Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śliwki suszone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śliwki suszone. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 grudnia 2014

Czekoladki z nadzieniem z suszonych śliwek

Trufle. Czekoladki. Słowa, które wydawały mi się przerażające w połączeniu z "własnej roboty". Że niby ja mogę zrobić własnoręcznie czekoladki? Które będą jadalne? Po kilku próbach, mniej lub bardziej udanych (chociaż umówmy się, nawet niezbyt udane próby zawierające czekoladę zniknęły w bliżej nieznanych okolicznościach), stwierdzam, że czekoladki to nic bardzo trudnego.


Jest tylko jedna rzecz, której czekoladki nie wybaczą: oszczędzania na składnikach. Ponieważ w czekoladkach nie ma nic takiego jak mąka w cieście czy inny wypełniacz, czekoladki wymagają, żeby wszystkie dodatki były jak najlepsze: aromatyczne i o wyrazistym smaku. Jak na przykład śliwki suszone.


Śliwki suszone to jedna z tych rzeczy, do których musiałam dorosnąć: nie przepadałam za nimi specjalnie jako dziecko i pamiętam, że z suszonych śliwek w czekoladzie najbardziej lubiłam czekoladową warstwę z wierzchu. Magda za to wolała śliwki, więc często było tak, że ja pochłaniałam czekoladę, a Magda zjadała śliwkę ze środka. Tak się sprawa prezentowała jeszcze całkiem niedawno.


Potem zobaczyłam, że można zrobić czekoladowy krem do chleba na bazie suszonych śliwek. I wtedy mnie olśniło: czekoladki z nadzieniem z czekoladowego kremu ze śliwkami! Taaa daaam!


Te czekoladki to coś, co idealnie nadaje się na mikołajkowy drobiazg do skarpety, bo: a) nie wymagają długiej na kilometr listy składników i b) można je zrobić nawet jeśli nie ma się akurat dostępu do piekarnika. Chociaż nie będę ukrywać, że żeby czekoladki wyszły dobre, trzeba dysponować naprawdę smacznymi suszonymi śliwkami. Takimi, które nie leżały koło podwędzanej kiełbasy.

Czekoladki z nadzieniem z suszonych śliwek
na około 20 szt.

Składniki:

  • 125 g czekolady (w tym 25 g oddzielnie)
  • 50 g suszonych śliwek
  • 2 łyżki rumu
  • 2 łyżki mleka sojowego (lub 4, jeśli czekoladki mają być bezalkoholowe i pomijamy rum)
  • odrobina stewii (opcjonalnie)

Wykonanie:
  1. W kąpieli wodnej roztapiamy 25 g czekolady na nadzienie. 
  2. Oddzielnie roztapiamy w kąpieli wodnej resztę czekolady.
  3. Do foremek na czekoladki wkładamy na dno i ścianki ok. 1 łyżeczki czekolady (lub troszkę więcej - ma przykryć dno i ścianki). W ten sposób robimy "skorupki", które nadziejemy masą. 
  4. Foremkę ze ściankami pokrytymi warstwą czekolady wkładamy do lodówki i czekamy aż zupełnie stężeje.
  5. W tym czasie przygotowujemy masę: jeśli śliwki są miękkie, a nie wysuszone na wiór, miksujemy je po prostu z mlekiem i rumem, aż powstanie gładka masa. Jeśli śliwki są bardzo suche, trzeba je najpierw namoczyć w gorącej wodzie i BARDZO dokładnie odcedzić, po czym zmiksować na gładką masę (wtedy raczej nie trzeba już dodawać mleka).
  6. Do zmiksowanych na gładką masę śliwek dodajemy 25 g roztopionej czekolady i dokładnie mieszamy. Można też dodać odrobinę stewii.
  7. Gotową masę ze śliwek i czekolady przekładamy do "skorupek" z czekolady, zostawiając trochę miejsca na górną warstwę czekolady.
  8. Wykładamy po ok. 1 łyżeczce czekolady na wierzch czekoladek i wyrównujemy, np. przy pomocy noża.
  9. Wstawiamy do lodówki na min. 2 godziny (choć najlepiej na noc). Po tym czasie delikatnie wyjmujemy z foremek do czekoladek i przekładamy do pojemnika, w którym będziemy je przechowywać.

No, ale jeśli jeszcze nie nawróciliście się na suszone śliwki, to może któraś z poniższych propozycji bardziej do Was przemówi:

http://miejscyroslinozercy.blogspot.com/2013/12/mikoajkowe-maseko-kokosowe.html

Dla pani i pana, którzy mają już wszystko, ale marzy im się kanapka o smaku rafaello. Albo tost o smaku rafaello. Albo... no, w każdym razie dla kogoś, kto lubi smak kokosa.

http://miejscyroslinozercy.blogspot.com/2013/12/mikoajkowe-trufle-piernikowe.html

Idealne dla każdego, kto lubi przyprawy korzenne i niezbyt słodkie czekoladki. Niesamowicie pachną!

http://miejscyroslinozercy.blogspot.com/2014/10/weganskie-tabliczki-czekolady-szyte-na.html

