Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekoladowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekoladowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 lutego 2016

Odświeżony deser Poires Belle-Hélène - wegański, bez dodatku cukru i tłuszczu!

Zasiałam ostatnio popłoch wśród kolegów z pracy, kiedy w ramach śniadania przyniosłam sobie słoik kremu z nasion chia. O ile mi się wydawało, że już absolutnie całe internety widziały deser z nasion chia, o tyle moim pracowym kolegom wydawał on się niezwykle egzotyczny.


Nie wdawałam się już więc w wyjaśnienia, że nie dość, że to deser z nasion chia, to jeszcze jest to moja wersja Poires Belle-Hélène! Być może wywołałabym już panikę na całym piętrze. Że co ja do pracy przynoszę? Co to za wymysły? ;)


W klasycznej wersji gruszek piękna Helena występują lody waniliowe, podgotowane w syropie gruszki i czekoladowe ganache, w towarzystwie całych migdałów lub kandyzowanych fiołków (!). Fiołków za oknem nie ma co szukać, bo jeszcze na nie za wcześnie, ale i resztę składników trochę odkurzyłam. Zamiast ganache zrobiłam krem z nasion chia, zamiast lodów waniliowych dodałam kremowe mleko kokosowe, a samych gruszek już nie podgotowywałam. Także ta wersja to zupełnie moja przeróbka takich tradycyjnych Poires Belle-Hélène.


Pyszny jest ten deser, a przy tym niezbyt ciężki, bo nie wymaga dodatku żadnego oleju czy innego rafinowanego cukru. Prawda, mleko kokosowe ma trochę tłuszczu, ale po pierwsze nie tak dużo (bo tylko 21 g tłuszczu na 100 g), a po drugie, to ten dobry tłuszcz (jak to kiedyś napisała Chocolate Covered Katie) ;) Więc nie ma co się denerwować i zaczynać w panice podliczać kalorii (kakao też ma trochę tłuszczu, ale ma też magnez, więc może nie ma się co licytować?). Dla osób panikujących napiszę tylko, że w jednej takie porcyjce jest ok. 18 g białka, czyli całkiem dużo jak na taki niepozorny śniadanio-deserek. Na przykład dla mnie to prawie połowa dziennego zapotrzebowania na białko. Dodatkowo, taka porcja zawiera 35 g tłuszczu, z czego 5 g kwasów tłuszczowych omega-3 (co stanowi jakieś 400% dziennego zapotrzebowania na nie, więc całkiem sporo). Zresztą, dzięki dodatkowi nasion chia, taka jeden słoiczek zapewnia też ok. 50% dziennego zapotrzebowania na żelazo i ok. 80% zapotrzebowania na magnez. Także całkiem spoko. :)



Odświeżony deser Poires Belle-Hélène - z nasionami chia, bez dodatku cukru i tłuszczu!

podstawowy przepis na pudding z nasionami chia podpatrzony stąd thefullhelping.com

Składniki: 
na jedną porcję
  • 3 łyżki nasion chia
  • 1 łyżka kakao
  • 3/4 szkl. mleka sojowego (lub migdałowego, lub mieszanki kokosowego z migdałowym/sojowym)
  • kilka kropel aromatu waniliowego
  • stewia do smaku (lub 1-2 łyżki syropu klonowego)
  • 1/2 gruszki, pokrojona w 4 słupki
  • 4 łyżki mleka kokosowego
  • 1 łyżka blanszowanych migdałów pokrojonych na pół


Wykonanie:
  1. W słoiku mieszamy nasiona chia i kakao. 
  2. Do nasion chia i kakao dodajemy mleko sojowe, aromat waniliowy i dosładzamy do smaku stewią/syropem. Słoik dokładnie zakręcamy i porządnie nim potrząsamy, żeby nasiona chia się nie posklejały.
  3. Ponownie mieszamy zawartość słoika po ok. 5 min, potem znów za jakieś 30 min. Chodzi o to, żeby zapobiec posklejaniu się nasion. Zakręcony słoik odstawiamy na min. 2 h, choć najlepiej zostawić na noc.
  4. Kiedy nasiona chia już napęcznieją, ponownie mieszamy zawartość słoika. Następnie na czekoladowy krem wykładamy mleko kokosowe, wyrównujemy powierzchnię.
  5. Na warstwie mleka kokosowego układamy pokrojone słupki z gruszki. Ja ułożyłam je w taką jakby piramidę. 
  6. Na sam koniec dekorujemy całość połówkami migdałów.

Smacznego!
Anka

wtorek, 27 stycznia 2015

Zasypane śniegiem wegańskie ciasto czekoladowe

Ciasto czekoladowe, kolejne. Po co? Ano, u mnie w pracy było niedawno kilka okazji, które skłaniają do przynoszenia czegoś słodkiego dla całego zespołu. To ciasto czekoladowe jest idealne, żeby poczęstować nim osoby, które boją się jakichś dziwnych wycudowanych wegańskich wypieków. Gwarantuję, że po kilku pierwszych kęsach zapytają ze zdziwieniem, że jak to, to nie jest z jajkiem/śmietanką/masłem? Przecież jest DOBRE!


