Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwona soczewica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwona soczewica. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 marca 2016

Małe paje z czerwoną soczewicą - wegańskie!

Wspominałam już jakiś czas temu, że uwielbiam Dickensa. No trudno, taka przypadłość. Na liście rzeczy do przeczytania mam jeszcze kilka pokaźnych dickensowskich powieści, także mam jeszcze jakieś cele w życiu. Z myślą o fanach Dickensa BBC przygotowało na Gwiazdkę idealny prezent: serial Dickensian, który pochłonęłam ostatnio hurtem, w kilka wieczorów.


Przyznam, że kiedy zobaczyłam, że ktoś wpadł na pomysł zrobienia serialu, w którym bohaterowie różnych powieści Dickensa mieszkają przy jednej ulicy, pomyślałam, że to jednak pogrzeszeństwo. Jak to tak, bez szacunku do kanonu? No, a teraz siedzę jak na szpilkach i czekam na informację, czy BBC zdecyduje się zrobić drugą serię ;)


W międzyczasie miałam chwilę, żeby opracować swoją wersję paja z mięsnym nadzieniem, który jedzą bohaterowie "Dickensian". Największym fanem tego paja jest inspektor Bucket, czyli postać, która prowadzi dochodzenie w sprawie morderstwa łączącego wszystkich, pozornie niezwiązanych ze sobą, bohaterów "Dickensian".


W prawie każdej scenie z udziałem inspektora Bucketa występuje też paj, a sam inspektor przyznaje, że paje to jego słabostka. Inni bohaterowie marzą o czymkolwiek do jedzenia, ewentualnie pochłaniają gulasze, kluski i inne smażone muffiny, podlewane obficie ginem, brandy, piwem, grogiem albo ponczem, ale inspektor Bucket pozostaje wierny swoim ulubionym pajom.


Moja wersja ma nadzienie z czerwonej soczewicy z warzywami, które doprawiłam szczodrze wędzoną papryką.

 
W pierwszym odruchu stwierdziłam, że pani Cratchit, która w serialu piecze te wszystkie paje, oburzyłaby się na taką profanację jej wypieków. Ale zaraz mi się przypomniało, że pani Cratchit miała 6 (!) dzieci, które musiała wykarmić za bardzo, bardzo małe pieniądze. Więc pewnie nieraz robiła paja z soczewicą, ewentualnie soczewicę z soczewicą. 

Inspektor Bucket pomaga pani Cratchit pozbierać paje, które uciekły z tacy


Małe paje z czerwoną soczewicą
na 4 sztuki o średnicy ok. 9 - 10 cm

Składniki:

Ciasto: 
  • 1 1/4 szkl. mąki pszennej
  • szczypta soli
  • 1/3 szkl. oliwy, zamrożonej
  • 1/4 szkl. lodowatej wody
  • 1/2 łyżki octu jabłkowego lub soku z cytryny

Nadzienie:
  • 1 łyżka oleju
  • 1 cebula, posiekana w drobną kostkę
  • 1 marchewka, posiekana w cienkie półplasterki
  • 1/2 cukinii, posiekana w cienkie półplasterki
  • 1 szkl. suchej czerwonej soczewicy
  • 2 ząbki czosnku, rozdrobnione
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1/2 łyżeczki wędzonej papryki
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki chili
  • sól i pieprz do smaku

Wykonanie:

Ciasto:
  1. Oliwę wkładamy na minimum godzinę do zamrażarki - ma zgęstnieć.
  2. Kiedy oliwa jest już zmrożona, dodajemy ją do mąki i soli.
  3. W oddzielnym naczyniu mieszamy ocet z lodowatą wodą. Wodę z octem wlewamy do reszty składników i szybko zagniatamy zwarte ciasto.
  4. Ciasto dzielimy na 4 części. Bierzemy jedną z części, dzielimy ją na dwie nierówne części (po mniej więcej 1/3 i 2/3). Większą część cienko rozwałkowujemy i wykładamy nią spód kokilek lub "foremek" złożonych z folii aluminiowej (jak w moim przypadku). Wyłożone do foremek spody nakłuwamy widelcem. Mniejsze części rozwałkowujemy i na razie odkładamy (powstaną z nich "pokrywki" dla każdego z pajów).
  5. Wywałkowane spody wkładamy na ok. 10- 15 min do piekarnika nagrzanego uprzednio do 200 st. - ciasto ma zacząć się rumienić. Odstawiamy.
Nadzienie:
  1. W rondelku rozgrzewamy olej. 
  2. Do rozgrzanego oleju dodajemy cebulę, marchew i cukinię. Podsmażamy ok. 10 min, aż warzywa zaczną się rumienić. Dodajemy rozdrobniony czosnek.
  3. Kiedy warzywa są już podsmażone, dodajemy do nich czerwoną soczewicę, 2 szkl. gorącej wody i sól (ok. 1/4 łyżeczki). Zagotowujemy, a potem trzymamy na małym ogniu, aż soczewica się ugotuje. 
  4. Kiedy soczewica jest już miękka, do rondelka dodajemy pozostałe przyprawy i koncentrat pomidorowy. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.

