Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nerkowce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nerkowce. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 maja 2015

Wegański tofurnik z figami i karmelem

Całkiem niedawno odkryłam, że na naszym blogu nie ma ani jednego przepisu na tofurnik! Żeby jak najszybciej naprawić to niedopatrzenie, przedstawiam ten oto przepis na tofurnik z figami i karmelem :)

 


Robiłam jakiś czas temu taki bezsernik z ciasteczkami oreo, jednak wtedy masa zawierała kombinację tofu "twardszego" i kremowego (silken tofu). Ponieważ to drugie jest ciągle jeszcze dość drogie, wymyśliłam, że przerobię trochę oryginalny przepis. Tym razem użyłam tofu BIO Polsoi, które jest delikatniejsze od zwykłego tofu nie-bio, więc idealnie zastąpiło mieszankę tofu silken i zwykłego (które jest jednak trochę bardziej gąbczaste).


Myślę, że można by też użyć domowego tofu, jeśli akurat takie robicie.


Tak czy inaczej, tofurnik pozbawiłam dodatku oreo, za to dodałam karmel i figi. A tak! Bo zamarzyło mi się, żeby było tak słodko i nawet trochę przesadnie.

 
Przepis na karmel pochodzi z tego bloga, ja tylko nie dodawałam soli, który jest obowiązkowym składnikiem amerykańskich przepisów na tę ciągnącą się masę. Karmel wychodzi bezbłędny, a wystarczy tylko zmieszać wszystkie składniki i podgrzać je w rondelku. Według mnie, taki karmel jest nawet lepszy od swojego niewegańskiego prototypu. Zapewniam, że trudno jest odkleić się od rondelka, i to nie tylko za sprawą konsystencji tej pysznej masy ;)


A propos klejenia (się), kiedy skończyłam robić ten tofurnik, w mojej kuchni kleiło się chyba wszystko, a do mieszania masy użyłam dwóch trzech blenderowych pojemników i dwóch misek :D

 
Zresztą gotowanie w moim wydaniu zazwyczaj tak wygląda - kuchnia cała upaćkana, i góra naczyń do posprzątania. Bardzo się odnajduję na  tym zdjęciu autorki bloga Oh She Glows. A Wy? Jaki macie system? :)

Wegański tofurnik z figami i karmelem

Składniki:
(na tortownicę  20-22 cm)  

Spód:
( z Veganomiconu)
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 3/4 szkl. + 2 łyżki mąki pszennej
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżka cukru
  • 1/4 szkl. oleju o neutralnym zapachu
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 4-6 łyżek zimnej wody

Masa z tofu:
(na podstawie proporcji z tego przepisu)
  • 2/3 szkl. nerkowców - namoczonych w gorącej wodzie na min. 1/2 godziny i odsączonych
  • 425 ml mleka kokosowego
  • 615 g dobrego tofu
  • 1/2 szkl. cukru
  • 1/4 szkl. oleju o neutralnym zapachu
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 3 łyżki  mąki ziemniaczanej
  • 1/4 szkl. mąki pszennej 

Karmel:
(przepis stąd)
  • 1/4 szkl. masła z migdałów
  • 1/4 szkl. syropu klonowego
  • 2 łyżki + 2 łyżeczki oleju kokosowego (40 ml, olej odmierzamy na zimno, czyli w wersji stałej)
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego


Na wierzch:
  • ok. 10 suszonych fig, namoczonych i pokrojonych na 6-8 cząstek każda 
Wykonanie:

Spód:
  1. Zaczynamy od przygotowania ciasta: w misce mieszamy mąkę ziemniaczaną, mąkę pszenną, proszek do pieczenia i cukier. Dokładnie mieszamy.
  2. Do wymieszanych suchych składników dodajemy olej.
  3. Szybko zagniatamy ciasto, dodając tyle wody, żeby powstało równe, nierozsypujące się ciasto.
  4. Gotowe ciasto wkładamy do lodówki w szczelnym pudełku albo woreczku foliowym. Chłodzimy (min. 30 min, ale można zostawić i na noc, pamiętając, że po dłuższym chłodzeniu ciasto będzie bardzo twarde i będzie potrzebowało dużo czasu żeby "odtajać").
  5. Schłodzone ciasto wyciągamy z lodówki, czekamy aż da się je wałkować (czyli aż się trochę ociepli), wałkujemy i wykładamy do formy (okrągła o średnicy 20 cm, ewentualnie może być 22 cm, ale nie większa, bo tofurnik wyjdzie niski). Nie trzeba się przejmować, jeśli ciasto będzie się rozsypywać, po prostu wciskamy je palcami do formy.
  6. Wyłożone do formy ciasto dziurkujemy widelcem (żeby się nie porobiły ew. bąble powietrza) i pieczemy przez 15-20 min w piekarniku nagrzanym wcześniej do 180 st (ma się lekko zrumienić).
Masa:
  1. Odsączone orzechy nerkowca miksujemy w blenderze, dodając po trochu mleko kokosowe. Miksujemy kilka razy, aż nie będzie grudek (albo prawie :)).
  2. Teraz wygodnie będzie przełożyć masę do większej miski i dalej miksować już zewnętrzną końcówką blendera ("żyrafą"). Dodajemy po kawałku tofu, znowu dokładnie miksujemy.
  3. Dodajemy olej, cukier i aromat, blendujemy.
  4. Dodajemy oba rodzaje mąki i dokładnie miksujemy lub mieszamy.
  5. Gotową masę wylewamy na podpieczony spód.
  6. Nagrzewamy piekarnik do 175 - 180 stopni Celsjusza.
  7. Pieczemy sernik 60 minut, ale najlepiej po 40 minutach zajrzeć, i sprawdzić, czy się nie zrumienił za bardzo - wtedy trzeba wyjąć i przykryć z wierzchu folią aluminiową, i wstawić z powrotem do piekarnika.
  8. Sernik studzimy, a nawet chłodzimy przez noc w lodówce i na następny dzień przygotowujemy karmel.
Karmel:
  1. Wszystkie składniki na karmel umieszczamy w rondelku i podgrzewamy, mieszając, aż karmel zgęstnieje (ok. 3-5 minut); ewentualnie możemy zmiksować gorącą masę blenderem (ostrożnie!), żeby była jeszcze gładsza.
  2. Karmel wylewamy na wierzch tofurnika, układamy na nim kawałki fig. Zostawiamy do zastygnięcia.

Smacznego!
Magda

środa, 1 kwietnia 2015

Wegańska pastiera napoletana (także w wersji bezglutenowej!)

Pastiera jest typowym włoskim ciastem wielkanocnym, rodem z Neapolu, z którego zresztą pochodzi wiele innych słynnych słodyczy. Trochę przypomina sernik na kruchym spodzie, z nadzieniem złożonym z ricotty, pszenicy i czasem jeszcze budyniowego sosu, który skleja wszystko razem. Dodatek zboża symbolizuje obfitość i pomyślność.


W wersji bezglutenowej pszenicę zastępuje się białą kaszą gryczaną. Pomysł z kaszą mi się spodobał, bo uwielbiam gryczaną, a do tego kusiło mnie, żeby wypróbować spód bezglutenowy. Wykorzystałam ciasto, które Anka podała w przepisie na ciasteczka z figami. Przyznaję jednak, że wałkowanie mnie przerosło - kulę ciasta pocięłam na możliwe duże plastry, a potem ugniatałam i wałkowałam już w foremce (służy mi do tego marmurowy tłuczek od moździerza). Wycinanie kratki na wierzch to już była gorsza ekwilibrystka, ale jakoś się dało :) Może więc być wersja bezglutenowa.

pszenny spód
Za to jeśli nie zależy Wam na omijaniu glutenu, zachęcam do wypróbowania przepisu na kruche ciasto poniżej.  Odkryłam je niedawno i jestem nim zachwycona. Piecze się równiutko, nawet pod grubą warstwą masy, nie trzeba go wcześniej podpiekać. Nada się też na kruche babeczki, jeśli zostanie Wam nadmiar ciasta przy wałkowaniu. Oliwa w tym przepisie sprawdza się idealnie, jej zapach nie dominuje, a ciasto wychodzi gładkie i elastyczne.