Na ratunek przychodzi (jak to często bywa) Isa z theppk.com. Ciasto nie jest dietetyczne, ale za to nie wysycha, jest miękkie i dobrze się kroi. Jeśli chodzi o krem, to wykorzystałam po prostu gęstą część mleka kokosowego, z dodatkiem cukru pudru i aromatu waniliowego. No i jeszcze przełożyłam ciasto dżemem. Dysponowałam akurat dżemem z mango, więc taki też trafił do ciacha. Na wierzchu wylądowały wiórki, bo przed świętami oglądałam i oglądałam i oglądałam ten przepis od Marthy Stewart. Nie zmotywowałam się, żeby zrobić pojedyncze małe ciastka, ale w końcu zrobiłam mini torcik.
 

Ciasto, które w końcu zaniosłam do biura, nie prezentowało się aż tak porządnie. Nie zrobiłam mu zdjęć, ale niestety dość mocno się rozjeżdżało. Dlaczego? No więc:

  • dałam za mało agaru do dżemu (1 łyżeczka zamiast 2),
  • nie chciałam pożałować kremu na wierzch, więc użyłam całej puchy mleka kokosowego Kier, a to było jednak trochę za dużo,
  • ale przede wszystkim składałam te wszystkie elementy rano przed wyjściem do pracy, więc ciasto nie miało czasu się uleżeć i ładnie stężeć.


Żeby zaradzić rozjeżdżaniu się ciasta, w wersji, którą podaję poniżej, zwiększyłam ilość agaru, odjęłam płynną część z mleka kokosowego (bo tym razem użyłam tego z firmy TaoTao), no i jeszcze tym razem zostawiłam ciasto w lodówce na noc, żeby miało czas się ustać :)


Chociaż w sumie przyznam, że zaniesione do biura ciasto zniknęło w oszałamiającym tempie, mimo tego, że się nie trzymało i bardziej przypominało trifle. Czyli nawet jeśli ciacho nie będzie stało równiutko na baczność, uraczeni nim goście zapewne spałaszują je ze smakiem :)


Wegańskie ciasto czekoladowe z dżemem z mango, kremem z mleka kokosowego i wiórkami kokosowymi

Składniki:

Czekoladowe blaty:
moja wersja tego przepisu
  • 1 szkl. mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1 szkl. mąki pszennej białej
  • 1 1/2 łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka proszku
  • 2/3 szkl. kakao
  • 3/4 szkl. cukru (lub 1 szkl., będzie minimalnie bardziej słodkie)

  • 2 szkl. mleka (sojowego, migdałowego)
  • 1 łyżka octu jabłkowego (lub soku z cytryny)
  • 2/3 szkl. oleju
  • 2 łyżeczki aromatu waniliowego

Dżem do przełożenia:
  • 200-250 g dżemu z mango
  • 2 łyżeczki agaru
  • 2 łyżki zimnej wody

Krem na wierzch:
  • 1 puszka mleka kokosowego (400 ml)
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2-4 łyżki cukru pudru (lub szczypta stewii), lub więcej - do smaku
  • kilka kropli aromatu waniliowego

Do dekoracji:
  • ok. 1/3 szkl. wiórków kokosowych


Wykonanie:

Czekoladowe blaty:
  1. W dużej misce mieszamy mleko i ocet, odstawiamy, żeby się ścięło.
  2. W tym czasie w oddzielnym naczyniu bardzo dokładnie mieszamy suche składniki.
  3. Nagrzewamy piekarnik do 175 st.
  4. Kiedy mleko już się zetnie, dodajemy do niego olej i aromat waniliowy, mieszamy dokładnie (trzepaczką lub mikserem).
  5. Do mieszaniny mokrych składników dodajemy mieszaninę suchych, szybko mieszamy (trzepaczką lub mikserem na małych obrotach), aż powstanie gładka masa.
  6. Powstałe ciasto dzielimy na 1 równe części (ja przelewam do dwóch misek identycznej wielkości).
  7. Ciasto przelewamy do foremek (jeśli mamy dwie takiej samej wielkości - u mnie o średnicy 22 cm), lub pieczemy na dwie tury - każdy blat po ok. 35 min, aż patyk wbity w środek ciasta będzie suchy.
  8. Upieczone blaty ciasta studzimy do góry nogami, najlepiej na kratce.
  9. Kiedy blaty są już zupełnie wystudzone, można je już przekładać dżemem z agarem.
  10. Uwaga! Jeśli blaty są bardzo nierówne (np. środek mocno wyrósł), to trzeba je wyrównać nożem! Tylko powoli i ostrożnie, żeby z od tego wyrównywania blaty nie zrobiły się jeszcze bardziej krzywe :) 


Dżem do przełożenia:

  1. W rondelku mieszamy 2 łyżeczki agaru z zimną wodą.
  2. Stopniowo dodajemy dżem.
  3. Taką mieszaninę podgrzewamy na niedużym ogniu, bardzo dokładnie mieszając.
  4. Kiedy dżem z agarem się zagotuje, trzymamy go na małym ogniu jeszcze ok. 3 min.
  5. Studzimy, a wystudzoną masą przekładamy blaty ciasta (ok. 1/3 masy).
  6. Resztą dżemu z agarem smarujemy boki i wierzch torciku. wyrównujemy powierzchnię, np. nożem do masła.
  7. Odstawiamy na kilka godzin do lodówki (a najlepiej na noc).


