Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płatki owsiane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płatki owsiane. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 października 2016

Batoniki musli z żurawiną i pestkami dyni - bez pieczenia!

Drugie śniadanie, które łatwo można zabrać ze sobą do szkoły albo pracy? Zdrowe? Z porządną dawką błonnika? Batoniki musli to super rozwiązanie :)


Przyznam się, że mam wielką tendencję do chomikowania przepisów. Co to oznacza w praktyce? Na przykład to, że dobre dwa lata temu opublikowałam ten przepis na batoniki musli z suszonymi morelami i orzechami laskowymi. Polecałam go wszystkim znajomym na prawo i na lewo, po czym zupełnie o nim zapomniałam. I zamiast przygotowywać takie batoniki co tydzień, wymieniając tylko składniki zależnie od tego, co akurat leży pod ręką, ja zupełnie zaniedbałam batonikową tradycję.


Druga odsłona mojego zbieractwa to skłonność do gromadzenia nieprawdopodobnej ilości różnych składników na zasadzie, że "kiedyś się przydadzą". I tak ostatnio znalazłam słoik pestek słonecznika, który wcisnęłam na tył szafki.


Nie miałam ochoty na masełko słonecznikowe, a traf chciał, że przy okazji natrafienia na pestki słonecznika wpadłam też na reszteczkę suszonej żurawiny. W tym momencie wpadł mi do głowy pomysł, żeby zrobić z tych pestek jakiegoś łakocia. Żeby zapobiec nadmiernemu zasłonecznikowaniu się batoników, dodałam po połowie pestek słonecznika i migdałów. Bingo!


Na koniec ostatnie wyznanie (jaki rozemocjonowany post! ;) ) -  połączenie żurawiny i pestek dyni lubię, od kiedy trafiłam na te ciastka od Angeli z Oh She Glows. Jeśli ktoś, podobnie jak ja, uważnie śledzi jej wpisy, to zauważy, że ona też niedawno proponowała podobne żurawinowe batoniki. Ha! Chwilę wcześniej zanim ona opublikowała swój przepis, ja zrobiłam wersję testową swoich batoników. Potem, zanim się pozbierałam żeby zrobić drugie podejście, patrzę, a na Oh She Glows batoniki marzeń. Także zgapiłam od Angeli, ale połączenie żurawiny i pestek dyni, a z batonikami to tego... taki batonikowy zbieg okoliczności ;)

Batoniki musli z żurawiną i pestkami dyni

przepis to moja wersja tych batoników

Składniki:
na ok. 4 sztuki średniej wielkości
  • 1/2 szkl. daktyli, namoczonych w gorącej wodzie i odcedzonych
  • 1/2 szkl. płatków owsianych
  • 1/4 szkl. migdałów 
  • 1/4 szkl. pestek słonecznika
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 2 łyżki żurawin
  • 2 łyżki pestek dyni
Przygotowanie:
  1. Blenderem miksujemy płatki owsiane tak długo, aż powstanie mąka.
  2. Oddzielnie miksujemy blenderem migdały i słonecznik, aż będą przypominały mąkę, bez dużych grudek czy kawałków.
  3. Odcedzone daktyle rozdrabniamy blenderem na kleistą masę.
  4. Do daktyli dodajemy zmielone migdały i słonecznik, blendujemy po raz kolejny.
  5. Następnie do masy dodajemy aromat. Wsypujemy zmiksowane płatki.
  6. Na koniec wgniatamy do masy żurawinę i pestki dyni, Krótko blendujemy.
  7. Masa powinna się łatwo zagnieść. Jeśli jest za sucha - dodajemy 1-2 łyżki wody. Jeśli jest za mokra - dodajemy więcej zmiksowanych płatków.
  8. Z masy formujemy prostokąt, który następnie dzielimy na batoniki. Bardzo dobrze przechowują się w lodówce (np. tydzień to zupełnie bez problemu).

czwartek, 11 sierpnia 2016

Ciasto-owsianka z kiwi (wegańska!)

Ostatnich parę dni leżałam pod kocem, bo w największy upał przeziębiłam sobie zatoki. Dlatego w weekend opracowywałam kolejne dania, które udało się improwizować ze znalezionych w lodówce resztek.


W ten sposób natrafiłam na kilka BARDZO kwaśnych kiwi, które nie pasowały mi jakoś do zwykłej śniadaniowej owsianki, której raczej nie słodzę. A potem przypomniał mi się placek owsiankowy, który mignął jakiś czas temu w internecie, wiec zdecydowałam, że kwaśne kiwi złagodnieją pod warstwą owsiankowej kruszonki.


I tak, zamiast różowej ciasto-owsianki z malinami, wyprodukowałam blaszkę zielonej ciasto-owsianki z kiwi.


Jeśli nie uważacie słodkich śniadań (bo ja upiekłam tę ciasto-owsiankę właśnie z myślą o długich weekendowych śniadaniach), polecam takiego łakocia do popołudniowej herbatki.


Albo do zapakowania do pudełka w roli słodkiej przegryzki w pracy. Pycha!

Śniadaniowa ciasto-owsianka z kiwi i nasionami chia
podpatrzone z  A Dash of Compassion
Składniki:
Na nadzienie z kiwi:

  • 2 szkl. pokrojonych w kostkę kiwi (3-4 sztuki kiwi)
  • 1 łyżka nasion chia
  • 1 łyżka cukru (ja brałam brązowy)


Na owsiankowy spód i kruszonkę:

  • 1 szkl. płatków owsianych
  • 1 szkl. mąki owsianej
  • 1/3 szkl. cukru (ja brałam brązowy)
  • 1/4 łyżeczki sody
  • 6 łyżek oleju (ja brałam słonecznikowy)
  • 2-4 łyżki wody


Wykonanie:

Spód i kruszonka:

  1. W misce dokładnie mieszamy płatki owsiane, mąkę owsianą, cukier i sodę. 
  2. Do suchych składników dodajemy olej, a potem po trochu wodę (najpierw 2 łyżki, a jeśli ciasto nie chce się skleić - dodajemy więcej wody, ale nie jednym chlustem).
  3. Pół szklanki ciasta odkładamy na kruszonkę na wierzchu, resztą wyklejamy spód blachy (u mnie tortownica o średnicy 20 cm). 


