Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mąka owsiana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mąka owsiana. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 sierpnia 2016

Ciasto-owsianka z kiwi (wegańska!)

Ostatnich parę dni leżałam pod kocem, bo w największy upał przeziębiłam sobie zatoki. Dlatego w weekend opracowywałam kolejne dania, które udało się improwizować ze znalezionych w lodówce resztek.


W ten sposób natrafiłam na kilka BARDZO kwaśnych kiwi, które nie pasowały mi jakoś do zwykłej śniadaniowej owsianki, której raczej nie słodzę. A potem przypomniał mi się placek owsiankowy, który mignął jakiś czas temu w internecie, wiec zdecydowałam, że kwaśne kiwi złagodnieją pod warstwą owsiankowej kruszonki.


I tak, zamiast różowej ciasto-owsianki z malinami, wyprodukowałam blaszkę zielonej ciasto-owsianki z kiwi.


Jeśli nie uważacie słodkich śniadań (bo ja upiekłam tę ciasto-owsiankę właśnie z myślą o długich weekendowych śniadaniach), polecam takiego łakocia do popołudniowej herbatki.


Albo do zapakowania do pudełka w roli słodkiej przegryzki w pracy. Pycha!

Śniadaniowa ciasto-owsianka z kiwi i nasionami chia
podpatrzone z  A Dash of Compassion
Składniki:
Na nadzienie z kiwi:

  • 2 szkl. pokrojonych w kostkę kiwi (3-4 sztuki kiwi)
  • 1 łyżka nasion chia
  • 1 łyżka cukru (ja brałam brązowy)


Na owsiankowy spód i kruszonkę:

  • 1 szkl. płatków owsianych
  • 1 szkl. mąki owsianej
  • 1/3 szkl. cukru (ja brałam brązowy)
  • 1/4 łyżeczki sody
  • 6 łyżek oleju (ja brałam słonecznikowy)
  • 2-4 łyżki wody


Wykonanie:

Spód i kruszonka:

  1. W misce dokładnie mieszamy płatki owsiane, mąkę owsianą, cukier i sodę. 
  2. Do suchych składników dodajemy olej, a potem po trochu wodę (najpierw 2 łyżki, a jeśli ciasto nie chce się skleić - dodajemy więcej wody, ale nie jednym chlustem).
  3. Pół szklanki ciasta odkładamy na kruszonkę na wierzchu, resztą wyklejamy spód blachy (u mnie tortownica o średnicy 20 cm). 


Nadzienie z kiwi:

  1. Kiwi obieramy ze skórek, kroimy w kostkę i krótko miksujemy blenderem (mają zostać takie nierówne kawałki kiwi, nie chcemy mieć jednolitego musu).
  2. Do lekko zmiksowanego kiwi dodajemy nasiona chia i cukier, dokładnie mieszamy.


Jak to wszystko połączyć:

  1. Nadzienie wykładamy na ciasto w tortownicy i posypujemy kruszonką, czyli odłożoną wcześniej 1/2 szkl. ciasta.
  2. Pieczemy ok. 20-25 min w piekarniku nagrzanym uprzednio do 180 st. Po upieczeniu najlepiej poczekać, aż ciasto wystygnie, bo inaczej nadzienie z kiwi będzie zbyt płynne, żeby można było ukroić nierozsypujące się kawałki.


Smacznego!
Anka

wtorek, 17 maja 2016

Mini tofurniczki na owsianym spodzie z karmelowym sosem (wegańskie!)

Po ostatnim eksperymencie z tofurnikiem na czekoladowym spodzie naszło mnie tym razem na mini tofurniczki z sosem karmelowym. Z sosem karmelowym problem był tylko jeden: zupełnie nie przemawiała do mnie wizja stania nad rondlem i mieszania karmelu do upojenia, tak żeby na pewno się nie przykleił. Najbardziej marzył mi się sos, do którego wystarczyłoby tylko zmiksować wszystkie składniki.


Przygotowanie sosu karmelowego z poniższego przepisu powinno zająć chwilę, jeśli zawczasu namoczymy daktyle. Nawet mocno wysuszone daktyle poddają się po całonocnym namoczeniu w wodzie i w efekcie nie trzeba się już potem męczyć z czasochłonnym miksowaniem.
 