Krem na wierzch:
  1. Mleko kokosowe musi być dobrze schłodzone (najlepiej przez noc)!
  2. Ze schłodzonej puszki mleka kokosowego odlewamy płynną część. 
  3. Kremową część mleka przekładamy do miski (najlepiej wyższej niż ta na zdjęciach, bo ja trochę pochlapałam kuchnię!) i miksujemy chwilę, żeby powstał równy krem.
  4. Do mleka kokosowego dodajemy mąkę ziemniaczaną i miksujemy.
  5. Następnie dodajemy cukier puder lub stewię do smaku, miksujemy.
  6. Na koniec dodajemy aromat waniliowy i znowu miksujemy.
  7. Jeśli nie używamy kremu od razu, trzeba go włożyć do lodówki!


Dekoracja:
  1. Dekorujemy ciasto kremem: ok. 1/3 kremu zużywamy na wierzch ciasta, resztę na boki.
  2. Następnie posypujemy ciasto wiórkami kokosowymi (ja wklepywałam je w krem rękoma, ale jak ktoś nie chce tak łapami, to można próbować łyżką).
  3. Jeśli coś jest trochę krzywo, to patrzymy na ten obrazek z tekstem Julii Child i nic się nie przejmujemy :)


Smacznego!
Anka

sobota, 15 listopada 2014

Lawendowo-czekoladowe ciasteczka shortbread (wegańskie, pełnoziarniste)

Próby upieczenia ciasteczek shortbread z mniejszą ilością tłuszczu niestety nie doprowadziły do żadnych godnych polecenia efektów, ale miały jeden pozytywny skutek, bo przy tym eksperymentowaniu wypróbowywałam też różne dodatki do tych delikatnych kruchych ciasteczek: a to posiekane orzechy, a to płatki róży (dziwne, ale całkiem fajne). Dzisiejsze ciasteczka to, jak dotychczas, moje największe osiągnięcie w kategorii shortbread: czekoladowe ciasteczka z dodatkiem lawendy!


Najpierw upiekłam kilka tur białych ciasteczek z lawendą (istnieje taki brytyjski klasyk, więc zgapiłam go z BBC Good Food), ale potem zaczęłam coraz bardziej i bardziej kombinować.


W końcu pomyślałam, żeby połączyć lawendę z czekoladą. Taki pomysł przyszedł mi do głowy, bo pamiętam czekoladę z lawendą, która trafiała się czasem w Lidlu (mleczna i mocno słodka, więc teraz odpada) i PRZEPIĘKNIE pachniała. A może by tak wykonać ciasteczka, które będą jednocześnie czekoladowe i lawendowe? TAK!


Najpierw myślałam, że można by je ochrzcić ciasteczkami na dobry sen, bo zawierają dodatek lawendy, która podobno delikatnie uspokaja i relaksuje. Tylko że z drugiej strony dodaje się do nich też kakao, czyli troszkę kofeiny. Tak więc w końcu pewnie indeks wybudzaczy/usypiaczy w tych ciasteczkach wychodzi na zero. No cóż, nawet jeśli nie są to ciasteczka na dobranoc, nie zmienia to faktu, że są pyszne: czekoladowe, kruche, rozpływające się w ustach. A na koniec tego wszystkiego jeszcze lawenda. Szał!




Lawendowo-czekoladowe ciasteczka shortbread (wegańskie, pełnoziarniste)

proporcje wzorowane na tym przepisie

Składniki:
  • 1 1/4 szkl. mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1/4 szkl. kakao
  • 3/4 szkl. mąki ziemniaczanej
  • 1/2 szkl. cukru pudru
  • 1 łyżka suszonych kwiatów lawendy
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1/4 szkl. oleju kokosowego
  • 1/4 szkl. oleju/oliwy

Przygotowanie:

  1. W misce mieszamy mąkę pszenną i mąkę ziemniaczaną. Przesiewamy przez sitko kakao i cukier puder (koniecznie!). Bardzo dokładnie mieszamy. Dodajemy lawendę.
  2. Do suchych składników dodajemy aromat waniliowy i oleje. Szybko zagniatamy.
  3. Gotowe ciasto można schłodzić w lodówce (ok. 30 min), ale nie jest to konieczne.
  4. Ciasto wykładamy do wyłożonej papierem płaskiej formy i rozwałkowujemy na grubość ok. 7 mm.
  5. Przy pomocy widelca nakłuwamy rozwałkowane ciasto.
  6. Pieczemy 20-22 min w piekarniku nagrzanym uprzednio do 160 st.
  7. Upieczone ciastka odstawiamy na 3-5 min i kroimy na paluszki: ok 30 szt.
  8. Czekamy, aż ciasteczka zupełnie ostygną i pakujemy je do puszki.