Jak to wszystko połączyć:
  1. Zmniejszamy temperaturę w piekarniku do 180 st.
  2. Nadzienie wykładamy do upieczonych uprzednio spodów (po ok. 2/3 szkl. nadzienia na jednego paja).
  3. Wyrównujemy powierzchnię nadzienia i wykładamy na nie odłożone wcześniej "przykrywki" z ciasta. Sklejamy brzegi.
  4. Paje pieczemy w piekarniku przez ok. 30 min (mają się zacząć rumienić, ale nie zbrązowieć). Podajemy najlepiej z michą sałaty.

Smacznego!
Anka

wtorek, 16 września 2014

Wegańskie brownie z... czerwoną soczewicą i pistacjami!

Ostatnie dwa tygodnie, poza zwykłymi codziennymi obowiązkami, piekłam brownie. Dlaczego żadna z tych prób tu wcześniej nie trafiła? No cóż, chciałam uzyskać brownie z chrupiącym, błyszczącym, "glazurowanym" wierzchem, a przy tym z wilgotnym, jakby zakalcowatym środkiem. Bo takie było brownie moich marzeń.



Teraz po 5 (!) próbach mogę podać proporcje na takie właśnie, chrupiąco-kleiste brownie. Jako podstawa do eksperymentów posłużył mi przepis Nigelli, który można znależć np. tu. I o ile moje brownie nie jest aż tak tłuste (ze 3 razy mniej tłuszczu niż u Nigelli!) i ma więcej błonnika (soczewica!), to na pewno nie jest jakieś zdrowotne ;P Przy takiej ilości cukru ciężko, żeby ciasto było super ekstra fit mix i inne takie. Ale to właśnie dzięki tak dużej zawartości cukru na wierzchu brownie powstaje chrupiąca "glazura". Także coś za coś.


Najdziwniejszy składnik w tym brownie: czerwona soczewica. Że po co soczewica w brownie? Ano głównie po to, żeby jednak przemycić coś zdrowego w takim mocno ciężkim cieście. Pewnie ten czy ów zacznie w tym momencie kręcić nosem, że kto to widział pakować soczewicę do ciasta. Już prędzej do zupy. Albo kotletów. I w ogóle. To prawda, że soczewica sprawdzi się we wszystkich wyżej wymienionych daniach, ale dobrze radzi sobie i w tym brownie: właściwie nie ma swojego smaku i idealnie przyjmuje smak czekolady. A dodatkowo soczewica sprawia, że brownie nie robi się gumowate, tylko trochę cięższe i bardziej "zbite".


Co do pistacji, to idealnie komponują się one z mocno czekoladowym ciastem i przyjemnie chrupią. Chociaż przyznam, że liczyłam na to, że będą się bardziej rzucać w oczy. No cóż. Ale zapewniam, że smakują pycha!


Brownie z czerwoną soczewicą i pistacjami

Składniki:
  • 1/2 szkl. czerwonej soczewicy, dokładnie opłukanej i odsączonej
  • 1 szkl. gorącej wody
  • 200 g czekolady (min. 60 % kakao), połamanej na kawałki
  • 200 g cukru (ok. 3/4 szkl.)
  • 1/4 szkl. oleju
  • 1 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 1 łyżeczka aromatu śmietankowego
  • 3/4 szkl. mąki
  • 1/4 łyżeczki sody

  • + ew. 1/2 szkl. grubo posiekanych pistacji (lub innych orzechów, np. włoskich czy migdałów)

Przygotowanie:
  1. W gorącej wodzie gotujemy opłukaną czerwoną soczewicę.
  2. Kiedy soczewica jest już miękka, dodajemy połamaną na kawałki czekoladę. Mieszamy i odstawiamy na ok. 5 min, żeby czekolada się roztopiła.
  3. Kiedy czekolada się już roztopi, miksujemy blenderem soczewicę i czekoladę, aż powstanie gładka masa, bez grudek.
  4. Do masy soczewicowo-czekoladowej dodajemy cukier, olej, aromaty i bardzo dokładnie mieszamy.
  5. W oddzielnym naczyniu mieszamy mąkę z sodą.
  6. Dodajemy mieszaninę mąki i sody do reszty składników. Dokładnie mieszamy.
  7. Na koniec dodajemy posiekane orzechy.
  8. Gotowe ciasto wykładamy do wyłożonej papierem formy (u nas 21 cm x 26 cm) i pieczemy 25 min w piekarniku nagrzanym uprzednio do 180 st.
  9. Upieczone brownie odstawiamy i czekamy, aż zupełnie wystygnie.
 

