Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 grudnia 2016

Risotto dyniowe z białym winem (wegańskie!)

Risotto wymaga trochę czasu i uwagi, a przy tym nie nadaje się do odgrzewania. Za to jest to danie idealne na weekendowy wieczór, kiedy można spokojnie pogotować.  Podaję proporcje dla czterech osób, więc jeśli przygotowujecie posiłek dla dwóch, podzielcie składniki przez dwa, bo risotto jest najlepsze tuż po przygotowaniu.



Risotto nie należy też do dań najzdrowszych: w sumie mamy tu biały ryż (węglowodany), olej (tłuszcze) i jakiś delikatny w smaku dodatek warzywny. Ale... na tę porę roku risotto nadaje się jak znalazł, to prawdziwy włoski comfort food. Do tego, w wypadku risotta z dynią, piękny żółty albo pomarańczowy kolor przypomina słońce, którego tak nam bardzo brakuje w jesienno-zimowych miesiącach.


Jak wiecie już z tego postu, mam na punkcie dyni świra :) Za to muszę przyznać, że do tej pory nie byłam za bardzo przekonana do gotowania z winem. No, może jeszcze kapka czerwonego wina do podkręcenia cięższego sosu, ale białe? Nie lepiej je po prostu wypić do posiłku, szczególnie, że po gotowaniu robi się z niego ocet? ;) Okazuje się jednak, że takie kwaśne wino idealnie się nadaje do przełamania słodyczy mojej ulubionej dyni. Więc bez żalu wlejcie dwa kieliszki porządnego wytrawnego wina do tego risotta, a nie pożałujecie :)



Starałam się podawać proporcje na szklanki, chociaż włoskie przepisy zazwyczaj zawierają wszystkie wartości w gramach (nawet płyny!), a 1 szklanka to u mnie 250 ml. Chociaż, jak sobie przypomnę, moje włoskie współlokatorki odmierzały pracowicie 80 g makaronu na osobę, to coś w tym ważeniu jest ;)
Przepis poniżej zaadaptowałam ze strony Cucchiao d'Argento, jednak pominęłam lub zastąpiłam wszystkie składniki pochodzenia zwierzęcego. Jeśli nie macie pod ręką wegańskiego parmezanu, możecie użyć płatków drożdżowych - smak będzie nieco inny, ale też "serowy".

Składniki:
  • 2-3 łyżki oleju (np. kokosowego)
  • 1 mała cebula, obrana i posiekana w kostkę
  • 320 g ryżu (1,5 szkl.)
  • 350 g musu z dyni (1,5 szkl.)
  • starty wegański parmezan (do smaku - ok. 4 łyżek)
  • sól (ok. 1 łyżeczki)
  • 1,5 szkl. gorącej, osolonej wody
  • 1,5 szkl. białego wytrawnego wina
  • ew. ocet balsamiczny do podania

Przygotowanie:

1. Będziemy potrzebować dwóch garnków, albo ewentualnie garnka i patelni.
2. Najpierw podsmażamy cebulę. W garnku lub na patelni rozgrzewamy olej. Na rozgrzany tłuszcz wrzucamy cebulę, chwilę smażymy na dużym ogniu, aż się zeszkli, a potem przykrywamy pokrywką i zmniejszamy temperaturę.
3. Kiedy cebula już zmięknie, odkrywamy pokrywkę i wlewamy połowę porcji wina (3/4 szkl.), pozwalamy większości odparować - cebula ma pływać w takim lekkim sosie, ale nie w winnej zupie :) Odstawiamy cebulę na bok.
4. Teraz potrzebujemy drugiego garnka (tu garnek będzie lepszy niż patelnia, bo na koniec trafią do niego wszystkie składniki, więc wygodniej będzie mieszać w dużym naczyniu). Wrzucamy ryż do rozgrzanego garnka, bez tłuszczu, i chwilę prażymy, cały czas mieszając. Nie odchodzimy, żeby zerknąć na serial czy fejsbuka, bo nam się ryż przypali, a tego nie chcemy :)
5. Ryż zalewamy pozostałym winem. Odparowujemy. W czajniku zagotowujemy wodę.
6. Zaczynamy po trochu, np. po pół szklanki, dolewać do ryżu gorącą osoloną wodę. Przepisowo powinien być to bulion, ale woda też daje radę, zapewniam :)
7. Po dodaniu każdej porcji wody mieszamy ryż i czekamy, aż wchłonie wodę. Nie można dodawać całej porcji wody na raz, bo wtedy nie uda nam się dopilnować specyficznej konsystencji risotta - twardawych ziarenek ryżu pływających w kleikowej masie (wiem, że to może nie brzmi pysznie, ale wierzcie mi - jest palce lizać!).
8. Dolewamy wodę aż do uzyskania opisanej powyżej konsystencji. Powinno wystarczyć 1,5 szklanki, ale może się zdarzyć, że trzeba będzie dodać więcej - kierujcie się konsystencją.
9. Po dodaniu wszystkich porcji wody dodajemy mus z dyni, a następnie cebulę, którą przygotowaliśmy wcześniej. Mieszamy.
10. Kiedy wszystko się już ładnie zagrzeje, dodajemy starty parmezan. Mieszamy i próbujemy, ewentualnie dosalamy do smaku, ale ponieważ dodawaliśmy już osoloną wodę, to ostrożnie z solą.
11. Zdejmujemy garnek z ognia. Możemy jeszcze dodać łyżeczkę - dwie oleju kokosowego albo wege-margaryny dla większej kremowości.
12. Na talerzach możemy jeszcze posypać risotto dodatkową porcją parmezanu albo udekorować strużką octu balsamicznego, jak kto lubi.