Smacznego!
Anka

piątek, 11 lipca 2014

Mocno orzechowe, czekoladowe i posypane orzeszkami ziemnymi. Kapkejki!

Mocno orzechowe, czekoladowe i posypane orzeszkami ziemnymi. Batoniki? Cukierki? Nie! Babeczki z furą kremu, czyli kapkejki!


Od Wielkanocy mam do dyspozycji super szprycę do dekorowania kremem (dzięki, Zajączku!). Tylko że jakoś nie miałam pomysłu, co by też dekorować. Aż w końcu pomyślałam o łakociu, który opiera się głównie na tym, że ma mnóstwo dekoracyjnego kremu - kapkejk! Jest środek lata, więc wypadałoby zrobić jakieś babeczki z owocami, ale z drugiej strony... na czekoladę jest przecież zawsze dobra pora, prawda?


Połączenie orzechów ziemnych i czekolady jest genialne: uwielbiam kostki czekolady posmarowane hojnie masłem orzechowym z wierzchu i zdarza mi się pochłonąć całkiem dużo takich "michałków naprędce" (no copyright infringement intended ;) ). A taka babeczka-michałek? Pomyślałam, że muszę coś takiego opracować.


Po przejrzeniu kilku przepisów na ciasto z dodatkiem masła orzechowego/zmielonych prażonych niesolonych orzeszków i wykonaniu jednej partii niezbyt orzechowych babeczek, muszę powiedzieć z przekonaniem, że trzeba dodać DUŻO orzeszków ziemnych do ciasta. Jeśli doda się ich mało, ciasto nie będzie miało charakterystycznego orzechowego smaku (sprawdziłam empirycznie :D).


Jeśli chodzi o krem, to sama wpadłam na to, żeby użyć mąki ryżowej. Kupiona w przypływie ciekawości paczka mąki ryżowej stała na półce i patrzyła z wyrzutem, że nikt jej nie używa. Ugotowałam więc z niej "budyń" (który się idealnie rozmieszał, zero grudek!). Do takiej zupełnie bezsmakowej ryżowej bazy dodałam roztopioną czekoladę. Dużo. Nie dodawałam już kakao, bo gwoździem programu miały być orzeszki. Powstał dosyć lekki krem, który dobrze się trzyma, nie rozpływa się ani nie traci kształtu (nawet zostawione na blacie na noc dwa zapomniane kapkejki nie straciły formy!).

Kapkejki są, jak większość amerykańskich osiągnięć kulinarnych, nieskomplikowane w przygotowaniu. Nie będę jednak naginać rzeczywistości i przyznam, że bez szprycy babeczki nie będą się prezentować tak samo. Kapkejki to ciacha, które mają nie tylko dobrze smakować, ale też i ładnie wyglądać. Dlatego ja posypałam je jeszcze z wierzchu brązowym cukrem. Szaleństwo!

Kapkejki z orzeszkami ziemnymi i kremem czekoladowym

Składniki:

Na kapkejki:
  • 3/4 szkl. prażonych i niesolonych orzeszków ziemnych (lub 110 g masła orzechowego)
  • 1 szkl. wody/mleka (ja nie miałam akurat mleka)
  • 1 szkl. mąki pszennej (białej)
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/4 szkl. cukru
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • olej do wysmarowania i mąka do wysypania foremek do muffinów/babeczek

Na krem czekoladowy:
  • 1/2 szkl. mąki ryżowej
  • 1/2 szkl. zimnej wody
  • 1 szkl. gorącej wody (lub mleka)
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • 100 g czekolady, połamanej na kawałki (min 60% kakao - ja brałam taką 70% kakao)
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • cukier puder/stewia do smaku

Do dekoracji:
  • 1/4 szkl. prażonych i niesolonych orzeszków ziemnych
  • cukier brązowy

Przygotowanie:

Kapkejki:
  1. Piekarnik nagrzewamy do 180 st.
  2. W blenderze miksujemy orzechy. Kiedy powstanie "masło", czyli nie będzie już grudek, stopniowo dodajemy wodę. Miksujemy.
  3. Do zmiksowanych orzechów i wody dodajemy cukier i aromat waniliowy. Ponownie miksujemy.
  4. W oddzielnej misce mieszamy mąkę, proszek i sodę.
  5. Do mokrych składników dodajemy suche i SZYBKO mieszamy.
  6. Jeśli mamy metalowe foremki do muffinów/babeczek, smarujemy je olejem i wysypujemy mąką.
  7. Ciasto rozdzielamy na 12 foremek do muffinów/babeczek.
  8. Babeczki pieczemy 20-25 min - patyczek wbity w środek babeczki powinien być suchy.