Nadzienie z kiwi:

  1. Kiwi obieramy ze skórek, kroimy w kostkę i krótko miksujemy blenderem (mają zostać takie nierówne kawałki kiwi, nie chcemy mieć jednolitego musu).
  2. Do lekko zmiksowanego kiwi dodajemy nasiona chia i cukier, dokładnie mieszamy.


Jak to wszystko połączyć:

  1. Nadzienie wykładamy na ciasto w tortownicy i posypujemy kruszonką, czyli odłożoną wcześniej 1/2 szkl. ciasta.
  2. Pieczemy ok. 20-25 min w piekarniku nagrzanym uprzednio do 180 st. Po upieczeniu najlepiej poczekać, aż ciasto wystygnie, bo inaczej nadzienie z kiwi będzie zbyt płynne, żeby można było ukroić nierozsypujące się kawałki.


Smacznego!
Anka

wtorek, 17 maja 2016

Mini tofurniczki na owsianym spodzie z karmelowym sosem (wegańskie!)

Po ostatnim eksperymencie z tofurnikiem na czekoladowym spodzie naszło mnie tym razem na mini tofurniczki z sosem karmelowym. Z sosem karmelowym problem był tylko jeden: zupełnie nie przemawiała do mnie wizja stania nad rondlem i mieszania karmelu do upojenia, tak żeby na pewno się nie przykleił. Najbardziej marzył mi się sos, do którego wystarczyłoby tylko zmiksować wszystkie składniki.


Przygotowanie sosu karmelowego z poniższego przepisu powinno zająć chwilę, jeśli zawczasu namoczymy daktyle. Nawet mocno wysuszone daktyle poddają się po całonocnym namoczeniu w wodzie i w efekcie nie trzeba się już potem męczyć z czasochłonnym miksowaniem.
 

Jeśli chodzi o masę, to jest dokładnie taka sama jak w tofurniku z czekoladowym spodem. Pomyślałam, że nic w niej nie będę zmieniać, bo skoro w tamtym tofurniku się sprawdziła, to i w tym będzie OK.



Spód zagniotłam ze zmiksowanych na mąkę płatków owsianych, bo nie pasował mi do takiego delikatnego tofurniczka zupełnie nijaki spód z białej mąki. Jeśli ktoś jednak woli zrobić taki typowy biały spód, można zrobić ciasto np. z tych proporcji.


W efekcie powstały rozpustne tofurniczki, które idealnie podkręca karmelowy sos. W sam raz na popołudniową kawusię, bo słodki tofurnik będzie idealnie pasował do filiżanki mocnego espresso. Choć do sojowego cappuccino w sumie też się jakoś dopasuje :)


Mini tofurniczki na owsianym spodzie z karmelowym sosem (wegańskie!)

Składniki (na 12 sztuk):

Spód:
  • 1,5 szkl. płatków owsianych zmielonych na mąkę
  • 3 łyżki oleju kokosowego
  • cukier waniliowy (16 g)
  • 2-4 łyżki zimnej wody


Masa:
  • 360 g tofu (2 opakowania 180 g)
  • 1 szkl. wody (lub mleka sojowego, migdałowego, etc. ;) )
  • 1/4 szkl. oleju
  • 1/4 szkl. cukru (lub 1/3, jeśli ciasto ma być słodsze)
  • cukier waniliowy (16 g)
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej

Sos:
  • 1 szkl. daktyli, namoczonych na noc
  • 1 szkl. mleka kokosowego
  • ew. kilka kropli aromatu waniliowego

Wykonanie:

Sos:
  1. Daktyle zalewamy na noc zimną wodą (lub gorącą na ok. godzinę). Kiedy daktyle już zmiękną, odlewamy wodę. Daktyle dokładnie odsączamy. 
  2. Odsączone daktyle miksujemy przy pomocy blendera na gładką masę, dodając po trochu mleko kokosowe.
  3. Miksujemy daktyle z mlekiem kokosowym, aż powstanie jednolita masa (wszystko jest OK jeśli zostanie troszkę daktylowych "łupinek", czasem daktyle mają bardzo wysuszone skórki).
  4. Do masy można dodać pod koniec miksowania kilka kropli aromatu waniliowego. 
  5. Gotowy sos odstawiamy, najlepiej do lodówki.

Spód:
  1. Płatki owsiane miksujemy na mąkę. 
  2. Do zmiksowanych płatków dodajemy cukier waniliowy i olej kokosowy.
  3. Rozdrabniamy olej z mąką i cukrem, aż powstaną tak jakby okruchy chleba.
  4. Żeby ciasto się zagniotło, dodajemy po trochu wodę. Szybko zagniatamy zwarte ciasto
  5. Ciasto dzielimy na 12 części. Każdą  częścią wylepiamy spód foremki do muffina (ja użyłam silikonowych, więc nie musiałam ich dodatkowo wysmarowywać olejem).

Masa:

  1. Przy pomocy blendera miksujemy tofu, wodę i olej. 
  2. Dodajemy cukier, cukier waniliowy i sok z cytryny. Miksujemy tak długo, aż powstanie gładka masa. 
  3. Do gładkiej masy pod sam koniec miksowania dodajemy mąkę ziemniaczaną. Dokładnie miksujemy.

Jak to wszystko połączyć:

  1. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 160 st.
  2. Ciasto (tylko kruchy spód) podpiekamy przez 10 minut. Wyjmujemy z piekarnika.
  3. Na spody wylewamy zmiksowaną masę (po ok. 2/3 szkl. na formę).
  4. Tofurniczki wkładamy do piekarnika na 35-45 min. Po 35 min trzeba skontrolować sytuację - tofurniki nie powinny mieć płynnego środka, ale już to czy mają być zezłocone z wierzchu czy nie to jest decyzja własna :).
  5. Upieczony tofurniczki odstawiamy, aż zupełnie wystygną. Wystudzone tofurniczki wkładamy do lodówki - najlepsze są na drugi dzień po upieczeniu.
  6. Wystudzone tofurniczki podajemy polane szczodrą porcją sosu karmelowego.

