Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mango. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mango. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 kwietnia 2016

Micha musu z mango na śniadanie (wegańska!)

Muszę coś wyznać. Przez ostatni rok nie miałam blendera. Tak, mam na imię Anka, jestem weganką i przez ostatni rok nie miałam blendera. Jak to? Jak to przeżyłam? Przecież weganie żywią się jedynie zielonymi koktajlami na bazie jarmużu, prawda? ;)


Cała sprawa zaczęła się niepozornie. Przeprowadziłam się do Warszawy (z Krakowa, gdzie urzędowałyśmy z Magdą w jednym mieszkaniu, a przede wszystkim w jednej kuchni) i ciągle miałam z tyłu głowy, że przecież BLENDER, bo jak ja będę funkcjonować. Tylko że jakoś tak się złożyło, że nie zainteresowałam się tematem przez cały miniony rok i dopiero niedawno dostałam blender w prezencie od wielkanocnego Zajączka.


Najśmieszniejsze jest to, że o ile wcześniej, kiedy jeszcze miałam blender do dyspozycji na co dzień, używałam go w zasadzie bez przerwy. Owocowy koktajl na śniadanie, zupa krem zapakowana w słoik do pracy, pasta z soczewicy na kolację, no a w roli popołudniowej przegryzki baton musli, do którego blender zmiksował posłusznie i płatki owsiane, i daktyle. A teraz? Na razie mój piękny nowy blender leży głównie w szufladzie, bo ja odzwyczaiłam się go używać. Ironia losu :)


Żeby jakoś na nowo docenić zalety blendera i tego, co można z jego pomocą wyczarować, pomyślałam o misce pełnej owocowej dobroci, którą z chęcią zje się na wiosenne śniadanie. Zwłaszcza, że temperatury za oknem są naprawdę zachęcające, więc można nie mieć siły na michę ciepłej owsianki (chociaż z drugiej strony, taka owsianka hmmm... ;) ).


Zmiksowałam do tej michy mango, banana i mleko kokosowe, a żeby dopełnić tropikalnych klimatów, udekorowałam ją grubymi wiórkami kokosowymi. No i nasionami chia, żeby było bardziej krzepiąco. Pycha!

Micha musu z mango na śniadanie

Składniki:

  • mango (1/2 pokrojona na kawałki i odłożona do dekoracji)
  • 3/4 szkl. mleka kokosowego
  • 1 banan
  • 2 łyżki grubo krojonych płatków kokosowych
  • 1/2-1 łyżka nasion chia

Wykonanie:

  1. Przy pomocy blendera miksujemy 1/2 mango z mlekiem kokosowym. Dodajemy pokrojonego w grube plastry banana.
  2. Mus przekładamy do miski, dekorujemy płatkami kokosowymi, pokrojonym mango i nasionami chia.
  3. Przed zjedzeniem najlepiej wymieszać wszystko łyżką, żeby nasiona chia choć trochę namokły. 
Smacznego!
Anka

wtorek, 3 listopada 2015

Sajgonki z mango, tofu i zielonym groszkiem

Dzisiaj przepis, którego wykonanie wymaga może 15 minut pracy, o ile ma się potrzebne składniki na stanie. Spring rolls na jesień, czyli co, autumn rolls? ;)


Jakiś czas temu Magda pisała o tym, jak zwijać takie rolki, więc wszystkie wskazówki można znaleźć tu. Ja się tylko rozpiszę na temat tego, jak pyszna jest kombinacja smaków w tych rolkach, bo naprawdę jest po prostu PRZECUDOWNA.


O ile tofu i zielony groszek jak najbardziej kojarzą mi się ze spring rolls, o tyle mango to już dziwniejszy wybór. Ale nie ma się co obawiać, bo mango idealnie się tu sprawdza - jest soczyste i pięknie pachnie, więc nadaje specyficzny smak gotowym rolkom. Wystarczy kilka plastrów mango, żeby z całkiem spoko okej dobrych rolek zrobić super mega odświeżające i nietypowe danie.

Co jeszcze zapakowałyśmy do naszych rolek? Ano, ugotowany makaron soba, pokrojony na mniejsze kawałki, które łatwiej upakować do zwijanych rolek. Takie połączenie bardzo mi odpowiada, bo nie tylko jest szybkie (makaron soba jest przecież gotowy w 5 min), ale też dodaje gryczano-orzechowego smaku gotowym rolkom.