Jeśli chodzi o masę, to jest dokładnie taka sama jak w tofurniku z czekoladowym spodem. Pomyślałam, że nic w niej nie będę zmieniać, bo skoro w tamtym tofurniku się sprawdziła, to i w tym będzie OK.



Spód zagniotłam ze zmiksowanych na mąkę płatków owsianych, bo nie pasował mi do takiego delikatnego tofurniczka zupełnie nijaki spód z białej mąki. Jeśli ktoś jednak woli zrobić taki typowy biały spód, można zrobić ciasto np. z tych proporcji.


W efekcie powstały rozpustne tofurniczki, które idealnie podkręca karmelowy sos. W sam raz na popołudniową kawusię, bo słodki tofurnik będzie idealnie pasował do filiżanki mocnego espresso. Choć do sojowego cappuccino w sumie też się jakoś dopasuje :)


Mini tofurniczki na owsianym spodzie z karmelowym sosem (wegańskie!)

Składniki (na 12 sztuk):

Spód:
  • 1,5 szkl. płatków owsianych zmielonych na mąkę
  • 3 łyżki oleju kokosowego
  • cukier waniliowy (16 g)
  • 2-4 łyżki zimnej wody


Masa:
  • 360 g tofu (2 opakowania 180 g)
  • 1 szkl. wody (lub mleka sojowego, migdałowego, etc. ;) )
  • 1/4 szkl. oleju
  • 1/4 szkl. cukru (lub 1/3, jeśli ciasto ma być słodsze)
  • cukier waniliowy (16 g)
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej

Sos:
  • 1 szkl. daktyli, namoczonych na noc
  • 1 szkl. mleka kokosowego
  • ew. kilka kropli aromatu waniliowego

Wykonanie:

Sos:
  1. Daktyle zalewamy na noc zimną wodą (lub gorącą na ok. godzinę). Kiedy daktyle już zmiękną, odlewamy wodę. Daktyle dokładnie odsączamy. 
  2. Odsączone daktyle miksujemy przy pomocy blendera na gładką masę, dodając po trochu mleko kokosowe.
  3. Miksujemy daktyle z mlekiem kokosowym, aż powstanie jednolita masa (wszystko jest OK jeśli zostanie troszkę daktylowych "łupinek", czasem daktyle mają bardzo wysuszone skórki).
  4. Do masy można dodać pod koniec miksowania kilka kropli aromatu waniliowego. 
  5. Gotowy sos odstawiamy, najlepiej do lodówki.

Spód:
  1. Płatki owsiane miksujemy na mąkę. 
  2. Do zmiksowanych płatków dodajemy cukier waniliowy i olej kokosowy.
  3. Rozdrabniamy olej z mąką i cukrem, aż powstaną tak jakby okruchy chleba.
  4. Żeby ciasto się zagniotło, dodajemy po trochu wodę. Szybko zagniatamy zwarte ciasto
  5. Ciasto dzielimy na 12 części. Każdą  częścią wylepiamy spód foremki do muffina (ja użyłam silikonowych, więc nie musiałam ich dodatkowo wysmarowywać olejem).

Masa:

  1. Przy pomocy blendera miksujemy tofu, wodę i olej. 
  2. Dodajemy cukier, cukier waniliowy i sok z cytryny. Miksujemy tak długo, aż powstanie gładka masa. 
  3. Do gładkiej masy pod sam koniec miksowania dodajemy mąkę ziemniaczaną. Dokładnie miksujemy.

Jak to wszystko połączyć:

  1. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 160 st.
  2. Ciasto (tylko kruchy spód) podpiekamy przez 10 minut. Wyjmujemy z piekarnika.
  3. Na spody wylewamy zmiksowaną masę (po ok. 2/3 szkl. na formę).
  4. Tofurniczki wkładamy do piekarnika na 35-45 min. Po 35 min trzeba skontrolować sytuację - tofurniki nie powinny mieć płynnego środka, ale już to czy mają być zezłocone z wierzchu czy nie to jest decyzja własna :).
  5. Upieczony tofurniczki odstawiamy, aż zupełnie wystygną. Wystudzone tofurniczki wkładamy do lodówki - najlepsze są na drugi dzień po upieczeniu.
  6. Wystudzone tofurniczki podajemy polane szczodrą porcją sosu karmelowego.