Smacznego!
Magda

środa, 23 listopada 2016

Muffiny dyniowe z polewą czekoladową (wegańskie!)

U nas dziś muffiny z dynią, ostatnim rzutem na taśmę, bo na chwilę przed rozpoczęciem adwentu i świątecznego szaleństwa. Właściwie to taki wypiek na okres przejściowy, bo zawiera i dynię (jesień), i przyprawę do piernika (święta). Więc jeśli chce się stopniowo, bez szoku nastroić do adwentu i Bożego Narodzenia, to takie dyniowe muffiny są idealne.


Inna sprawa, że jak się dołoży do jakiegokolwiek wypieku polewę z czekolady, to od razu zyskuje on i na urodzie, i na smaku. Nieważne czy wypiek jesienny, czy bożonarodzeniowy.


Także jak przekładacie jakąś zachomikowaną dynię z kąta w kąt, to właśnie przepis dla Was. Upieczcie dynię, tak jak Magda opisywała tutaj, a potem zmiksujcie ją na mus i zróbcie muffiny ;) 


Robiłam te muffiny już klika razy, podpierając się przepisem Isy z theppk.com. W międzyczasie nazwa isowej strony zmieniła się z theppk.com na isachandra.com, a przepis na dyniowe muffiny zaginał w internetowych odmętach przy przenosinach. Na szczęście po jakimś tygodniu się odnalazł, więc mogę podać link do przepisu, na którym się wzorowałam.


Ulepszyłam isowy przepis o tyle, że zmniejszyłam ilość cukru (znacznie) i oleju (trochę). Mimo to, muffiny są mięciutkie i spokojnie wytrzymują kilka dni, zanim zaczną podsychać i tracić walory. Pycha!

Muffiny dyniowe z polewą czekoladową

podpatrzone z isachandra.com

Składniki (na 12 muffinów):

Na muffiny:
  • 1 3/4 szkl. mąki
  • 1/2 szkl. cukru
  • 1 op. cukru waniliowego (16 g)
  • 1 łyżka proszku do pieczenia (tak, ŁYŻKA, taka duża jak do zupy)
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 1/2 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1 1/4 szkl. musu z dyni
  • 1/2 szkl. mleka + 2 łyżki
  • 1/4 szkl. oleju

Na polewę:

  • 2 łyżki kakao
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • 2 łyżki syropu klonowego
  • kilka kropli aromatu waniliowego


Przygotowanie:

  1. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 200C. 
  2. Dokładnie mieszamy suche składniki: mąkę, cukier, proszek do pieczenia, cynamon i przyprawę do piernika. 
  3. W oddzielnej misce mieszamy mus z dyni, mleko i olej (ja miksuję to wszystko blenderem, żeby powstała gładka masa).
  4. Mokre składniki dodajemy do suchych i szybko mieszamy.
  5. Gotowe ciasto przekładamy do foremek na muffiny (powinno wyjść 12 muffinów).
  6. Pieczemy w nagrzanym uprzednio piekarniku przez 20-30 min. Po 20 min sprawdzamy patyczkiem, czy muffiny są już suche w środku i ew. wstawiamy je jeszcze do piekarnika, kontrolując co jakiś czas sytuację, żeby muffiny za mocno się nie spiekły.
  7. Po upieczeniu muffiny wyciągamy z foremek i zupełnie studzimy. 
  8. W tym czasie przygotowujemy polewę czekoladową, czyli mieszamy 2 łyżki kakao, 2 łyżki oleju kokosowego (roztopionego!), 2 łyżki syropu klonowego i kilka kropli aromatu waniliowego.
  9. Wystudzone muffiny dekorujemy polewą czekoladową i odstawiamy na ok. 1 h, żeby polewa zastygła.


Smacznego!
Anka

wtorek, 18 października 2016

Tofurnik ze świrlami z musu dyniowego (wegański!)

Idea tofurnika przez dłuższy czas napawała mnie strachem. Troszkę już te swoją fobię oswoiłam, bo był tu już przepis na tofurnik z czekoladową kruszonką i na mini tofurniczki z karmelowym sosem. Tym razem zrobiłam tofurnik z myślą o Magdzie, która uwielbia dynię. Myślałam, że to będzie taki dyniowy eksperyment, nie coś, co będę chciała powtarzać. A tu zaskoczenie, tofurnik wyszedł przepyszny. W ciągu tygodnia upiekłam go dwa razy!


Proporcje na masę tofurnikową są prawie takie same jak w poprzednich tofurunikach, z tą różnicą, że zamiast mąki ziemniaczanej dodałam mąki z ciecierzycy. Dzięki temu tofurniczek ma trochę więcej białka (więc na pytanie "skąd bierzesz białko?" będzie można z dumą odpowiedzieć, że "z tofu i z mąki z ciecierzycy!"), a dodatkowo dobrze trzyma kształt i nie wysycha.