Żeby całe danie było bardziej krzepiące, wkroiłyśmy też do tych rolek tofu w sosie tamari, które jakiś czas temu dostałyśmy w prezencie od Polsoi. Takie marynowane w tamari tofu sprawdziło się w naszych rolkach idealnie, bo miało swój wyrazisty smak, a nie tylko przejęło aromat i smak innych składników, tak jak to zwykle jest z naturalnym tofu.

Gotowe rolki moczyłyśmy w sosie sojowym, choć pewnie można by je też podać z jakimś innym sosem, np. takim z masła orzechowego. Albo z jakimś bardzo ostrym, w którym byłoby mnóstwo papryczek chili. Chociaż nadzienie w tych rolkach było tak dobre, że właściwie po co jeszcze stawać na głowie? :)

Co do samego pomysłu, to podpatrzyłam go stąd. Nie mogłam się oprzeć tej feerii barw, więc ich już specjalnie nie ulepszałyśmy jeśli chodzi o paletę kolorów. Zamieniłyśmy tylko awokado na zielony groszek, bo nie miałyśmy akurat dojrzałego awokado pod ręką :) Pyszności!


I jeszcze na koniec słówko prawdy: ten przepis miał być opublikowany jakiś czas temu. Tzn. napisałam "jakiś czas temu", a właściwie w tym przypadku trzeba by było napisać ze 3 miesiące temu. I dlatego mogłyśmy wtedy jeszcze użyć sprezentowanego nam przez Polsoję BIO tofu z tamari, no bo teraz to mogłybyśmy w takie rolki zawinąć co najwyżej wspomnienie po tym tofu ;)

Sajgonki z mango, tofu i zielonym groszkiem
podpatrzone stąd

Składniki:
na ok. 15-20 rolek, zależnie od tego jak duże rolki będziemy zwijać)

  • 1 opakowanie tofu z tamari
  • 1 szkl. mrożonego zielonego groszku, przelanego wrzątkiem
  • ok. 1/3 mango, pokrojonego w plastry lub słupki
  • 200 g makaronu soba, ugotowanego i pokrojonego na mniejsze kawałki
  • papier ryżowy do zawijania


  • sos sojowy do moczenia
  • ew. kilka łyżek podprażonego sezamu do posypywania przy jedzeniu


Przygotowanie:
  1. Makaron soba gotujemy wg wskazówek na opakowaniu, odcedzamy i przelewamy zimną wodą. Tofu kroimy w słupki, groszek przelewamy gorącą wodą i odcedzamy, a mango obieramy ze skórki i kroimy w plastry lub słupki.
  2. Zwijamy rolki, układając po trochu wszystkich składników na środku namoczonego przez chwilę w wodzie papieru ryżowego. Szczegółowe wskazówki do zwijania rolek można znaleźć w tym poście.
  3. Rolki podajemy z sosem sojowym i ew. posypujemy od czasu do czasu podprażonym sezamem ;)
Smacznego!
Anka

wtorek, 27 stycznia 2015

Zasypane śniegiem wegańskie ciasto czekoladowe

Ciasto czekoladowe, kolejne. Po co? Ano, u mnie w pracy było niedawno kilka okazji, które skłaniają do przynoszenia czegoś słodkiego dla całego zespołu. To ciasto czekoladowe jest idealne, żeby poczęstować nim osoby, które boją się jakichś dziwnych wycudowanych wegańskich wypieków. Gwarantuję, że po kilku pierwszych kęsach zapytają ze zdziwieniem, że jak to, to nie jest z jajkiem/śmietanką/masłem? Przecież jest DOBRE!


Na ratunek przychodzi (jak to często bywa) Isa z theppk.com. Ciasto nie jest dietetyczne, ale za to nie wysycha, jest miękkie i dobrze się kroi. Jeśli chodzi o krem, to wykorzystałam po prostu gęstą część mleka kokosowego, z dodatkiem cukru pudru i aromatu waniliowego. No i jeszcze przełożyłam ciasto dżemem. Dysponowałam akurat dżemem z mango, więc taki też trafił do ciacha. Na wierzchu wylądowały wiórki, bo przed świętami oglądałam i oglądałam i oglądałam ten przepis od Marthy Stewart. Nie zmotywowałam się, żeby zrobić pojedyncze małe ciastka, ale w końcu zrobiłam mini torcik.
 