Smacznego!
Anka

niedziela, 29 marca 2015

Wegański kajmakowy mazurek - bez pieczenia, bez glutenu, bez rafinowanego cukru!

Już za chwilę Wielkanoc, czyli m. in. okazja do przygotowywania mazurków. Na przykład takich jak ten na zdjęciu poniżej, z rozpływającym się w ustach kajmakowym nadzieniem. Co najlepsze, można takie ciacho wykonać bez włączania piekarnika!



Nie mam nic przeciwko mazurkom z pieczonym spodem, wręcz przeciwnie. Po prostu chciałam się przekonać, czy można zrobić surowy mazurek. Okazuje się, że można, i jest on po prostu PYSZNY!


Pomyślałam o nadzieniu kajmakowym, bo właśnie kajmak to dla mnie najbardziej typowe nadzienie do mazurka (no dobra, jeszcze czekolada!).


Z namoczonych i odsączonych daktyli powstaje cudowny, kremowy karmel, który zamienia się w kajmak dzięki dodatkowi zmiksowanych na gładki krem nerkowców. Bardzo dawno temu jadłam ostatni raz tradycyjny kajmak, ale masa daktylowo-nerkowcowa moim zdaniem idealnie imituje oryginalne nadzienie (naładowane nieprawdopodobną ilością cukru i śmietanki!).


Kiedy szukałam pomysłu, jak zrobić masę kajmakową, trafiłam na kilka amerykańskich blogów, które opisywały jak zrobić pudding lub sos butterscotch. Żeby uzyskać gęstszy krem, pominęłam dodatek mleka migdałowego i zwiększyłam ilość nerkowców w stosunku do daktyli. Przyznam, że myślałam, że trzeba będzie taką masę jeszcze czymś zagęścić, ale wyszła po prostu idealnie kajmakowa :)


Z kolei spód to moja przeróbka tego spodu z Oh She Glows. Jest elastyczny, dobrze się trzyma, a przy tym jest bezglutenowy i nie trzeba go piec. Czy można chcieć czegoś więcej? ;)


Wprawdzie mazurki kojarzą mi się bardzo z precyzyjnymi, kolorowymi dekoracjami, ale nie miałam jakoś nastroju na układnie kwiatków czy innych baranków, więc ostatecznie posypałam swój mazurek z wierzchu płatkami migdałowymi. Zresztą, znikał w takim tempie, że misterne dekoracje można by było podziwiać przez jakieś pół godzinki, kiedy mazurek grzecznie siedział w lodówce. Ha!


Kajmakowy mazurek - bez pieczenia, bez glutenu, bez rafinowanego cukru

Masa:
  • 1 szkl. daktyli, zostawiona przez noc do namoczenia z 1/2 szkl. wody
  • 1 szkl. nerkowców
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • ew. kilka kropli ekstraktu z wanilii (niekoniecznie)
Spód:
  • 1 szkl. migdałów
  • 1 szkl. mąki owsianej lub zmiksowanych na mąkę płatków owsianych (100 g)
  • 1 szkl.daktyli, namoczonych w wodzie i porządnie odsączonych

Do dekoracji:
  • ok. 2 łyżek płatków migdałowych

Wykonanie:

Masa:

  1. Nerkowce miksujemy na gładką masę. Idealnie byłoby, żeby powstało nerkowcowe masło, ale jeśli będzie trochę grudek, też nic się nie stanie.
  2. Oddzielnie miksujemy daktyle z wodą, w której się moczyły przez noc. Powinien powstać gładki karmel. Czasem skórki daktyli są trochę twarde i nie chcą się rozdrobnić, no ale to trudno.
  3. Kiedy mamy już zmiksowane nerkowce i daktyle, łączymy je i dodajemy łyżkę oleju kokosowego. Dokładnie mieszamy.
  4. Można jeszcze dodać kilka kropli aromatu waniliowego, ale nie jest to konieczne.


Spód:

  1. Jeśli używamy płatków owsianych, trzeba je na samym początku zmiksować na mąkę.
  2. Następnie bierzemy daktyle na spód, odsączamy z wody i miksujemy.
  3. Oddzielnie miksujemy migdały, aż będą przypominać mąkę.
  4. Do zmiksowanych migdałów dodajemy mąkę owsianą, miksujemy.
  5. Do migdałów i mąki owsianej dodajemy zmiksowane daktyle. Chwilę miksujemy i zagniatamy ciasto w kulę.
  6. Gotowy spód wykładamy do formy (u nas 21 cm x 26 cm) i wyklejamy spód (można sobie też pomagać jakimś małym wałkiem, podsypując trochę mąki owsianej). 
  7. Kiedy ciasto jest już wyrównane, wykładamy na nie masę i równomiernie rozprowadzamy na spodzie.
  8. Teraz jest moment na dekorowanie, jeśli tak nam dusza dyktuje :) Można też pójść na łatwiznę i tak jak ja po prostu posypać z wierzchu mazurek płatkami migdałowymi.




Smacznego!

Anka

czwartek, 23 stycznia 2014

Batoniki musli, czyli kiedy piekarnika nie ma

Nie ma czasu na przygotowanie śniadania albo występuje pilna potrzeba pokrzepienia się drugim śniadaniem? Batoniki musli przybywają na ratunek!


No cóż, może tak całkiem same to one niestety nie przybędą, ale na pewno nie będą kłopotliwe w przygotowaniu, bo nie trzeba ich piec. Poza tym, nie zawierają:
  • cukru rafinowanego
  • pszennej mąki
  • olejów o niezidentyfikowanym składzie.
No to wiadomo już czego nie zawierają, więc z czego tak naprawdę się składają? Z samych pysznych składników, a w tym z


i orzechów laskowych. Bazę stanowią płatki owsiane i daktyle, które sprawiają, że gotowe batoniki mają karmelowo-ciasteczkowy smak. Brzmi zachęcająco? :)


Takie batoniki stanowią dobrą alternatywę dla kupnych batoników musli, które nie dość, że są nieproporcjonalnie drogie (parę łyżek płatków i biały cukier + opakowanie, a cena jak za nie wiadomo co), to jeszcze i niezbyt zdrowe (no niestety znowu ten biały cukier, a często i jakieś podejrzane tłuszcze).
 