Jeśli chodzi o mus z dyni, to Magda, jako główna fanka dyni, opisała w tym poście jak taką kupioną dynię upiec, żeby było OK. Ja wpakowałam dynię do piekarnika, zjadłam kolację, zagniotłam spód i zmiksowałam składniki na masę serową, a dynia się wtedy właśnie upiekła do miękkości. Więc zmniejszyłam temperaturę w piekarniku do 160 st., zmiksowałam potrzebną do tofurnika szklankę musu z dyni i dodałam do niej jeszcze trochę mąki z ciecierzycy, cukier i przyprawę do piernika. I tofurnik już był właściwie gotowy, żeby wjechać do piekarnika.


Co do przyprawy do piernika. Ja wiem, że pumpkin spice i przyprawa do piernika to nie to samo. Ale, tego, w tym tofruniku i przyprawa do piernika zdaje egzamin. Pewnie można by się zabrać za mieszanie własnej przyprawy do piernika, ale akurat nie miałam weny.


Upieczony tofurnik najlepiej zostawić do ostygnięcia w wyłączonym piekarniku z uchylonymi drzwiczkami. Dzięki temu nie powinien popękać w wyniku szoku termicznego po wyjęciu z piekarnika "na gorąco". A nawet jak popęka, to co? I tak będzie pychaaaa :)


Tofurnik ze świrlami z musu dyniowego

Składniki:

Spód:
  • 1,5 szkl. płatków owsianych zmielonych na mąkę
  • 3 łyżki oleju kokosowego
  • cukier waniliowy (16 g)
  • 2-4 łyżki zimnej wody
Masa:
  • 360 g tofu (2 opakowania 180 g)
  • 1 szkl. wody (lub mleka sojowego, migdałowego, etc. ;) )
  • 1/4 szkl. oleju
  • 1/4 szkl. cukru
  • cukier waniliowy (16 g)
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • 4 łyżki mąki z ciecierzycy
Mas dyniowa:
  • 1 szkl.musu z dyni
  • 2 łyżki mąki z ciecierzycy
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżeczki przyprawy do piernika


Wykonanie:

Spód:
  1. Płatki owsiane miksujemy na mąkę. 
  2. Do zmiksowanych płatków dodajemy cukier waniliowy i olej kokosowy.
  3. Rozdrabniamy olej z mąką i cukrem, aż powstaną tak jakby okruchy chleba.
  4. Żeby ciasto się zagniotło, dodajemy po trochu wodę. Szybko zagniatamy zwarte ciasto
  5. Ciasto wykładamy do tortownicy i rozwałkowujemy (tylko na dnie tortownicy, bez boków!).
Masa:
  1. Przy pomocy blendera miksujemy tofu, wodę i olej. 
  2. Dodajemy cukier, cukier waniliowy i sok z cytryny. Miksujemy tak długo, aż powstanie gładka masa. 
  3. Do gładkiej masy pod sam koniec miksowania dodajemy mąkę z ciecierzycy. Dokładnie miksujemy.

Masa dyniowa:
  1. Przy pomocy blendera miksujemy dynię, aż powstanie gładki mus.
  2. Dodajemy mąkę z ciecierzycy, cukier i przyprawę do piernika. Miksujemy tak długo, aż powstanie gładka masa.

Jak to wszystko połączyć:
  1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 160 st.
  2. Na upieczony spód wylewamy zmiksowaną masę z tofu.
  3. Wykładamy masę z dyni na masę z tofu. Mieszamy widelcem lub patyczkiem, aż powstaną świrle.
  4. Tofurnik wkładamy do piekarnika na min, 60-75 min. Po 60 in trzeba skontrolować sytuację - tofurnik nie powinien mieć płynnego środka, ale już to czy ma być zezłocony z wierzchu czy nie to jest decyzja własna :).
  5. Upieczony tofurnik zostawiamy do ostygnięcia w wyłączonym piekarniku, zostawiając uchylone drzwiczki. Zupełnie wystudzony tofurnik wkładamy do lodówki - najlepszy jest na drugi dzień po upieczeniu.
Smacznego!
Anka

środa, 26 listopada 2014

O dyni i makaronach ;)

Kuchnia włoska jest lubiana na całym świecie i Polska nie jest pod tym względem wyjątkiem. Jak to jednak bywa, dania "włoskie" w poszczególnych krajach zyskują taki właśnie cudzysłów, bo bardzo często są jedynie odległą wariacją na temat oryginału. I tak jak "Chicago style pizza" ma niewiele wspólnego z pizzą z Półwyspu Apenińskiego, tak często "typowe" włoskie dania w menu polskiej restauracji byłyby zaskoczeniem dla niejednego mieszkańca Włoch. 


Na szczęście mamy już chyba za sobą czasy, kiedy pizzą nazywano pulchny placuszek z dużą ilością keczupu, ale i tak spotkanie z domową włoską kuchnią może być zaskoczeniem, jeśli cucina italiana oznacza dla nas spaghetti bolognese (które nie istnieje, tak przy okazji), carbonara i pesto. Przezabawny artykuł na ten temat znajdziecie tutaj.

Pierwsze zaskoczenie - w kuchni włoskiej nie używa się wielu przypraw, a sos do makaronu ma często jeden - dwa składniki. I dość - chodzi o to, żeby poczuć ich smak, a nie zagłuszać je przyprawami. Takimi "dziwnymi" makaronami są na przykład pasta e lenticchie (z soczewicą) albo pasta con le patate (tak, z ziemniakami!).

Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy szukając pomysłów na słone dania z dynią, trafiłam na ten przepis: łączy w sobie wybór lekkich, prawie mdłych smaków (dynia), czegoś niby niepasującego do makaronu (ziemniak) i pozornie zwyczajnego warzywa, które zyskuje nowy wymiar (por).
Zachęcam do wypróbowania tego przepisu i przekonania się, jak pyszne może być połączenie takich delikatnych  składników.



Aha, i jeszcze zapomniałabym: gdyby miał to być prawdziwy post made in Italy, teraz nastąpiłby długi wywód  na temat tego, jaką markę i kształt makaronu należy wybrać, i jak bardzo różnią się one smakiem. Ja tylko napiszę - wybierzcie świderki, bo sos dobrze się do nich przyklei, mogą być pełnoziarniste, bo to zdrowiej, no i najważniejsze: nie rozgotujcie ich! :D




Fusilli w sosie dyniowo-ziemniaczanym z chiffonade z pora



Wegańska wersja tego przepisu


Składniki:


  • 350 g musu z pieczonej dyni (instrukcja, jak upiec dynię tutaj)
  • 1 por
  • oliwa z oliwek extra vergine (1/2 łyżki + ew. łyżka do polania na koniec)
  • 2-3 ząbki czosnku
  • woda lub rosołek warzywny (na 1 szkl. wody - 1 łyżeczka suszonej włoszczyzny)
  • 1 ziemniak, obrany i pokrojony w kostkę
  • 2 szkl. makaronu świderki (fusilli)
  • olej kokosowy (1/2 łyżki + łyżka)
  • 1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
Przygotowanie: 

  1. Pora nacinamy lekko od nasady do dołu i zdejmujemy najbardziej zewnętrzny liść. Płuczemy, a następnie kroimy na jak najcieńsze paseczki. Na suchej patelni, na najniższej temperaturze, prażymy paseczki pora, aż będą złociste i chrupiące, przypominające wyglądem siano. Przekładamy na talerz i zostawiamy do ostygnięcia.
  2. Pozostałą część pora również dokładnie myjemy i kroimy w plasterki. Na patelni rozgrzewamy 1/2 łyżki oleju kokosowego i 1/2 łyżki oliwy. Smażymy pora na średnim ogniu, mieszając, aby się nie przypalił. Kiedy plasterki pora się zazłocą, dolewamy po trochu wodę (ok. 1/4 szkl. na raz) lub bulion i dusimy pod przykryciem, aż por zmięknie.
  3. Odstawiamy, studzimy, miksujemy. Solimy do smaku.
  4. Na oddzielnej patelni rozgrzewamy 1 łyżkę oleju kokosowego i wrzucamy ząbki czosnku w całości. Smażymy do momentu, aż będą jasnobrązowe, wtedy wyławiamy łyżką i odkładamy na talerzyk. Na ten sam olej wrzucamy mus z dyni, zmniejszamy ogień, ew. dodajemy minimalną ilość wody, gdyby dynia zaczęła się przypalać. Doprawiamy solą (ostrożnie!) i gałką muszkatołową.
  5. Wstawiamy wodę na makaron.
  6. Jeśli to możliwe, podgrzewamy talerze w piekarniku.
  7. W oddzielnych rondelkach podgrzewamy na minimalnym ogniu dynię i mus z pora.
  8. Wrzucamy makaron do wrzącej, osolonej wody. Dodajemy łyżkę oleju (jakiegokolwiek), mieszamy. Wrzucamy pokrojonego w kostkę ziemniaka. Gotujemy zgodnie z czasem podanym na opakowaniu makaronu, a jeszcze lepiej - 2 minuty krócej.
  9. Odcedzamy makaron i ziemniaki.
  10. Na talerzach układamy kolejno: mus z dyni, na nim makaron z ziemniakami, potem łyżkę - dwie musu z pora, a po wierzchu posypujemy "siankiem".
  11. Można jeszcze polać całość strużką oliwy. 

Smacznego!
Magda



Smacznego!
Magda


środa, 15 października 2014

Pachnący cynamonem jesienny torcik dyniowy (wegański)

Suche, ciężkie a przy tym glutowate ciasto z nijakim kremem. Takie jest, niestety, wyobrażenie o wegańskich czy innych "dziwnych" ciastach. Czy ciasto na zdjęciu pasuje do powyższego rysopisu? 


No cóż, NIE. Jest mięciutkie, wilgotne i przełożone lekkim, niezaklejastym kremem. Idealnie sprawdzi się w roli torciku na urodziny, imieniny czy inne podobne okazje. Przypomina trochę ciasto marchewkowe, ale jest delikatniejsze, bo zawiera dodatek o  mało wyrazistym smaku - dynię. A krem jest cudownie prosty, bo właściwie trzeba tylko zdobyć gęste mleko kokosowe (np. firmy Kier, lub upolowane na promocji w Lidlu).


Uprzedzam tylko, że z podanych proporcji wychodzi niewielki, choć wysoki torcik. Ja piekłam go w foremce o średnicy 18-20 cm. Więc jeśli chcemy poczęstować ciastem wielu gości, trzeba się zastanowić nad pomnożeniem podanych porcji składników przez dwa.


Wydaje mi się, że to ciasto jest naprawdę relatywnie łatwe do wykonania, o ile zgromadzimy wszystkie składniki i po wymieszaniu wszystkiego ze wszystkim nagle nam się nie przypomni, że tam chyba miała być jeszcze ugotowana i zmiksowana dynia, a przecież jej nie mamy :) Do przełożenia ciasta możemy wykorzystać dowolny dżem, niekoniecznie z mango, ja po prostu akurat taki miałam pod ręką. Dobrze sprawdzi się też dżem z pomarańczy (chociaż ten ma bardziej zdecydowany smak, więc to tylko dla fanów pomarańczy), moreli czy nawet brzoskwiń (oba są dość delikatne i nie mają mocnego zapachu).


