Pokazywanie postów oznaczonych etykietą curry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą curry. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 lutego 2015

Wegańska indyjska zupa z ciecierzycy z mlekiem kokosowym i zielonym groszkiem

Ta zupa jest cudowna. Cudowna. Kremowa, nieskomplikowana i pięknie pachnąca. Nic tylko namaczać ciecierzycę i obierać ziemniaki. Mniam!


Może ona i nie wygląda zbyt pięknie, może ma kilka dziwnych składników, ale jaka ona jest pyszna! PYSZNA! Rozgrzewająca, sycąca, pachnąca Dalekim Wschodem :)

Bazę zupy stanowią zmiksowane ziemniaki, które sprawiają, że jest ona naprawdę niezwykle kremowa. Z kolei mieszanka przypraw bardzo mi odpowiada, bo zawiera chili, nasiona selera (albo anyżu) i kolendrę, czyli same przepięknie pachnące składniki.

Autorka oryginalnego przepisu pisała, że zupa to jej wersja nadzienia do pierożków samosa, z tym że na takie leniwe dni, kiedy wizja smażenia pierożków jest odstraszająca. W życiu nie robiłam pierożków samosa (to jeszcze przede mną!), ale tę zupę zrobię pewnie jeszcze nie raz. It's definitely a buy :)


Wegańska indyjska zupa z ciecierzycy z mlekiem kokosowym i zielonym groszkiem

moja wersja tego przepisu

Składniki:
  • 1,25 kg ziemniaków
  • 1 łyżka oleju kokosowego (lub innego o neutralnym zapachu)
  • 6 ząbków czosnku, rozdrobnionych

  • 1 łyżeczka kuminu
  • 2 łyżeczki nasion kolendry
  • 1/2 łyżeczki nasion selera (lub anyżu)
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • sól do smaku
  • 1/2 łyżeczki chili
  • 1 łyżeczka suszonej trawy cytrynowej (można pominąć)

  • 6 szkl. wody
  • 2/3 szkl. mleka kokosowego
  • sok z jednej limonki
  • 1 szkl. mrożonego zielonego groszku
  • 1 szkl. suchej ciecierzycy, opłukanej, namoczonej i ugotowanej do miękkości

Przygotowanie:

  1. Ziemniaki obieramy i kroimy w ćwiartki. Gotujemy je do miękkości w gorącej osolonej wodzie i odcedzamy.
  2. W dużym garnku na oleju krótko podsmażamy ząbki czosnku (ok. 2-3 min). 
  3. Przyprawy rozcieramy w moździerzu i dodajemy do podsmażonego czosnku, chwilę trzymamy na małym ogniu (ok. 2 min).
  4. Kiedy przyprawy zaczną już pięknie pachnieć, garnek zdejmujemy z ognia i przy pomocy blendera miksujemy przyprawy na gładką masę, dodając po trochu ugotowane ziemniaki.
  5. Miksujemy przyprawy i ziemniaki, dolewając stopniowo wodę, tak żeby powstała kremowa zupa.
  6. Zupę zagotowujemy i dodajemy do niej ugotowaną ciecierzycę i zielony groszek.
  7. Zupę doprawiamy mlekiem kokosowym i limonką, trzymamy na małym ogniu ok. 15 min, żeby smaki się przegryzły.
  8. Solimy do smaku.

Smacznego!
Anka

wtorek, 4 listopada 2014

Bok choy z tofu w sosie z dodatkiem curry - wegański chiński makaron

Bok choy, czyli kapusta właściwa chińska, która według mnie smakuje jak kapusto-sałata z przebitkami szpinaku. Podaje się ją zwykle na ciepło, w zupie lub krótko przesmażoną. Ja zrobiłam z niej zieleninę, która towarzyszyła podsmażonym kostkom tofu i pysznemu sosowi z dodatkiem curry, który podpatrzyłam od Isy z Post Punk Kitchen. Pychaaa!


Ten makaron to obiad wymagający niedużego nakładu pracy, ale kilku garnków :) No i paru dziwnych składników, takich jak tofu i kapusta właściwa chińska (a tak swoją drogą, jakoś bardziej odpowiada mi jednak ta zangielszczona wersja chińskiego słowa, czyli bok choy), do tego jeszcze nasionek anyżu (może być gwiazdkowy, ale ja akurat nie miałam, więc wzięłam taki anyż z apteki), i resztki puszki mleka kokosowego.