Ciasto, które w końcu zaniosłam do biura, nie prezentowało się aż tak porządnie. Nie zrobiłam mu zdjęć, ale niestety dość mocno się rozjeżdżało. Dlaczego? No więc:

  • dałam za mało agaru do dżemu (1 łyżeczka zamiast 2),
  • nie chciałam pożałować kremu na wierzch, więc użyłam całej puchy mleka kokosowego Kier, a to było jednak trochę za dużo,
  • ale przede wszystkim składałam te wszystkie elementy rano przed wyjściem do pracy, więc ciasto nie miało czasu się uleżeć i ładnie stężeć.


Żeby zaradzić rozjeżdżaniu się ciasta, w wersji, którą podaję poniżej, zwiększyłam ilość agaru, odjęłam płynną część z mleka kokosowego (bo tym razem użyłam tego z firmy TaoTao), no i jeszcze tym razem zostawiłam ciasto w lodówce na noc, żeby miało czas się ustać :)


Chociaż w sumie przyznam, że zaniesione do biura ciasto zniknęło w oszałamiającym tempie, mimo tego, że się nie trzymało i bardziej przypominało trifle. Czyli nawet jeśli ciacho nie będzie stało równiutko na baczność, uraczeni nim goście zapewne spałaszują je ze smakiem :)


Wegańskie ciasto czekoladowe z dżemem z mango, kremem z mleka kokosowego i wiórkami kokosowymi

Składniki:

Czekoladowe blaty:
moja wersja tego przepisu
  • 1 szkl. mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1 szkl. mąki pszennej białej
  • 1 1/2 łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka proszku
  • 2/3 szkl. kakao
  • 3/4 szkl. cukru (lub 1 szkl., będzie minimalnie bardziej słodkie)

  • 2 szkl. mleka (sojowego, migdałowego)
  • 1 łyżka octu jabłkowego (lub soku z cytryny)
  • 2/3 szkl. oleju
  • 2 łyżeczki aromatu waniliowego

Dżem do przełożenia:
  • 200-250 g dżemu z mango
  • 2 łyżeczki agaru
  • 2 łyżki zimnej wody

Krem na wierzch:
  • 1 puszka mleka kokosowego (400 ml)
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2-4 łyżki cukru pudru (lub szczypta stewii), lub więcej - do smaku
  • kilka kropli aromatu waniliowego

Do dekoracji:
  • ok. 1/3 szkl. wiórków kokosowych


Wykonanie:

Czekoladowe blaty:
  1. W dużej misce mieszamy mleko i ocet, odstawiamy, żeby się ścięło.
  2. W tym czasie w oddzielnym naczyniu bardzo dokładnie mieszamy suche składniki.
  3. Nagrzewamy piekarnik do 175 st.
  4. Kiedy mleko już się zetnie, dodajemy do niego olej i aromat waniliowy, mieszamy dokładnie (trzepaczką lub mikserem).
  5. Do mieszaniny mokrych składników dodajemy mieszaninę suchych, szybko mieszamy (trzepaczką lub mikserem na małych obrotach), aż powstanie gładka masa.
  6. Powstałe ciasto dzielimy na 1 równe części (ja przelewam do dwóch misek identycznej wielkości).
  7. Ciasto przelewamy do foremek (jeśli mamy dwie takiej samej wielkości - u mnie o średnicy 22 cm), lub pieczemy na dwie tury - każdy blat po ok. 35 min, aż patyk wbity w środek ciasta będzie suchy.
  8. Upieczone blaty ciasta studzimy do góry nogami, najlepiej na kratce.
  9. Kiedy blaty są już zupełnie wystudzone, można je już przekładać dżemem z agarem.
  10. Uwaga! Jeśli blaty są bardzo nierówne (np. środek mocno wyrósł), to trzeba je wyrównać nożem! Tylko powoli i ostrożnie, żeby z od tego wyrównywania blaty nie zrobiły się jeszcze bardziej krzywe :) 


Dżem do przełożenia:

  1. W rondelku mieszamy 2 łyżeczki agaru z zimną wodą.
  2. Stopniowo dodajemy dżem.
  3. Taką mieszaninę podgrzewamy na niedużym ogniu, bardzo dokładnie mieszając.
  4. Kiedy dżem z agarem się zagotuje, trzymamy go na małym ogniu jeszcze ok. 3 min.
  5. Studzimy, a wystudzoną masą przekładamy blaty ciasta (ok. 1/3 masy).
  6. Resztą dżemu z agarem smarujemy boki i wierzch torciku. wyrównujemy powierzchnię, np. nożem do masła.
  7. Odstawiamy na kilka godzin do lodówki (a najlepiej na noc).