I jeszcze słówko na temat dyni w tym cieście: wykonałam raz ciasto, używając poniższego przepisu, ale zamiast ugotowanej i zmiksowanej dyni dodałam... mus z cukinii i marchewki! Tak, "oszukałam" dynię i z ugotowanej w wodzie do miękkości cukinii i marchewki zrobiłam "mus dyniowy". Najlepsze jest to, że w smaku nie dało się zauważyć różnicy. Ot, taki trik, jeśli nie przygotowaliśmy się na nadchodzącą zimę i nie mamy zamrażarki lub spiżarki pełnej dyni.

Pachnący cynamonem jesienny torcik dyniowy (wegański)

ciasto to moja przeróbka tego przepisu

Składniki:

Na ciasto:
  • 2 szkl. mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1/2 szkl. cukru
  • 1/4 szkl. oleju o neutralnym zapachu
  • 1 szkl. mleka sojowego/migdałowego
  • 1 łyżka octu jabłkowego lub soku z cytryny
  • 3/4 szkl. musu z upieczonej/ugotowanej dyni
  • 2 łyżeczki aromatu waniliowego

Do przełożenia:
  • 1 słoik dżemu (z mango, moreli, brzoskwiń, pomarańczy) (ok. 280-300 g)
  • 1 łyżeczka agaru, rozpuszczona w 2 łyżkach zimnej wody

Na krem:
  • 1 puszka gęstego mleka kokosowego, schłodzona w lodówce przez noc
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1/2 łyżeczki aromatu śmietankowego
  • stewia lub cukier puder do smaku

Do dekoracji:
  • kandyzowana skórka pomarańczowa

Wykonanie:

Ciasto:
  1. W misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cynamon i przyprawę do piernika.
  2. W oddzielnej misce miksujemy dynię z olejem na gładką masę. Dodajemy cukier i ponownie miksujemy.
  3. Do mieszaniny dyni, oleju i cukru dodajemy mleko i ocet. Miksujemy i dodajemy aromat waniliowy.
  4. Na koniec stopniowo dodajemy wymieszane suche składniki do mokrych i szybko mieszamy.
  5. Powstałe ciasto dzielimy na dwie równe porcje (ja używam w tym celu dwóch takich samych misek).
  6. Podzielone na dwie części ciasto przekładamy do dwóch tortownic o tej samej średnicy (18-20 cm). Jeśli nie mamy do dyspozycji dwóch tortownic, można upiec spody na dwa razy (będą się łącznie piec tylko troszkę dłużej niż ciasto w jednym kawałku) lub robimy drugą "foremkę" z podwójnie złożonej folii aluminiowej.
  7. Spody pieczemy 25 min w piekarniku nagrzanym uprzednio do 180 st. Po tym czasie patyczkiem sprawdzamy, czy ciasto się już nie klei i ewentualnie pieczemy jeszcze kilka minut.
  8. Upieczone spody wykładamy "do góry nogami" na czystej ściereczce i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.

Dżem:
  1. W rondelku mieszamy agar i zimną wodę. Powoli podgrzewamy, dokładnie mieszając, aż woda z agarem zacznie się gotować.
  2. Zaczynamy dodawać dżem, po kilka łyżek na raz i BARDZO dokładnie mieszamy. Odstawiamy.

Krem:
  1. Chłodzimy puszkę mleka kokosowego co najmniej przez noc. Kiedy mleko jest już schłodzone, otwieramy puszkę i odlewamy wodnistą część mleka.
  2. W misce miksujemy kremową część mleka z mąką ziemniaczaną i aromatami. Dosładzamy do smaku.
  3. Odstawiamy do lodówki aż do momentu, kiedy będziemy potrzebować kremu.

Jak to wszystko połączyć:
  1. Jeden z upieczonych i wystudzonych spodów smarujemy dżemem (ok. 1/3 słoika). Układamy drugi spód na wierzchu.
  2. Resztą dżemu smarujemy całe ciasto: na górze i po bokach, wyrównujemy nożem do masła. Odstawiamy ciasto do lodówki i czekamy ok. 1-2 godziny, aż dżem z agarem zupełnie zastygnie.
  3. Kiedy dżem z agarem zastygnie, wykładamy krem z masła kokosowego na wierzch i boki ciasta. Rozprowadzamy równo przy pomocy noża do masła.
  4. Na koniec dekorujemy ciasto, np. kandyzowaną skórką pomarańczową. Chłodzimy ciasto aż do momentu, kiedy będziemy je podawać.

Smacznego!
Anka

piątek, 22 listopada 2013

Słoik słońca

Czemu słoik słońca? Taki miał być początkowo tytuł naszego bloga, ale po konsultacjach ze znajomymi uznałyśmy, że za bardzo kojarzy się z przepisami na przetwory, a przecież nie o to nam chodziło. Jednak pomysł ze słoikiem, w którym można by zamknąć słońce na jesień i zimę, podobnie jak przechowuje się dżemy, pozostał. A w takie szare listopadowe dni wraca do nas jeszcze częściej.