Krem czekoladowy:
  1. Gorzką czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej.
  2. W rondlu dokładnie mieszamy mąkę ryżową z zimną wodą.
  3. Stopniowo wlewamy gorącą wodę, BARDZO dokładnie mieszając, aby nie powstały grudki.
  4. Trzymamy na średnim ogniu i mieszamy, żeby "budyń" nie zaczął się przyklejać. 
  5. Po ok. 5-7 min budyń powinien zgęstnieć. Zdejmujemy go z ognia i dodajemy łyżkę oleju kokosowego i aromat waniliowy. Mieszamy.
  6. Do budyniu wlewamy roztopioną czekoladę i dokładnie mieszamy.
  7. Do kremu dodajemy cukier puder/stewię wg uznania.

Jak to wszystko połączyć:
  1. Zarówno babeczki, jak i krem muszą być ZUPEŁNIE wystudzone. 
  2. Krem przekładamy do szprycy, dekorujemy babeczki. 
  3. Kapkejki posypujemy z wierzchu orzeszkami ziemnymi i ew. cukrem brązowym.

Smacznego!
Anka

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Lekki piętrowy torcik czekoladowy z truskawkami

Ciasto z truskawkami to ostateczny znak, że lato już blisko. Świeżutkie, pachnące, soczyste truskawki kojarzą mi się z siedzeniem nad notatkami i powtarzaniem materiału do testów, egzaminów... i innych takich tam. W tym roku żaden egzamin, test czy sprawdzian mnie nie czeka. To pierwszy taki czerwiec od bardzo, bardzo dawna.


To naprawdę dziwne uczucie, kiedy w tramwajach widzę studentów panikujących, powtarzających na ostatnią chwilę lub wręcz przeciwnie - tych, którzy przyjęli postawę stoicką i dali sobie spokój z nauką jeszcze zanim egzaminy się zaczęły. Tak sobie myślę, że ja wprawdzie nie muszę już powtarzać materiałów do testów, zaliczeń, egzaminów, ale nie widzę żadnych przeciwwskazań, żeby usiąść z miską truskawek i cieszyć się, że lato się jednak namyśliło, i przyszło.


Poza tym, skoro nie mam już egzaminów, czyli nie muszę robić prania ręcznego, porządkować notatek ani myć okien tylko dlatego, że nie chce mi się już dalej uczyć, mogę poświęcić trochę czasu,żeby zrobić ciasto z truskawkami. I to nie byle jakiś podstawowy biszkopcik, ale piętrowy torcik czekoladowy z truskawkami!


Tak, piętrowy! Niedawno, po latach pieczenia płaskich ciast, które można było ewentualnie przekroić na dwa, no ostatecznie trzy blaty, odkryłam, że jeśli upiecze się torcik w formie o małej średnicy, warstw może być WIĘCEJ. Tak, torciki mogą wyglądać jak te pozornie małe, ale wysokie ciasta z cukierni. I nie trzeba wcale robić porcji dla pułku, żeby wyszło nam wysokie ciasto. Potrzebujemy tylko małej foremki, za którą w naszym przypadku robi miska-pojemnik na żywność ze stali nierdzewnej, wyłożona dodatkowo folią aluminiową (średnica 18 cm).


Czekoladowe ciasto, które pokroiłam na 4 blaty (!) to przerobione ciasto z tego przepisu. Przerobione, bo użyłam musu z ugotowanych marchewek (nie miałam akurat buraka w lodówce). Pyszne, elastyczne, a przy tym puszyste czekoladowe ciasto. Do tego masa z mleka kokosowego marki Kier (kryptoreklama, ale z tego mleka naprawdę zawsze wychodzi idealny krem, czego nie można powiedzieć o innych markach mleka kokosowego). My zaopatrujemy się w to mleko w jednych jedynych wygrzebanych mini delikatesach, bo nie znalazłyśmy go w żadnym sieciowym sklepie. A szkoda. Dzięki kremowemu mleku kokosowemu powstaje lekki, delikatny i niezalepiający torcik, w sam raz na letnie podwieczorki. Mniam!

Piętrowy torcik czekoladowy z truskawkami

Składniki:
ciasto czekoladowe to moja wersja tego ciasta
  • 4 średniej wielkości marchewki, obrane, pokrojone w cienkie krążki, ugotowane do miękkości i zmiksowane na gładko = 1,5 szkl. musu marchewkowego
  • 1/2 szkl. wody
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego
  • 1 szkl. mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1/2 szkl. zwykłej pszennej mąki
  • 1/2 szkl. kakao
  • 3/4 szkl. cukru
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2 łyżeczki sody
  • szczypta soli
  • ew. ok. 1/2 rozgniecionego banana (patrz krok 1)
  • ok. 1 łyżeczka oleju do wysmarowania formy