Swego czasu regularnie kupowałam batoniki musli, ale kiedy potem trochę ograniczyłam biały cukier i po dłuższej przerwie sięgnęłam po takie gotowe batoniki, trudno mi było uwierzyć jak POTWORNIE słodkie są te sklepowe niby to zdrowe batoniki. Moim zdaniem batoniki własnej roboty są o wieeeele smaczniejsze. Poza tym można cudować z dodatkami wedle własnego uznania, a to zawsze fajna rzecz :)

Batoniki musli, czyli kiedy piekarnika nie ma

przepis to moja wersja tych batoników


Składniki:
na ok. 4 sztuki średniej wielkości
  • 1/2 szkl. daktyli, namoczonych w gorącej wodzie i odcedzonych
  • 1/2 szkl. płatków owsianych
  • 1/2 szkl. migdałów
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 2 łyżki drobno posiekanych suszonych moreli
  • 2 łyżki posiekanych orzechów laskowych
Przygotowanie:
  1. Blenderem miksujemy płatki owsiane tak długo, aż powstanie mąka.
  2. Oddzielnie miksujemy blenderem migdały aż będą przypominały mąkę, bez dużych grudek czy kawałków.
  3. Odcedzone daktyle rozdrabniamy blenderem na kleistą masę.
  4. Do daktyli dodajemy zmielone migdały, blendujemy po raz kolejny.
  5. Następnie do masy dodajemy aromat. Wsypujemy zmiksowane płatki.
  6. Masa powinna się łatwo zagnieść. Jeśli jest za sucha - dodajemy 1-2 łyżki wody. Jeśli jest za mokra - dodajemy więcej zmiksowanych płatków.
  7. Na koniec wgniatamy do masy morele i orzechy.
  8. Z masy formujemy prostokąt, który następnie dzielimy na batoniki. Bardzo dobrze przechowują się w lodówce (np. tydzień to zupełnie bez problemu).
Pakujemy w papier śniadaniowy, zabieramy ze sobą do torby/plecaka i wyciągamy w momencie, kiedy w brzuchu burczy. Pycha!

sobota, 14 grudnia 2013

Kotlety soczewicowe z pieczarkami

W sklepach szał przedświątecznych zakupów (czy mi się wydaje, czy z roku na rok coraz wcześniej się ten obłęd zaczyna?), w kuchni testowanie świątecznych wypieków, ale przecież i obiad czasem wypada zjeść.

 


A kotleciki to dobry pomysł na obiad w domu, do zabrania do pracy czy nawet na kanapkę na kolację. Te konkretne kotlety to spełnienie marzeń hobbitów-wegan (wegan-hobbitów? :P), czyli pyszne kotlety z pieczarkami, w których bazę stanowi soczewica.


Chociaż nie-hobbici i nie-weganie też się na nie dadzą skusić. Dodatkowo, to dobry obiad dla osób, które nie mogą jeść glutenu, bo kotlety go nie zawierają, a mimo to mają zwartą konsystencję.
 


Kotlety soczewicowe z pieczarkami (bezglutenowe)

Składniki (na 6 porządnych kotetów):

  • 1 szkl. suchej zielonej soczewicy, przepłukanej wodą i dokładnie odsączonej
  • 1 liść laurowy
  • 1/2 łyżeczki soli

  • 1 łyżka oleju
  • 1 cebula, posiekana w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, rozdrobnione
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka estragonu
  • 150 g pieczarek, obranych, pokrojonych w plastry

  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego, rozmieszana z 3 łyżkami zimnej wody
  • 1/2 -2/3 szkl. mąki owsianej (lub zmiksowanych na mąkę płatków owsianych)
  • 1 łyżka świeżej posiekanej pietruszki
  • sól i pieprz (dużo!) do smaku  

  • ok. 2 łyżek oleju do smażenia

Przygotowanie:

  1. W garnku/rondelku zagotowujemy 2 szkl. wody, dodajemy soczewicę, liść laurowy i sól. Trzymamy pod przykryciem na małym ogniu, aż soczewica się ugotuje (ok. 15-20 min). UWAGA! Czasem podczas gotowania trzeba dodać jeszcze trochę wody, bo soczewica zaczyna przywierać do dna, a jeszcze nie jest miękka.  Kiedy soczewica się już ugotuje i jest miękka, zdejmujemy ją z ognia i studzimy.
  2. W czasie kiedy soczewica się gotuje, na oleju podsmażamy cebulę, aż zrobi się złocista. Dodajemy czosnek i jeszcze chwilę smażymy. Następnie dodajemy przyprawy (tymianek, oregano i estragon). 
  3. Do cebuli, czosnku i przypraw dodajemy pieczarki. Smażymy krótko. Zdejmujemy z ognia.
  4. Z przestudzonej soczewicy wyciągamy liść laurowy. Dodajemy mieszaninę cebuli, czosnku, przypraw i pieczarek, mieszamy.
  5. W oddzielnej miseczce mieszamy siemię z wodą, dokładnie rozbijając wszelkie grudki, które mogą powstać. Dokładnie rozmieszane siemię dodajmy do mieszaniny soczewicy, cebuli, przypraw i pieczarek. BARDZO dokładnie mieszamy. Dodajemy sól, pieprz i pietruszkę.
  6. Teraz po trochu dodajemy mąkę owsianą. Ilość mąki będzie zależała od tego, jaka jest soczewica, czy lekko rozgotowana (wtedy będzie wymagała więcej mąki) czy ugotowana al dente (będzie nam potrzebne mniej mąki). Masa będzie się kleić, ale nie powinna być lejąca.
  7. Z gotowej masy formujemy kotlety (ja ich w niczym nie obtaczałam). Smażymy na rozgrzanym oleju, ok. 5 min z każdej strony.