Kiedy słońca brak, widoków na wakacje w ciepłych krajach też, proponujemy dodać trochę kolorów ze słonecznej gamy do przygotowywanych dań. Piękną żółtą barwę daje kukurydza (w postaci ziarenek albo kaszki), z dyni możemy uzyskać różne odcienie pomarańczu, a papryka, której jesienią jest obfitość, oprócz tych dwu kolorów, występuje też w wersji czerwonej, która skutecznie ożywi każdy zestaw składników.

Propozycja I - zapiekanka z kaszy kukurydzianej z papryką 

przepis z Veganomiconu


Składniki:
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego
  • 4 szkl. kukurydzy (z puszki)
  • 1 czerwona papryka, drobno pokrojona
  • 1 szkl. mleka kokosowego (lub 1/2 szkl. mleka i 1/2 szkl. wody - mleko dodaje kremowości, ale tutaj spokojnie wystarczy pół szklanki, szczególnie, jeśli mleko jest gęste)
  • 1/4 szkl. mąki kukurydzianej
  • 1/2 szkl. kaszy kukurydzianej
  • 1 cebula, drobno pokrojona
  • natka pietruszki - drobno pokrojona
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka sproszkowanego chili

Przygotowanie:
  1. Podsmażamy cebulę i paprykę na oleju, aż cebula będzie miękka. W międzyczasie, mieszamy mleko kokosowe z mąką kukurydzianą, aż się dobrze połączą. Cebulę i paprykę zdejmujemy z patelni, lekko studzimy. Przekładamy do blendera i miksujemy razem z 2 szklankami kukurydzy. Tak powstałe purée przekładamy do większego naczynia, wlewamy wcześniej rozmieszane mleko z mąką, dokładnie mieszamy, a następnie dodajemy resztę składników: pozostałe 2. szkl. kukurydzy, kaszę kukurydzianą i przyprawy. W oryginale były świeże jalapeños, ale zapewniam, że suszone chili też dodaje słusznej mocy.
  2. Piekarnik nagrzewamy do 180 st. Naczynie żaroodporne smarujemy olejem, a następnie wylewamy do niego gotową masę. Wkładamy do piekarnika na  40-50 minut. Zapiekanka ma być zrumieniona z wierzchu, a wewnątrz miękka, ale nie płynna. Po wyjęciu z piekarnika dobrze jest zostawić ją na 10 minut, żeby ostygła, a dopiero potem kroić.
  3. Podajemy z misą zielonej, chrupiącej sałaty.


Propozycja II - placuszki z kaszy jaglanej z zielonym groszkiem i szpinakiem

wariacja na temat tego przepisu


Składniki:
  • 1 szkl. kaszy jaglanej 
  • szczypta szafranu lub kurkumy
  • łyżka oliwy + olej do smażenia placków
  • 1 cebula, drobno pokrojona
  • 3 rozgniecione ząbki czosnku
  • 1 szkl. mrożonego groszku
  • 1/2 szkl. mąki z ciecierzycy(można zamienić na kukurydzianą/ ziemniaczaną)
  • 2 łyżki siemienia lnianego + 4 łyżki wody
  • 1-2 łyżeczki słodkiej papryki 
  • sól i pieprz do smaku

oprócz tego:
  • 100 g szpinaku "baby", umytego i osuszonego
  • łyżka oliwy
  • 1-2 posiekane ząbki czosnku
  • sól i pieprz

Przygotowanie:
  1. Wyjmujemy groszek z zamrażalnika. Zdąży odmarznać, podczas gdy będziemy przygotowywać pozostałe składniki, a nie musi być całkowicie rozmrożony.
  2. Gotujemy kaszę w dwóch szklankach wody lub bulionu warzywnego, który uzyskujemy poprzez zalanie wodą suszonej włoszczyzny. Zostawiamy do wystudzenia.
  3. W tym czasie, mieszamy siemię lniane z 4 łyżkami wody - powstanie galeretowata masa.
  4. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy najpierw cebulę, a gdy ona się zrumieni - czosnek. Można przykryć pokrywką, żeby cebula się poddusiła. Kiedy cebula zmięknie, zdejmujemy patelnię z ognia, cebulę możemy przełożyć na talerz, żeby szybciej wystygła.
  5. Ugotowaną kaszę łączymy z cebulą i groszkiem, dodajemy przyprawy (w tym kurkumę/ szafran), potem mieszaninę z siemieniem lnianym, a na końcu - po trochu - mąkę z ciecierzycy. Być może będzie trzeba jej trochę mniej lub więcej niż pół szklanki. Chodzi o to, żeby masa dała się zagnieść, ale nie była zbyt sucha. Z masy formujemy nieduże kulki, spłaszczamy. Kotleciki układamy np. na dużym talerzu, odstawiamy na chwilkę.
  6. Teraz czas na przygotowanie szpinaku: rozgrzewamy oliwę, wrzucamy pokrojony czosnek, a po chwili liście szpinaku. Smażymy chwilkę, aż listki zmienią kolor. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem.
  7. Zdejmujemy szpinak z patelni i, o ile udała się nam trudna sztuka nie-ubrudzenia patelni, możemy rozgrzać olej do smażenia placuszków. Na początek proponuję 2 łyżki - żeby kotleciki się nie przykleiły, ale też nie opiły zbyt dużo tłuszczu. Na rozgrzany olej kładziemy placuszki, smażymy z obu stron po 5-7 min (aż się zrumienią). Podajemy ze szpinakiem.