Krem na wierzch:
  1. Mleko kokosowe musi być dobrze schłodzone (najlepiej przez noc)!
  2. Ze schłodzonej puszki mleka kokosowego odlewamy płynną część. 
  3. Kremową część mleka przekładamy do miski (najlepiej wyższej niż ta na zdjęciach, bo ja trochę pochlapałam kuchnię!) i miksujemy chwilę, żeby powstał równy krem.
  4. Do mleka kokosowego dodajemy mąkę ziemniaczaną i miksujemy.
  5. Następnie dodajemy cukier puder lub stewię do smaku, miksujemy.
  6. Na koniec dodajemy aromat waniliowy i znowu miksujemy.
  7. Jeśli nie używamy kremu od razu, trzeba go włożyć do lodówki!


Dekoracja:
  1. Dekorujemy ciasto kremem: ok. 1/3 kremu zużywamy na wierzch ciasta, resztę na boki.
  2. Następnie posypujemy ciasto wiórkami kokosowymi (ja wklepywałam je w krem rękoma, ale jak ktoś nie chce tak łapami, to można próbować łyżką).
  3. Jeśli coś jest trochę krzywo, to patrzymy na ten obrazek z tekstem Julii Child i nic się nie przejmujemy :)


Smacznego!
Anka

środa, 15 października 2014

Pachnący cynamonem jesienny torcik dyniowy (wegański)

Suche, ciężkie a przy tym glutowate ciasto z nijakim kremem. Takie jest, niestety, wyobrażenie o wegańskich czy innych "dziwnych" ciastach. Czy ciasto na zdjęciu pasuje do powyższego rysopisu? 


No cóż, NIE. Jest mięciutkie, wilgotne i przełożone lekkim, niezaklejastym kremem. Idealnie sprawdzi się w roli torciku na urodziny, imieniny czy inne podobne okazje. Przypomina trochę ciasto marchewkowe, ale jest delikatniejsze, bo zawiera dodatek o  mało wyrazistym smaku - dynię. A krem jest cudownie prosty, bo właściwie trzeba tylko zdobyć gęste mleko kokosowe (np. firmy Kier, lub upolowane na promocji w Lidlu).


Uprzedzam tylko, że z podanych proporcji wychodzi niewielki, choć wysoki torcik. Ja piekłam go w foremce o średnicy 18-20 cm. Więc jeśli chcemy poczęstować ciastem wielu gości, trzeba się zastanowić nad pomnożeniem podanych porcji składników przez dwa.


Wydaje mi się, że to ciasto jest naprawdę relatywnie łatwe do wykonania, o ile zgromadzimy wszystkie składniki i po wymieszaniu wszystkiego ze wszystkim nagle nam się nie przypomni, że tam chyba miała być jeszcze ugotowana i zmiksowana dynia, a przecież jej nie mamy :) Do przełożenia ciasta możemy wykorzystać dowolny dżem, niekoniecznie z mango, ja po prostu akurat taki miałam pod ręką. Dobrze sprawdzi się też dżem z pomarańczy (chociaż ten ma bardziej zdecydowany smak, więc to tylko dla fanów pomarańczy), moreli czy nawet brzoskwiń (oba są dość delikatne i nie mają mocnego zapachu).


I jeszcze słówko na temat dyni w tym cieście: wykonałam raz ciasto, używając poniższego przepisu, ale zamiast ugotowanej i zmiksowanej dyni dodałam... mus z cukinii i marchewki! Tak, "oszukałam" dynię i z ugotowanej w wodzie do miękkości cukinii i marchewki zrobiłam "mus dyniowy". Najlepsze jest to, że w smaku nie dało się zauważyć różnicy. Ot, taki trik, jeśli nie przygotowaliśmy się na nadchodzącą zimę i nie mamy zamrażarki lub spiżarki pełnej dyni.