Gotowe danie pachnie przepięknie curry, cynamonem i anyżem. Że po co dodawać składników przyprawy do piernika do obiadu? Ja uwielbiam zapach anyżu, więc kiedy tylko zobaczyłam, że Isa sugeruje dodatek nasion anyżu do tego sosu, nie trzeba było mnie już więcej przekonywać, że muszę wypróbować ten przepis. No a jeśli ktoś nie lubi anyżu, albo cynamonu (postaramy się to wybaczyć ;) ), może pominąć te korzenne dodatki i zrobić sos tylko z curry.


Można się tą potrawą ratować, kiedy mamy mało czasu, bo właściwie wszystko można przygotować z wyprzedzeniem, a przed podaniem obiadu czy kolacji trzeba jeszcze tylko ugotować makaron, no a całą resztę odgrzać.



Bok choy z tofu w sosie z dodatkiem curry

moja wersja tego przepisu


Składniki:
na 4 porcje

  • ok. 2 łyżek oliwy lub oleju do podsmażenia
  • 170- 200 g odsączonego, odciśniętego i pokrojonego w kostkę tofu (tu Magda opisała, jak odcisnąć tofu)
  • 200 g bok choya
  • 1 średniej wielkości czerwona cebula lub 2 szalotki, posiekane w drobną kostkę

Na sos:
  • 1 łyżka oliwy lub oleju do podsmażenia
  • 2 łyżeczki świeżego startego imbiru
  • 1 ząbek czosnku, rozdrobniony
  • 2-4 pokruszone papryczki chilli
  • 2 szkl. rosołku warzywnego (u mnie 2 łyżeczki suszonej włoszczyzny z + 2 szkl. wody)
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej, dokładnie wymieszane z 2 łyżkami zimnej wody
  • 2 łyżeczki curry
  • 1/4 łyżeczki nasion anyżu, rozdrobnionego w moździerzu
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 1/2 szkl. mleka kokosowego
  • sól wg uznania

  •  300-400 g pełnoziarnistego makaronu pszennego lub gryczanego 

  • ew. podprażony sezam do posypania (ja zapomniałam, ale myślę, że idealnie by pasował)

Przygotowanie:

Dodatki:
  1. Odsączamy i odciskamy tofu, a następnie kroimy je w kostkę ok. 1 cm na 1 cm.
  2. Liście bok choya dokładnie oczyszczamy, osuszamy i kroimy.
  3. Na patelni rozgrzewamy olej i podsmażamy tofu na średnim ogniu. Żeby tofu się nie zaczęło kruszyć, nie mieszamy go co chwila łyżką, tylko czekamy aż zrumieni się z jednej strony, lub ruszamy patelnią, żeby nie przywarło.
  4. Kiedy uznamy, że tofu jest już gotowe, zdejmujemy je z ognia i odstawiamy.
  5. Na tej samej patelni krótko podsmażamy pokrojonego bok choya. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy.
  6. Na tej samej patelni podsmażamy cebulę przez ok 3- 5 min. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy.

Sos:
  1. Robimy "rosołek naprędce": w misce lub rondelku zalewamy gorącą wodą 2 łyżeczki suszonej włoszczyzny.
  2. W oddzielnym rondelku rozgrzewamy 1 łyżkę oleju. Dodajemy rozdrobniony czosnek i starty imbir, podsmażamy około 1 min.
  3. Do podsmażonego czosnku z imbirem dodajemy "rosołek", curry, pokruszone płatki chilli, cynamon, imbir i sos sojowy.
  4. W filiżance dokładnie mieszamy mąkę ziemniaczaną z zimną wodą.
  5. Do zagotowanego rosołku z czosnkiem i imbirem dodajemy mieszaninę mąki ziemniaczanej i zimnej wody. Bardzo dokładnie mieszamy, żeby nie powstały grudki. 
  6. Podgrzewamy ok. 3- 5 min, żeby sos troszkę zgęstniał.
  7. Na koniec do sosu dodajemy mleko kokosowe i doprawiamy solą do smaku.