Smacznego!
Anka

niedziela, 29 marca 2015

Wegański kajmakowy mazurek - bez pieczenia, bez glutenu, bez rafinowanego cukru!

Już za chwilę Wielkanoc, czyli m. in. okazja do przygotowywania mazurków. Na przykład takich jak ten na zdjęciu poniżej, z rozpływającym się w ustach kajmakowym nadzieniem. Co najlepsze, można takie ciacho wykonać bez włączania piekarnika!



Nie mam nic przeciwko mazurkom z pieczonym spodem, wręcz przeciwnie. Po prostu chciałam się przekonać, czy można zrobić surowy mazurek. Okazuje się, że można, i jest on po prostu PYSZNY!


Pomyślałam o nadzieniu kajmakowym, bo właśnie kajmak to dla mnie najbardziej typowe nadzienie do mazurka (no dobra, jeszcze czekolada!).


Z namoczonych i odsączonych daktyli powstaje cudowny, kremowy karmel, który zamienia się w kajmak dzięki dodatkowi zmiksowanych na gładki krem nerkowców. Bardzo dawno temu jadłam ostatni raz tradycyjny kajmak, ale masa daktylowo-nerkowcowa moim zdaniem idealnie imituje oryginalne nadzienie (naładowane nieprawdopodobną ilością cukru i śmietanki!).


Kiedy szukałam pomysłu, jak zrobić masę kajmakową, trafiłam na kilka amerykańskich blogów, które opisywały jak zrobić pudding lub sos butterscotch. Żeby uzyskać gęstszy krem, pominęłam dodatek mleka migdałowego i zwiększyłam ilość nerkowców w stosunku do daktyli. Przyznam, że myślałam, że trzeba będzie taką masę jeszcze czymś zagęścić, ale wyszła po prostu idealnie kajmakowa :)


Z kolei spód to moja przeróbka tego spodu z Oh She Glows. Jest elastyczny, dobrze się trzyma, a przy tym jest bezglutenowy i nie trzeba go piec. Czy można chcieć czegoś więcej? ;)


Wprawdzie mazurki kojarzą mi się bardzo z precyzyjnymi, kolorowymi dekoracjami, ale nie miałam jakoś nastroju na układnie kwiatków czy innych baranków, więc ostatecznie posypałam swój mazurek z wierzchu płatkami migdałowymi. Zresztą, znikał w takim tempie, że misterne dekoracje można by było podziwiać przez jakieś pół godzinki, kiedy mazurek grzecznie siedział w lodówce. Ha!


Kajmakowy mazurek - bez pieczenia, bez glutenu, bez rafinowanego cukru

Masa:
  • 1 szkl. daktyli, zostawiona przez noc do namoczenia z 1/2 szkl. wody
  • 1 szkl. nerkowców
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • ew. kilka kropli ekstraktu z wanilii (niekoniecznie)
Spód:
  • 1 szkl. migdałów
  • 1 szkl. mąki owsianej lub zmiksowanych na mąkę płatków owsianych (100 g)
  • 1 szkl.daktyli, namoczonych w wodzie i porządnie odsączonych

Do dekoracji:
  • ok. 2 łyżek płatków migdałowych

Wykonanie:

Masa:

  1. Nerkowce miksujemy na gładką masę. Idealnie byłoby, żeby powstało nerkowcowe masło, ale jeśli będzie trochę grudek, też nic się nie stanie.
  2. Oddzielnie miksujemy daktyle z wodą, w której się moczyły przez noc. Powinien powstać gładki karmel. Czasem skórki daktyli są trochę twarde i nie chcą się rozdrobnić, no ale to trudno.
  3. Kiedy mamy już zmiksowane nerkowce i daktyle, łączymy je i dodajemy łyżkę oleju kokosowego. Dokładnie mieszamy.
  4. Można jeszcze dodać kilka kropli aromatu waniliowego, ale nie jest to konieczne.