Smacznego!
Anka

niedziela, 1 grudnia 2013

Curry na dłuuugi tydzień

Bardzo lubię gotować, jak nie muszę, a nie lubię gotować, jak muszę. Są takie dni, jak na przykład niedziela wieczorem, kiedy na myśl o przygotowaniu obiadu na następny dzień, żaden dobry pomysł nie przychodzi do głowy. Chciałoby się, żeby w jakiś tajemniczy sposób obiad zrobił się sam ;-) Takich zaklęć nie znam, ale za to mogę podać sprawdzony patent na obiad: curry!


Piszę „patent”, bo curry to przepis-baza, można je robić chyba ze wszystkiego: brukselki, cieciorki, kalafiora, grochu, gotowej mieszanki warzywnej a nawet i z samych ziemniaków!  Nie ma jednego "właściwego" przepisu na curry, jego wersje różnią się w zależności od kraju, regionu, a pewnie nawet od domu. "Curry" znaczy po prostu sos, a w kuchniach krajów południowej Azji warianty sosów z mieszanką przypraw, którą na Zachodzie bezceremonialnie podpisuje się "curry", są po prostu niezliczone. Więc i my możemy tworzyć własne wersje, bo curry to nie suflet, nie zawiedzie nas i pokazowo nie siądzie po wyjściu z piekarnika :P


Zasada jest zawsze ta sama: na oleju (rzepakowym, ryżowym albo kokosowym – raczej nie na oliwie lub oleju słonecznikowym, bo tłuszcz musi się nadawać do dłuższego smażenia) podsmażamy przyprawy; zestaw może się różnić, podstawa to kumin, kurkuma, gotowa mieszanka curry, imbir (najlepiej świeży), może też być kolendra, gorczyca (najlepiej czarna). Wszystkie te dziwne przyprawy powinny być dostępne w lepiej zaopatrzonych sklepach ekologicznych albo w sklepach typu "kuchnie świata". Do curry świetnie pasują wszystkie ostre papryki, ale je dodajemy na samym końcu, inaczej zgorzknieją.


Następnie wrzucamy warzywa (np. brukselkę, ugotowaną cieciorkę itd.), mieszamy, aż oblepi je tłuszcz z przyprawami, a po chwili dolewamy trochę wody i przykrywamy garnek. Kiedy wszystko już się razem poddusi, dolewamy po trochu wody, w zależności od tego, jak gęsty sos chcemy uzyskać. Trzymamy na małym ogniu, mieszając od czasu, bo curry lubi się przyklejać.
Gotujemy, aż warzywa zmiękną: zależnie od rodzaju warzyw i wielkości kawałków, trwa to od 10 do 20 minut. W wypadku wcześniej ugotowanej ciecierzycy, ten etap odpada – wystarczy pogotować chwilę, aby smaki się przeniknęły.

Jeśli chcemy wzbogacić konsystencję sosu, możemy na koniec dodać ok. 1/2 szklanki czerwonej soczewicy (porcja na curry z 2 szkl. warzyw), i dolać jeszcze wody (1,5 - 2 razy objętość soczewicy).
W wersji luksusowej można dodać jeszcze mleka kokosowego, a powstanie kremowy sos.
Curry podajemy z ryżem basmati albo zwykłym, kaszą jęczmienną lub nawet jaglaną (nieortodoksyjnie :) ). A bardziej klasycznie to z placuszkami pita, ewentualnie z chlebem, a wersji fusion nawet z grillowanymi tortillami.


Curry aż kusi, by poeksperymentować z przeróżnymi warzywami (albo ich kombinacjami), robi się szybko, dobrze się podgrzewa, wspaniale rozgrzewa i dodaje energii, bo ma dużo ostrych przypraw. A do tego, można do niego użyć nawet gotowej mieszanki warzyw i efekt też będzie wcale niezły. Nasz wariant z klasycznym curry ma być może tyle wspólnego co ryba po grecku (o której nikt w Grecji nie słyszał :) ), ale jest naprawdę dobrym pomysłem na szybki i pełnowartościowy posiłek.