Smacznego!
Anka

piątek, 22 listopada 2013

Słoik słońca

Czemu słoik słońca? Taki miał być początkowo tytuł naszego bloga, ale po konsultacjach ze znajomymi uznałyśmy, że za bardzo kojarzy się z przepisami na przetwory, a przecież nie o to nam chodziło. Jednak pomysł ze słoikiem, w którym można by zamknąć słońce na jesień i zimę, podobnie jak przechowuje się dżemy, pozostał. A w takie szare listopadowe dni wraca do nas jeszcze częściej.


Kiedy słońca brak, widoków na wakacje w ciepłych krajach też, proponujemy dodać trochę kolorów ze słonecznej gamy do przygotowywanych dań. Piękną żółtą barwę daje kukurydza (w postaci ziarenek albo kaszki), z dyni możemy uzyskać różne odcienie pomarańczu, a papryka, której jesienią jest obfitość, oprócz tych dwu kolorów, występuje też w wersji czerwonej, która skutecznie ożywi każdy zestaw składników.

Propozycja I - zapiekanka z kaszy kukurydzianej z papryką 

przepis z Veganomiconu


Składniki:
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego
  • 4 szkl. kukurydzy (z puszki)
  • 1 czerwona papryka, drobno pokrojona
  • 1 szkl. mleka kokosowego (lub 1/2 szkl. mleka i 1/2 szkl. wody - mleko dodaje kremowości, ale tutaj spokojnie wystarczy pół szklanki, szczególnie, jeśli mleko jest gęste)
  • 1/4 szkl. mąki kukurydzianej
  • 1/2 szkl. kaszy kukurydzianej
  • 1 cebula, drobno pokrojona
  • natka pietruszki - drobno pokrojona
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka sproszkowanego chili

Przygotowanie:
  1. Podsmażamy cebulę i paprykę na oleju, aż cebula będzie miękka. W międzyczasie, mieszamy mleko kokosowe z mąką kukurydzianą, aż się dobrze połączą. Cebulę i paprykę zdejmujemy z patelni, lekko studzimy. Przekładamy do blendera i miksujemy razem z 2 szklankami kukurydzy. Tak powstałe purée przekładamy do większego naczynia, wlewamy wcześniej rozmieszane mleko z mąką, dokładnie mieszamy, a następnie dodajemy resztę składników: pozostałe 2. szkl. kukurydzy, kaszę kukurydzianą i przyprawy. W oryginale były świeże jalapeños, ale zapewniam, że suszone chili też dodaje słusznej mocy.
  2. Piekarnik nagrzewamy do 180 st. Naczynie żaroodporne smarujemy olejem, a następnie wylewamy do niego gotową masę. Wkładamy do piekarnika na  40-50 minut. Zapiekanka ma być zrumieniona z wierzchu, a wewnątrz miękka, ale nie płynna. Po wyjęciu z piekarnika dobrze jest zostawić ją na 10 minut, żeby ostygła, a dopiero potem kroić.
  3. Podajemy z misą zielonej, chrupiącej sałaty.


Propozycja II - placuszki z kaszy jaglanej z zielonym groszkiem i szpinakiem

wariacja na temat tego przepisu


Składniki:
  • 1 szkl. kaszy jaglanej 
  • szczypta szafranu lub kurkumy
  • łyżka oliwy + olej do smażenia placków
  • 1 cebula, drobno pokrojona
  • 3 rozgniecione ząbki czosnku
  • 1 szkl. mrożonego groszku
  • 1/2 szkl. mąki z ciecierzycy(można zamienić na kukurydzianą/ ziemniaczaną)
  • 2 łyżki siemienia lnianego + 4 łyżki wody
  • 1-2 łyżeczki słodkiej papryki 
  • sól i pieprz do smaku

oprócz tego:
  • 100 g szpinaku "baby", umytego i osuszonego
  • łyżka oliwy
  • 1-2 posiekane ząbki czosnku
  • sól i pieprz

Przygotowanie:
  1. Wyjmujemy groszek z zamrażalnika. Zdąży odmarznać, podczas gdy będziemy przygotowywać pozostałe składniki, a nie musi być całkowicie rozmrożony.
  2. Gotujemy kaszę w dwóch szklankach wody lub bulionu warzywnego, który uzyskujemy poprzez zalanie wodą suszonej włoszczyzny. Zostawiamy do wystudzenia.
  3. W tym czasie, mieszamy siemię lniane z 4 łyżkami wody - powstanie galeretowata masa.
  4. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy najpierw cebulę, a gdy ona się zrumieni - czosnek. Można przykryć pokrywką, żeby cebula się poddusiła. Kiedy cebula zmięknie, zdejmujemy patelnię z ognia, cebulę możemy przełożyć na talerz, żeby szybciej wystygła.
  5. Ugotowaną kaszę łączymy z cebulą i groszkiem, dodajemy przyprawy (w tym kurkumę/ szafran), potem mieszaninę z siemieniem lnianym, a na końcu - po trochu - mąkę z ciecierzycy. Być może będzie trzeba jej trochę mniej lub więcej niż pół szklanki. Chodzi o to, żeby masa dała się zagnieść, ale nie była zbyt sucha. Z masy formujemy nieduże kulki, spłaszczamy. Kotleciki układamy np. na dużym talerzu, odstawiamy na chwilkę.
  6. Teraz czas na przygotowanie szpinaku: rozgrzewamy oliwę, wrzucamy pokrojony czosnek, a po chwili liście szpinaku. Smażymy chwilkę, aż listki zmienią kolor. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem.
  7. Zdejmujemy szpinak z patelni i, o ile udała się nam trudna sztuka nie-ubrudzenia patelni, możemy rozgrzać olej do smażenia placuszków. Na początek proponuję 2 łyżki - żeby kotleciki się nie przykleiły, ale też nie opiły zbyt dużo tłuszczu. Na rozgrzany olej kładziemy placuszki, smażymy z obu stron po 5-7 min (aż się zrumienią). Podajemy ze szpinakiem.