 

Propozycja III - dyniowo-kokosowe kostki

Pomysł pochodzi stąd, ale przepis jest nieco zmieniony.



Składniki:

Spód
  • 1 i 1/2 szkl. płatków owsianych
  • 100 g rodzynek
  • 1/4 szkl. orzechów włoskich
  • 1/4 szkl. wody

Warstwa kokosowa:
  • 1/2 - 3/4 szkl. mleka kokosowego
  • 1/2 szkl. wiórków kokosowych
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • stewia w proszku  - do smaku

Warstwa dyniowa:
  • 2/3 szkl. musu z dyni
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1/4 szkl. syropu klonowego/ syropu z agawy (albo stewia w proszku do smaku)
  • 1/4 szkl. płatków owsianych

Przygotowanie:

  1. Zaczynamy od zmielenia płatków owsianych w blenderze; taka owsiana mąka będzie nam potrzebna i do spodu, i do warstwy dyniowej, więc najlepiej od razu zmiksować 1 i 3/4 szklanki płatków.
  2. Przygotowujemy spód: rodzynki miksujemy z wodą - najlepiej dodawać ją po trochu. Ma powstać klajstrowata masa, którą zagniatamy ze zmiksowanymi płatkami, orzechami i stewią. Gdyby nie chciało się zagnieść, dodajemy jeszcze trochę wody, albo odrobinę tłuszczu kokosowego (nie więcej niż łyżkę). Gotowe ciasto rozwałkowujemy na kwadrat o boku 20 cm.
  3. Układamy na blaszce lub tacy (nie jest potrzebne bardzo wysokie naczynie). Wkładamy do zamrażalnika.
  4. W tym czasie przygotowujemy kremy: dyniowy i kokosowy. Mleko kokosowe (przy otwieraniu puszki trzeba uważać, żeby odlać rzadki płyn, nie przyda się nam) rozcieramy ze stewią i wiórkami kokosowymi. W drugim naczyniu mieszamy 1/4 szkl. wcześniej zmielonych płatków owsianych oraz pozostałe składniki masy dyniowej.
  5. Wyjmujemy ciasto z zamrażalnika. Na spodzie rozsmarowujemy masę kokosową, a na niej - dyniową. Całość wkładamy zamrażalnika na 30-40 min. Ciasto ma być zwarte, ale nie zamrożone.
  6. Wyjmujemy ciasto z zamrażalnika, próbujemy, czy aby dobre, a potem przechowujemy w lodówce (wytrzymuje 3-4 dni - zależy, ile osób podejmie się "ratowania" ciasta :) ).

Smacznego!

Magda

sobota, 2 listopada 2013

DYNIOWY POST POST-HALLOWENOWY

Lubicie dynię? Albo „dyńkę”, jak mówią niektórzy? :)
My lubimy, jak się okazało, chociaż pierwsze eksperymenty z dynią robiłyśmy dopiero w zeszłym roku. Nie wiedzieć czemu, dynię można u nas kupić właściwie tylko w październiku i listopadzie, jakby nadawała się jedynie do wycinania lampionów na Halloween.
Poniżej podajemy kilka pomysłów, co zrobić z dynią, oprócz wspomnianych lampionów oraz zupy.

UWAGA: Do wszystkich przepisów będzie potrzebny mus z dyni. Jak go uzyskać?

Najłatwiej upiec dynię w piekarniku. Trochę to trwa, więc dobrze upiec jej od razu więcej – a potem można zamrozić. Z naszych dotychczasowych doświadczeń wynika, że dobrze nadają się dynia „muscat” i „Hokkaido” (czasami na straganach są opisane odmiany); szczególnie ta druga ma delikatny, lekko słodki smak, a obie charakteryzują się lekką konsystencją (nie mączystą).

Jak upiec dynię w piekarniku?
Dynię przekroić na pół, nożem lub łyżką wybrać nasiona. Blachę do pieczenia wyłożyć papierem lub folią aluminiową. Ułożyć dynię miąższem do góry i wstawić do mocno nagrzanego (200 stopni Celsjusza) piekarnika na 30-40 min. Czas zależy od wielkości dyni i mocy piekarnika. Dynia jest gotowa, gdy miąższ jest na tyle miękki, że można go bez problemu wyjąć łyżką. W trakcie pieczenia w zagłębieniach po nasionach może się zbierać woda – trzeba ją wylać.
Upieczony miąższ wybieramy łyżką z dyniowych „skorupek” i zostawiamy do ostudzenia. Potem miksujemy blenderem i dzielimy na porcje – takie, żeby było nam wygodnie rozmrażać, np. ok. szklanki, i wkładamy do pojemników do zamrażania lub po prostu do zwykłych foliowych worków.


Szczegółowy opis i zdjęcia znajdziecie tu.

Gotowy mus można wykorzystać do wielu potraw - poniżej kilka sugestii:


PRZEPIS I – Dyniowy kubek 

 


Proste, szybkie w przygotowaniu, a do tego super rozgrzewające mleko z dynią.
Idealne na słotny jesienny wieczór, ale może być także bazą do dyniowego latte na leniwy weekendowy poranek.