pszenny spód
No a teraz do wege-ricotty... we włoskich przepisach wegańskich ricottę zastępuje się tofu. Zrobiłam taką wersję, ale mnie nie przekonała. Tofu jednak jest zbyt delikatne w zestawieniu z dosyć wyrazistą kaszą gryczaną (nawet w łagodniejszej, niepalonej wersji, wyczuwalny jest charakterystyczny smak). Zaczęłam się zastanawiać, co może najbardziej przypominać ricottę - niekwaśną, właściwie lekko słodką i rozpływającą się po podgrzaniu? Ano mleko kokosowe! Żeby jednak kokosowa ricotta nie rozpłynęła się tak zupełnie w pieczeniu, potrzebne było jeszcze coś o bardziej stałej konsystencji. Wtedy przypomniałam sobie o tofurniku, który robiłam jakiś czas temu (nie ma go na blogu), gdzie mleko kokosowe występowało w towarzystwie orzechów nerkowca, i niewielkiej ilości tofu. To było to! Namoczone, zmiksowane orzechy nerkowca w połączeniu z mlekiem kokosowym wyglądają prawie jak ricotta.

pszenny spód

Zastanawiał mnie też temat skórek kandyzowanych - czy powinno być ich dużo? W jedynej niewegańskiej pastierze, której miałam okazję spróbować już parę ładnych lat temu, ten dodatek nie wydał mi się jakoś dominujący. Zajrzałam na portal Giallo Zafferano, który traktuję jako swoistą wyrocznię w przepisach kuchni włoskiej (zdarzają się tam też przepisy wegańskie, ale ja podglądam przede wszystkim tradycyjne dania, żeby mieć punkt odniesienia, zanim zacznę je przerabiać "a la vegan"). Przepis mówił o 100 g kandyzowanych skórek różnych cytrusów na standardową porcję ciasta. Trochę dużo...

bezglutenowy spód

Z kolei na włoskich blogach spotkałam się często z przepisami, w których skórkę w cukrze w ogóle się pomija, bo ktoś za nią nie przepada. A w ogóle, to przepis na pastierę każdy ma swój własny, najlepiej tylko z niego korzystać, piekąc ciasto dla siebie i domowników :D Wtedy zrozumiałam chyba, dlaczego w kuchni włoskiej nie istnieje coś takiego jak Larousse Culinaire - encyklopedia smakoszy, niezawodna, gdy chcemy sprawdzić, jak NALEŻY zrobić taki czy inny klasyk kuchni francuskiej. Przesadzam? No, może trochę :) Przecież w Polsce też każdy ma swój własny, domowy przepis na piernik czy barszcz.

bezglutenowy spód

W sprawie skórek wybrałam w końcu wersję kompromisową: użyłam ich nieco mniej, czyli 70 g. Jeśli smażona skórka to nie to, co lubicie najbardziej, możecie jej nie dodawać, przepis na tym nie ucierpi. Zdecydowanie za to nie pomijajcie świeżej skórki cytrynowej, która nada piękny zapach i sprawi, że smak nadzienia będzie bardziej wyrazisty.

bezglutenowy spód
Przepis na ciasto pochodzi stąd, reszta to wynik moich prób i błędów na bazie proporcji z niewegańskiego przepisu na Giallo Zafferano.

Wegańska pastiera napoletana (także w wersji bezglutenowej!)

Składniki:

Na kruchy spód:
  • 300 g mąki pszennej
  • 100 g cukru
  • 120 ml mleka sojowego
  • 80 ml oliwy z oliwek
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
*w wersji bezglutenowej - ciasto z tego przepisu

Na nadzienie:
  • 250 g ugotowanej białej kaszy gryczanej (1 1/4 szklanki - mierzone po ugotowaniu)
  • 200 ml mleka sojowego
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 3/4 szkl. orzechów nerkowca (ok. 100 g), namoczonych w gorącej wodzie na min. godzinę
  • 150 g mleka kokosowego (ważymy stałą część, po odlaniu płynu)
  • 100 g tofu
  • 100 g cukru
  • 1 i 1/2 łyżeczki skórki otartej z cytryny
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 70 g mieszanych cytrusowych skórek kandyzowanych (można pominąć)


Przygotowanie:

Ciasto:
  1. Mąkę mieszamy z proszkiem i cukrem.
  2. Dodajemy oliwę, mieszając widelcem lub łyżką, aż powstaną grudki.
  3. Po trochu dolewamy mleko i szybko zagniatamy, aż wszystkie składniki połączą się z zwartą kulę.
  4. Ciasto wkładamy do szczelnego pojemnika lub owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na minimum godzinę. 