Makaron:
  1. Kiedy i tofu, i bok choy, i sos są już gotowe, gotujemy makaron wg wskazówek na opakowaniu. 
  2. Ugotowany makaron podajemy z resztą składników (ewentualnie posypujemy podprażonym sezamem.
Smacznego!
Anka

czwartek, 26 czerwca 2014

Tajskie curry z orzeszkami ziemnymi i słodkimi ziemniakami

Curry na blogu jeszcze raz, i znowu będę zachwalać, że idealne danie do zabrania ze sobą, a do tego tak łatwe w przygotowaniu, że nietrudno się zmobilizować do jego przyrządzenia nawet późnym wieczorem.


Ten sos curry nie wymaga długiego stania przy kuchni, cierpliwego podduszania cebuli na małym ogniu ani pilnowania, by czosnek się nie przypalił. Właściwie, jeśli zgromadzimy już składniki, całość sprowadza się do wrzucenia ich do garnka i pogotowania przez chwilę.

A co to za składniki? Mleko kokosowe, orzeszki ziemne, słodkie ziemniaki i pasta curry. Zaraz, zaraz, co ja tutaj wymyślam? Że mleko kokosowe, że słodkie ziemniaki, że pasta curry - kto ma takie rzeczy w lodówce? Już śpieszę z wyjaśnieniami :)



Słodkie ziemniaki można kupić w większości supermarketów, i nie są wcale aż takie drogie - a do tego przepisu wystarczą nam 2-3 sztuki średniej wielkości. Z batatami warto się zapoznać, bo są nie tylko pożywne, ale też mają miąższ o pięknym kolorze. Zresztą, nikogo, kto raz spróbuje słodkich ziemniaków, nie trzeba więcej zachęcać do ich jedzenia; każdy powód jest dobry, żeby przyrządzić takie ziemniaki, i na słodko i na słono.



Pastę curry przygotujemy sami, i choć lista przypraw jest długa, jej skompletowanie nie powinno być problemem. Najtrudniejsza do zdobycia może się okazać trawa cytrynowa. Ja używam suszonej i sproszkowanej, ale jeśli w Waszych spiżarkach akurat taka paczuszka nie leży, proponuję dodać więcej skórki limonkowej lub cytrynowej.  W ogóle, limonkę w tym przepisie możecie spokojnie zastąpić cytryną, bo jej zapach nie jest aż tak bardzo wyczuwalny.


W moim przepisie zastąpiłam czarny pieprz ostrą papryką, ale jeśli wolicie nieco mniej ostre potrawy, użyjcie pieprzu.
 
Dodatkowy bonus: możecie przygotować większą ilość pasty i ją zamrozić. A jeśli macie taką pastę w zamrażalniku, przygotowanie naszego sosu curry będzie naprawdę bułką z masłem (a raczej z mlekiem kokosowym :D).
Kiedy robiłam tę potrawę po raz pierwszy, miałam już wcześniej upieczone słodkie ziemniaki. Zmieniłam więc nieco kolejność przyrządzania, w ten sposób upraszczając sobie jeszcze zadanie :) Dlatego w punkcie 3 są dwie wersje do wyboru.

Ostatnia uwaga: używam niesolonych orzeszków ziemnych, ale możecie je zastąpić solonymi - w trakcie namaczania i gotowania oddadzą większość słonego smaku.


Pasta curry
Przepis za tym blogiem
 
  • 1/2 dużej cebuli lub 1 mała cebula, posiekana w kostkę
  • 3 suszone papryczki chili
  • 2,5 cm imbiru (lub 4 łyżeczki startego imbiru)
  • 1 źdźbło trawy cytrynowej lub 1 łyżeczka sproszkowanej suszonej
  • 1 łyżka soku z limonki lub cytryny
  •  skórka otarta z 1 limonki (lub cytryny)
  • 1 łyżka ostrego sosu (np. sos chili, sambal oelek)
  • 1 łyżeczka mielonego kuminu
  • 1 łyżeczka ziaren kolendry
  • 1 łyżeczka sproszkowanego chili (w wersji łagodniejszej - czarnego pieprzu)
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1/8 - 1/4 szkl. oleju o neutralnym zapachu (np. rzepakowego, słonecznikowego)

  1. Wszystkie składniki (oprócz oleju) umieszczamy w blenderze. Dolewamy olej po trochu, tak by dało się bez problemu zmiksować wszystko na jednolitą masę.
  2. Tę część pasty, której nie zużyjemy od razu, przechowujemy w zamrażalniku.