  • 1 puszka mleka kokosowego (400 ml)
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • stewia lub cukier puder do smaku
  • 1/4 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 1/4 łyżeczki aromatu śmietankowego

  • 1 - 1,5 szkl. truskawek + ew. kilka truskawek do dekoracji
  • kilka listków melisy do dekoracji

Przygotowanie:
  1. Robimy mus marchewkowy (gotujemy obrane i pokrojone marchewki, miksujemy je na gładką masę blenderem). Do musu dodajemy wodę i znów miksujemy. Mają powstać 2 szkl. masy - jeśli jest jej mniej, można dodać trochę rozgniecionego widelcem banana i uzupełnić różnicę.
  2. Do marchewkowego musu z wodą dodajemy 1 łyżeczkę aromatu waniliowego i ocet.
  3. W oddzielnej misce DOKŁADNIE mieszamy mąkę pełnoziarnistą, zwykłą, kakao, cukier, 2 łyżki mąki ziemniaczanej, sodę i sól.
  4. Do masy marchewkowej dodajemy po trochu mieszankę suchych składników. Mieszamy dokładnie, ale w miarę szybko. Powstanie gęste ciasto.
  5. Gotowe ciasto przekładamy do formy wyłożonej folią i wysmarowanej olejem formy o średnicy 18 cm i wyrównujemy powierzchnię. 
  6. Pieczemy w piekarniku nagrzanym uprzednio do temperatury 160 st. przez około 35- 45 minut. Patyczkiem sprawdzamy czy ciasto jest suche - jeśli tak, wyciągamy je z piekarnika i studzimy odwrócone "do góry nogami" (czyli kładziemy ciasto na jego wyrośniętej górnej części).
  7. Kiedy ciasto ZUPEŁNIE wystygnie, skrajamy górną warstwę, jeśli się "wypuczyła" - przyda nam się do posypania torciku po wierzchu okruchami ciasta.
  8. Wyrównane ciasto kroimy na cztery warstwy. Ostrożnie -jeśli nie mamy wprawy, lepiej pokroić ciasto na mniej blatów, bo poszarpane warstwy nie będą się dobrze trzymać!
  9. W misce mieszamy mleko kokosowe, 1 łyżkę mąki ziemniaczanej, 1/4 łyżeczki aromatu śmietankowego i 1/4 łyżeczki aromatu waniliowego. Dodajemy stewię lub cukier wg uznania. Dokładnie mieszamy. Jeśli nie użyjemy kremu od razu, wkładamy go do lodówki i wyciągamy dopiero, kiedy będziemy go już potrzebować.
  10. Truskawki kroimy na niewielkie kawałki - jedną truskawkę na 6-8 kawałków. 
  11. Wracamy do przekładania ciasta: blat z najniżej warstwy zostawiamy na górne reprezentacyjne piętro. Wybieramy inny blat i układamy na nim 1/4 przygotowanego wcześniej kremu. Na kremie układamy 1/3 pokrojonych truskawek. Przykrywamy kolejnym blatem, czynność powtarzamy 2 razy.
  12. Kiedy została nam ostatnia część (1/4) kremu i ułożyliśmy ostatni, najrówniejszy blat ciasta, wykładamy na nim ten pozostały krem i dekorujemy go okruchami skrojonego wcześniej ciasta. Układamy truskawki i ew. liście melisy.
  13. Ciasto trzymamy w lodówce i wyciągamy dopiero na chwilę przed podaniem.
Smacznego!
Anka

środa, 23 kwietnia 2014

Filifionkowe ciasteczka mocno czekoladowe

Mleko migdałowe ma delikatny, kremowy smak, który idealnie pasuje do kawy, koktajli owocowych czy kakao. Nie ma ono lekko tekturowego smaku, jakim niestety charakteryzują się niektóre tańsze mleka sojowe. Dlatego właśnie dość często robimy domowe mleko migdałowe. Za każdym razem pozostaje jednak kluczowe pytanie: co zrobić z migdałowymi "trocinami"?


Nie lubię marnować jedzenia. Jestem po prostu chora, kiedy muszę wyrzucić jakiś produkt, który wcisnęłam w na tylną miejscówkę w lodówce. Kilka razy zapomniałam o migdałowych trocinach i od tego czasu staram się wymyślać coraz nowsze sposoby przemycenia ich w jakiejś niczego nie podejrzewającej potrawie: a to dodam je do pasty do chleba, a to trafią do kotletów...
Ostatnio opracowałam jednak nowy przepis: ciastka czekoladowe, w których w przyszłości mają szansę zniknąć duże ilości migdałowej miazgi.

 
Do ciastek można wykorzystać resztki jedzenia, które inaczej mogłyby się zmarnować i dlatego są to ciasteczka filifionkowe (bo to właśnie Filifionka przemycała w zapiekankach resztki różnych potraw, które inaczej trzeba by było wyrzucić).