Nadzienie:
  1. Kaszę ważymy już po ugotowaniu. W przybliżeniu kasza po ugotowaniu waży 3 razy więcej. Ja robię tak: biorę 100 g kaszy  (1/2 szklanki suchej) i odejmuję nadmiar po ugotowaniu. 250 g ugotowanej kaszy to 1 1/4 szklanki.
  2. Odsączoną kaszę przekładamy z powrotem do rondelka i dodajemy mleko i aromat waniliowy. Zagotowujemy, a potem zmniejszamy temperaturę i gotujemy na małym ogniu, aż kasza wchłonie całe mleko. Odstawiamy i studzimy.
  3. Nerkowce odsączamy i przekładamy do blendera. Dodajemy mleko kokosowe i miksujemy na jak najgładszą masę. Dodajemy tofu i skórkę cytrynową, miksujemy.
  4. Dodajemy mąkę ziemniaczaną i dokładnie mieszamy lub blendujemy. Na koniec dodajemy kandyzowane skórki.
  5. Tak przygotowaną masę łączymy z ugotowaną na mleku kaszą.


Jak to wszystko połączyć:
  1. Schłodzone ciasto wyjmujemy na ok. 20 minut przed wałkowaniem, żeby doszło do temperatury pokojowej.
  2. Odkładamy 1/3 ciasta na kratkę na wierzch. 
  3. Pozostałe ciasto wałkujemy na grubość 0,5 centymetra, na wielkość formy (ja piekę w takiej o średnicy 24 cm, i zawsze mi zostaje jeszcze trochę ciasta, więc spokojnie może być większa forma). Zasadniczo powinna być tortownica, ale może być też foremka na tartę (ja tak robię, bo nie dorobiłyśmy się jeszcze dużej tortownicy). Formę najlepiej wyłożyć papierem do pieczenia.
  4. Gotowe nadzienie przekładamy do tortownicy/formy na tartę z wywałkowanym spodem.
  5. Wcześniej odłożoną 1/3 ciasta również rozwałkowujemy i wycinamy z niej pasy o szerokości ok. 2 cm. Układamy je na wierzchu ciasta na skos, nie prostopadle (tak jak widać na zdjęciu poniżej).
  6. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 st. Celsjusza. 
  7. Ciasto wstawiamy na najniższą półkę i pieczemy 60 minut, ale dobrze jest zajrzeć tak po 45 minutach, bo piekarnik piekarnikowi nierówny.
  8. Ciasto jest gotowe, kiedy kratka na wierzchu się zazłoci, a masa się zestali (nie wypływa :)).
przed pieczenieeeem - krateczka :)


Wszystkiego wegańskiego:)
Anka & Magda

niedziela, 29 marca 2015

Wegański kajmakowy mazurek - bez pieczenia, bez glutenu, bez rafinowanego cukru!

Już za chwilę Wielkanoc, czyli m. in. okazja do przygotowywania mazurków. Na przykład takich jak ten na zdjęciu poniżej, z rozpływającym się w ustach kajmakowym nadzieniem. Co najlepsze, można takie ciacho wykonać bez włączania piekarnika!



Nie mam nic przeciwko mazurkom z pieczonym spodem, wręcz przeciwnie. Po prostu chciałam się przekonać, czy można zrobić surowy mazurek. Okazuje się, że można, i jest on po prostu PYSZNY!


Pomyślałam o nadzieniu kajmakowym, bo właśnie kajmak to dla mnie najbardziej typowe nadzienie do mazurka (no dobra, jeszcze czekolada!).


