych poranków :) Jest sycąca, równie dobra na ciepło jak i na zimno, a na dodatek nie potrzeba do niej jakichś niezwykłych składników.

Jabłecznikowa owsianka

(porcja dla jednej głodnej osoby)

Składniki:

  •  ½ szkl. płatków owsianych, górskich
  • 1 ½ szkl. wody

  • ½ średniej wielkości jabłka, pokrojonego w drobniutką kostkę
  • 1-2 łyżki rodzynek
  • 1 łyżka masła orzechowego
  • ¼ łyżeczki cynamonu

opcjonalnie:

  • 3-4 łyżki mleka sojowego/migdałowego/kokosowego (będzie jeszcze bardziej kremowa)
  • kilka kropli aromatu waniliowego
  • stewia do smaku

Wykonanie:

 

WIECZOREM:

  1. W rondelku gotujemy wodę lub odmierzamy zagotowaną z czajnika, dodajemy płatki owsiane.
  2. Zagotowujemy na średnim ogniu, uważając, aby nie wykipiała (bo owsianka jakoś tak bardzo lubi). Następnie gotujemy ok. 5 min na małym ogniu. 
  3. Płatki nie wchłoną całej wody, dopiero w ciągu nocy napęcznieją. Zdejmujemy z gazu, odstawiamy.

RANO:

  1. Podgrzewamy owsiankę na małym ogniu, mieszając uważnie (można dodać 3-4 łyżki mleka, chociaż nie jest to konieczne). Jeśli dodajemy aromat lub stewię, najlepiej zrobić to teraz, bo dużo łatwiej rozmiesza się je w rondelku niż później w misce.
  2. Owsiankę przekładamy do miski, dodajemy pokrojone jabłko, rodzynki i masło orzechowe i wszystko posypujemy cynamonem.



Z taką owsianką zastrzyk energii gwarantowany!

Anka