Pomyślałam o zrobieniu ciastek czekoladowych, bo podobał mi się ten przepis. Zrobiłam więc swoją wersję, do której dodałam migdałowych trocin, które akurat czaiły się w lodówce.


Jak zrobić mleko migdałowe, można przeczytać tu. Ja wyciskam migdały dużo mocniej: tak, żeby były prawie suche. I to właśnie takie suche trociny przydadzą się, żeby zrobić te pyszne, mocno czekoladowe i bezglutenowe ciastka.



Mocno czekoladowe ciasteczka z trocinami migdałowymi

Składniki:
  • 1 szkl. "trocin" migdałowych
  • 1/2 szkl. mąki owsianej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 3 łyżki kakao
  • 1/2 łyżeczki aromatu migdałowego
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
 
  • 1/4 szkl. oleju kokosowego
  • 1 szkl. daktyli
  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego + 3 łyżki ciepłej wody

  • 100 g gorzkiej czekolady, pokrojonej w drobną kostkę (ok. 0,5 x 0,5 cm)

Przygotowanie:
  1. Wymieszać wszystkie suche składniki.
  2. W oddzielnym naczyniu zmiksować daktyle z olejem kokosowym, wodą i siemieniem lnianym.
  3. Powstałą mieszaninę dodać do suchych składników. Zagnieść ciasto. 
  4. Na koniec dodać pokrojoną czekoladę, szybko wgnieść w ciasto (żeby się nie roztopiła).
  5. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Podzielić ciasto na 12 dość dużych kul. Każdą z nich delikatnie rozpłaszczyć na blasze.
  6. Piec ciastka 13 minut w piekarniku nagrzanym uprzednio do temperatury 180 stopni.
  7. Zaraz po wyjęciu z piekarnika ciasteczka będą dosyć miękkie - trzeba poczekać, aż wystygną (wiemy, że ciężko wytrzymać, ale warto ;-)).


Smacznego!
Anka

czwartek, 28 listopada 2013

Świąteczne brownie

Za Wielką Kałużą wypada dziś Święto Dziękczynienia, w Panamie Święto Niepodległości, poza tym urodziny Karen Gillan (czyli Amy z serialu "Doctor Who") i zapewne wiele innych ciekawych wydarzeń (o dzięki ci, Wielka Wikipedio!). A z rocznic z naszego podwórka to wypadła dziś 

95. rocznica przyznania praw wyborczych kobietom. Całkiem fajna rocznica :)


Więc może wybierzmy sobie to święto, które nam się najbardziej podoba i uczcijmy je ciastem czekoladowym. No bo ciasto czekoladowe to dobry pomysł na wszystkie święta, prawda?


Przepis na to ciasto fascynował mnie dość długo, a to za sprawą jednego nietypowego składnika. Długo obmyślałam, jak dziwne wydaje mi się ciasto z CZYMŚ takim, ale w końcu ciekawość wzięła górę i musiałam wypróbować.


Śpieszę odraportować, że ciasto jest przepyszne: dobrze wilgotne, mocno czekoladowe i na dodatek dobrze się przechowuje (chociaż u nas za długo nie trzeba było go przechowywać :) ).




Brownie z... kalafiorem!
(tak tak, nie pomyliłam się :P)

Przepis pochodzi stąd.

Składniki:
  • 3/4 szkl. mąki pszennej pełnoziarnistej (no ostatecznie białej ;) )
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1/4 szkl. kakao
  • 2 łyżki mielonego siemienia lnianego (można pominąć, ciasto trochę mniej urośnie)
  • 1/3 szkl. cukru (+ ew. 1/4 szkl. cukru więcej, jeśli wolimy słodsze ciasta)
  • 100 g posiekanej gorzkiej czekolady
  • 1 łyżeczka olejku waniliowego
  • 1/2 szkl. mleka (jakie mamy pod ręką)
  • 3 łyżki oleju
  • i gwóźdź programu: 2 szkl. różyczek kalafiora, umytych i przelanych gorącą wodą (albo mrożonych - trzeba wcześniej rozmrozić) - 250g (że co?)
Przygotowanie:
  1. Nagrzewamy piekarnik do 180 st. i wysmarowujemy olejem formę (ok. 20 x 20 cm).
  2. W misce mieszamy dokładnie wszystkie suche składniki.
  3. Mieszamy wszystkie mokre składniki i dokładnie miksujemy blenderem, żeby nie zostały ŻADNE grudki. Masa ma być idealnie gładka.
  4. Wlewamy mokre składniki do suchych i dokładnie mieszamy. Gotowe ciasto przekładamy do przygotowanej wcześniej formy. Pieczemy 30 min.
  5. Czekamy aż ciasto zupełnie wystygnie i podajemy. Wystudzone ciasto najlepiej przechowywać w lodówce.