Z namoczonych i odsączonych daktyli powstaje cudowny, kremowy karmel, który zamienia się w kajmak dzięki dodatkowi zmiksowanych na gładki krem nerkowców. Bardzo dawno temu jadłam ostatni raz tradycyjny kajmak, ale masa daktylowo-nerkowcowa moim zdaniem idealnie imituje oryginalne nadzienie (naładowane nieprawdopodobną ilością cukru i śmietanki!).


Kiedy szukałam pomysłu, jak zrobić masę kajmakową, trafiłam na kilka amerykańskich blogów, które opisywały jak zrobić pudding lub sos butterscotch. Żeby uzyskać gęstszy krem, pominęłam dodatek mleka migdałowego i zwiększyłam ilość nerkowców w stosunku do daktyli. Przyznam, że myślałam, że trzeba będzie taką masę jeszcze czymś zagęścić, ale wyszła po prostu idealnie kajmakowa :)


Z kolei spód to moja przeróbka tego spodu z Oh She Glows. Jest elastyczny, dobrze się trzyma, a przy tym jest bezglutenowy i nie trzeba go piec. Czy można chcieć czegoś więcej? ;)


Wprawdzie mazurki kojarzą mi się bardzo z precyzyjnymi, kolorowymi dekoracjami, ale nie miałam jakoś nastroju na układnie kwiatków czy innych baranków, więc ostatecznie posypałam swój mazurek z wierzchu płatkami migdałowymi. Zresztą, znikał w takim tempie, że misterne dekoracje można by było podziwiać przez jakieś pół godzinki, kiedy mazurek grzecznie siedział w lodówce. Ha!


Kajmakowy mazurek - bez pieczenia, bez glutenu, bez rafinowanego cukru

Masa:
  • 1 szkl. daktyli, zostawiona przez noc do namoczenia z 1/2 szkl. wody
  • 1 szkl. nerkowców
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • ew. kilka kropli ekstraktu z wanilii (niekoniecznie)
Spód:
  • 1 szkl. migdałów
  • 1 szkl. mąki owsianej lub zmiksowanych na mąkę płatków owsianych (100 g)
  • 1 szkl.daktyli, namoczonych w wodzie i porządnie odsączonych

Do dekoracji:
  • ok. 2 łyżek płatków migdałowych

Wykonanie:

Masa:

  1. Nerkowce miksujemy na gładką masę. Idealnie byłoby, żeby powstało nerkowcowe masło, ale jeśli będzie trochę grudek, też nic się nie stanie.
  2. Oddzielnie miksujemy daktyle z wodą, w której się moczyły przez noc. Powinien powstać gładki karmel. Czasem skórki daktyli są trochę twarde i nie chcą się rozdrobnić, no ale to trudno.
  3. Kiedy mamy już zmiksowane nerkowce i daktyle, łączymy je i dodajemy łyżkę oleju kokosowego. Dokładnie mieszamy.
  4. Można jeszcze dodać kilka kropli aromatu waniliowego, ale nie jest to konieczne.


Spód:

  1. Jeśli używamy płatków owsianych, trzeba je na samym początku zmiksować na mąkę.
  2. Następnie bierzemy daktyle na spód, odsączamy z wody i miksujemy.
  3. Oddzielnie miksujemy migdały, aż będą przypominać mąkę.
  4. Do zmiksowanych migdałów dodajemy mąkę owsianą, miksujemy.
  5. Do migdałów i mąki owsianej dodajemy zmiksowane daktyle. Chwilę miksujemy i zagniatamy ciasto w kulę.
  6. Gotowy spód wykładamy do formy (u nas 21 cm x 26 cm) i wyklejamy spód (można sobie też pomagać jakimś małym wałkiem, podsypując trochę mąki owsianej). 
  7. Kiedy ciasto jest już wyrównane, wykładamy na nie masę i równomiernie rozprowadzamy na spodzie.
  8. Teraz jest moment na dekorowanie, jeśli tak nam dusza dyktuje :) Można też pójść na łatwiznę i tak jak ja po prostu posypać z wierzchu mazurek płatkami migdałowymi.




Smacznego!

Anka

wtorek, 24 marca 2015

Makaron dla spragnionych wiosny

Czy Wy też nie możecie doczekać się wiosennych warzyw, zielonych, świeżych i chrupiących? Niestety, chwilę jeszcze trzeba będzie na nie poczekać, a póki co możemy od czasu do czasu poratować się mrożonkami. 