Czekolada z bakaliami, pokruszonymi ciasteczkami, z czym tylko sobie kto wymarzy - nieskomplikowany i efektowny podarek dla absolutnie każdego, bo można tak zrobić czekoladę z ciasteczkami korzennymi i orzechami laskowymi, ale też z żurawiną i pestkami dyni, z orzechami włoskimi i rodzynkami... Z czym kto lubi :)

Życzę fury wegańskich łakoci w skarpecie w najbliższą sobotę!
Anka

wtorek, 26 listopada 2013

Nibygulasz z suszonymi śliwkami i czerwonym winem

Chodziły za mną suszone śliwki, miałam pod ręką kostkę sojową (zrządzenie losu, bo rzadko kupuję takie wynalazki) i otwartą butelkę czerwonego wina, nie miałam za to konkretnego pomysłu na obiad. Pomyślałam, że można by spróbować zrobić cięższy, aromatyczny sos i utopić w nim kostkę sojową, żeby nabrała smaku, którego inaczej jej brakuje.



Kombinacja wina, octu balsamicznego i śliwek sprawdziła się idealnie. Powstał pyszny, pięknie pachnący nibygulasz, który na drugi dzień smakował jeszcze lepiej, bo wszystkie składniki się przegryzły. Nie wiem, czy smakowałby jeszcze lepiej na trzeci dzień, bo wcześniej zniknął i nie miałam szansy się przekonać, takżeee...


Podejrzewam, że z sosem idealnie zgrałyby się jeszcze jakieś grzybki, nabrałby takiego jesiennego charakteru. Trzeba będzie spróbować następnym razem :)




Nibygulasz z suszonymi śliwkami i czerwonym winem


Składniki:

  • 3 szklanki gorącej wody
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziarnka ziela angielskiego
  • 1 łyżka suszonej włoszczyzny
  • 1/3 szkl. suszonych śliwek  

  • 2 szkl. kostki sojowej
  • gorąca woda (ok. 3 szkl.)
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1/2 łyżeczki rozmarynu

  • 2 łyżki oleju
  • 2 małe cebule (1 duża), posiekane w drobną kostkę
  • 1 łodyga selera, drobno pokrojona
  • 1 średnia marchewka, pokrojona w cienkie krążki
  • 3 ząbki czosnku, rozgniecione

  • 4 łyżki czerwonego wina
  • 1-2 łyżki czerwonego octu balsamicznego
  • 1 łyżka sosu sojowego

  • 1/2 szkl zielonej soczewicy, dokładnie przepłukanej wodą i odsączonej
  • + 1-2 szkl. wody

  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
  1. W misce zalewamy 3 szkl. gorącej wody pozostałe składniki na rosołek (liście laurowe, ziele angielskie, suszoną włoszczyznę i suszone śliwki). Odstawiamy.
  2. W oddzielnej misce zalewamy gorącą wodą 2 szkl. kostki sojowej. Wody powinno być wyraźnie więcej, bo kostka będzie bardzo pęcznieć. Odstawiamy.
  3. Nagrzewamy duży garnek. Na suchej patelni CHWILĘ “prażymy” tymianek, oregano i rozmaryn. Dodajemy olej i nagrzewamy go. Na średnim ogniu i pod przykryciem podsmażamy cebulę, selera i marchewkę, aż będą złociste (ok. 7-10), mieszając od czasu do czasu.
  4. Do podsmażonej cebuli, selera i marchewki dodajemy czosnek, smażymy ok. 2 min.
  5. Do garnka dodajemy czerwone wino i podgrzewamy, aż odparuje (czyli się zredukuje).
  6. Z rosołku wyciągamy liście laurowe, ziele angielskie i suszone śliwki. Płyn wlewamy do garnka i podgrzewamy, aż zacznie się gotować.
  7. W tym czasie kroimy namoczone suszone śliwki w drobną kostkę (jedną śliwkę na ok. 4 części). Odcedzamy też kostkę sojową,
  8. Namoczone i pokrojone śliwki oraz kostkę sojową dodajemy do rosołku.  Dodajemy też pieprz (wg. uznania). Znów podgrzewamy, aż zacznie się gotować.
  9. Do garnka dodajemy przepłukaną i odsączoną soczewicę, zagotowujemy. Zmniejszamy ogień i trzymamy na jak najmniejszym gazie, aż do momentu kiedy soczewica się ugotuje i zmięknie, mieszając od czasu do czasu. Zależnie od tego, jak gęsty gulasz chcemy uzyskać, można dodać trochę wody, wlewając ją po trochu (czyli nie 2 szkl. na raz :) ).
  10. Dodajemy sos sojowy i ocet balsamiczny. Uwaga! Radziłabym zacząć od 1 łyżki octu, spróbować i ewentualnie dopiero wtedy dodać drugą łyżkę, bo ocet ma bardzo specyficzny i wyrazisty smak, który nie wszystkim odpowiada. W tej potrawie ocet nie dominuje, ale znacznie wpływa na ostateczny smak gulaszu. Doprawiamy solą wg uznania.





Smacznego!
Anka