 

Propozycja III - dyniowo-kokosowe kostki

Pomysł pochodzi stąd, ale przepis jest nieco zmieniony.



Składniki:

Spód
  • 1 i 1/2 szkl. płatków owsianych
  • 100 g rodzynek
  • 1/4 szkl. orzechów włoskich
  • 1/4 szkl. wody

Warstwa kokosowa:
  • 1/2 - 3/4 szkl. mleka kokosowego
  • 1/2 szkl. wiórków kokosowych
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • stewia w proszku  - do smaku

Warstwa dyniowa:
  • 2/3 szkl. musu z dyni
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1/4 szkl. syropu klonowego/ syropu z agawy (albo stewia w proszku do smaku)
  • 1/4 szkl. płatków owsianych

Przygotowanie:

  1. Zaczynamy od zmielenia płatków owsianych w blenderze; taka owsiana mąka będzie nam potrzebna i do spodu, i do warstwy dyniowej, więc najlepiej od razu zmiksować 1 i 3/4 szklanki płatków.
  2. Przygotowujemy spód: rodzynki miksujemy z wodą - najlepiej dodawać ją po trochu. Ma powstać klajstrowata masa, którą zagniatamy ze zmiksowanymi płatkami, orzechami i stewią. Gdyby nie chciało się zagnieść, dodajemy jeszcze trochę wody, albo odrobinę tłuszczu kokosowego (nie więcej niż łyżkę). Gotowe ciasto rozwałkowujemy na kwadrat o boku 20 cm.
  3. Układamy na blaszce lub tacy (nie jest potrzebne bardzo wysokie naczynie). Wkładamy do zamrażalnika.
  4. W tym czasie przygotowujemy kremy: dyniowy i kokosowy. Mleko kokosowe (przy otwieraniu puszki trzeba uważać, żeby odlać rzadki płyn, nie przyda się nam) rozcieramy ze stewią i wiórkami kokosowymi. W drugim naczyniu mieszamy 1/4 szkl. wcześniej zmielonych płatków owsianych oraz pozostałe składniki masy dyniowej.
  5. Wyjmujemy ciasto z zamrażalnika. Na spodzie rozsmarowujemy masę kokosową, a na niej - dyniową. Całość wkładamy zamrażalnika na 30-40 min. Ciasto ma być zwarte, ale nie zamrożone.
  6. Wyjmujemy ciasto z zamrażalnika, próbujemy, czy aby dobre, a potem przechowujemy w lodówce (wytrzymuje 3-4 dni - zależy, ile osób podejmie się "ratowania" ciasta :) ).

Smacznego!

Magda

sobota, 9 listopada 2013

Śliwkowe muffiny śniadaniowe

Zaczął się kolejny już w listopadzie lekko przedłużony weekend, czyli idealna okazja, żeby dłużej posiedzieć przy śniadaniu. A może nawet żeby jeszcze w szlafroku przygotować muffiny, które uprzejmie upieką się w czasie, kiedy my będziemy dopełniać porannej toalety. Nie będzie przecież dokąd biec, więc najlepiej siąść z pierwszą kawą, świeżo upieczonym muffinem i spokojnie pocelebrować długie śniadanie.


Muffiny niekoniecznie kojarzą się z czymś pożywnym, ale naprawdę łatwo jest je zamienić w sycące śniadanie. Wystarczy, że zamiast białej mąki użyjemy mąki pełnoziarnistej, a dodatkowo przemycimy jeszcze trochę błyskawicznych płatków owsianych i nasze muffiny w magiczny sposób staną się zdrowym śniadaniem, który dostarczy nam energii na parę dobrych godzin. Jeśli dołożymy do nich jeszcze jakieś świeże owoce, to dodatkowo będą pięknie pachniały.


Zgodzę się, że lekkie, delikatne muffiny to dobry pomysł na szybki deser, ale na śniadanie wolę takie trochę bardziej treściwe i mniej słodkie wypieki, więc i ten przepis poza mąką pełnoziarnistą i płatkami zawiera też proporcjonalnie niedużo cukru. Kiedy muffiny już miały wjeżdżać do piekarnika, przypomniał mi się cukier perlisty, którego prawie nigdy nie używam, więc stoi zapomniany w kącie. W ostatniej chwili pomyślałam, że takie białe kuleczki cukru będą ładnie kontrastować z ciemniejszym ciastem, dlatego moje zdrowe muffiny zyskały średnio zdrową posypkę z cukru. Za to jak ślicznie wyglądają! ;)


Nieważne, jakie domownicy mają plany na Święto Niepodległości, na jaki marsz się wybierają albo z kim będą się kłócić przy obiadowej zupce, na pewno skuszą się na pachnące muffiny ze śliwkami. A potem niech już się kłócą, czyja racja jest najbardziej słuszna. Chociaż może muffiny zakleją ich na tyle skutecznie, że zaniechają wszelkich dyskusji... hmm, pomarzyć zawsze można :)

Śliwkowe muffiny śniadaniowe

przepis to moja wersja muffinów z tego bloga

Składniki:

(na 12 solidnych muffinów)
  • 1 i 1/2  szkl. mąki pełnoziarnistej
  • 1 i 1/4 szkl. błyskawicznych płatków owsianych (albo górskich, zmiksowanych, aż powstaną drobniejsze płatki)
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • szczypta soli
  • 2 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1 szkl. drobno posiekanych śliwek
  • 1/2 szkl. musu jabłkowego (albo rozgniecionego banana albo 2 łyżki mielonego siemienia + 6 łyżek wody)
  • 1/3 szkl. cukru
  • 1/2 szkl. oleju
  • 1 szkl. mleka sojowego lub migdałowego
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego

  • cukier perlisty do posypania

Przygotowanie:

  1. Nagrzewamy piekarnik do 180 st.
  2. W dużej misce dokładnie mieszamy wszystkie suche składniki. Dodajemy drobno pokrojone śliwki. 
  3. W oddzielnej misce mieszamy pozostałe składniki (poza cukrem perlistym).
  4. Powoli dodajemy mokre składniki do suchych i szybko mieszamy, aż składniki się połączą. 
  5. Wymieszane ciasto wykładamy do formy na muffiny, posypujemy cukrem perlistym. 
  6. Pieczemy w piekarniku przez ok. 25 min, aż muffiny się zarumienią. 
  7. Upieczone muffiny zostawiamy na ok. 5 min w foremkach, potem ostrożnie wyciągamy z foremek (można pomagać sobie łyżką).