Dzisiejszy przepis prawie w całości pochodzi ze strony Uczta Wegetariańska, z tym że oczywiście go zweganizowałam :) Przy okazji chciałam napisać parę słów o przepisach pani Kingi Błaszczyk-Wójcickiej, które pod tym tytułem były drukowane w Magazynie Gazety Wyborczej (dziś Duży Format), ładnych parę lat temu. To były jedne z pierwszych przepisów wegetariańskich, z jakimi się zetknęłam, a już na pewno pierwsze, które wyglądały pysznie i nie przypominały jedzenia "czegoś bez czegoś" :D Do tego część z nich to przepisy wegańskie, jak na przykład ciasto na muffiny czekoladowe, które piekłam przy różnych okazjach, w formie babeczek albo po prostu ciasta "w jednym kawałku".  Więc dużo Uczcie zawdzięczam, chociaż od jej lektury do mojego przejścia na weganizm upłynęło jeszcze sporo czasu.



Tak jak napisałam, przepis "pożyczam" prawie w całości, a różnica polega tylko na zamienieniu sosu na wegański. Ten sos odkryłam niedawno i od razu dodałam go do listy ulubionych przepisów: prawdę mówiąc, mogę go jeść nawet łyżką prosto z blendera :D Chodzi o amerykański klasyk, Mac'n'Cheese, którego wegańską wersję można znaleźć na większości roślinnych blogów zza Kałuży.
 

To typowy comfort food, czyli danie, które może nie należy do najzdrowszych i najlżejszych, ale za to świetnie poprawia nastrój :) Ja wybrałam wersję, która zawiera gotowane warzywa, więc odpada smażenie cebuli (juhu!), więc może nie jest jakoś super zdrowe, ale całkiem odżywcze.




Zielony makaron z wegańskim sosem serowym 

Makaron:

Składniki:
  • 1 szkl. mrożonego bobu
  • 1 szkl. mrożonego zielonego groszku
  • 1 brokuł
  • po szklance makaronu na osobę (ok. 70g) - np. penne albo fusilli
 Przygotowanie:
  1. Brokuł sparzamy i gotujemy 7-9 min.
  2. Groszek i bóg gotujemy 3-5 min we wrzącej osolonej wodzie.
  3. Makaron gotujemy al dente zgodnie z instrukcjami na opakowaniu.

Sos serowy:
  • 1 szkl. obranych i pokrojonych ziemniaków (ok. 2 średnie sztuki)
  • 1/4 szkl. marchewki, obranej i pokrojonej w kostkę
  • 1/3 szkl. cebuli, posiekanej
  • 3/4 szkl. wody z gotowania warzyw
  • 1/2 szkl. orzechów nerkowca, namoczonych w ciepłej wodzie na min. 1 h
  • 1/4 szkl. mleka kokosowego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 2 łyżki płatków drożdżowych
  • sproszkowane chili i sól do smaku
 Przygotowanie:
  1. Warzywa gotujemy do miękkości w nieco większej ilości wody (resztę można wykorzystać np. do zupy). Lekko studzimy i odcedzamy, wodę zachowujemy. 
  2. Warzywa miksujemy z 3/4 szkl. wody z gotowania.
  3. Dodajemy namoczone i odcedzone nerkowce. Miksujemy.
  4. Dodajemy pozostałe składniki i miksujemy na gładki sos.
  5. Na koniec dodajemy odrobinę chili (według uznania) i ewentualnie sól, ale uwaga - płatki drożdżowe też są słone!
Smacznego!
Magda

piątek, 29 sierpnia 2014

Wegański "quiche" z kurkami

Kurki. Nerkowce. Kruchy spód. Czyżby quiche? Niby-quiche, no bo wegański i bez jajek.


Według mnie kurki to nieomylny znak, że (jak zwykle niespodziewany) koniec lata już nastąpił albo się zbliża. Ale mamy kurki, więc są pozytywy.



Kurki zostały w tej potrawie potraktowane iście po królewsku: z pysznych orzechów nerkowca powstała kremowa, delikatna masa, która idealnie pasuje do tych złocistych grzybków, bo nie zagłusza ich wyjątkowego smaku.