 

Curry warzywne

4 duże porcje

Składniki:

  • 1-2 łyżki oleju
  • 2 łyżeczki czarnej gorczycy
  • 4 ząbki czosnku, rozgniecione
  • 3 łyżeczki curry
  • 1 łyżeczka kuminu
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka rozgniecionych nasionek kolendry
  • 1 szkl. czerwonej soczewicy (przepłukanej wodą i odcedzonej)
  • 2 szkl. gorącej wody
  • 5 szkl. mieszanki warzywnej
  • sól
  • +/- 1/2 szkl. wody

Wykonanie:

  1. Rozgrzewamy olej i prażymy na nim gorczycę.
  2. Do uprażonej gorczycy dodajemy czosnek, curry, kumin, kurkumę i kolendrę. Krótko podsmażamy.
  3. Dodajemy warzywa i podsmażamy, aż będą miękkie.
  4. Dodajemy czerwoną soczewicę i wodę. Mieszamy
  5. Podgrzewamy na niedużym ogniu ok. 15 min, mieszając od czasu do czasu. 
  6. Jeśli soczewica nie zmiękła, a curry zaczyna mocno przywierać do dna, dodajemy po trochu wody.
  7. Podajemy z ryżem basmati, ryżem brązowym albo białym.
Można spakować do pudełek i zabierać do pracy. Curry dobrze się podgrzewa, rozgrzewa i dodaje energii, bo ma dużo ostrych przypraw.

Smacznego!
Magda

piątek, 27 września 2013

Aromatyczna zupa na leniwy wieczór

Co zrobić, kiedy pomysłu na kolację nie ma, a w lodówce pucha? Ja najczęściej marzę w takich momentach o zupie - gorącej, pysznej i sycącej. 


Wszystkie te wymagania spełnia zupa z czerwonej soczewicy. Nie dość, że prawie zawsze wszystkie składniki mam na stanie, to jeszcze przygotowanie tej zupki zajmuje może 30 min (to już z myciem naczyń).


Na przepis trafiłam na tej stronie i od razu spodobało mi się, że zupa ma intensywne, aromatyczne składniki takie jak czosnek, rozmaryn i cytryna, a przy tym jej bazę stanowi bardzo "najadliwa" czerwona soczewica. Przepis, który nie wymaga dodatkowych ulepszeń!


Niestety, zupka prezentuje się dość niespecjalnie (wygląda przecież jak bura breja, podobna do polskiego krupniku), ale wygrywa smakiem i bardzo zachęcającym, czosnkowo-cytrynowym aromatem. Zapach cytryny jest wyjątkowo intensywny dzięki temu, że oprócz soku używa się też świeżo startej skórki z cytryny. Taki pomysł może się wydawać dziwny, ale dzięki dodaniu skórki cytrynowej zupa nie jest nudna, bo olejki eteryczne ze cytryny i suszone zioła idealnie do siebie pasują. Polecam na jesienne wieczory, kiedy brak weny do gotowania, a coś tam by się jednak zjadło. Mniam!

Grecka zupa z czerwonej soczewicy z cytryną i rozmarynem


Składniki:

  • 1 łyżka oliwy
  • 1 cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 drobno pokrojone marchewki
  • 1/4 łyżeczki pieprzu
  • chili do smaku
  • 1/2 łyżeczki rozmarynu
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 liść laurowy
  • 1 szkl. opłukanej zimną wodą i odcedzonej czerwonej soczewicy
  • 4 szkl. wody + 2 łyżki suszonej włoszczyzny (lub sama woda)
  • skórka starta z 1/2 cytryny
  • sok z 1/2 cytryny
  • pieprz (przy podawaniu)
  • oliwa z oliwek (przy podawaniu)

Wykonanie:


  1. W garnku podgrzewamy oliwę, dodajemy posiekaną cebulę i podsmażamy, aż cebula zrobi się szklista (ok. 10 min). Następnie dodajemy czosnek, marchewkę, rozmaryn, oregano, liście laurowe, chili i sól. Dokładnie mieszamy i podsmażamy, aż marchewka zrobi się miękka.
  2. Dodajemy przepłukaną soczewicę i wodę z włoszczyzną i zagotowujemy. Kiedy zupa się zagotuje, zmniejszamy gaz i trzymamy na małym ogniu, aż soczewica zmięknie, a nawet zacznie się rozklejać.
  3. Dodajemy skórkę i sok z cytryny, a przy podawaniu posypujemy pieprzem i ewentualnie oliwą.

Smacznego!

Anka