Tajskie curry z orzeszkami ziemnymi
Moja wersja przepisu z tego bloga

  • 3 średnie lub 2 duże słodkie ziemniaki
  • 1 łyżka oleju (można pominąć)
  • puszka mleka kokosowego
  • 1 szkl. niesolonych orzeszków ziemnych
  • 1/4 szkl. pasty curry
  • sól do smaku
  • ew. liście świeżego szpinaku (do podania)

1. Orzeszki zalewamy w rondlu gorącą wodą, odstawiamy na 20-30 min. Po tym czasie odcedzamy, zalewamy ponownie wrzątkiem i gotujemy pod przykryciem, aż zmiękną (ok. 15 min). Odsączamy. Po ugotowaniu orzeszki stracą złocisty kolor.
2. Z ziemniakami są możliwe dwie wersje: albo pieczemy w piekarniku obrane i pokrojone w grubszą kostkę (można to zrobić nawet dzień wcześniej; czas pieczenia: 20 min, ale najlepiej sprawdzić widelcem, czy zmiękły), albo podsmażamy w rondlu na łyżce oleju, a następnie podlewamy 1/2 - 3/4 szkl. wody i dusimy pod przykryciem, aż zmiękną. Nie trzeba czekać, aż woda całkowicie odparuje - w ten sposób trochę rozrzedzimy sos.

wersja z pieczonymi ziemniakami
3. Jeśli mamy ziemniaki wcześniej ugotowane, zaczynamy od podgrzania w rondlu mleka kokosowego, do którego dodajemy ziemniaki, potem orzechy, a na końcu pastę curry. Mieszamy, aż wszystko dobrze się połączy, solimy do smaku. 

wersja z podsmażanymi ziemniakami
3. Jeśli podduszamy ziemniaki, to do nich dodajemy mleko kokosowe, następnie orzeszki i na końcu pastę curry.

4. Można dodać do 1/2 szkl. wody, żeby rozrzedzić sos. Gdyby za to sos był za rzadki, można dodać 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej, rozmieszanej uprzednio z 2-3 łyżeczkami zimnej wody.
5. Po dodaniu pasty curry nie należy sosu gotować zbyt długo.
6. Przed podaniem, wrzucamy liście świeżego szpinaku "baby"; jeśli używamy zwykłego szpinaku, trzeba go porwać na mniejsze kawałki. Szpinaku już nie gotujemy z sosem - dlatego, jeśli będziemy potrawę podgrzewać, najlepiej przygotować szpinak oddzielnie i dodać go na samym końcu.
7. Podajemy z ryżem, np. basmati lub tajskim ryżem jaśminowym.


Smacznego!
Magda

niedziela, 1 grudnia 2013

Curry na dłuuugi tydzień

Bardzo lubię gotować, jak nie muszę, a nie lubię gotować, jak muszę. Są takie dni, jak na przykład niedziela wieczorem, kiedy na myśl o przygotowaniu obiadu na następny dzień, żaden dobry pomysł nie przychodzi do głowy. Chciałoby się, żeby w jakiś tajemniczy sposób obiad zrobił się sam ;-) Takich zaklęć nie znam, ale za to mogę podać sprawdzony patent na obiad: curry!


Piszę „patent”, bo curry to przepis-baza, można je robić chyba ze wszystkiego: brukselki, cieciorki, kalafiora, grochu, gotowej mieszanki warzywnej a nawet i z samych ziemniaków!  Nie ma jednego "właściwego" przepisu na curry, jego wersje różnią się w zależności od kraju, regionu, a pewnie nawet od domu. "Curry" znaczy po prostu sos, a w kuchniach krajów południowej Azji warianty sosów z mieszanką przypraw, którą na Zachodzie bezceremonialnie podpisuje się "curry", są po prostu niezliczone. Więc i my możemy tworzyć własne wersje, bo curry to nie suflet, nie zawiedzie nas i pokazowo nie siądzie po wyjściu z piekarnika :P