Spód to polecany już przez nas kilkakrotnie podstawowy kruchy spód z "Veganomiconu", który trzeba upiec zanim wleje się do niego kremową masę z nerkowców, no i doda się podsmażone kurki.


Do takiego obiadu (lub kolacji) aż prosi się otworzyć czerwone wino. No albo białe, nie będę się upierać, bo do tego niby-quicha pasować będzie i takie, i takie. Byle było dobre, bo kurki to taki rarytas, że szkoda do nich podawać mierne wino ;)

Niby-quiche z kurkami

Składniki:

Spód:
  • 1 i 1/2 szkl. mąki
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/4 szkl. oleju
  • 1/4 szkl. + 2 łyżki wody
  • 2 łyżeczki octu jabłkowego lub soku z cytryny

Masa:
  • 1 szkl. nerkowców
  • 1 szkl. wody
  • sok wyciśnięty z jednej cytryny
  • sól i pieprz do smaku
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej dokładnie wymieszane z 2 łyżkami ZIMNEJ wody

Kurki:
  • 200 - 300 g dokładnie oczyszczonych kurek
  • 1 łyżka oleju
  • 1 cebula
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
Spód:
  1. Mieszamy mąkę z proszkiem i solą.
  2. Dodajemy olej, mieszamy dokładnie, aż powstaną "okruchy ciasta".
  3. Mieszamy wodę z octem jabłkowym i dodajemy do mieszaniny maki, proszku, soli i oleju. Szybko zagniatamy
  4. Gotowe ciasto zawijamy w folię lub chowamy do szczelnego pojemnika i chłodzimy przez min. godzinę w lodówce.
  5. Po godzinie wyciągamy ciasto z lodówki, odkładamy na ok. 15 min (żeby trochę się ociepliło - wtedy łatwiej je będzie wałkować).
  6. Wałkujemy ciasto (najlepiej od razu na papierze do pieczenia) i wykładamy do formy do tarty lub tortownicy o średnicy XXX cm.
  7. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego uprzednio do 220 st i pieczemy ok. 15 - 20 min.


Masa:
  1. Namaczamy orzechy nerkowca: w zimnej wodzie na noc, w gorącej na min. 1 godzinę. Odcedzamy.
  2. Miksujemy nerkowce, dodając po trochu wody, aż powstanie kremowa masa.
  3. Wyciskamy sok z cytryny i dodajemy do zmiksowanych nerkowców. Dodajemy sól i pieprz do smaku.
  4. W oddzielnym naczyniu mieszamy mąkę ziemniaczaną i zimną wodę, aż znikną wszystkie grudki.
  5. Mieszaninę mąki ziemniaczanej i zimnej wody dodajemy do masy z nerkowców i dokładnie mieszamy.


Kurki:
  1. Kurki dokładnie oczyszczamy i odcinamy części z ziemią itp.
  2. Na patelni podgrzewamy olej. Kiedy się nagrzeje, wrzucamy posiekaną cebulę. 
  3. Cebulę podsmażamy, aż zrobi się złocista i zacznie mięknąć (najlepiej pod przykryciem i na niedużym ogniu, mieszając od czasu do czasu).
  4. Kiedy cebula jest już podsmażona i zaczyna mięknąć, dodajemy oczyszczone kurki.
  5. Kurki smażymy BARDZO krótko, żeby nie zaczęły puszczać soku (jeśli zaczną, nie panikujemy tylko odlewamy płyn i już).
  6. Dodajemy posiekaną pietruszkę, sól i pieprz do smaku. Mieszamy.

Jak to wszystko połączyć:
  1. Na upieczonym spodzie układamy kurki, starając się, żeby były rozłożone w miarę równomiernie. 
  2. Na kurki wylewamy masę z nerkowców. 
  3. Wstawiamy quiche do piekarnika, nagrzanego uprzednio do 180 st.* i pieczemy ok 30 min.

* Mój quiche popękał, bo wstawiłam go do za wysokiej temperatury - ponad 200 st. W niższej temperaturze nie powinno się to przydarzyć.



Smacznego!
Anka