Smacznego!

Anka

sobota, 2 listopada 2013

DYNIOWY POST POST-HALLOWENOWY

Lubicie dynię? Albo „dyńkę”, jak mówią niektórzy? :)
My lubimy, jak się okazało, chociaż pierwsze eksperymenty z dynią robiłyśmy dopiero w zeszłym roku. Nie wiedzieć czemu, dynię można u nas kupić właściwie tylko w październiku i listopadzie, jakby nadawała się jedynie do wycinania lampionów na Halloween.
Poniżej podajemy kilka pomysłów, co zrobić z dynią, oprócz wspomnianych lampionów oraz zupy.

UWAGA: Do wszystkich przepisów będzie potrzebny mus z dyni. Jak go uzyskać?

Najłatwiej upiec dynię w piekarniku. Trochę to trwa, więc dobrze upiec jej od razu więcej – a potem można zamrozić. Z naszych dotychczasowych doświadczeń wynika, że dobrze nadają się dynia „muscat” i „Hokkaido” (czasami na straganach są opisane odmiany); szczególnie ta druga ma delikatny, lekko słodki smak, a obie charakteryzują się lekką konsystencją (nie mączystą).

Jak upiec dynię w piekarniku?
Dynię przekroić na pół, nożem lub łyżką wybrać nasiona. Blachę do pieczenia wyłożyć papierem lub folią aluminiową. Ułożyć dynię miąższem do góry i wstawić do mocno nagrzanego (200 stopni Celsjusza) piekarnika na 30-40 min. Czas zależy od wielkości dyni i mocy piekarnika. Dynia jest gotowa, gdy miąższ jest na tyle miękki, że można go bez problemu wyjąć łyżką. W trakcie pieczenia w zagłębieniach po nasionach może się zbierać woda – trzeba ją wylać.
Upieczony miąższ wybieramy łyżką z dyniowych „skorupek” i zostawiamy do ostudzenia. Potem miksujemy blenderem i dzielimy na porcje – takie, żeby było nam wygodnie rozmrażać, np. ok. szklanki, i wkładamy do pojemników do zamrażania lub po prostu do zwykłych foliowych worków.


Szczegółowy opis i zdjęcia znajdziecie tu.

Gotowy mus można wykorzystać do wielu potraw - poniżej kilka sugestii:


PRZEPIS I – Dyniowy kubek 

 


Proste, szybkie w przygotowaniu, a do tego super rozgrzewające mleko z dynią.
Idealne na słotny jesienny wieczór, ale może być także bazą do dyniowego latte na leniwy weekendowy poranek.

Składniki (na 1 osobę)
  • 1 szklanka mleka sojowego/ migdałowego
  • 1/4 szklanki musu z dyni
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
  • ewentualnie 1-2 utłuczone goździki 
  • 1 łyżeczka syropu klonowego (można wymienić na stewię albo cukier)
  • parę kropel aromatu waniliowego/ śmietankowego


Zmiksować wszystkie składniki oprócz syropu/ stewii. Jeśli używamy cukru, trzeba go dodać teraz, żeby się rozpuścił przy podgrzewaniu. Można też do mieszania użyć po prostu widelca, ale dzięki użyciu blendera powstanie lekka pianka. Zmiksowany płyn podgrzewamy w rondelku, aż będzie dobrze ciepły. Zdejmujemy z ognia i jeszcze raz miksujemy.
Mniam! Można jeszcze dodać jeszcze kleks mleka kokosowego na wierzch, i posypać odrobiną cynamonu, albo zrobić dyniowe caffè latte, dolewając miarkę lub dwie espresso.

PRZEPIS II – PIECZONA OWSIANKA Z DYNIĄ

Owsianka? Pieczona? Otóż tak, i do tego zapewniam, że nawet ci, którym owsianka kojarzy się ze smętną zupą mleczną, będą się zajadać tak przygotowanymi płatkami owsianymi.
Przepis pochodzi z tej strony.


Składniki (dla 2 osób):
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 2/3 szklanki mleka sojowego
  • 1/2 szklanki musu z dyni
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 2 łyżki syropu klonowego
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki zmielonej gałki muszkatołowej
  • parę goździków, ziarenko ziela anielskiego – rozgniecione w moździerzu (zamiast wymienionych przypraw można użyć gotowej przyprawy do piernika)
  • dodatkowo: garść rodzynek/ kilka posiekanych daktyli


Wymieszać wszystkie suche składniki w jednej misce. W drugiej misce wymieszać mleko, puree z dyni, syrop klonowy i aromat. Suche składniki dodać do mokrych, wymieszać. Dodać rodzynki/ daktyle (można też użyć posiekanych orzechów, migdałów, albo kto co lubi). Nagrzać piekarnik do 170 stopni Celsjusza. Nieduże naczynie żaroodporne (np. 15 x 15 cm) wysmarować niewielką ilością oleju. Przełożyć masę płatkową do naczynia. Piec 20-25 min. Owsianka będzie przypieczona i chrupiąca z wierzchu, a miękka w środku.