Spód:

  1. Jeśli używamy płatków owsianych, trzeba je na samym początku zmiksować na mąkę.
  2. Następnie bierzemy daktyle na spód, odsączamy z wody i miksujemy.
  3. Oddzielnie miksujemy migdały, aż będą przypominać mąkę.
  4. Do zmiksowanych migdałów dodajemy mąkę owsianą, miksujemy.
  5. Do migdałów i mąki owsianej dodajemy zmiksowane daktyle. Chwilę miksujemy i zagniatamy ciasto w kulę.
  6. Gotowy spód wykładamy do formy (u nas 21 cm x 26 cm) i wyklejamy spód (można sobie też pomagać jakimś małym wałkiem, podsypując trochę mąki owsianej). 
  7. Kiedy ciasto jest już wyrównane, wykładamy na nie masę i równomiernie rozprowadzamy na spodzie.
  8. Teraz jest moment na dekorowanie, jeśli tak nam dusza dyktuje :) Można też pójść na łatwiznę i tak jak ja po prostu posypać z wierzchu mazurek płatkami migdałowymi.




Smacznego!

Anka

poniedziałek, 16 marca 2015

Wegańskie i bezglutenowe ciasteczka z nadzieniem z suszonych fig

Czy tylko ja tak mam, że zwykle jak jestem w tej czy innej galerii handlowej, to zanim tam cokolwiek znajdę, muszę zahaczyć po drodze o jakąś słodką przegryzkę na poprawę morale? Może to dlatego, że do galerii wszelakich zwykle trochę się jedzie? Albo dlatego, że człowiek niejako podświadomie chce uzupełnić cukier zanim przypuści atak na sklepy w poszukiwaniu wymarzonego artykułu? Nie wiem. Wiem za to, co można wziąć ze sobą wcześniej do torebki i tym samym uchronić się przed wycieczką do działu spożywczego w supermarkecie czy lepiej zaopatrzonej drogerii.


Otóż trzeba ze sobą zabrać ciasteczka z nadzieniem z suszonych fig :) No albo batoniki z musli, albooo ulubioną czekoladę z bakaliami. No, ale co do ciasteczek.


Jakiś czas temu pojawiły się w sklepach ciasteczka figowe super ekstra zdrowe, bez tego, tamtego i innych takich takich. Kilka razy skusiłam się na taki figowy ciastko-baton, i bardzo mi posmakował. Oczywiście zaraz zaczęłam kombinować, jak by tu zrobić coś podobnego we własnej kuchni. I wtedy mnie natchnęło: przypomniało mi się, że miałam kiedyś zapisany taki przepis.


Musiałam go trochę zaadaptować (mąka owsiana zamiast migdałowej, migdały i olej kokosowy zamiast masła z orzechów nerkowca), ale wydaje mi się że ciasteczka nie straciły na urodzie przez te moje zmiany :)


Ciasteczka nie zawierają rafinowanego cukru i glutenu. Wydaje mi się, że relatywnie mało się kruszą jak na ciastka bezglutenowe (bo ważne jest wnętrze, w tym wypadku kleiste nadzienie z fig i daktyli ;) ) Pycha!



Wegańskie i bezglutenowe ciasteczka z nadzieniem z suszonych fig
moja wersja tego przepisu
Składniki:

Na ciasto:
  • 2 i 1/2 szkl. mąki owsianej
  • 1/2 szkl. mąki gryczanej
  • 1/4 szkl. mąki ryżowej

  • 1/2 szkl. migdałów
  • 1 łyżka siemienia lnianego mielonego
  • 1/4 szkl. oleju kokosowego
  • 1 szkl. suszonych daktyli (namoczonych w gorącej wodzie i porządnie odsączonych!)
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 1/4 - 1/2 szkl. wody 


Na nadzienie:

  • 1 szkl. suszonych fig 
  • 1 szkl. suszonych daktyli/rodzynek  (namoczonych w gorącej wodzie i porządnie odsączonych!)
  • 1 wyfiletowana cytryna (tu można zobaczyć, jak wyfiletować cytrynę czy inne cytrusy)


Wykonanie:

  1. W misce mieszamy wszystkie rodzaje mąki, odstawiamy.
  2. Przy pomocy blendera miksujemy migdały i olej na gładką masę. 
  3. Do zmiksowanych orzechów z olejem dodajemy daktyle, miksujemy aż powstanie równa masa.
  4. Do migdałów, oleju i daktyli dodajemy aromat waniliowy i siemię lniane, miksujemy.
  5. Do mieszanki mąk dodajemy mieszaninę mokrych składników i zagniatamy ciasto, dodając po trochu wody.
  6. Gotowe ciasto zawijamy w folię (lub zamykamy w szczelnym pudełku) i wkładamy na ok. 30 min do lodówki.
  7. W tym czasie przygotowujemy nadzienie, czyli miksujemy daktyle, rodzynki i cytrynę przy pomocy blendera. Powinna powstać bardzo kleista i gęsta masa.
  8. Kiedy ciasto już się schłodziło, wyciągamy je z lodówki i dzielimy na 4 równe części.
  9. Następnie kolejno każdą z 4 części wałkujemy na prostokąt o wymiarach ok. 25 cm na 12,5 cm. 
  10. Na rozwałkowany prostokąt z ciasta wykładamy 1/4 nadzienia i składamy. Powstaną walce z ciasta z nadzieniem w  środku.
  11. Walce pieczemy w piekarniku nagrzanym uprzednio do temperatury 180 stopni przez ok. 25-30 min - powinny się leciutko zrumienić.
  12. Upieczone walce wyciągamy z piekarnika i odstawiamy na 10 - 15 min. Po tym czasie kroimy walce na kwadraty/prostokąty (w zależności od tego, jak duże ciastka chcemy uzyskać).

Smacznego!
Anka

środa, 23 kwietnia 2014

Filifionkowe ciasteczka mocno czekoladowe

Mleko migdałowe ma delikatny, kremowy smak, który idealnie pasuje do kawy, koktajli owocowych czy kakao. Nie ma ono lekko tekturowego smaku, jakim niestety charakteryzują się niektóre tańsze mleka sojowe. Dlatego właśnie dość często robimy domowe mleko migdałowe. Za każdym razem pozostaje jednak kluczowe pytanie: co zrobić z migdałowymi "trocinami"?


Nie lubię marnować jedzenia. Jestem po prostu chora, kiedy muszę wyrzucić jakiś produkt, który wcisnęłam w na tylną miejscówkę w lodówce. Kilka razy zapomniałam o migdałowych trocinach i od tego czasu staram się wymyślać coraz nowsze sposoby przemycenia ich w jakiejś niczego nie podejrzewającej potrawie: a to dodam je do pasty do chleba, a to trafią do kotletów...
Ostatnio opracowałam jednak nowy przepis: ciastka czekoladowe, w których w przyszłości mają szansę zniknąć duże ilości migdałowej miazgi.

 
Do ciastek można wykorzystać resztki jedzenia, które inaczej mogłyby się zmarnować i dlatego są to ciasteczka filifionkowe (bo to właśnie Filifionka przemycała w zapiekankach resztki różnych potraw, które inaczej trzeba by było wyrzucić).


Pomyślałam o zrobieniu ciastek czekoladowych, bo podobał mi się ten przepis. Zrobiłam więc swoją wersję, do której dodałam migdałowych trocin, które akurat czaiły się w lodówce.


Jak zrobić mleko migdałowe, można przeczytać tu. Ja wyciskam migdały dużo mocniej: tak, żeby były prawie suche. I to właśnie takie suche trociny przydadzą się, żeby zrobić te pyszne, mocno czekoladowe i bezglutenowe ciastka.