Ciasto pięknie pachnie czekoladą, a nie swojską kapustką! Naprawdę:)

Smacznego!
Anka

piątek, 30 sierpnia 2013

Przypomniane ciasto czekoladowe z cukinią

Trwa sezon na cukinię, więc można z niej teraz robić dosłownie wszystko: sos do makaronu, zupę krem, kotleciki… Albo ciasto czekoladowe! Śliczne cukinie leżą teraz na każdym straganie, więc przypomniało mi się ciasto, które po raz ostatni robiłam dawno, dawno temu. Kiedy zabrałam się za tarkowanie cukinii, okazało się, że nie tylko ja pamiętam, jakie pyszne było ciasto czekoladowe z cukinią ;P



Czego to teraz do ciasta nie dodają, no już nikomu wierzyć nie można… No żeby dodać marchewki, to jeszcze, ale cukinia?
Kiedy pierwszy raz natknęłam się na przepis na ciasto z cukinią, takie zestawienie wydawało mi się dziwne. Jeszcze parę lat temu użyłabym cukinii tylko do sosu do makaronu, no może jeszcze do zupy. Jak się okazuje, moje uprzedzenia do cukinii jako składnika ciasta były niesłuszne. Cukinia ma tak delikatny smak i zapach, że naprawdę trudno ją zidentyfikować w upieczonym cieście. No a już w cieście o tak intensywnym, super czekoladowym smaku, cukinia znika zupełnie. Więc po co ją dodawać?



Cukinia sprawia, że ciasto jest bardzo wilgotne, ścisłe i nie wysycha. Z tradycyjnych przepisach tę rolę pełni tłuszcz, więc jeśli używa się cukinii, można znaczne ograniczyć ilość dodawanego tłuszczu, bez uszczerbku dla smaku i konsystencji.
 
Robiłam to ciasto już kilkakrotnie i nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła trochę kombinować. Pomysł i podstawowe proporcje składników pochodzą z tej strony, ale wersja, którą podaję poniżej to już moja autorska interpretacja. Nie przepadam za bardzo słodkimi ciastami, więc zmniejszyłam ilość cukru. Gdybym miała podawać to ciasto komuś, kto lubi mocno słodkie łakocie, pewnie dodałabym jeszcze trochę cukru (np. dodatkowo jeszcze ¼ szkl.).
  

Czekoladowe ciasto z cukinią 

 Składniki:

  • 2 szkl. pełnoziarnistej mąki pszennej
  • 1/2 szkl. kakao
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 szkl. niesłodzonego musu jabłkowego
  • 1 łyżeczka olejku waniliowego
  • 1/2 szkl. cukru (+ ew. dodatkowo 1/4 szkl. jeśli chcemy, żeby było słodsze)
  • 4 łyżki mielonego siemienia lnianego
  • 12 łyżek wody (180 ml, ok. 3/4 szkl.)
  • 1/4 szkl. mleka (sojowego, migdałowego, jakie mamy pod ręką)
  • 2 szkl. startej cukinii
  • 1 szkl. posiekanej gorzkiej czekolady (ok. 150g)
  • + olej i mąka do wysmarowania formy
 
  • 1 szkl. mleczka kokosowego, zmieszanego ze stewią (do smaku) i kilkoma kroplami olejku waniliowego (oddzielnie, do podania)
  • jagody (oddzielnie, do podania)

Wykonanie:

  1. Nagrzewamy piekarnik do 180 st. Tortownicę o średnicy 24 cm smarujemy olejem i wysypujemy mąką.
  2. W dużej misce mieszamy razem mąkę, kakao, sodę i proszek.
  3. W oddzielnym naczyniu dokładnie mieszamy siemię lniane i wodę tak, aby nie powstały grudy.
  4. W oddzielnej misce mieszamy mus jabłkowy, cukier i olejek waniliowy. Miksujemy blenderem lub mikserem 3-5 minut.
  5. Do mieszaniny musu jabłkowego, cukru i olejku dajemy siemię wymieszane z wodą. Dodajemy mleko i miksujemy, aż masa będzie równa.
  6. Odkładamy pół szklanki mieszaniny mąki, sody, proszku i kakao. Pozostałą część mieszaniny mąki, sody, proszku i kakao dodajemy do mokrych składników. Mieszamy na gładką masę. Dodajemy startą cukinię, mieszamy dokładnie. Potem dodajemy posiekaną czekoladę, a po chwili wsypujemy odłożone pół szklanki mieszaniny mąki, sody proszku i kakao. Dokładnie mieszamy. Ciasto będzie BARDZO gęste, ale właśnie takie ma być.
  7. Wykładamy do formy i wyrównujemy powierzchnię ciasta.
  8. Ciasto pieczemy przez 40- 50 minut.
  9. Przy podawaniu w oddzielnym naczynku podajemy mleko kokosowe ze stewią i olejkiem waniliowym. Dekorujemy owocami, np. jagodami.
 
  
Ciasto jest pyszne zarówno lekko ciepłe, chwilę po upieczeniu (roztopione kawałki czekolady!), jak i na zimno (mleczko kokosowe i owoce!). W lodówce spokojnie wytrzymuje kilka dobrych dni.

Miłego pieczenia!
Anka