Zasada jest zawsze ta sama: na oleju (rzepakowym, ryżowym albo kokosowym – raczej nie na oliwie lub oleju słonecznikowym, bo tłuszcz musi się nadawać do dłuższego smażenia) podsmażamy przyprawy; zestaw może się różnić, podstawa to kumin, kurkuma, gotowa mieszanka curry, imbir (najlepiej świeży), może też być kolendra, gorczyca (najlepiej czarna). Wszystkie te dziwne przyprawy powinny być dostępne w lepiej zaopatrzonych sklepach ekologicznych albo w sklepach typu "kuchnie świata". Do curry świetnie pasują wszystkie ostre papryki, ale je dodajemy na samym końcu, inaczej zgorzknieją.


Następnie wrzucamy warzywa (np. brukselkę, ugotowaną cieciorkę itd.), mieszamy, aż oblepi je tłuszcz z przyprawami, a po chwili dolewamy trochę wody i przykrywamy garnek. Kiedy wszystko już się razem poddusi, dolewamy po trochu wody, w zależności od tego, jak gęsty sos chcemy uzyskać. Trzymamy na małym ogniu, mieszając od czasu, bo curry lubi się przyklejać.
Gotujemy, aż warzywa zmiękną: zależnie od rodzaju warzyw i wielkości kawałków, trwa to od 10 do 20 minut. W wypadku wcześniej ugotowanej ciecierzycy, ten etap odpada – wystarczy pogotować chwilę, aby smaki się przeniknęły.

Jeśli chcemy wzbogacić konsystencję sosu, możemy na koniec dodać ok. 1/2 szklanki czerwonej soczewicy (porcja na curry z 2 szkl. warzyw), i dolać jeszcze wody (1,5 - 2 razy objętość soczewicy).
W wersji luksusowej można dodać jeszcze mleka kokosowego, a powstanie kremowy sos.
Curry podajemy z ryżem basmati albo zwykłym, kaszą jęczmienną lub nawet jaglaną (nieortodoksyjnie :) ). A bardziej klasycznie to z placuszkami pita, ewentualnie z chlebem, a wersji fusion nawet z grillowanymi tortillami.


Curry aż kusi, by poeksperymentować z przeróżnymi warzywami (albo ich kombinacjami), robi się szybko, dobrze się podgrzewa, wspaniale rozgrzewa i dodaje energii, bo ma dużo ostrych przypraw. A do tego, można do niego użyć nawet gotowej mieszanki warzyw i efekt też będzie wcale niezły. Nasz wariant z klasycznym curry ma być może tyle wspólnego co ryba po grecku (o której nikt w Grecji nie słyszał :) ), ale jest naprawdę dobrym pomysłem na szybki i pełnowartościowy posiłek.

 

Curry warzywne

4 duże porcje

Składniki:

  • 1-2 łyżki oleju
  • 2 łyżeczki czarnej gorczycy
  • 4 ząbki czosnku, rozgniecione
  • 3 łyżeczki curry
  • 1 łyżeczka kuminu
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka rozgniecionych nasionek kolendry
  • 1 szkl. czerwonej soczewicy (przepłukanej wodą i odcedzonej)
  • 2 szkl. gorącej wody
  • 5 szkl. mieszanki warzywnej
  • sól
  • +/- 1/2 szkl. wody

Wykonanie:

  1. Rozgrzewamy olej i prażymy na nim gorczycę.
  2. Do uprażonej gorczycy dodajemy czosnek, curry, kumin, kurkumę i kolendrę. Krótko podsmażamy.
  3. Dodajemy warzywa i podsmażamy, aż będą miękkie.
  4. Dodajemy czerwoną soczewicę i wodę. Mieszamy
  5. Podgrzewamy na niedużym ogniu ok. 15 min, mieszając od czasu do czasu. 
  6. Jeśli soczewica nie zmiękła, a curry zaczyna mocno przywierać do dna, dodajemy po trochu wody.
  7. Podajemy z ryżem basmati, ryżem brązowym albo białym.
Można spakować do pudełek i zabierać do pracy. Curry dobrze się podgrzewa, rozgrzewa i dodaje energii, bo ma dużo ostrych przypraw.

Smacznego!
Magda