Pachnący cynamonem jesienny torcik dyniowy (wegański)

ciasto to moja przeróbka tego przepisu

Składniki:

Na ciasto:
  • 2 szkl. mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1/2 szkl. cukru
  • 1/4 szkl. oleju o neutralnym zapachu
  • 1 szkl. mleka sojowego/migdałowego
  • 1 łyżka octu jabłkowego lub soku z cytryny
  • 3/4 szkl. musu z upieczonej/ugotowanej dyni
  • 2 łyżeczki aromatu waniliowego

Do przełożenia:
  • 1 słoik dżemu (z mango, moreli, brzoskwiń, pomarańczy) (ok. 280-300 g)
  • 1 łyżeczka agaru, rozpuszczona w 2 łyżkach zimnej wody

Na krem:
  • 1 puszka gęstego mleka kokosowego, schłodzona w lodówce przez noc
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1/2 łyżeczki aromatu śmietankowego
  • stewia lub cukier puder do smaku

Do dekoracji:
  • kandyzowana skórka pomarańczowa

Wykonanie:

Ciasto:
  1. W misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cynamon i przyprawę do piernika.
  2. W oddzielnej misce miksujemy dynię z olejem na gładką masę. Dodajemy cukier i ponownie miksujemy.
  3. Do mieszaniny dyni, oleju i cukru dodajemy mleko i ocet. Miksujemy i dodajemy aromat waniliowy.
  4. Na koniec stopniowo dodajemy wymieszane suche składniki do mokrych i szybko mieszamy.
  5. Powstałe ciasto dzielimy na dwie równe porcje (ja używam w tym celu dwóch takich samych misek).
  6. Podzielone na dwie części ciasto przekładamy do dwóch tortownic o tej samej średnicy (18-20 cm). Jeśli nie mamy do dyspozycji dwóch tortownic, można upiec spody na dwa razy (będą się łącznie piec tylko troszkę dłużej niż ciasto w jednym kawałku) lub robimy drugą "foremkę" z podwójnie złożonej folii aluminiowej.
  7. Spody pieczemy 25 min w piekarniku nagrzanym uprzednio do 180 st. Po tym czasie patyczkiem sprawdzamy, czy ciasto się już nie klei i ewentualnie pieczemy jeszcze kilka minut.
  8. Upieczone spody wykładamy "do góry nogami" na czystej ściereczce i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.

Dżem:
  1. W rondelku mieszamy agar i zimną wodę. Powoli podgrzewamy, dokładnie mieszając, aż woda z agarem zacznie się gotować.
  2. Zaczynamy dodawać dżem, po kilka łyżek na raz i BARDZO dokładnie mieszamy. Odstawiamy.

Krem:
  1. Chłodzimy puszkę mleka kokosowego co najmniej przez noc. Kiedy mleko jest już schłodzone, otwieramy puszkę i odlewamy wodnistą część mleka.
  2. W misce miksujemy kremową część mleka z mąką ziemniaczaną i aromatami. Dosładzamy do smaku.
  3. Odstawiamy do lodówki aż do momentu, kiedy będziemy potrzebować kremu.

Jak to wszystko połączyć:
  1. Jeden z upieczonych i wystudzonych spodów smarujemy dżemem (ok. 1/3 słoika). Układamy drugi spód na wierzchu.
  2. Resztą dżemu smarujemy całe ciasto: na górze i po bokach, wyrównujemy nożem do masła. Odstawiamy ciasto do lodówki i czekamy ok. 1-2 godziny, aż dżem z agarem zupełnie zastygnie.
  3. Kiedy dżem z agarem zastygnie, wykładamy krem z masła kokosowego na wierzch i boki ciasta. Rozprowadzamy równo przy pomocy noża do masła.
  4. Na koniec dekorujemy ciasto, np. kandyzowaną skórką pomarańczową. Chłodzimy ciasto aż do momentu, kiedy będziemy je podawać.

Smacznego!
Anka

niedziela, 22 grudnia 2013

Najkrótszy dzień w roku

Wprawdzie był wczoraj, ale co tam, nie bądźmy małostkowi. Idzie ku wiośnie!


Tak tak, wiem, że moje patrzenie jest dość dalekowzroczne, wszyscy myślą teraz o Gwiazdce, Sylwestrze i ogólnie latają jak kot z pęcherzem. Ja też latam, kleje uszy, patrzę przyjaznym okiem na zakwas na barszcz, no i jeszcze moczę mak na makowiec. Gdzieś z tyłu głowy mam też myśl, że zima, choć się jeszcze na dobre nie zaczęła, kiedyś się skończy. Słońca będzie więcej, szalików będzie mniej i zamiast parzyć herbatki będzie się chciało sączyć soczki. 