Składniki (na 1 osobę)
  • 1 szklanka mleka sojowego/ migdałowego
  • 1/4 szklanki musu z dyni
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
  • ewentualnie 1-2 utłuczone goździki 
  • 1 łyżeczka syropu klonowego (można wymienić na stewię albo cukier)
  • parę kropel aromatu waniliowego/ śmietankowego


Zmiksować wszystkie składniki oprócz syropu/ stewii. Jeśli używamy cukru, trzeba go dodać teraz, żeby się rozpuścił przy podgrzewaniu. Można też do mieszania użyć po prostu widelca, ale dzięki użyciu blendera powstanie lekka pianka. Zmiksowany płyn podgrzewamy w rondelku, aż będzie dobrze ciepły. Zdejmujemy z ognia i jeszcze raz miksujemy.
Mniam! Można jeszcze dodać jeszcze kleks mleka kokosowego na wierzch, i posypać odrobiną cynamonu, albo zrobić dyniowe caffè latte, dolewając miarkę lub dwie espresso.

PRZEPIS II – PIECZONA OWSIANKA Z DYNIĄ

Owsianka? Pieczona? Otóż tak, i do tego zapewniam, że nawet ci, którym owsianka kojarzy się ze smętną zupą mleczną, będą się zajadać tak przygotowanymi płatkami owsianymi.
Przepis pochodzi z tej strony.


Składniki (dla 2 osób):
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 2/3 szklanki mleka sojowego
  • 1/2 szklanki musu z dyni
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 2 łyżki syropu klonowego
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki zmielonej gałki muszkatołowej
  • parę goździków, ziarenko ziela anielskiego – rozgniecione w moździerzu (zamiast wymienionych przypraw można użyć gotowej przyprawy do piernika)
  • dodatkowo: garść rodzynek/ kilka posiekanych daktyli


Wymieszać wszystkie suche składniki w jednej misce. W drugiej misce wymieszać mleko, puree z dyni, syrop klonowy i aromat. Suche składniki dodać do mokrych, wymieszać. Dodać rodzynki/ daktyle (można też użyć posiekanych orzechów, migdałów, albo kto co lubi). Nagrzać piekarnik do 170 stopni Celsjusza. Nieduże naczynie żaroodporne (np. 15 x 15 cm) wysmarować niewielką ilością oleju. Przełożyć masę płatkową do naczynia. Piec 20-25 min. Owsianka będzie przypieczona i chrupiąca z wierzchu, a miękka w środku.

 

PRZEPIS III: Koperty z dyniowym nadzieniem (takie kopertki raczej)

Pomysł pochodzi stąd


Ciasto:
  • 1/4 szklanki stopionej margaryny, albo oleju
  • 1/4 szklanki margaryny pokrojonej w kostkę (wiem, że to idiotyczna miara, ale ja pokroiłam w dość drobną kostkę i wtedy łatwiej zmierzyć)
  • 1 szklanka mąki pełnoziarnistej
  • 2/3 szklanki białej mąki (pszennej)
  • 1/4 łyżeczki cynamonu + szczypta gałki muszkatołowej
  • 1/4 łyżeczki soli
  • mąka do wałkowania ciasta
  • zimna woda - tyle, żeby dało się zagnieść ciasto (zacząć od 2-3 łyżek)

Nadzienie:
  • 1/2 szklanki puree z dyni (upieczona/ ugotowana i zmiksowana dynia)
  • 1/4 szklanki oleju
  • 1/4 szklanki brązowego cukru
  • 1 łyżka syropu klonowego (pominęłam)
  • 1/4 łyżeczki przyprawy do piernika, albo tylko cynamonu
  • 1 łyżeczka soku z cytryny

Polewa:
  • 1/3 szklanki mleka kokosowego
  • parę łyżek cukru pudru – do smaku :)
  • ewentualnie: łyżeczka oleju kokosowego (pominęłam)
  • cukier waniliowy, albo wanilia

UWAGA: przepis jest na około 10 ciasteczek, zależy, jak duże – można spokojnie przemnożyć proporcje przez dwa.

Przygotowanie:

Wszystkie składniki na ciasto umieścić w misce, zagnieść; będzie się trochę sypało, wtedy dodać zimnej wody (ja chyba dodałam w końcu z 4- 5 łyżek, ale trzeba po trochu próbować – tylko tyle, żeby się zagniotło). Do lodówki na pół godziny.

W tym czasie można przygotować nadzienie. Podgrzać wszystko w garnuszku, aż się cukier rozpuści. Ostudzić lekko, zanim się zacznie nakładać na ciasto.

Schłodzone ciasto rozwałkować jak najcieniej, wycinać kwadraciki albo prostokąty. Nie wiem, ile dokładnie cm, ale na placuszku mieści się 1-2 łyżeczki nadzienia, nie więcej. Przykryć drugim placuszkiem. Przycisnąć brzegi widelcem.

Piekarnik ma mieć na początku temperaturę 200 stopni, a po 5 minutach każą zmniejszyć do 175 stopni i piec jeszcze 12 minut (ja piekłam dłużej, ale trzeba patrzeć, żeby się nie spaliły).

Co do polewy: moje mleko było raczej w stanie stałym, więc je roztarłam z cukrem pudrem i cukrem waniliowym w miseczce, i zrobił się taki gęsty lukier, którym polewałam ciasteczka. Ale nie trzymał się karnie powierzchni :D.

Całość jest przyjemnie jesienno-szarlotkowa.


Jak widać, dynia nadaje się nie tylko do przygotowania lampionów :) Można się nią cieszyć przez całą jesień.

Smacznego!

Magda