Mocno czekoladowe ciasteczka z trocinami migdałowymi

Składniki:
  • 1 szkl. "trocin" migdałowych
  • 1/2 szkl. mąki owsianej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 3 łyżki kakao
  • 1/2 łyżeczki aromatu migdałowego
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
 
  • 1/4 szkl. oleju kokosowego
  • 1 szkl. daktyli
  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego + 3 łyżki ciepłej wody

  • 100 g gorzkiej czekolady, pokrojonej w drobną kostkę (ok. 0,5 x 0,5 cm)

Przygotowanie:
  1. Wymieszać wszystkie suche składniki.
  2. W oddzielnym naczyniu zmiksować daktyle z olejem kokosowym, wodą i siemieniem lnianym.
  3. Powstałą mieszaninę dodać do suchych składników. Zagnieść ciasto. 
  4. Na koniec dodać pokrojoną czekoladę, szybko wgnieść w ciasto (żeby się nie roztopiła).
  5. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Podzielić ciasto na 12 dość dużych kul. Każdą z nich delikatnie rozpłaszczyć na blasze.
  6. Piec ciastka 13 minut w piekarniku nagrzanym uprzednio do temperatury 180 stopni.
  7. Zaraz po wyjęciu z piekarnika ciasteczka będą dosyć miękkie - trzeba poczekać, aż wystygną (wiemy, że ciężko wytrzymać, ale warto ;-)).


Smacznego!
Anka

niedziela, 23 marca 2014

Ciastka owsiane z żurawinami i pestkami dyni, idealne do podróży

Wybieramy się na wyprawę do stolicy, więc czeka nas podróż środkami komunikacji zbiorowej. Podróż, która będzie trwać znacznie dłużej niż 15-minutowa jazda tramwajem do pracy. Jak nie oszaleć w autobusie czy pociągu, kiedy np. sąsiad lub sąsiadka akurat postanowi opowiedzieć nam całe swoje życie lub chociaż historie chorób wszystkich swoich krewnych po kolei?


Każdy ma swoją taktykę, jak najlepiej zareagować na taką sytuację: niektórzy włączą się do dyskusji, niektórzy z grzeczności odpowiedzą na jedno - dwa pytania a potem do końca podróży będą się zastanawiać, dlaczego nagle wpadło im do głowy być tak dobrze wychowanym, bo na tych dwóch początkowych pytaniach nigdy się nie kończy, jeszcze inni włożą słuchawki do uszu i będzie ich słychać tylko wtedy, kiedy za głośno włączą swoją ulubioną muzykę.


Co robię w takiej sytuacji ja? Zwykle stosuję metodę dwutorową: słuchawki + książka. A do tego specjalny środek zaradczy: własnoręczna przekąska, czyli np. super pyszne ciasteczka owsiane z żurawiną i pestkami dyni! Wprowadzam w życie podejście "poczytam coś, ponucę, przekąszę co i raz" i, o dziwo, podróż mija zdecydowanie milej. A przy okazji nie opycham się jakimiś śmieciami złapanymi w ostatniej chwili na dworcu.


Te ciastka to moja przeróbka tych ciastek. Przewagą przepisu poniżej jest fakt, że wychodzą z niego bardziej zwarte, mniej łamliwe ciastka, które nie przypominają aż tak bardzo mieszanki muesli, są zdecydowanie bardziej "ciasteczkowe".


Ciastka owsiane z żurawinami i pestkami dyni (bezglutenowe!)

Składniki (na ok 25-30 szt.):

  • 3 szkl. mąki owsianej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 szkl. suszonych żurawin, pokrojonych na pół lub w ćwiartki (jeśli są duże)
  • 1/2 szkl. pestek dyni
  • 1/2 szkl. mleka sojowego + ew. 4-6 łyżek, jeśli ciasto się nie chce zagnieść (lub jakiegoś innego, które mamy pod ręką)
  • 1/3 szkl. cukru
  • 1/4 szkl. oleju 
  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego, zmieszanego z 4 łyżkami wody
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego

Przygotowanie:

  1. W misce mieszamy mąkę, proszek, sodę i cynamon. 
  2. Do mieszanki mąki proszku wsypujemy posiekane żurawiny i pestki dyni.
  3. W oddzielnej misce mieszamy mleko, cukier, olej, rozmieszane z wodą siemię i aromat.
  4. Do suchych składników dodajemy mieszankę mleka, cukru, oleju i aromatu. Szybko zagniatamy. Jeśli ciasto nie chce się zagnieść, dodajemy jeszcze trochę mleka/wody.
  5. Ciasto wałkujemy na grubość ok. 5 min, wycinamy ciastka (ja wycinałam kółka o średnicy ok. 6,5 cm).
  6. W nagrzanym do 20 st. piekarniku pieczemy ciastka ok. 12-15 min. Wyciągamy z piekarnika i pozwalamy ciastkom spokojnie ostygnąć.
  7. Wystudzone ciastka pakujemy w papier śniadaniowy lub do puszki (wytrzymają w niej spokojnie ok. tygodnia).