 

PRZEPIS III: Koperty z dyniowym nadzieniem (takie kopertki raczej)

Pomysł pochodzi stąd


Ciasto:
  • 1/4 szklanki stopionej margaryny, albo oleju
  • 1/4 szklanki margaryny pokrojonej w kostkę (wiem, że to idiotyczna miara, ale ja pokroiłam w dość drobną kostkę i wtedy łatwiej zmierzyć)
  • 1 szklanka mąki pełnoziarnistej
  • 2/3 szklanki białej mąki (pszennej)
  • 1/4 łyżeczki cynamonu + szczypta gałki muszkatołowej
  • 1/4 łyżeczki soli
  • mąka do wałkowania ciasta
  • zimna woda - tyle, żeby dało się zagnieść ciasto (zacząć od 2-3 łyżek)

Nadzienie:
  • 1/2 szklanki puree z dyni (upieczona/ ugotowana i zmiksowana dynia)
  • 1/4 szklanki oleju
  • 1/4 szklanki brązowego cukru
  • 1 łyżka syropu klonowego (pominęłam)
  • 1/4 łyżeczki przyprawy do piernika, albo tylko cynamonu
  • 1 łyżeczka soku z cytryny

Polewa:
  • 1/3 szklanki mleka kokosowego
  • parę łyżek cukru pudru – do smaku :)
  • ewentualnie: łyżeczka oleju kokosowego (pominęłam)
  • cukier waniliowy, albo wanilia

UWAGA: przepis jest na około 10 ciasteczek, zależy, jak duże – można spokojnie przemnożyć proporcje przez dwa.

Przygotowanie:

Wszystkie składniki na ciasto umieścić w misce, zagnieść; będzie się trochę sypało, wtedy dodać zimnej wody (ja chyba dodałam w końcu z 4- 5 łyżek, ale trzeba po trochu próbować – tylko tyle, żeby się zagniotło). Do lodówki na pół godziny.

W tym czasie można przygotować nadzienie. Podgrzać wszystko w garnuszku, aż się cukier rozpuści. Ostudzić lekko, zanim się zacznie nakładać na ciasto.

Schłodzone ciasto rozwałkować jak najcieniej, wycinać kwadraciki albo prostokąty. Nie wiem, ile dokładnie cm, ale na placuszku mieści się 1-2 łyżeczki nadzienia, nie więcej. Przykryć drugim placuszkiem. Przycisnąć brzegi widelcem.

Piekarnik ma mieć na początku temperaturę 200 stopni, a po 5 minutach każą zmniejszyć do 175 stopni i piec jeszcze 12 minut (ja piekłam dłużej, ale trzeba patrzeć, żeby się nie spaliły).

Co do polewy: moje mleko było raczej w stanie stałym, więc je roztarłam z cukrem pudrem i cukrem waniliowym w miseczce, i zrobił się taki gęsty lukier, którym polewałam ciasteczka. Ale nie trzymał się karnie powierzchni :D.

Całość jest przyjemnie jesienno-szarlotkowa.


Jak widać, dynia nadaje się nie tylko do przygotowania lampionów :) Można się nią cieszyć przez całą jesień.

Smacznego!

Magda

wtorek, 24 września 2013

Jabłecznikowa owsianka


Na owsiankę pierwszy raz natknęłam się w „Tajemniczym ogrodzie”. Tam była ona synonimem oszczędności, niewyszukanej kuchni i ogólnego smutku. 


W naszym domu owsianka raczej się nie zdarzała, a jedyny produkt owsinankopodobny jaki pamiętam z dzieciństwa to zupy mleczne w przedszkolu. No i tych przedszkolnych zupek raczej nie wspominam jako rarytasu. Dlatego przez długi czas bardzo sceptycznie podchodziłam do owsianek, które masowo przewijają się przez blogi kulinarne, zwłaszcza te zza oceanu.

 
Jednak któregoś dnia zdjęcie jednej z super wypasionych owsianek zrobiło na mnie takie wrażenie, że musiałam ją zrobić. Najlepsze jest to, że nie mam pojęcia, która to mogła być owsianka, bo od tamtego czasu owsianka stała się moim typowym jedzeniem śniadaniowym. Śniadanie = owsianka, no chyba że jest upał albo mam mnóstwo czasu na przygotowanie jakiegoś bardziej skomplikowanego śniadania. Najczęściej przygotowuję owsiankową bazę wieczorem, a resztę dodatków kombinuję rano, w zależności o tego, co mam akurat pod ręką.



Owsianka przygotowana z poniższego przepisu pomogła mi przetrwać wiele zimnych, burych poranków :) Jest sycąca, równie dobra na ciepło jak i na zimno, a na dodatek nie potrzeba do niej jakichś niezwykłych składników.

Jabłecznikowa owsianka

(porcja dla jednej głodnej osoby)

Składniki:

  •  ½ szkl. płatków owsianych, górskich
  • 1 ½ szkl. wody

  • ½ średniej wielkości jabłka, pokrojonego w drobniutką kostkę
  • 1-2 łyżki rodzynek
  • 1 łyżka masła orzechowego
  • ¼ łyżeczki cynamonu

opcjonalnie:

  • 3-4 łyżki mleka sojowego/migdałowego/kokosowego (będzie jeszcze bardziej kremowa)
  • kilka kropli aromatu waniliowego
  • stewia do smaku

Wykonanie:

 

WIECZOREM:

  1. W rondelku gotujemy wodę lub odmierzamy zagotowaną z czajnika, dodajemy płatki owsiane.
  2. Zagotowujemy na średnim ogniu, uważając, aby nie wykipiała (bo owsianka jakoś tak bardzo lubi). Następnie gotujemy ok. 5 min na małym ogniu. 
  3. Płatki nie wchłoną całej wody, dopiero w ciągu nocy napęcznieją. Zdejmujemy z gazu, odstawiamy.

RANO:

  1. Podgrzewamy owsiankę na małym ogniu, mieszając uważnie (można dodać 3-4 łyżki mleka, chociaż nie jest to konieczne). Jeśli dodajemy aromat lub stewię, najlepiej zrobić to teraz, bo dużo łatwiej rozmiesza się je w rondelku niż później w misce.
  2. Owsiankę przekładamy do miski, dodajemy pokrojone jabłko, rodzynki i masło orzechowe i wszystko posypujemy cynamonem.



Z taką owsianką zastrzyk energii gwarantowany!

Anka