Zanim nastąpi upragniona wiosna i lato, można się poczuć jak na tropikalnej wysypie podczas przygotowywania (i pałaszowania!) panna cotty z mleka kokosowego z sosem z mango. Można też taki deser przygotować na Sylwestra czy inne nadchodzące karnawałowe imprezy i patrzeć jak gościom bieleje oko :)  Panna cotta wymaga niewiele pracy, będzie grzecznie czekać w lodowce, aż zdecydujemy się ją podać no i jeszcze ładnie się prezentuje.


Przygotowanie wegańskiej panna cotty jest nawet łatwiejsze niż przygotowanie tradycyjnej wersji z żelatyną. Kluczowym składnikiem jest agar, bez którego z naszej panna cotty nici. Gdzie nabyć agar? W sklepach ze zdrową żywnością albo z produktami kuchni świata. Agar to proszek produkowany z wodorostów, używany np. w kuchni japońskiej. Jest właściwie bezwonny, co daje mu dużą przewagę nad zalatującą nieprzyjemnie żelatyną, którą trzeba mocno potraktować syntetycznymi aromatami, żeby przestała psuć nasze desery.

 
Panna cottę można podawać z sosem owocowym, czekoladowym, karmelowym itp., ale w naszej wersji ten deser występuje z sosem z mango, które jest tak aromatyczne, słodkie i w ogóle tak pyszne, że już nic do niego dodawać nie potrzeba. Trzeba tylko kupić dojrzałe mango. Jak dokonać takiej sztuki? Mango powinno być lekko miękkie, z przewagą żółtych i czerwonych plam, a nie zielone i twarde jak kamień. A przede wszystkim, dojrzałe mango przepięknie pachnie. Więc jeśli chcemy, aby nasz sos był naprawdę wyjątkowy, trzeba szukać słodko pachnących, miękkich i kolorowych owoców mango.


Dojrzałe owoce mango, czyli takie, które nachapały się najwięcej słońca :) Są takie słodkie, bo wyprodukowały cukier z energii, którą dostarczyło im słońce (fotosynteza i inne takie). Dlatego delektując się musem-sosem z mango można, za tym filmikiem, powtarzać, że "I'm eating the sun!".

Panna cotta z Karaibów
na 2 porcje (2 kokilki ok. 125 - 150 ml)

Składniki:

  • 1 szkl mleka kokosowego
  • 1/2 łyżeczki agaru
  • 1 łyżka zimnej wody
  • 1-2 łyżeczki cukru (lub więcej, zależnie jak kto lubi)
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • ew. 1/4 łyżeczki aromatu śmietankowego 

  • 1 dojrzałe mango, obrane, pokrojone i zmiksowane na gładki mus
  • ew. kilka liści melisy do dekoracji

Przygotowanie:

  1. Mieszamy agar i zimną wodę. Agar nie rozpuści się zupełnie, ale to nic.
  2. Dodajemy ZIMNE mleko kokosowe. Nie musi być prosto z lodówki, ale nie może być podgrzane, bo inaczej będzie trzeba długo i dokładnie rozbijać grudki agaru, które powstaną, jeśli dodamy go do ciepłego płynu.
  3. Mieszaninę mleka kokosowego i agaru podgrzewamy na niedużym ogniu stale mieszając. Doprowadzamy do zagotowania, chwilę gotujemy i wyłączamy. Roztwór agaru musi być zagotowany, inaczej masa się nie zsiądzie!
  4. Dodajemy cukier (do smaku) i aromaty. Przelewamy do kokilek.
  5. Czekamy aż masa w kokilkach się wystudzi (i zacznie lekko tężeć), a następnie wkładamy kokilki do lodówki na kilka godzin, na całą noc czy nawet na dłużej.
  6. Przed podaniem panna cotty miksujemy mango. Układamy kleks mango na talerzyku. Aby wydobyć panna cottę z kokilek, nożem delikatnie podważamy jej boki w foremce, potrząsamy foremką (uwaga!). Powinna wyskoczyć bez problemu.
  7. Dekorujemy kleksem musu i melisą na wierzchu.
Smacznego!
Anka