Smacznego!
Anka

sobota, 14 grudnia 2013

Kotlety soczewicowe z pieczarkami

W sklepach szał przedświątecznych zakupów (czy mi się wydaje, czy z roku na rok coraz wcześniej się ten obłęd zaczyna?), w kuchni testowanie świątecznych wypieków, ale przecież i obiad czasem wypada zjeść.

 


A kotleciki to dobry pomysł na obiad w domu, do zabrania do pracy czy nawet na kanapkę na kolację. Te konkretne kotlety to spełnienie marzeń hobbitów-wegan (wegan-hobbitów? :P), czyli pyszne kotlety z pieczarkami, w których bazę stanowi soczewica.


Chociaż nie-hobbici i nie-weganie też się na nie dadzą skusić. Dodatkowo, to dobry obiad dla osób, które nie mogą jeść glutenu, bo kotlety go nie zawierają, a mimo to mają zwartą konsystencję.
 


Kotlety soczewicowe z pieczarkami (bezglutenowe)

Składniki (na 6 porządnych kotetów):

  • 1 szkl. suchej zielonej soczewicy, przepłukanej wodą i dokładnie odsączonej
  • 1 liść laurowy
  • 1/2 łyżeczki soli

  • 1 łyżka oleju
  • 1 cebula, posiekana w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, rozdrobnione
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka estragonu
  • 150 g pieczarek, obranych, pokrojonych w plastry

  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego, rozmieszana z 3 łyżkami zimnej wody
  • 1/2 -2/3 szkl. mąki owsianej (lub zmiksowanych na mąkę płatków owsianych)
  • 1 łyżka świeżej posiekanej pietruszki
  • sól i pieprz (dużo!) do smaku  

  • ok. 2 łyżek oleju do smażenia

Przygotowanie:

  1. W garnku/rondelku zagotowujemy 2 szkl. wody, dodajemy soczewicę, liść laurowy i sól. Trzymamy pod przykryciem na małym ogniu, aż soczewica się ugotuje (ok. 15-20 min). UWAGA! Czasem podczas gotowania trzeba dodać jeszcze trochę wody, bo soczewica zaczyna przywierać do dna, a jeszcze nie jest miękka.  Kiedy soczewica się już ugotuje i jest miękka, zdejmujemy ją z ognia i studzimy.
  2. W czasie kiedy soczewica się gotuje, na oleju podsmażamy cebulę, aż zrobi się złocista. Dodajemy czosnek i jeszcze chwilę smażymy. Następnie dodajemy przyprawy (tymianek, oregano i estragon). 
  3. Do cebuli, czosnku i przypraw dodajemy pieczarki. Smażymy krótko. Zdejmujemy z ognia.
  4. Z przestudzonej soczewicy wyciągamy liść laurowy. Dodajemy mieszaninę cebuli, czosnku, przypraw i pieczarek, mieszamy.
  5. W oddzielnej miseczce mieszamy siemię z wodą, dokładnie rozbijając wszelkie grudki, które mogą powstać. Dokładnie rozmieszane siemię dodajmy do mieszaniny soczewicy, cebuli, przypraw i pieczarek. BARDZO dokładnie mieszamy. Dodajemy sól, pieprz i pietruszkę.
  6. Teraz po trochu dodajemy mąkę owsianą. Ilość mąki będzie zależała od tego, jaka jest soczewica, czy lekko rozgotowana (wtedy będzie wymagała więcej mąki) czy ugotowana al dente (będzie nam potrzebne mniej mąki). Masa będzie się kleić, ale nie powinna być lejąca.
  7. Z gotowej masy formujemy kotlety (ja ich w niczym nie obtaczałam). Smażymy na rozgrzanym oleju, ok. 5 min z każdej strony.


Smacznego!
Anka